O WSZYSTKIM INNYM

UWAGA! SENIOR ZA KIEROWNICĄ!

Od kiedy zamieszkałam w Stanach nieraz zaskakuje mnie mnogość bardzo wiekowych kierowców samochodów. W sieci jest mnóstwo memów dotyczących seniorów za kierownicą – żartujących z ich wolnej jazdy, tendencji do niespodziewanego hamowania i ignorowania przepisów drogowych. Samo spowolnienie ruchu nie niesie ze sobą żadnych przykrych konsekwencji oprócz frustracji innych kierowców. Ale co, jeśli senior za kierownicą naprawdę zagraża innym uczestnikom ruchu?

W 2012 dość głośno było o przypadku stuletniego (!) staruszka, który wjechał na chodnik i potrącił 11 osób (sytuacja miała miejsce obok szkoły). Wyobrażacie sobie stuletniego pana w samochodzie w Polsce? Teoretycznie przepisy ani jednego ani drugiego kraju nie mówią o maksymalnym wieku posiadacza prawa jazdy, tylko o regularnych badaniach kontrolach co kilka lat. Jednak wrażenie, że w Stanach kierowcy jeżdżą często… aż do dnia śmierci. A dla wielu Amerykanów jest to zupełnie normalne.

SIWY WŁOS PONAD PRZEPISAMI?

Sama doświadczyłam kilku sytuacji drogowych, w której główną rolę odgrywali seniorzy, ale jedna zapadła mi szczególnie w pamięć. Jechaliśmy sobie z Brianem ze sklepu, drogą wielopasmową, a przed nami jechało sobie małe autko tempem niedzielno-pokościelnym, jakieś 25 mil na godzinę (przy ograniczeniu do 60). Brian szybko auto wyprzedził, mrucząc coś o zawalidrogach i konieczności odbierania prawa jazdy za wolną jazdę. Po kilkuset metrach zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle, przed naprawdę sporym skrzyżowaniem. Natomiast po minucie na sąsiedni pas doczłapało się auto, które wyprzedziliśmy.

Z ciekawości zajrzałam, kto sobie takim tempem spacerowym jedzie. Za kierownicą zobaczyłam maluteńką, skurczoną staruszkę, która liczyła sobie, oceniając po wyglądzie, spokojnie te 85 wiosen. Jakby tego było mało, w fotelu pasażera siedziała druga staruszka, ewidentnie starsza od tej pierwszej, z aparatem tlenowym do oddychania. Po 20 sekundach postoju pani za kierownicą uznała najwidoczniej, że czerwone światło oraz przepisy drogowe jej nie dotyczą i wystartowała. Z całej petardy mocno przygazowała i przejechała przez skrzyżowanie.

Kopary nam opadły. Zwłaszcza, że dosłownie 2 sekundy po tym, jak babka przejechała przez środek skrzyżowania, z prawej strony przejechał przez nie jakiś szybki sportowy samochód. Ze znacznie przekroczoną prędkością, ale za to na zielonym świetle. Gdyby ta pani wystartowała dwie sekundy później, to bylibyśmy naocznymi świadkami tragicznego wypadku. Gdy w końcu zapaliło się zielone światło, ruszyliśmy dalej przed siebie. Jak myślicie kogo spotkaliśmy jakieś pół kilometra dalej? Oczywiście – staruszkę. Jechała sobie spokojnie 25 mil na godzinę i wszyscy ją wyprzedzali.

DO KIEDY BEZPIECZNIE JEST PROWADZIĆ AUTO?

Nie chcę generalizować, ale wydaje mi się, że w Polsce w większości przypadków ludzie potrafią uznać, że dalsze jeżdżenie nie jest bezpieczne. W pewnym wieku zdolności psychomotoryczne znacznie się obniżają. Mniejszy refleks, obniżona koncentracja, a do tego zażywanie leków, które mogą dawać objawy uboczne – np. w postaci senności. Jeśli ktoś zauważy, że jego sprawność za kierownicą się pogorszyła, lepiej jest zrezygnować z kierowania pojazdem – dla bezpieczeństwa swojego i innych.

