NOWY ORLEAN

1569 Wyświetleń 14 komentarzy
Ponieważ na chwilę na blogu zrobi się bardziej europejsko niż amerykańsko, to dziś wracam wspomnieniami do kolejnego fascynującego miejsca, które udało mi się odwiedzić w Stanach. Bardzo często dostaję od Was pytania co warto zobaczyć w USA. Miejsce, które Wam dzisiaj przedstawię zdecydowanie jest na tej liście.
Nowy Orlean, bo o nim będzie dziś mowa, to największe miasto stanu Luizjana. Miasto pełne magii, z nutą tajemniczości, ale też dużą dozą szaleństwa. Miasto bardzo gorące i parne, zwłaszcza w porze letniej. Wreszcie miasto z niezwykłą historią. Powstałe w roku 1718 jako kolonia francuska, później przejęte przez Hiszpanię, następnie znów trafiło w ręce francuskie, by w końcu zostać sprzedane Stanom Zjednoczonym. Dzięki temu przechodzeniu z rąk do rąk, miasto łączy w sobie wpływy francuskie, hiszpańskie i amerykańskie. Nowy Orlean rozwinął się bardzo szybko głównie dzięki niewolnictwu – Afroamerykanie mieli ogromny wpływ na kulturę, miasto do dzisiaj znane jest jako kolebka jazzu. Przez swoje nietypowe położenie w delcie rzeki Missisipi i otoczenie praktycznie z każdej strony wodami Zatoki Meksykańskiej miasto narażone jest na kataklizmy – huragan Katrina w 2005 roku spowodował zalanie 80% miasta.
Sercem Nowego Orlenu jest malownicza Francuska Dzielnica (eng. French Quater). To najbardziej znana część tego miasta, w której na każdym kroku można spotkać artystów ze swoimi pracami oraz muzyków grających nowoorleański jazz. To miejsce, gdzie mieści się najbardziej znana ulica Bourbon Street (pamiętacie piosenkę Stinga?) oraz odbywa się parada karnawałowa z okazji Mardi Gras. Wzięcie udziału w festiwalu z tej okazji jednak z pewnością nie jest moim marzeniem – dzikie tłumy imprezujące w normalny weekend w Nowym Orleanie z całą pewnością były dla mnie wystarczającym przeżyciem i ciężko mi nawet wyobrazić sobie co dzieje się w tym miejscu w czasie karnawału! Wielbiciele Las Vegas z pewnością polubią Nowy Orlean za kasyna i możliwość wygrania (albo przegrania;)) pokaźnej sumy w ruletkę czy pokera. Oprócz tego miejsca, warto zobaczyć też Dzielnicę Ogrodów (eng. Garden District), z dużą ilością zieleni, pięknych domów (wiele sławnych osób ma tu swoje posiadłości), restauracji i … cmentarzy.
Nowy Orlean jest nazywany najbardziej nawiedzonym miastem Ameryki. To miasto legend, starych rytuałów i wierzeń, specjalizujące się w produkcji laleczek voo doo. Magię czuję się w powietrzu, pełno tutaj wróżek, sklepów ezoterycznych a każdy dom w starej części miasta ma podobno swojego ducha! Również nowoorleańskie cmentarze są bardzo specyficzne jak na amerykańskie warunki. Podczas gdy w większości miejsc w Stanach nekropolie wyglądają dość podobnie: tereny pokryte trawą, z bardzo skromnymi tablicami wystającymi wprost z ziemi, to w Nowym Orleanie jest zupełnie inaczej. Tam zamiast skromnych nagrobków cmentarze mają rozbudowane mogiły, a zmarłych nie grzebie się w ziemi, lecz kładzie na „półkach” w wysokim grobowcu, nawet po kilkadziesiąt osób w jednym. Spacerując po nowoorleańskim cmentarzu zdecydowanie czuć ducha przeszłości – nie zaryzykowałabym tam spaceru po zmroku, choć generalnie nie boję się duchów.
Nowy Orlean to także prawdziwa mekka dla smakoszy. To miasto oferuje wiele właściwych sobie smakołyków, których nie sposób nie skosztować podczas pobytu na Południu. Jednym z nich jest z pewnością po-boy, czyli legendarna długa kanapka z białego pieczywa, podawana z owocami morza lub mięsem, odrobiną warzyw oraz polana sosem, często serwowana w towarzystwie frytek. Równie sztandarowym nowoorleańskim daniem jest jambalaya, czyli ryż połączony z warzywami oraz różnymi gatunkami owoców morza (ciekawostka jest, że surowy długoziarnisty ryż dodaje się dopiero pod sam koniec gotowania i to nadaje potrawie jej niesamowity smak). Również gumbo, czyli tradycyjna mięsna zupa, która dość popularna jest na całym południu (w tym w Atlancie), ma w Nowym Orleanie niepowtarzalny aromat. Na deser warto spróbować beignets, czyli francuskich pączków. Kwadratowe kawałki ciasta smażone na głębokim oleju i podawane z ogromną ilością cukru pudru są niesamowicie słodkie, ale zdecydowanie warte grzechu. Drugim popularnym deserem jest bananas foster, czyli deser z bananów, lodów, cukru oraz ciemnego rumu, który mimo swojej prostoty smakuje wprost fantastycznie. Posiłku nie należy jednak spożywać na sucho – w zależności od preferencji, miasto oferuję gamę lokalnych drinków, na czele z kultowym Huraganem, którego bazą jest ciemny i jasny rum, sok z limonki i pomarańczy oraz grenadina. A piwoszy z pewnością ucieszy porcja złotego trunku, podawana w 1,5litrowym kuflach 😉

