O WSZYSTKIM INNYM

5 NAJWIĘKSZYCH STEREOTYPÓW NA TEMAT AMERYKANÓW

Dzisiaj postanowiłam wziąć na tapetę najpopularniejsze stereotypy dotyczące Amerykanów. Wiadomo, że są to mocno zgeneralizowane, uproszczone opinie dotyczące osoby lub grupy. Czasem nijak mają się do rzeczywistości, a czasami – zawierają ziarnko prawdy. Jeśli macie ochotę to zapraszam do przeczytania moich opinii na temat pięciu największych stereotypów dotyczących Amerykanów.

WSZYSCY AMERYKANIE TO IDIOCI!

W sieci można spotkać masę filmików obrazujących porażającą głupotę amerykańskiego społeczeństwa (przykład tutaj). Oglądanie dorosłych ludzi mających problemy z odpowiedzeniem na najprostsze pytania z jednej strony nieco bawi, ale przede wszystkim – zatrważa. Jednak uważam, że zrobienie ulicznej ankiety nie jest ani trochę miarodajną oceną poziomu społeczeństwa. Takie same filmiki zostały nagrane również w Polsce, kiedyś dla rozrywki obejrzałam kilka odcinków Matura to Bzdura na youtube. Oceniając wiedzę naszego społeczeństwa na podstawie kilku obejrzanych ankiet, można by uznać, że większość naszych rodaków to kretyni. Takie filmiki są kręcone specjalnie w tym celu i do gotowej wersji wybierane są właśnie takie odpowiedzi, które wzbudzą najwięcej kontrowersji i wpłyną na oglądalność.

Moim zdaniem nijak się to ma do rzeczywistości, a wrzucanie wszystkich do jednego wora jest zwyczajnie nie fair. Ja podczas pobytu w Stanach spotkałam sporo bardzo mądrych ludzi, którzy mieli szeroką wiedzę na wiele tematów, wielu przeciętnie inteligentnych i kilka, powiedzmy, mniej bystrych jednostek. Czyli dokładnie tak samo jak w Polsce. Aha, nie uważam braku skrupulatnej wiedzy “gdzie leży Polska” (poza wskazaniem, że w Europie) za przejaw głupoty. Ja też nie wiem dokładnie gdzie leży jakieś państwo w Ameryce Południowej czy Azji, choć umiem wskazać kontynent. To, że Polacy wiedzą gdzie leżą Stany Zjednoczone wynika tylko z faktu, że USA jest sporym krajem, który naprawdę ciężko przeoczyć na mapie świata 🙂

WSZYSCY AMERYKANIE SĄ GRUBI!

Muszę przyznać, że Ameryka to kraj śmieciowego jedzenia. Ciężko jest przejechać kilometr bez minięcia jakiejś restauracji fast-fooda – jest ich naprawdę mnóstwo i (oceniając po kolejkach), bankructwo im raczej nie grozi.  Porcje jedzenia często są ogromne, podobnie jak napoje (wiaderko Coli plus oczywiście darmowe dolewki). Dodając do tego bardzo niskie ceny śmieciowego żarcia mamy prosty przepis na olbrzymi problem otyłości wśród społeczeństwa. Niestety muszę przyznać, że nigdzie nie zdarzyło mi się spotkać tylu naprawdę otyłych ludzi, co w Stanach. I nie mówię tutaj o 10kg nadwagi czy piwnym brzuszku, ale o prawdziwej chorobie, która jest mega zagrożeniem dla zdrowia.

