PROGRAM AU PAIR W OBCYM JĘZYKU

JAK SZYBCIEJ OSWOIĆ JĘZYK JAKO AU PAIR?

Dziś kolejny post o programie Au Pair, bo wiem że podczytuje mnie sporo osób rozważających wyjazd do USA w takiej właśnie roli. Jak bumerang wraca pytanie o umiejętności językowe w związku z wyjazdem do USA, więc tym razem skupię się na kwestii językowej przy wyjeździe jako au pair, czyli komunikacji z hostami oraz dziećmi. Jak szybciej oswoić język i ułatwić sobie początki? Co może przysporzyć problemów? Czy takie trudności zdarzają się często? No i jakie językowe wyzwania najlepiej pamiętam ze swojego 1,5 roku au-pairowania? 🙂 Jeśli jesteście zainteresowani tematem – to zapraszam na wpis!

*

Napisałam swojego czasu dość obszerny post na temat tego jak dobrze, moim zdaniem, powinno się znać angielski przed wyjazdem do USA – przy różnych powodach wyjazdu (zobacz tutaj). Przed rozpoczęciem czytania polecam Wam zapoznać się z tym wpisem, bo nie chcę powtarzać informacji 🙂

JAK SZYBCIEJ OSWOIĆ JĘZYK?

KOMUNIKACJA Z HOSTAMI

Zacznę od komunikacji między dorosłymi, czyli w tym przypadku au pair z hostami. Niezależnie od tego, jak dobrze znasz angielski przed wylotem, na miejscu może okazać się że czegoś nie rozumiesz. Wynika to głównie z rozbieżności pomiędzy tym, czego uczymy się w szkole, a mówionym angielskim (więcej tutaj). Mogą zaskoczyć Cię chociażby nieformalne zwroty, powiedzonka, idiomy, czy często używane tutaj skróty. Możesz nie znać słów używanych tylko w American English, jeśli całe życie uczyłaś się brytyjskiego. Może okazać się, że trudno będzie Ci nadążyć Ci gdy ktoś mówi szybko albo ze specyficznym akcentem. To całkowicie normalne i nie ma powodu do paniki, gdy na początku okaże się, że czegoś nie załapałaś.

Moja rada jest jedna: PYTAJ! Nie przytakuj, udając że wszystko rozumiesz, gdy tak naprawdę nie masz pojęcia czego od Ciebie chcą. 😉 Mądrość ludowa mówi, kto pyta nie błądzi i choć nie zawsze zgadzam się z takimi stwierdzeniami, to w tym wypadku to 100% racji. Amerykanie są otoczeni emigrantami i na każdym kroku spotykają się z kimś, kto nie mówi płynnie po angielsku. Dlatego też zwykle są wyrozumiali w takich kwestiach i chętnie tłumaczą albo powtarzają, gdy ktoś czegoś nie zrozumie.

Przyjmując pod swój dach au pair z innego kraju, hości są ŚWIADOMI, że angielski nie jest jej językiem ojczystym i że komunikacja może nie być płynna od samego początku. Chętnie pomogą, o ile dacie im znać, że coś jest nie tak. Pamiętam, jak moja hostka, po którymś moim pytaniu dotyczącego planu tygodnia i rozkładu zajęć dzieciaków powiedziała: Kasia, jak to jest super, że Ty pytasz mnie o takie rzeczy. Nawet nie wiesz, jak wiele dziewczyn (mieli sześć au pairek przede mną) po prostu potakiwało nie rozumiejąc co do nich mówię, a potem wszystko robiły na opak. Tak jest dużo łatwiej i dla Ciebie i dla mnie. 

JAK SZYBCIEJ OSWOIĆ JĘZYK?

KOMUNIKACJA Z DZIEĆMI

Komunikacja z dorosłymi to jedno, a przecież równie ważna jest komunikacja z dziećmi, nad którymi będziemy sprawować opiekę. A tutaj bariera może być jeszcze większa, bo język dzieci jest trochę inny niż język dorosłych. W zależności od tego, na jakim są etapie rozwoju mówią trochę inaczej – od mówienia “po swojemu” na pierwszych etapach życia, po specyficzny szkolny “slang”, czyli język którym porozumiewają się z rówieśnikami. Czasem zrozumienie dziecka mówiącego w naszym ojczystym języku może wymagać większej koncentracji, a co dopiero mówiącego po angielsku 😉 A jak jeszcze do tego dojdą jakieś problemy z wymową dziecka – oj może być ciężko, szczególnie na początku.

