PROGRAM AU PAIR: NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA, vol. 2

2610 Wyświetleń 6 komentarzy

W ostatnim czasie ilość maili i wiadomości, które od Was dostaję znaaacznie się zwiększyła! Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy i choć nie zawsze jestem w stanie bardzo szybko odpisać każdemu, to staram się, by żadna wiadomość nie pozostała bez odpowiedzi. Nikt nie lubi być ignorowany, a ja bym bardzo nie chciała by tak poczuli się czytelnicy mojego bloga 🙂 Zauważyłam także ostatnio, że coraz więcej z Was pyta o wyjazd jako au pair, co także mnie cieszy, bo sama uważam, że to fajna opcja. W związku z tym, że często pytania powtarzają się, pozwólcie, że odpowiem znów na kilka z nich tutaj, by później mieć możliwość „odesłania” Was do tego posta. Poprzednie FAQ znajdziecie tutaj.


Jaka agencja au pair jest Twoim zdaniem najlepsza?

Ciężko mi odpowiedzieć na pytanie, bo mam doświadczenie tylko z jedną z nich. Ja, nie robiąc w sumie żadnego porządnego rozeznania w tym temacie, wybrałam Cultural Care Au Pair bo była to chyba najpopularniejsza agencja na tamtą chwilę. Generalnie byłam zadowolona z ich obsługi, nie doświadczyłam żadnych problemów. Jedyne co mi się nie podobało, to to, że krótko przed moim wyjazdem zmienili zasady i każdy musiał wykupić ubezpieczenie rozszerzone. Wcześnie była opcja podstawowa i rozszerzona do wyboru. Uważam, że było bez sensu, bo zupełnie tego nie wykorzystałam ubezpieczenia rozszerzonego podczas pobytu.

Jedyny raz, gdy potrzebowałam wizyty lekarskiej (u ginekologa) nie został pokryty z ubezpieczenia, ponieważ…  nie była to sytuacja nagła. Nie miałam wtedy pojęcia jak to wszystko funkcjonuje (bo i skąd mogłam to wiedzieć?), więc to oceniam zdecydowanie na minus. Cała reszta była w porządku i nie mam do Cultural Care większych zastrzeżeń 🙂 Choć ja także nie byłam dla nich trudnym przypadkiem! Nie miałam żadnego re-matcha, żadnych problemów z host rodziną ani nie wyskoczyło nic niespodziewanego podczas mojego pobytu. Nawet na co miesięcznych spotkaniach bywałam baaaaaaaaardzo rzadko 😉

Czy to prawda, że każda au pair musi mieć prawo jazdy? Jak duże trzeba mieć doświadczenie w prowadzeniu samochodu? Czy można jeździć na polskim prawku, czy trzeba wyrobić sobie amerykańskie?

Trzy pytania łączę w jeden podpunkt, bo wydają mi się ze sobą mocno powiązane 🙂 Tak, z tego co mi wiadomo posiadanie prawa jazdy ze swojego kraju jest obowiązkowe dla każdej au pair. Stosują taki wymóg z prostej przyczyny – (powtarzam to wielokrotnie!) w Stanach bez samochodu, to jak bez ręki 😉 Dzieci trzeba zawsze gdzieś zawozić, jak nie do szkoły, to na zajęcia dodatkowe, to na plac zabaw, to do kolegów na tzw. „playdate”. Dystanse są zaś tutaj nieporównywalnie większe do tych polskich, a w wielu miejscach (nie licząc centrum dużych miast) komunikacja publiczna po prostu nie istnieje. Samochód jest więc au pairce niezbędny każdego dnia, a im dzieci starsze – tym bardziej (ja nieraz czułam się jak zawody kierowca moich host dzieciaków). Z tego co wiem, doświadczenia w jeździe samochodem nie trzeba mieć wielkiego, wiele au pair wyjeżdża od razu po kursie prawa jazdy i dopiero tutaj nabiera szlifów za kierownicą.

Co do prawa jazdy – moja agencja poleciła mi wyrobienie sobie prawa jazdy międzynarodowego. Wyrobić sobie może je każdy posiadacz polskiego prawka w Starostwie Powiatowym i koszt takiego dokumentu to około 35zł. Na początku jeździłam więc na tym dokumencie, a po kilku miesiącach zdecydowałam się na zrobienie amerykańskiego prawka. Tak, trzeba w tym celu podejść do egzaminu w Stanach – ale spokojnie, każdy kto jest posiadaczem polskiego prawa jazdy szybko przekona się, że zdanie amerykańskiego to przy tym naprawdę bułka z masłem (o moim doświadczeniu ze zdawaniem pisałam tutaj i tutaj). Czy koniecznie trzeba wyrobić to amerykańskie prawko – nie wiem, znam osoby, które jeździły rok na międzynarodowym i było ok, a były też przypadki gdy policjant w przypadku kontroli oglądał ten dokument i nie wiedział jak zareagować. Moim zdaniem warto, bo nie jest to trudne.

