O WSZYSTKIM INNYM

NA AMERYKAŃSKIM CMENTARZU

Początek listopada ma dla mnie pewną nutę melancholii, niezależnie od tego jak daleko od Polski jestem. Taki czas wspomnień i refleksji nad przemijaniem. Dwie ostatnio przeczytane książki związane z pogrzebami oraz początek listopada zainspirowały mnie do tego, żeby poruszyć ten temat na blogu. Skupię się na amerykańskim cmentarzu, na tym jak wygląda i co wolno na nim zostawić, by oddać hołd zmarłym. Postaram się także odpowiedzieć na pytanie dotyczące chodzenia na cmentarz przez Amerykanów oraz ich stosunku do śmierci. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do czytania!

JAK WYGLĄDA AMERYKAŃSKI CMENTARZ?

Każdy z Was widział kiedyś z pewnością amerykański cmentarz w telewizji czy na filmie. Rzędy równych tablic nagrobnych wbitych pionowo w ziemię na ogromnym terenie porośniętym trawą. Oczywiście, ten filmowy obrazek jest jak najbardziej prawdziwy, ale musicie pamiętać, że nie wszystkie nekropolie w Stanach wyglądają tak samo. Równie powszechne są niewielkie tablice położone płasko na ziemi. Inaczej wyglądają cmentarze stare, zabytkowe (często odwiedzane przez turystów) a inaczej te stosunkowo nowe. Wygląd cmentarza może różnić się również w zależności od miejsca pochówku, konkretnego wyznania religijnego oraz czy chowani są tam wszyscy zmarli z danego rejonu, czy np. wyłącznie zmarli z jakiejś określonej grupy, np. mniejszości narodowej. Nekropolie są jednak w znakomitej większości skromne i ascetyczne.

Są jednak i tutaj cmentarze, które zupełnie odbiegają od jakiegokolwiek schematu i są nietypowe nawet dla samych Amerykanów. Dobrym tego przykładem mogą być cmentarze w Nowym Orleanie. Ponieważ poziom wód gruntowych jest tam bardzo wysoki, co sprawia, że wykopanie nawet bardzo płytkiego dołka w ziemi jest ryzykowne. Zmarli w tym rejonie nie są więc zakopywani w ziemi, tylko chowani w wysokich grobowcach powyżej poziomu ziemi. Tutaj wspominałam o mojej wizycie na cmentarzu w NOLA.

NA AMERYKAŃSKIM CMENTARZU

*

Odwiedzając amerykańskie nekropolii nie spodziewajcie się nigdzie widoku zapalonego znicza. Nie wynika to jednak z braku pamięci o zmarłych, a z faktu, że zapalanie zniczy na tutejszych cmentarzach jest po prostu zabronione. Zakaz ten dyktują surowe przepisy przeciwpożarowe. Jeśli chodzi o kwiaty, to przepisy są bardziej liberalne i większość cmentarzy na nie zezwala. To jednak też podlega regulacjom i np. niektóre nekropolie pozwalają tylko na kwiaty cięte, a zabronione są kwiaty sztuczne czy takie w doniczkach. Gdy ktoś nie zastosuje się do przepisów cmentarza, niepożądane dekoracje zostają szybko usuwane z płyt nagrobnych przez pracowników.

Podczas mojego pobytu w USA tylko raz miałam okazję uczestniczyć w pogrzebie i pamiętam, że zdziwił mnie wtedy brak kwiatów. W miejscu pochówku położono tylko jeden wieniec zamówiony przez najbliższą rodzinę. Bukiety kwiatów były dostarczane przez dalszą rodzinę i przyjaciół do domu pogrzebowego, gdzie odbyło się ostatnie pożegnania zmarłej. Żadnego z tamtych bukietów nie złożono później na cmentarzu. Zastanawiam się, czy nie miało to czasem związku z regulaminem cmentarza w kwestii ilości kwiatów złożonych na płycie?

W Stanach dzień Wszystkich Świętych nie jest świętem publicznym i nie słyszałam wcześniej o jakichkolwiek jego obchodach. Przygotowując ten wpis dotarłam jednak do informacji, że wierni w kościołach katolickich tego dnia modlą się za zmarłych, a w Nowym Orleanie składają nawet kwiaty na grobach. Myślę też, że w dużych skupiskach mniejszości narodowych, które celebrowały Wszystkich Świętych  w swoim kraju, ludzie również wybierają się na cmentarze, o ile mają tutaj swoich przodków. Amerykanie nie mają żadnego dokładnego odpowiednika dnia Wszystkich Świętych, natomiast dużo uroczystości na cmentarzach odbywa się z okazji Memorial Day (przeczytaj wpis). Tutaj jednak wspomina się bardziej zmarłych żołnierzy i kwiaty składa się przy grobach weteranów wojennych.

NA AMERYKAŃSKIM CMENTARZU

CZY AMERYKANIE CHODZĄ NA CMENTARZE?

W ubiegłym tygodniu dostałam takie pytanie aż od trzech osób. I powiem szczerze, że nie bardzo umiem na nie odpowiedzieć! My nie chodzimy wcale, bo mieszkamy w miejscu gdzie nie mamy nikogo bliskiego na cmentarzu, podobnie było w Atlancie. Nie mam jednak pojęcia jak ta kwestia wygląda u innych. Myślę jednak, że ze względu na dużą mobilność i częstsze przeprowadzki na pewno rzadziej mieszka się w pobliżu miejscu, gdzie pochowani są bliscy. A skoro nie ma jednego dnia w roku, który mobilizowałby ludzi do odwiedzin cmentarza, to pewnie wielu tego nie robi.