Najgorszy dla mnie jest fakt, że często takie ekstremalnie otyłe osoby można spotkać właśnie w fast-foodach, albo w marketach gdy płacą za wózki pełne po brzegi niezdrowego gotowego jedzenia, słodkich napojów i wypełnionych cukrem i solą przekąsek. Niestety nawyki żywieniowe wielu Amerykanów wołają o pomstę do nieba. Myślę, że w Europie żywimy się generalnie zdrowiej – na zwrócił na to uwagę nawet mój mąż. Jednym z jego największych zaskoczeń w Polsce był… brak grubych ludzi (czytaj tutaj) 😉

Na szczęście nie wszyscy w Stanach żywią się w McDonaldzie! Jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe sklepy, które w założeniu sprzedają głównie zdrową, nieprzetworzoną żywność. Jest też wiele restauracji oferujących zdrowe, pełnowartościowe posiłki a zamiast gazowanych napojów – świeżo wyciskane soki z warzyw i owoców. Ludzie też sporo się ruszają – ścieżki spacerowe wokół naszego osiedla wypełnione są biegaczami i rowerzystami. To wciąż kropla w morzu, ale może powoli małymi kroczkami Amerykanie zorientują jaką krzywdę robią sobie odżywiając się w niezdrowy sposób?

WSZYSCY AMERYKANIE SĄ LENIWI!

Amerykanie słynną z ułatwiania sobie życia. Wszystko co możliwe dostępne jest w formie drive-thru (pisałam o tym tutaj) a w markecie oprócz gotowców, które nie wymagają nakładu pracy (Brian wspomniał o tym tutaj), można znaleźć dużo “obranych i pokrojonych rzeczy”. Pokrojony w cząsteczki arbuz czy melon nikogo nie dziwi, podobnie jak winogrono bez gałązek, poszatkowana w malutkie kawałeczki cebula czy papryka. Obrane jabłka w ćwiartkach też są normalne a koleżanka mówiła, że widziała nawet obraną pomarańczę w pojemniku 😀 Moim hitem są gotowane jajka zapakowane w folię! Wspominałam też wielokrotnie o poruszaniu się wyłącznie samochodami i niechęci do chodzenia. Moim zdaniem niektóre udogodnienia są super i sama z nich korzystam (na przykład bankomaty drive-thru), niektóre wywołują we mnie śmiech (jak kupno dwóch gotowanych jajek w cenie 10 zwykłych). Amerykanie cenią sobie oszczędność czasu i jeśli mają w głowie sposób jak włożyć w coś mniej wysiłku/czasu to zdecydowanie taką metodę wybiorą.

WSZYCY AMERYKANIE SĄ BOGACI!

Ameryka to przecież kraina mlekiem i miodem płynąca, a dolary rosną na drzewach 😉 Wciąż jeszcze żywe są wspomnienia o tych, co wyemigrowali do Ameryki w poprzednim ustroju. Po roku pracy dorabiali się znacznego majątku i mogli wysłać odrobinę tego dobrobytu w postaci paczki pełnych zachodnich rarytasów do ubogich krewnych z Polski 😉 Logiczne więc, że kto mieszka tutaj od urodzenia to opływa w luksusy i może wytapetować sobie pokój studolarówkami 😉 W pewnym sensie jestem w stanie zrozumieć, że patrząc np. na rozmiar domu przeciętnego Amerykanina (szczególnie porównując go do malutkiego mieszkania w bloku w Polsce) czy fakt, że bardzo wiele osób posiada swój pierwszy samochód w wieku 16 lat (co spowodowane jest raczej koniecznością) może narzucić taki obraz.

Jednak muszę Wam powiedzieć, że nie do końca wygląda to tak różowo. Wprawdzie wiele rzeczy jest tańszych niż w Polsce – paliwo czy ubrania, ale są rzeczy której tutaj są sporo droższe – np. opieka medyczna. To fakt, zarabia się sporo więcej (porównując chociażby z zarobkami w Polsce), ale też dużo się wydaje. Mniej ludzi żyje “od pierwszego do pierwszego”, to fakt – tutaj raczej od jednego rachunku z karty kredytowej do drugiego 😉 Społeczeństwo jest dość zróżnicowane pod tym względem. Owszem, jest jakiś odsetek najbogatszych – milionerów z willami na 15 sypialni, ale i pokaźna grupa najbiedniejszych – ledwo wiążących koniec z końcem. Pozostali to przeciętnie zarabiająca większość społeczeństwa.