Sama miałam ostatnio sytuację, że przyszło mi porozmawiać po angielsku z 5-ciolatkiem i 2,5-latką i… musiałam się maksymalnie skoncentrować, żeby ich zrozumieć. A oba dzieciaczki mówiły dobrze, jak na swój wiek! Jednak ja, nieprzyzwyczajona do takiego dziecięcego języka miałam początkowo problem, żeby wyłapać co mówią, choć przecież angielskim posługuję się codziennie.

Z takim dziecięcym szczebiotem musicie się po prostu oswoić. Jestem pewna, że już po kilku dniach będzie Wam zdecydowanie łatwiej zrozumieć dziecko niż na samiutkim początku. Proście też dzieci o powtórzenie, pokazanie wyjaśnienie Wam niejasnych kwestii – oczywiście w zależności od ich wieku. Dwulatek zapewne nie sparafrazuje Wam swojej prośby ale np. może pokazać palcem, czego sobie życzy. A starsze dziecko, może już całkiem dobrze wyjaśnić innymi słowami co miało na myśli, jeśli zostanie o to poproszone.

MOJE NAJWIĘKSZE WYZWANIA

Jadąc do Stanów byłam już po studiach językowych, więc angielski znałam na dobrym poziomie. Dzięki temu, moje komunikacyjne początki wcale nie były trudne. Nie zmienia to faktu, że przez pierwsze kilka miesięcy za oceanem nauczyłam się więcej niż przez kilkanaście lat nauki w Polsce 😉 Nie miałam problemów komunikacyjnych z moją host rodziną, ale do dziś pamiętam dwie rzeczy – skróty i dyktanda.

Moja hostka, cudowna osoba, ale żyjąca w wiecznym niedoczasie i robiąca kilka rzeczy na raz – uwielbiała skróty. W języku angielskim skrótów jest mnóstwo, a ja z dużą ich ilością spotkałam się czytając wyłącznie jej wiadomości 😉 Moje ulubione to wiadomość, którą dostałam będąc w sklepie: “can you buy oj please?”. Dłuższą chwilę zastanawiałam się co miała na myśli, aż sprawdziłam w googlach 😉 Chodziło po prostu o.. orange juice, czyli sok pomarańczowy! I drugie: gdy byłam na jakimś wyjazdowym weekendzie napisała: “Kasia, what’s your eta?” W pierwszej chwili myślałam, że chodzi jej o jakiś numer czy dokument. Odpowiedź była jednak prostsza – chodziło o estimated time of arrival, czyli planowaną godziną przylotu z wycieczki 😀

Druga rzecz, która przysporzyła mi niemałych trudności to.. dyktanda mojego siedmiolatka! Miałam zajęcia z fonetyki, orientuję się mniej więcej w zasadach angielskiej wymowy, znam różnicę między /ʌ/ a /æ/ i tak dalej. Choć moja fonetyka nie jest idealna, to gdy mówię po angielsku nikt nie ma problemu ze zrozumieniem, bo jest przecież kontekst. W tym wypadku, kontekstu nie było! Dostałam listę 25-30 wyrazów, które musiałam przeczytać dziecku w prawidłowy sposób, tak by on, ćwicząc do dyktanda, mógł je zapisać na kartce. Wierzcie mi, lub nie ale czasem było to niezłe wyzwanie! Do dziś pamiętam: “Kasia, did you mean bowls or balls?” 😉 (pol. Kasia, miałaś na myśli miski czy jaja?). Taaak..

*

Wyjazd za granicę, to rzucenie się na głęboką wodę, również w kwestiach językowych. Z dnia na dzień trzeba zacząć komunikować się w innym języku niż polski, co niezależnie od naszego poziomu językowego może okazać się trochę stresujące. Choć początkowa komunikacja pomiędzy host rodziną a nową au pair może nie być całkiem płynna, to nie ma czym się przejmować – zwykle początki są najtrudniejsze. Ważne by próbować się wzajemnie zrozumieć, dopytywać o wszystko – szczególnie w ważnych kwestiach. Z każdym dniem będzie trochę łatwiej, a Wy nawet się nie spostrzeżecie jak nowe zwroty i słowa włączycie do swojego słownika.

To tyle na dziś! Mam nadzieję, że wpis poświęcony programowi au pair oraz kwestiom językowym przeczytaliście z zainteresowaniem. Macie jakieś rady jak szybciej oswoić język na początku programu? A może opowiecie mi o jakichś komunikacyjnych wyzwaniach, których doświadczyliście za granicą? Niekoniecznie jako au pair 😉