Myślę, że Amerykanie nie przywiązują się też tak do miejsca pochówku, jak Polacy. Z drugiej strony bywa, że urna z prochami przodka stoi tutaj na kominku w salonie, czego z kolei nad Wisłą się nie praktykuje. Co do “zupełnie innego” stosunku  do śmierci Amerykanów, o którym wielokrotnie słyszałam, to sama nie zauważyłam dużej różnicy. Jednak fragment ostatnio przeczytanej książki sugeruje, że faktycznie coś może być na rzeczy. Pozwólcie, że zacytuję Wam kawałek:

“Na północ od Los Angeles leży miasteczko Glendale, znane z (…) prawdopodobnie najsłynniejszego cmentarza na świecie — Forest Lawn. Właściwie nie jest to cmentarz, a „ogród pamięci” z rozległym terenem pokrytym łagodnymi wzniesieniami, wśród których trudno dostrzec jakiekolwiek nagrobki. Spoczęła tu sama śmietanka Hollywood (…). Od 1917 roku Forest Lawn kierował nim Hubert Eaton, biznesmen, który nie znosił ponurego europejskiego postrzegania śmierci. Eaton wydał wojnę klasycznym metodom grzebania zmarłych. Miał swoją wizję — chciał stworzyć nowy model pochówku, a tradycyjny cmentarz — „depresyjne kamienisko” — zamierzał zastąpić optymistycznym i amerykańskim „ogrodem pamięci”. Usunął większość dużych nagrobków, zastępując je płaskimi tablicami, na terenie Forest Lawn pojawiły się za to rzeźby i artystyczne aranżacje. Eaton był pierwszym prawdziwie optymistycznym grabarzem. Jego celem było „wyeliminowanie jakichkolwiek znaków żałoby”. To właśnie w Forest Green narodziło się wiele tak uwielbianych do dziś przez amerykański przemysł pogrzebowy eufemizmów odrzucających śmierć.”

NA AMERYKAŃSKIM CMENTARZU

*

Amerykańskie cmentarze to w znakomitej większości prezentują się dużo skromniej niż nekropolie w Europie. Wielkie grobowce zostały zastąpione przez niewielkie płyty nagrobne a poprzez zakaz zapalania zniczy miejsca pochówku są dekorowane wyłącznie kwiatami. Co do stosunku do śmierci to myślę, że trudno jest uogólnić poglądy wszystkich Amerykanów. Niewątpliwie jednak zabiegi, takie jak ten opisany powyżej, przyczyniły się na przestrzeni lat do pewnej zmiany myślenia. Idea pewnego rodzaju “nieśmiertelności” bardziej wpisuje się też w sprawczy i optymistyczny amerykański sposób myślenia niż dawne Memento Mori.

Uff, ciężki temat, ale myślę, że warty poruszenia. Czy coś z tego, co tutaj napisałam Was zaskoczyło? A może sami byliście kiedyś na amerykańskim cmentarzu i macie jakieś ciekawe przemyślenia? Będzie mi miło, jeśli się nimi podzielicie!

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply
    Karolina
    5 listopada 2019 at 14:29

    Zaskoczyłaś mnie tym, że Amerykanie są takimi minimalistami w tej kwestii :O Nasze cmentarze są przepełnione różnego rodzaju plastikiem, który wiadomo gdzie ląduje po krótkim czasie…

    • Reply
      kashienka
      5 listopada 2019 at 18:05

      No niestety, to prawda, z punktu widzenia ekologii to polskie cmentarze są ogromnymi skupiskami plastiku 🙁 Kiedyś chociaż znicze były szklane, a teraz wszystko z plastiku.

  • Reply
    Ewa
    6 listopada 2019 at 03:50

    Ten minimalizm jest związany z protestantyzmem. Ponieważ ludzie wierzą, że ich bliski jest w niebie, nie mają potrzeby dekorowania miejsca pochówku ani zbyt częstego odwiedzania grobu. Ich bliskiego po prostu tam nie ma, ale żyje nadal w niebie.
    My chodzimy na grób mojej teściowej co roku, ponieważ chcę syna uczyć polskiej tradycji. Pytałam na cmentarzu, czy wolno zapalić znicz i otrzymaliśmy zgodę.

    • Reply
      kashienka
      8 listopada 2019 at 02:30

      Wydaje mi się, że katolickie cmentarze są tutaj również dość minimalistycznie. Więc nie wiem czy to tylko kwestia innego odłamu chrześcijaństwa?
      Dobrze, że miałaś możliwość zapalić znicz na grobie teściowej – nie każdy zarząd cmentarza się na to zgodzi.

  • Reply
    Judyta
    9 listopada 2019 at 07:10

    Właśnie Kasiu, te znicze szklane. Uwielbiałam ten zapach parafiny. Można było poddać się atmosferze(jeśli mogę tak napisać), która była na cmentarzu. Teraz tego nie ma już. Szkoda. Co do mogił, to podoba mi się jak jest w Stanach. Płyta i koniec. W PL czasem ludzie stawiają taaaaakie nagrobki, że nie można przejść. Większość na pokaz. Dla mnie śmierć ciała, to przejście z jednego poziomu duchowego na drugi. A jak będzie naprawdę, kiedyś wszyscy się przekonamy. Pozdrawiam, Judyta 🙂

    • Reply
      kashienka
      11 listopada 2019 at 04:15

      Dokładnie tak jak napisałaś – nic dodać, nic ująć 🙂

  • Reply
    naprawa wyparzarek Warszawa
    10 listopada 2019 at 21:03

    No cmentarze w USA wyglądają kompletnie inaczej:) Podoba mi się

    • Reply
      kashienka
      11 listopada 2019 at 05:42

      Dla nas to niecodzienny widok, ale większości osób taki ascetyzm się podoba 🙂

    Leave a Reply