WSZYSCY AMERYKANIE TO IGNORANCI!

Bo na przykład nie znają obcych języków i wcale nie podróżują za granicę. O ile nie zgadzam się zupełnie za uznanie wszystkich Amerykanów za głupców, to niestety w kwestii ignorancji dla innych krajów muszę przyznać, że stereotypy nie wzięły się z powietrza 😉  Wielu Amerykanów (nie mówię oczywiście, że wszyscy) uważa Stany za “centrum wszechświata”. Choć Europa ma znacznie dłuższą historię i chociażby dorobek kulturowy, to przecież Ameryka jest i tak najlepsza 😉

Jeśli chodzi o podróżowanie, to wielce zadziwił mnie fakt, że większość Amerykanów w życiu nie opuściła Stanów Zjednoczonych (źródło). Co prawda muszę przyznać, że USA jest tak zróżnicowane kulturowo, że znajdzie się mnóstwo miejsc do zwiedzanie, jednak mimo wszystko cieżko mi pojąć brak chęć poznania czegoś więcej niż własny kraj. O ile podyktowane jest to brakiem czasu (krótsze urlopy), czy brakiem finansów to wiadomo, rozumiem. Ale jeśli ktoś mając pieniądze i czas woli przez całe życie spędzać urlop letni na Florydzie a zimowy w górach Kolorado, bo tak najwygodniej, zamiast poznać inny kawałek świata, to moim zdaniem wiele traci.

Języki obce także nie są mocną stroną Amerykanów. Dzieci mają jakieś lekcje języka w szkole (najczęściej hiszpański lub francuski), studenci mają lektorat w collegu i.. to na tyle. Mimo, że dzieci mają mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, nie słyszałam żeby język obcy był ujęty w tym planie. Mało który rodowity Amerykanin mówi w innym języku niż angielski (a jeśli mówi, to na tyle, że potrafi zamówić jedzenie w restauracji). Bierze się to z tego, że znając wyłącznie swój ojczysty język Amerykanie są w stanie dogadać się  na całym świecie i nie czują potrzeby uczenia się czegoś innego.

*

To według mnie najczęściej spotykane stereotypy odnośnie Amerykanów. Macie jakieś inne? A może Wy sami macie inne zdanie dotyczące powyższych kwestii? Zapraszam do komentowania 🙂

You Might Also Like

24 komentarze

  • Reply
    Joanna Marek-Blukacz
    10 lutego 2017 at 22:08

    Z Tym ostatnim punktem zgadzam sie w 100 %…… jesli chodzi o znajomosc innych krajow to musze przyznac, ze nie maja zielonego pojecia. Sa czywiscie wyjatki jak mowie ze jestem z Polski to wiedza, gdzie to jest i wymieniaja slawne postacie jak Lech Walesa czy Jan Pawel II. 😉

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:43

      Ja akurat spotkałam się z wieloma takimi osobami, które wiedziały gdzie szukać Polski 🙂 Ale sporo Amerykanów nie ma zbyt dużej wiedzy na temat innych krajów, bo zwyczajnie ich to chyba nie interesuje 😉

  • Reply
    Paulina
    11 lutego 2017 at 06:02

    Kompletnie zgadzam się z Tobą odnośnie wiedzy geograficznej. Oczywiście, że Amerykanie mogą nie wiedzieć, gdzie dokładnie leży Polska, tak samo jak Polacy nie znają dokładnie poszczególnych stanów itp.
    Znajomość języka wydaje mi się urocza, bo spotkałam wielu, którzy chcieli mówić po hiszpańsku, włosku, a nawet po polsku. Jakkolwiek mają utrudnione zadanie, bo wszystko wokół jest w ich rodowitym języku.