DLACZEGO W AMERYCE WIĘCEJ SENIORÓW PORUSZA SIĘ SAMOCHODEM?

W Polsce widuję zdecydowanie mniej staruszków za kierownicą i myślę, że jest to nie tylko kwestia sytuacji ekonomicznej, lecz także zasługa dobrej komunikacji publicznej. Jeśli ktoś narzeka na komunikację w kraju, proszę pojechać na dwa tygodnie do Stanów, osiąść w domku na przedmieściach i dojechać gdziekolwiek, nie używając samochodu. Owszem, w centrum miasta jest jakieś metro (mówię na przykładzie Atlanty), czasem widuje się też autobusy. Jeśli jednak posiada się domek na przedmieściach (opcja dla większości starszych ludzi – utrzymanie domu kawałek od miasta jest zdecydowanie tańsze), to bez samochodu jak bez ręki.

Zupełnie inna niż w Europie urbanizacja sprawia, że dystanse są dużo większe. Najbliższy sklep spożywczy może być oddalony o np. 5 km, do kościoła trzeba dojechać minimum 10 min, nie wspominając o lekarzu. I autobusu żadnego, nawet jednego na dzień – niekiedy komunikacja publiczna po prostu nie istnieje. Oczywiście okazyjnie można użyć taksówki, ale przy codziennym użytku ta opcja odpada, ze względów finansowych. Tak więc zostaje samochód. I to do bardzo późnej starości. Absolutnie się temu nie dziwię, bo też nie chciałabym być zamknięta w czterech ścianach. Ale sam fakt, że samodzielna jazda samochodem w pewnym wieku nie jest bezpiecznym pomysłem..

Mama mojego narzeczonego opowiadała nam kiedyś, że jej kolega z sąsiedniej ulicy (lat 95) oferuje jej często, że podjedzie po nią w drodze do kościoła. Przyznała, że jechała z nim trzy razy i na więcej nie ma odwagi. Siedziała jak na szpilkach przez całą drogę, od czasu do czasu krzycząc “uważaj!” gdy facet był blisko wjechania w cokolwiek. Ponoć logiczne argumenty, by odpuścił to jeżdżenie nie bardzo do niego docierają. Mieszka sam, a samochód daje mu jako-taki kontakt ze światem.

*

Zdaję sobie sprawę, że wiekowi kierowcy nie są najpoważniejszym zagrożeniem na drogach. O wiele gorsi są kierowcy jeżdżący pod wpływem alkoholu czy nieodpowiedzialne nastolatki które popisują się, przekraczają prędkość i wyprzedzają w niedozwolonych miejscach. Mimo tego, gdy widzę niektórych straszków i ich popisy za kierownicą, to naprawdę łapię się za głowę. Nie uważam, żeby 85 czy 90 letni człowiek mógł jeździć autem bez stwarzania zagrożenia dla innych.. A jakie jest Wasze zdanie na temat sędziwych kierowców? Do kiedy bezpiecznie jest poruszać się autem? 

You Might Also Like

14 komentarzy

  • Reply
    Kasia w San Francisco
    19 stycznia 2016 at 16:32

    Tez to zauwazylam w Dolinie Krzemowej,ale w sumie sie starszym tu ludziom nie dzieie, bo bez samochodu siedzisz w domu. Ja musze dojechac doslownie wszedzie-sklep, lekarz, poczta. Zupelnie jest tu brak komunikacji miejskiej.

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:36

      Taka smutna prawda – bez samochodu, na piechotę, nie załatwisz nic. Więc też w zasadzie nie dziwię się ludziom starszym, że jeżdżą tu do ostatnich dni. Absurdem jest brak innych opcji dla seniorów.

  • Reply
    Joanna Marek
    19 stycznia 2016 at 19:36

    Wlasciwie to Ci starsi ludzie nie maja wyboru, musza jezdzic bo tak jak pisalas komunikacja miejska nie jest dobra, a tym bardziej u nas na Florydzie. Musza robic sobie zakupy, czy wychodzic z domu. Ja ich rozumen chc sa duzym zagrozeniem na drodze.