Ile godzin w tygodniu będę pracować, a ile będę mieć wolnego?

Maksymalny czas, który au pair może przepracować tygodniowo to 45 godzin. Wiem, że są programy, które oferują jakąś zmniejszoną liczbę godzin, bodajże 30, plus jakąś ofertę edukacyjną, ale nie orientuję się w tym temacie. Jednak standardowo   45h to MAKSYMALNY czas pracy. Oznacza to, że rodzina nie ma prawa poprosić Was o dłuższą pracę w ciągu jednego tygodnia. Oczywiście nie mówię tu jakimś wyjątkowym przypadku czy np. odrobieniu połówki dnia, gdy macie w planie np. dłuższy weekend na wyjeździe. Jednak, gdy host rodzina regularnie wymaga od Was pracy powyżej tej określonej liczby godzin – macie pełne prawo odmówić i zgłosić sprawę do lokalnego koordynatora agencji au pair.

Z własnego doświadczenia wiem, że w części przypadków nie będziecie wypracowywać nawet pełnych 45 godzin tygodniowo. Sporo osób wcale nie będzie potrzebować Waszej pomocy aż przez 9h dziennie. Wiele zależy oczywiście od ilości i wieku dzieci, trybu pracy hostów oraz waszych relacji z nimi. Ja na przykład opiekowałam się dwójką dzieci w wieku 7 i 10 lat. Większość dnia spędzały one w szkole, więc zazwyczaj pracowałam około 35 godzin tygodniowo i miałam wolne praktycznie wszystkie weekendy.

Każdej au pair przysługuje ustawowo minimum 1,5 dnia wolnego w tygodniu oraz dwa tygodnie płatnego urlopu w ciągu roku. Nie wydaje się, żeby to było dużo czasu wolnego – ale uwierzcie, w rzeczywistości wygląda to dużo lepiej, zwłaszcza, jeśli mamy dobre układy z naszymi hostami. Amerykanie często wyjeżdżają na długie weekendy, więc wtedy wpadają Wam dodatkowe wolne dni (chyba, że proponują Wam wspólny wyjazd – ja wyjechałam z moją host rodziną kilka razy i bardzo miło wspominam te wycieczki). Często są też wyrozumiali w stosunku do podróżniczych planów au pairek (o ile opowiemy im o nich wcześniej, nie na ostatnią chwilę!) i chętnie godzą się dodatkowy wolny dzień przed lub po weekendzie.

Czy powinnam przyznać się przyszłej host rodzinie, że palę papierosy / jestem weganką / mam tatuaż?

Każda kandydatka do programu au pair musi wypełnić długą i szczegółową ankietę na stronie agencji, by w ogóle rozpocząć proces poszukiwania host rodziny. Oprócz standardowych pytań o zainteresowania czy naszą rodzinę, pojawi się także wiele dość osobistych pytań. Agencja może zapytać o nasz stosunek do używek, wyznawaną religię, preferencje dietetyczne czy pytania o ozdoby na ciele. I tutaj wiele osób najwidoczniej zaczyna mieć wątpliwości czy … mówić całą prawdę i tylko prawdę. Moja odpowiedź na każdy taki mail jest jedna i ta sama: polecam PEŁNĄ szczerość!

Prawda wcześniej czy później i tak wyjdzie na jaw – w końcu mamy mieszkać z tymi ludźmi przez rok pod jednym dachem, a zaczynanie relacji od kłamstwa nie wydaje się najlepszym pomysłem. I tutaj pytanie od Was: „a co jeśli to, co powiedziałam nie spodoba się mojej host rodzinie i odrzucą moją osobą”? Moim zdaniem, lepiej jeśli odrzucą Waszą kandydaturę na wczesnym etapie. Zdecydowanie gorzej będzie gdy dowiedzieliby się o czym już po przylocie i byli rozczarowani, że nie powiedziałyście im prawdy.

Sama byłabym zła, gdybym np. często czuła zapach papierosów od osoby w moim domu, która w ankiecie deklarowała się jako ich wielki przeciwnik! Powiedzie teraz, że okay papierosy to jedno, ale przecież inne rzeczy, aż tak nie powinny przeszkadzać. No właśnie, skoro nie powinny stanowić wielkiego problemu, to dlaczego tym bardziej otwarcie o nich nie powiedzieć? 🙂 Jeśli komuś to nie odpowiada na wstępie to trudno. Zresztą, czy chciałybyście pracować z ludźmi, którym mocno przeszkadza mały tatuaż na Waszym ciele? 😉

Czy jeśli rodzina mnie wybierze, a ja nie jestem do końca przekonana, to mogę ich odrzucić? Jaki podać powód?