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:46

      Dokładnie tak – ja nawet nie jestem w stanie wymienić wszystkich pięćdziesięciu stanów, nie mówiąc o pokazaniu ich wszystkich poprawnie na mapie. I wcale nie mam z tego powodu kompleksów, bo wystarcza mi znajomość tych głównych albo tych, które mnie ciekawią 🙂
      A co do języka to również się zgadzam. Wyobrażam sobie, że musi być ciężko się zmobilizować do nauki języka obcego, skoro prawie wszyscy na świecie mówią w Twoim ojczystym!

  • Reply
    Dominika
    11 lutego 2017 at 10:35

    Ciekawie jest poczytać takie stereotypy, ale chyba w każdym kraju takie występują 🙂 Polskich stereotypów też jest całkiem sporo

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:47

      No niestety to prawda i niektóre są bardzo niemiłe, typu: “każdy Polak to złodziej i pijak”.

  • Reply
    Kasia
    11 lutego 2017 at 22:59

    Wiekszosc otylych ludzi, bierze sie miedzy innymi tutaj niestety z biedy. Ludzi nie stac na zdrowe, swieze produkty, karnet na silownie, czy tez jedzenie w lepszych restauracjach, dlatego wybieraja np Mc Donald’s, gdzie posilek kosztuje 5$, a nie 20$.

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:48

      Tak, to prawda. Problem otyłości rośnie niestety wprost proporcjonalnie do poziomu ubóstwa 🙁

  • Reply
    Kasia w Kalifornii
    12 lutego 2017 at 07:24

    W 100% sie zgadzam z tymi stereotypami. Dokladnie to samo zauwazylam po przeprowadzce do Kalifornii.
    Musze jednak przyznac, ze jak na poczatku smialam sie z tym gotowcow pokrojonych, tak teraz chetnie juz posiekana cebulke kupuje:)

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:49

      Hahaha, u mnie tak samo! Posiekana cebula rządzi, nie znoszę kroić tej w całości 😉

  • Reply
    LIFESTYLERKA - blog o dietetyce i zdrowym stylu życia
    12 lutego 2017 at 17:03

    Według mnie Amerykanie, to ignoranci, ale na pewno ni idioci. Gdyby byli idiotami, to nie mieli by państwa, które chyba spokojnie można powiedzieć jest największym mocarstwem świata. My mamy ogólną wiedzę o wszystkim i o niczym. Natomiast oni się specjalizują. Może ledwo co zdają sobie sprawę z tego gdzie jest Europa, ale im to nie jest potrzebne do szczęścia. A jak skoncentrują się na jakiejś dziedzinie, to w niej odnoszą sukcesy.

    My zawsze jako przykład dobrego zorganizowania i przestrzegania zasad podajemy Niemców. Ale moim zdaniem Amerykanie biją ich na głowę. Kiedy chodziłam do szkoły w Stanach, to się trochę naoglądałam. Podczas lekcji nawet do kibelka nie mogliśmy iść bez przepustki, a podczas godzin lekcyjnych opuszczać budynku szkoły! W Polsce, to by coś takiego chyba nie przeszło. Ale żeby nie było wątpliwości mi akurat bardzo podoba się taki ład i porządek. Aaaaa i ściąganie na testach jest bardzo piętnowane i traktowane bardzo surowo. Nawet inni uczniowie też potępiają. Nie pytaj o szczegóły, to taka moja mała trauma;).

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:53

      Otóż to, otóż to! Są bardzo skoncentrowani na jednej wąskiej dziedzinie i to ich klucz do sukcesu. Przedstawiciele innych narodowości chcą być czasem “dobrzy we wszystkim” i to ich gubi.
      Co to szkoły to zgadzam się w 100%. Wprawdzie sama nie mam szkolnego doświadczenia z USA, ale co napatrzyłam się na takie właśnie zasady w szkole moich host dzieciaków to moje 😉