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:38

      Tak, na Florydzie to już w ogóle jest mnóstwo staruszków w autach. Też rozumiem, ale chyba lepiej, żeby było inne wyjście z tej sytuacji.

  • Reply
    Agnieszka
    20 stycznia 2016 at 00:14

    Pierwsza sprawa to komunikacja miejska, a kolejna to amerykańskie więzi rodzinne. W Polsce starsi ludzie mieszkający poza miastami zazwyczaj mieszkają w pobliżu swoich dzieci lub wnuków, którzy jakby co ich gdzieś podwiozą. Tutaj tego nie ma, każdy żyje sobie, często daleko od swoich dzieci i wnuków.

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:40

      Masz rację. Zdarza się, że rodzice mieszkają zupełnie w innym stanie, lub tak daleko, że wizyty są tylko okazjonalnie. Więzi rodzinne w Stanach są zupełnie inaczej rozumiane niż w Polsce – w sumie to ciekawy temat na post.

  • Reply
    Olaa
    20 stycznia 2016 at 08:50

    A mi to się wydaje, że u nas ten problem dopiero powstanie… Z moich obserwacji wynika, że nasi dziadkowie nie mają prawa jazdy ( nie znam w swoim otoczeniu dziadka lub babci z prawkiem 🙂 natomiast nasi rodzice już w większości posiadają takowy dokument i nie wydaje mi się, żeby przykładowo mój tata w wieku 85 lat uznał, że już jest za stary na to… pewnie znajdą się rozsądni, ale znaczna większość będzie nadal czuć się młodo jak mój tatuś i uzna, że oczywiście są w stanie wyśmienicie poprowadzić autko 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:42

      A ja wciąż mam nadzieję, że pokolenie naszych rodziców będzie miało w sobie więcej rozsądku i nie będzie siać postrachu na drogach. Ale racja – teraz dużo więcej osób przemieszcza się samochodami niż np. pokolenie wstecz.

  • Reply
    kalisfornia
    22 stycznia 2016 at 11:50

    Starsi kierowcy mimo wszystko jeżdżą zdecydowanie bezpieczniej niż młode cwaniaki. Oni po prostu jadą wolno, oczywiście trzeba na nich uważać, ale tak jak mówisz, samochód jest dla nich pewnego rodzaju swobodą, której raczej nie powinno się im odbierać 🙂

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:44

      Młode cwaniaki na drogą są najgorsze – tatuś kupił BMW to synuś szpanuje, to fakt. Ale nie zgodzę się, że jedynym problemem ludzi starszych jest wolna jazda.
      Ja nie mówię, że powinno im się zabierać taką swobodę, tylko zauważam absurd sam w sobie, że w sumie starsi ludzie nie mają innej alternatywy.

  • Reply
    tunka
    23 stycznia 2016 at 20:35

    W Belgii pomijajac fakt, ze tutaj ludzie w ogole nie potrafia jezdzic – lekcje w szkole nauki jazdy nie sa obowiazkowe. Uczyc moga rodzice, ciotki itp- to staruszkow slimaczacych sie po trasach jest niezliczona ilosc….. A ile mnie to nerwow kosztuje……………….

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:46

      W Stanach też lekcje w szkole nauki jazdy nie są obowiązkowe, są jedynie opcją. Znakomita większość społeczeństwa została nauczona zasad jazdy przez własnych rodziców/starsze rodzeństwo! Ale tak, obcując ze staruszkami na drogach, trzeba się uzbroić w cierpliwość, duuużo cierpliwości:)

  • Reply
    Anonimowy
    23 stycznia 2016 at 23:20

    Niestety całkowita racja 🙁 Na florydzie gdzie mieszkam, czyli stanie starszych ludzi to prawdziwa plaga starszych kierowców. Nie patrza jak jada, zastawiaja cała droge i o wypadek nietrudno.

    • Reply
      kashienka
      24 lutego 2016 at 23:47

      No niestety, też się spotkałam z takimi przypadkami – trzeba zachować wtedy szczególną ostrożność.

    Leave a Reply

    Przepis wynik *