Oczywiście, że każda przyszła au pair ma prawo odrzucić przyszłą host rodzinę – wybór działa przecież w dwie strony i to nie tylko rodzina goszcząca podejmuje taką decyzję. W przypadku, gdy uważasz, że z jakiegokolwiek powodu ta rodzina Tobie nie pasuje, powinnaś szukać dalej. Tak jak pisałam w poprzednim FAQ na temat programu au pair czasem trzeba zaufać swojej intuicji. A jeśli ta podpowiada, że to nie jest rodzina stworzona dla nas, to z dużym prawdopodobieństwem tak właśnie jest.

Jaki podać powód odrzucenia rodziny dla agencji au pair? Najczęściej podałabym dokładnie taki jaki właśnie przeważył jej niekorzyść. Nie czuję się gotowa podjąć opieki nad czwórką dzieci / nie podoba mi się, że ta host rodzina nie udostępnia samochodu poza godzinami pracy / nie czułabym się komfortowo w rodzinie niepełnej – u ojca samotnie wychowującego dzieci / nie jestem pewna czy odnalazłabym się w rodzinie ortodoksyjnych Żydów / nie podobają mi się metody wychowawcze rodziców i nie chciałabym w taki sposób opiekować się dziećmi. To wszystko są moim zdaniem racjonalne powody, dla których rodzina nie jest idealnym wyborem dla nas – myślę, że agencja au pair powinna to zrozumieć.

*

Uważałabym przy podawaniu lokalizacji jako ostatecznego powodu odrzucanie rodziny. Agencja będzie Was przekonywać na każdym kroku, że to żaden powód i myślę, że będą się starali Was wtedy przekonać do zmiany decyzji 😉 Oczywiście, jeśli faktycznie przyszła host rodzina mieszka w totalnie nieatrakcyjnym dla Was miejscu to wiadomo, że lepiej ją zmienić.

Jednak muszę Was przygotować na to, że znalezienie rodziny na wymarzonej Florydzie lub w Kalifornii nie jest takie łatwe! Ja sama marzyłam o wyjeździe w te rejony i faktycznie odrzuciłam wiele aplikacji właśnie dlatego. Oczywiście podawałam bardziej dyplomatyczny powód w stylu: nie czuję, by ta rodzina była dobrym wyborem dla mnie ;). W końcu jednak znalazłam host rodzinę, która od razu, intuicyjnie wydała się idealnym wyborem dla mnie. Choć mieszkali oni w Atlancie, o której w tamtej chwili nie wiedziałam praktycznie nic – postanowiłam zaryzykować i wybrać się właśnie do nich 🙂

*

To wszystko na dziś, mam nadzieję, że rozwiałam kolejne wątpliwości. Jeśli macie jakieś pytania, zostawiajcie w komentarzach 🙂

6 Komentarzy
  • Paulina 7 maja 2017, 01:29 Odpowiedz

    Pozdrawiam kolezanke z Cultural Care! Ja tez sie zdecydowalam na ta agencja i nie mialam nigdy zadnych zastrzezen. Tylo gdyby wlasnie te miesieczne spotkania wyeliminowali to juz by bylo idealnie, haha!

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina

    http://www.shenska.com

    • kashienka 2 czerwca 2017, 16:20

      Za to jaką kreatywność się osiąga w wymyślaniu wymówek, dlaczego nas znowu nie było 😀
      Nie wiedziałam, że Ty też pojechałaś z CC 🙂 Fajnie, że miałaś dobre doświadczenie z nimi!

  • kama 8 maja 2017, 22:53 Odpowiedz

    Moja koleżanka jak była au pair to pracowałam równie 45h tygodniowo, co do kwadransa 🙁

    • kashienka 2 czerwca 2017, 16:21

      Tak też się może zdarzyć, na szczęście większość rodzin, o których ja słyszałam, miała do tego normalne podejście 🙂

  • Kasia 14 maja 2017, 22:56 Odpowiedz

    Ja Cultural Care polecić nie mogę, ale za to mam miłe wspomnienia z Au Pair in America. Mimo tego, że ostatecznie w ogóle nie wyjechałam, to moim zdaniem ich obsługa jest o niebo lepsza niż w CC.

    • kashienka 2 czerwca 2017, 16:22

      Ja na obsługę CC w sumie nie mogłam nic złego powiedzieć 🙂 Aczkolwiek tak jak pisałam w tekście – nie mam porównania z żadną inną agencją Au Pair.

Skomentuj

Przepis wynik *