  • Reply
    Marta
    12 lutego 2017 at 20:14

    Duzo ludzi je fast food bo tak taniej. W zasadzie, im ktos ubozszy i im wiecej godzin w tygodniu pracuje (co znaczy, ze nie ma czasu przygotowywac swoich posilkow) tym wiecej fast fooda kupuje, bo nie patrzysz wtedy na to czy zdrowe, tylko na to zeby dzieciom zapchac brzuchy bez fatygi na pare dlugich godzin. Jak robie zakupy, to za moje zdrowe zielonki, ktorych przykrywam tylko dno wozka place dwa razy wiecej niz tacy co maja caly pelny wozek plastikowego jedzenia. I’m to starczy na tydzien pewnie a ja moje zielonki zjem w 3-4 dni. Wiec rachunek prosty. Finanse ograniczaja tez zwiedzanie swiata, bo potezna ilosc funduszy juz idzie na bilet lotniczy. Jezli wybieralaby sie cala rodzina, to same bilety moga juz osiagnac cene 5 tysiecy dla 4 osob. Nawet wiec bogaci przelicza sobie, ze taniej przemieszcza sie wewnatrz USA (szczegolnie ze sa tu wszystkie strefy klimatyczne do wyboru do koloru) a owe pieniadze zaoszczedzone na biletach przeznacza na lepsze lokum czy atrakcje. Europa ma zreszta opinie drogiej i nieprzyjaznej, no i ta podroz wszystkich odstrasza, wiec jak sie ma malo urlopu to niewielu chce tracic 4 dni na podroz w obie strony…

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 18:57

      Co do jedzenia zgadzam się w zupełności – taka jest niestety prawda 🙁 Co do podróżowania, jeśli jest to spowodowane brakiem funduszy to wiadomo, doskonale rozumiem, ale jeśli tylko wyłącznie wygodą (w przypadku ludzi bogatszych) to ciężko mi pojąć. Ja wolałabym spać w nieco gorszym hotelu, czy nie rozbijać się po najdroższych restauracjach, a zamiast tego zobaczyć coś nowego 🙂 Ale to już oczywiście zależy od osoby i jej ciekawości świata.

  • Reply
    Kasia
    13 lutego 2017 at 17:03

    Każdy Polak wie, gdzie są Stany, ale poproś kogoś, żeby wymienił Ci kilka stanów albo miast, oprócz tych najbardziej znanych 😉 Biorąc pod uwagę, że rozmiar Stanów jest porównywalny do całej Europy to trochę tak, jakby ktoś się czepiał Polaka, że nie wie gdzie dokładnie leży Oregon albo Nebraska 😛

    W temacie podróży – mając tak zróżnicowany kraj też pewnie sporo czasu poświęciłabym na podróże wewnątrz niego. Poza tym, nie każdy kto zna język, ma czas i pieniądze musi czuć się komfortowo wyjeżdżając za granicę. Znam wiele osób, które mogłyby jeździć po całym świecie, tymczasem szczytem możliwości jest wyjazd do Chorwacji w lecie i do Czech w zimie na narty. Wiem, że dla nich to już inny kraj, język etc. ale odległość mniejsza niż z Atlanty do Nowego Jorku 😉

    Najbardziej martwiąca jest skala otyłości 🙁 Ale fakt, w Polsce “obiadowy” zestaw w Maku kosztuje ok 20-25 zł, w tygodniu jem tańsze lunche w knajpkach w Krakowie 😉 Ale pewnie w Stanach to naprawdę nieduży wydatek i dla wielu osób tak jest najtaniej.

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 19:04

      No dokładnie, ciekawe ile % Polaków umiałoby pokazać te Stany na mapie? Pomijam już fakt, spotkałam się z wieloma osobami święcie przekonanymi, że stolicą USA jest Nowy Jork 😛
      Co do podróży to argumenty dotyczące finansów czy zbyt krótkiego urlopu rozumiem doskonale. Aczkolwiek tej niechęci do poznawania czegoś nowego pojąć nie mogę 😉 Ale wiadomo, nie każdy musi przecież rozumować w podobny do mnie sposób 🙂
      Tutaj zestaw w Macu to wydatek, bo ja wiem 3 czy 5 dolców? Czasem pewnie nawet nie, bo czasami jadę i widzę reklamy pokazujące śmieciowe jedzenie z fast-foodów dosłownie za grosze 🙁

  • Reply
    IZA
    23 lutego 2017 at 07:42

    Zgadzam się w 100 %. Świetny post.

