AMERYKAŃSKIE PRAWO JAZDY vol.1

2083 Wyświetleń 12 komentarzy

Dziś opowiem trochę o jednym z ważniejszych dokumentów w USA i procesie jego zdobycia. Prawo jazdy, bo o nim mowa, oprócz zasadniczej funkcji, jaką jest potwierdzenie, że jego posiadacz jest uprawniony do kierowania pojazdem, pełni tutaj także rolę ID, czyli może zastąpić dowód osobisty.

Nie mam pojęcia, czy koniecznie trzeba starać się o amerykańskie prawo jazdy planując tymczasowy pobyt, ponieważ w różnych miejscach można uzyskać całkowicie sprzeczne informacje. Firma, przez która załatwiałam swój wyjazd zapewniała, że przez rok spokojnie wystarczy mi moje polskie prawo jazdy i prawo jazdy międzynarodowe (tłumaczy ono polski dokument m.in. na język angielski, wyrabia się je w starostwie powiatowym), na miejscu powiedziano, że lepiej zrobić, na oficjalnej stronie DDS (Department of Driver Services) w stanie Georgia natomiast napisano, że każdy kto przebywa tu więcej niż 30 dni musi je mieć. Ja uważam, że na pewno warto mieć to amerykańskie prawko, zwłaszcza jak się swój polski dokument z przed niespełna ośmiu lat zgubiło w pierwszym tygodniu pobytu;-) Brak ichniejszego prawa jazdy często dezorientuje zupełnie tutejszych policjantów – od jednego chłopaka po okazaniu przez niego narodowego i międzynarodowego prawa jazdy, zażądali jeszcze paszportu i byli bardzo zdziwieni, że nie ma go przy sobie.


Ale przechodząc do rzeczy – wczoraj postanowiłam udać się do odpowiedniej placówki, by przekonać się na własnej skórze, czy niesamowite opowieści znajomych na temat zdawania prawa jazdy w Stanach faktycznie nie mijają się z prawda. I faktycznie muszę Wam powiedzieć, że takiego cyrku na kółkach to ja jeszcze nie widziałam 😉

Kto posiada polski dokument, ten z pewnością pamięta OBOWIĄZKOWY kurs, 30 godzin za kierownicą Lki z uprawnionym do tego instruktorem, jak szkoła jazdy ambitniejsza to i egzamin wewnętrzny, badania lekarskie, zdjęcia, potem umawianie się przez instruktora na egzamin, czekanie ponad miesiąc (chyba, że ktoś miał znajomości), potem stres w WORDZIE. No i niemałe sumki zarówno za kurs jak i całą resztę. Tutaj kurs jest… opcjonalny. Jeśli ktoś chce, to oczywiście może taki kurs wykupić, ale równie ktoś znajomy/rodzic może nauczyć Cię jeździć i.. nikt nie sprawdza, czy jesteś po kursie czy nie. Na egzamin pisemny, który zdawałam wczoraj, nie trzeba się wcześniej umawiać. Wystarczy pojechać do najbliżej placówki DDS, odczekać swoje w kolejce wypełniając odpowiedni formularz, jak wywołają do okienka to okazać wszystkie potrzebne dokumenty (w moim przypadku był to: paszport z aktualną wizą, formularz DS2019, oficjalny list z firmy, która pośredniczyła w wyjeździe ze wskazaniem obecnego adresu zamieszkania, Social Security Number oraz numer I-94), przejść badanie wzroku, uśmiechnąć się do zdjęcia, podejść do wskazanego komputera by zdać egzamin pisemny, wrócić do okienka i… odebrać papierową wersję swojego prawa jazdy. Co dla mnie było śmieszne to fakt, że wszystko odbywa się w jednym dużym pomieszczeniu, czyli egzamin teoretyczny zdaje się w obecności przynajmniej czterdziestu osób oczekujących, przy wtórze głośnych śmiechów i rozmów, płaczu dzieci (jak ja zdawałam to piątka dzieciaczków starała się wzajemnie zagłuszyć) czyli o jakimkolwiek skupieniu nie ma mowy (obok mnie siedziała kobieta, która GŁOŚNO czytała wszystkie pytania i GŁOŚNO zastanawiała się nad odpowiedziami – tak była to Amerykanka, czyli egzamin zdawała w swoim języku;)). Ponadto, osoby w okienkach jednocześnie, oprócz wypełniania papierów, pełnią rolę fotografa (tak, zdjęcie robią bezpośrednio przy okienku), okulisty (tak.. sprawdzają wzrok przy tym samym okienku..) i nadzorują przebieg egzaminu teoretycznego (co jakiś czas podnoszą wzrok, sprawdzają czy ktoś nie ściąga i krzyczą jeśli ktoś patrzy nie w swój komputer). Koszt takiej imprezy? 10$. Zdjęcie oczywiście w cenie 😉