Ja zdecydowanie zapamiętam ten wyjazd na długo z dwóch przyczyn. Po pierwsze był on zupełną niespodzianką i w przeciwieństwie do większości wyjazdów został zainicjowany i w całości zaplanowany przez mojego mężczyznę. Po drugie zaś – mieliśmy przyjemność spędzać w Nowym Orleanie amerykańskie święto niepodległości, które z wielkim hukiem obchodzone jest 4 lipca. Z tej okazji odbywają się radosne parady, większość ludzi ubrana jest w kolory amerykańskiej flagi, a cały dzień pełen wrażeń wieńczy pokaz sztucznych ogni. Ten który miałam okazję podziwiać w Nowym Orleanie, był najpiękniejszym pokazem fajerwerków, jaki miałam okazję widzieć w swoim życiu. Na dachu naszego hotelu, w samym sercu French Quater obejrzeliśmy niesamowite widowisko. Jedyne czego żałuję, to fakt, że pochłonięta robieniem ładnego zdjęcia sztucznych ogni na Instagrama, całkowicie zapomniałam o funkcji nagrywania w moim aparacie. Ale nic straconego, przynajmniej będę miała pretekst by tam wrócić – i wrócę na pewno! <3
Zapraszam na filmik, mam nadzieję, że i Was Nowy Orlean zauroczy. 🙂
14 Komentarzy
  • Paulina 25 października 2015, 19:27 Odpowiedz

    Miło powrócić wspomnieniami do Nowego Orleanu. To miasto skradło także moje serce!

    • kashienka 31 października 2015, 23:00

      Fajnie, że przywołałam miłe wspomnienia:)

  • Anonimowy 25 października 2015, 21:32 Odpowiedz

    Pięknie Wam razem i macie takie ciekawe życie.. 🙂

    • kashienka 31 października 2015, 23:06

      Dziękujemy ślicznie! To fakt, staramy się by nasze życie nie było nudne 🙂

  • aromadisiac 25 października 2015, 23:11 Odpowiedz

    Po serialu "the originals" nowy orlean to jedno z tych miast, które koniecznie muszę odwiedzić!

    • kashienka 31 października 2015, 23:07

      Kurczę nigdy nie widziałam ani odcinka tego serialu, ale Nowy Orlean zdecydowanie warto odwiedzić 🙂

  • Zielona Karuzela 26 października 2015, 17:14 Odpowiedz

    Ja od dawna marzę o podróży do Orleanu 🙂

    • kashienka 31 października 2015, 23:08

      Życzę więc szybkiego spełnienia tych marzeń <3

  • Anonimowy 27 października 2015, 15:17 Odpowiedz

    Może kiedyś, któreś z tych pysznych dań pojawi się w cyklu Ameryka od kuchni? 🙂

    • kashienka 31 października 2015, 23:08

      To dobry pomysł 🙂 na pewno kiedyś zainspiruję się Nowym Orleanem w tym cyklu!

  • www.fashionable.com.pl 28 października 2015, 20:22 Odpowiedz

    Oj marzy mi się taka podróż <3

    • kashienka 31 października 2015, 23:10

      Na pewno Nowy Orlean by bardzo Wam się spodobał <3

  • Dazzlingbookofstyle 29 października 2015, 09:49 Odpowiedz

    Mi Nowy Orlean kojarzy się tylko z Mardi Gras. Zapraszam do nas http://www.dazzlingbookofstyle.blogspot.com

    • kashienka 31 października 2015, 23:11

      Mardi Gras to czyste szaleństwo – zbyt wiele jak na moją wytrzymałość :)))) Ale Nowy Orlean ma do zaoferowania znacznie więcej:)

Skomentuj

Przepis wynik *