    • Reply
      kashienka
      14 marca 2017 at 19:06

      Dzięki wielkie, cieszę się, że przypadł do gustu 🙂

  • Reply
    gusia
    13 sierpnia 2017 at 08:23

    Pierwszy z Wymienionych jest chyba najbardziej zakorzenionym stereotypem. Jednak ja równeż nie spotkałam wielu grubych Amerykanów, choć faktycznie, śmieciowe jedzene jest tam na porządku dziennym i zastanawiam się, kiedy zacznie dominować w Polsce. W dużych miastach coraz bardziej brakuje nam czasu…

    • Reply
      kashienka
      13 sierpnia 2017 at 22:36

      Mam nadzieję, że w Polsce ludzie mają więcej rozwagi i nie doprowadzą się do takiego stanu jak niektórzy Amerykanie 🙁 Niestety śmieciowe jedzenie ma straszny wpływ na nasze zdrowie 🙁

  • Reply
    Nadia
    9 września 2017 at 01:00

    Zgadzam sie w 100% ale tez uwazam ze Amerykanie sa “glupsi” od europejczykow czesto nie wyjezdzaja nawet ze swoich stanow a co dopiero z kraju, jezykow obcych nie znaja wcale ja osobiscie nie znam zadnego amerykanina ktory mowi wiecej niz 2-3 zdania po hiszpansku. A dlaczego Ameryka jest potega? Zawdziecza to w wiekszosci mieszkajacym tu Zydom… pozdrowienia z Arizony! Badzcie bezpieczni🙏🏻🌪

    • Reply
      kashienka
      2 października 2017 at 15:44

      Z “głupotą” nie do końca się zgodzę, ale z pewnego rodzaju ignorancją już tak.. 🙁 I języki obce faktycznie bardzo kuleją. Po prostu Amerykanie nie widzą potrzeby ich nauki.

  • Reply
    Aneta
    27 grudnia 2017 at 03:12

    Mi z kolei się wydaje, że europejczycy są przekonani o swojej lepszości, bo długa historia, wyniosła królewska kultura, skolonizowali USA, od Europy wszystko się zaczęło. USA to przecież ogromny kraj, każdy stan w USA ma przecież swoje zasady, prawa, zwyczaje, nawet język, więc osoba podróżująca po stanach może wyciągnąć z tych podróży tyle samo co osoba podróżująca po Europie. Gdyby z Europy zrobić jedno państwo i każdy kraj byłby “stanem” to zakładam, że nawet więcej niż 65% europejczyków nie mogłoby się pochwalić wyjazdem za granicę. 🙂 Brak wiedzy geograficznej? Sama nie jestem w stanie wymienić wszystkich stanów, o państwach Afryki czy Azji nie wspominając. Dużo osób z Polski i nie tylko ma problem z tym jakie są kraje i stolice w Europie, więc dlaczego wymagać tego od ludzi zza oceanu, którzy sami mają 50 stanów do zapamiętania i odwiedzenia?

    • Reply
      kashienka
      31 grudnia 2017 at 22:23

      Spokojnie, przecież ja od nikogo nie wymagam takiej wiedzy 😉 Zresztą sama nie sądzę, żebym umiała wymienić wszystkie 50! A co podróżowania po Stanach, to zgadzam się, że jest tutaj mnóstwo do zobaczenia. O ile ktoś rzeczywiście podróżuje po całych Stanach, a nie ogranicza się co roku do plaży na Florydzie i gór w Kolorado 😉

    Leave a Reply

    Przepis wynik *