Sam egzamin teoretyczny jest łatwy do zdania nawet w obcym języku. Składa się z dwóch części, każda zawiera 20 pytań: jedna sprawdza znajomość znaków, druga ogólne zasady poruszania się po drogach. W każdej części można zrobić… 5 błędów, by zdać. Większość osób radziła mi by przed egzaminem przeczytać tzw. manual, czyli instrukcję z ogólnymi zasadami jazdy. Chciałam, ale okazało się to tak wciągające, że po dwóch stronach już spałam. Zastępczo ściągnęłam sobie z App Store aplikację GA DDS (każdy stan ma swoją aplikację – przepisy się różnią w zależności od stanu) i rozwiązałam przykładowe testy. Pytania na egzaminie nie były dokładnie takie same, ale zagadnienia się powtórzyły. Myślę, że zdałabym i bez tego, ale z takim przygotowaniem było 20/20 i 19/20.

Moje ulubione pytanie egzaminacyjne :)))))

Teraz pozostało mi zadzwonić pod wskazany numer telefonu i umówić się na część praktyczną. Ale najpierw wypadałoby liznąć parkowania równoległego, bo wstyd przyznać, ale taka sztuka udała mi się raz w życiu, na egzaminie praktycznym w Polsce, prawie osiem lat temu 😉 Spodziewajcie się za jakiś czas drugiej części historii z moim amerykańskim prawem jazdy 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

12 Komentarzy
  • english-at-tea 16 czerwca 2014, 10:04 Odpowiedz

    I znów mnie zaskoczyli.. 😉 Będę czekać na relację z praktyki, powodzenia!
    A to pytanie ile ma poprawnych odpowiedzi? 😛

    • kashienka 18 czerwca 2014, 17:52

      Praktyka w przyszłym tygodniu 🙂
      Heh, u nich zawsze możliwa tylko jedna poprawna odpowiedź, kilka poprawnych mogło obniżyć by zdawalność o 90% 😛

  • Anonimowy 16 czerwca 2014, 17:07 Odpowiedz

    Ciekawa jestem jak wygląda takie profesjonalne badanie wzroku…

    • kashienka 18 czerwca 2014, 17:54

      Bardzo profesjonalnie 😉 Przykłada się głowę do takiego aparatu i trzeba przeczytać 5 cyfr…

  • Anonimowy 18 czerwca 2014, 10:04 Odpowiedz

    Fajny tekst! W Ameryce wszystko jest taakie proste:)
    http://zycienienabogato.blogspot.com/

    • kashienka 18 czerwca 2014, 17:57

      Oj nie wszystko 🙂 Mają też swoje absurdy!

  • Plotkara 18 czerwca 2014, 19:31 Odpowiedz

    Okropnie zazdroszczę wyjazdu do Ameryki 🙂 moim małym marzeniem jest zwiedzenie tego drugiego "świata". Cieszę się, że teraz przy Twojej pomocy stanie mi się on trochę bliższy 🙂 możesz stworzyć ciekawy przewodnik!
    http://plotkarra.blogspot.com/

    • kashienka 20 czerwca 2014, 18:01

      Dziękuję <3 Takie słowa tylko mobilizują do pracy nad blogiem i przybliżeniem tego amerykańskiego świata :))) A może kogoś zachęcę do zrealizowania marzenia?

  • Anonimowy 28 czerwca 2014, 18:06 Odpowiedz

    napisz czy zdalas egzamin praktyczny ciotka alina

    • kashienka 1 lipca 2014, 18:02

      Tak, zdałam:)
      Pozdrawiam Cię ciociu!

  • Magda 14 marca 2017, 00:03 Odpowiedz

    A to papierowe prawko, które dostałaś po części teoretycznej to w GA dają jako driver’s license czy jako learning permit? Ja zdawałam w IA i po teorii dają tylko permit (też na początku papierowy, potem przychodzi pocztą plastik, ważny chyba rok czy dwa a koszt to bodajże $8).

    Pozdrawiam!

    Magda z usasrusa.blogspot.com

    • kashienka 14 marca 2017, 18:05

      Tak, było to learning permit, czego wtedy nie wiedziałam 😉 Dopiero po zdaniu praktyki dostałam normalne driver’s licence, najpierw papierowe, a potem właśnie pocztą przyszło plastikowe 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *