KIEDYŚ TO PSY BYŁY INNE.
PIESKIE ŻYCIE

“KIEDYŚ TO PSY BYŁY INNE…”

Już któryś raz widzę w internecie dyskusje pod tytułem “kiedyś to psy były inne“. Wywodom na temat wyższości psów kiedyś nad psami dzisiaj towarzyszy zwykle jakieś “genialne” porównawcze foto. Na przykład Szarik z “Czterech Pancernych” i malutki York w wymyślnym ubranku – czy coś mniej więcej w tym stylu. Wkurzają mnie te porównania, bo wiem, że owszem kilkadziesiąt lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, ale nie dlatego, że psy były mądrzejsze. Po prostu psy były przez CZŁOWIEKA traktowane zupełnie inaczej.

"KIEDYŚ TO PSY BYŁY INNE..."

PIMPEK VS LEO

Nieraz rozmawiamy sobie z moimi rodzicami o psach i o tym, jak diametralnie zmieniło się ich życie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Weźmy takiego Pimpka, psa z czasów dzieciństwa mojego taty, no i dla porównania – naszego Leo. Niby oba były niewielkimi psiakami domowymi, kochanymi przez swoich bliskich, ale wydaje się czasem że są przedstawicielami zupełnie innego gatunku!

Przykład? Pimpek regularnie odprowadzał mojego tatę i ciocię do szkoły. Szedł za dzieciakami luzem, bez smyczy, a gdy przy szkole mówili mu “Pimpek do domu!” to Pimpek wracał do domu, zahaczając czasem po drodze tu i tam. Leo “na wolności” był raz – przez jakieś 3 minuty, gdy podczas pobytu w Polsce przecisnął się przez płot na ulicę. Mimo, że jego uciekinierskie zapędy zostały zduszone niemal w zarodku przez znajomą przejeżdżająca akurat koło domu rodziców, to uwierzcie mi – ja zawał serca miałam niemal na miejscu i przez kolejne kilka dni zadręczałam się “co by było, gdyby..”.

Choć kocham Leo z całego serca, to uważam że mój psiak nie ma za grosz instynktu samozachowawczego. I to nie dlatego, że jest mniej inteligentny czy sprytny niż Pimpek, który spacerował sobie sam po mieście. Leo nie ma instynktu, bo pozbawiłam go ja sama, wychowując go zupełnie inaczej niż chowało się psy kilkadziesiąt lat temu.

“KIEDYŚ TO BYŁO INACZEJ…”

Kilka dekad temu bieganie psów samopas po ulicy nie było niczym nadzwyczajnym, bo mimo groźby złapania przez rakarza zwanego hyclem – było społecznie akceptowane. Zatem gdy pies poszedł sobie na lofry, to nikt nie panikował i nie szukał czworonoga po całym osiedlu. Wiadomo było, że wróci. I zwykle wracał – brudny, głodny a czasami i z poharatanym uchem, po zaciętej walce z innym psem. Wracał oczywiście na łańcuch, bo odsetek psów przywiązanych łańcuchem był kiedyś ogromny.

Opieka weterynaryjna była minimalna, w porównaniu do dzisiejszej – szczepienie przeciwko wściekliźnie, odrobaczanie, kilka typowych schorzeń. Diagnostyka była dużo bardziej prymitywna, bo sprzętu, którym dysponujemy teraz po prostu nie było. Duże ośrodki akademickie wypadały jeszcze jako tako, ale lecznice w mniejszych miastach? Dobrze, że psiaki sprzed kilku dekad były odporniejsze na choroby! Niestety, poważniejszych schorzeń nie leczyło się prawie wcale – zwierzę było usypiane lub po prostu zdychało… O zabiegu sterylizacji czy kastracji nawet nie wspomnę! Na ulicach roiło się od mieszańców (rasowe psy stanowiły mniejszość), które “używały życia” i dawały początek kolejnym pokoleniom. Niektórych niechcianych miotów się po prostu “pozbywano” i to za cichą społeczną akceptacją…

Specjalnych karm dla psów nie było, więc część właścicieli gotowała dla swoich pupili, ale mnóstwo psów żywiło się po prostu resztkami ze stołu. “Smaczkiem” były malutki kawałek kiełbasy albo kość do obgryzienia. Nie słyszało się też o nikim, kto kupowałby swojemu czworonogowi specjalne zabawki czy gadżety – najlepszą zabawą dla psa był przecież zwykły patyk. Nikt psom nie organizował atrakcji, nie zabierał na wakacje, nie zawoził na szkolenia czy do behawiorysty. Były kochane, ale człowiek się nad nimi nie roztkliwiał.

A TERAZ?

KIEDYŚ TO PSY BYŁY INNE

Gdym opowiedziała Leo o tamtych czasach, to zareagował by zapewne jak dzieciaki w powyższym memie 😉 Bo dla niego życie takiego Pimpka sprzed lat to czysta abstrakcja. Niby kusząca wolność, ale z drugiej strony, gdzie to bycie “pępkiem świata”, fura zabawek, własne tipi, smaczki za każdy “biznes” czy loty za ocean? O rachunku medycznym o wartości samochodu nawet litościwie nie wspomnę. Leo ma w sobie mniej życiowego sprytu niż Pimpek, ale nie dlatego że jest mniej inteligentny. To my, paradoksalnie chcąc dać mu wszystko co najlepsze, pozbawiliśmy go pieskiego sprytu i instynktu samozachowawczego.

Leo, będąc na rękach, chce się czasem gwałtownie wyrwać, zupełnie nie zważając na wysokość – bo nigdy nie doświadczył bolesnego upadku. Na spacerze odważnie podchodzi do wielkich psów, bo nigdy żaden duży pies go nie ugryzł. Jest przyjaźnie nastawiony do każdej osoby – bo nigdy żaden człowiek nie zrobił mu krzywdy. Je czasem to, czego nie powinien – bo nigdy nie czekaliśmy aż “sam się wyliże”, tylko w środku nocy pędziliśmy do specjalistycznej kliniki. Zawsze na pierwszym miejscu, zawsze pod parasolem ochronnym. Kiedy on miał się nauczyć brutalnego prawa dżungli?!

*

"KIEDYŚ TO PSY BYŁY INNE..."

Moim zdaniem to nie psy są inne w dzisiejszych czasach, a zachowanie człowieka względem nich. Psy, jako wierni towarzysze człowieka, tylko dopasowują się do sytuacji. Coś co kiedyś było normą, dziś uważane jest wręcz za zachowanie patologiczne. Powiedzcie sami, co pomyślelibyście o człowieku, który pozwala swojemu psu latać samopas po mieście, albo karmi czworonoga wyłącznie resztkami ze swojego stołu? No właśnie!

Dziś coraz częściej człowiek dba o pupila jak o własne dziecko. Chroni go na każdym kroku, daje najlepsze warunki bytowe i jest za niego odpowiedzialny. Ma to oczywiście wieeele plusów i generalnie uważam, że psiakom żyje się w dzisiejszych czasach dużo lepiej niż przed laty. Są jednak i te mniej pozytywne konsekwencje – chociażby w postaci zmniejszonego instynktu samozachowawczego u zwierzaka. Nie można wymagać od czworonoga, który miał wszystko podsunięte pod nos, by umiał poradzić sobie z czymkolwiek samodzielnie.

Właściciele i wielbiciele psiaków (wiem, że jest Was tutaj sporo!) – co sądzicie o tym wszystkim? Czy nie myślicie, że to my, ludzie, dając swoim pupilom wszystko, zabieramy im coś ważnego? Czy może uważacie jak niektórzy, że po prostu “kiedyś to psy były inne”? Zapraszam do dyskusji 🙂

You Might Also Like

9 komentarzy

  • Reply
    Paulina G Lifestyle
    14 marca 2019 at 11:36

    Idąc tym tropem można powiedzieć, że “kiedyś wszystko było inne” i dobrze! Poprzez to widać,że świat idzie z postępem. To prawda, że być może obecnie psy nie radzą sobie bez człowieka, ale kiedyś pies pełnił funkcję obronną, kot zajadał myszy w domach na wsi. Obecnie pies to przyjaciel człowieka, mamy psy w domu nie po to, aby nas broniły, ale po to, aby były naszym członkiem rodziny. <3 Bardzo cieszy mnie ta zmiana myślenia i sposób traktowania psów. W pełni na to zasługują! <3 W tym wszystkim to my właściciele możemy troszczyć się o ich instynkty poprzez tresurę itp.

  • Reply
    Emilia
    14 marca 2019 at 12:13

    Świat się zmienia, przybywa zagrożeń a my jesteśmy bardziej świadomi. Kiedyś bedac dzieckiem biegalam do wieczora z rówieśnikami i mama nie wyrywała sobie włosów z głowy. Dzisiaj nie wyobrażam sobie żeby pozwolić na to samo swoim synom.

  • Reply
    czytelniczka85
    14 marca 2019 at 12:40

    Ach to współczesne pieskie życie: psi fryzjer, ubranka, hotele dla psów

  • Reply
    Bea
    14 marca 2019 at 16:50

    Pisałam już wcześniej, że one są pozbawione instynktu samozachowawczego! 😀
    Zgadzam się z Tobą co do tego, że to nasza wina i niestety wychowujemy je na takie małe ciamajdy, ale i tak uważam, że tak jest im lepiej niż przy budzie. Z drugiej strony jakby mi Tobi zwiał gdzieś, to chciałabym wierzyć, że będzie miał na tyle oleju w głowie, żeby nie dać się rozjechać na pierwszym skrzyżowaniu i wrócić jakoś do domu. A zwiał mi w sumie dwa razy – raz tylko wyplątał się jakoś z szelek i po prostu odbiegł na 100m, ale wrócił wołany, a raz zwiał mi drzwiami jak goście wychodzili i biegłam za nim boso do najbliższej stacji paliw, dobrze że było ciepło.

  • Reply
    Kasia
    14 marca 2019 at 22:54

    Hmm, wydaje mi się, że po prostu kiedyś ludzie byli mniej świadomi zagrożeń, poza tym złe wieści nie roznosiły się tak szybko jak teraz i ludziom wydawało się, że są bezpieczni.

    Nie wspominając już o tym, że lata temu raczej mało kto mógłby sobie pozwolić na rozpieszczanie zwierzaka 🙂

  • Reply
    AgulaW
    15 marca 2019 at 16:46

    Przede wszystkim to kilkadziesiat lat temu na ulicach nie bylo prawie samochodow! I Pimkowi idacemu srodkiem ulicy nic nie grozilo:)
    Gdzie Ty trafisz na takie kwiatki w postaci opisow jak bylo psom kiedys? Zyjemy tu i teraz. Ale sa tacy, ktorzy zawsze tesknia za tym, co bylo
    Ubawilam sie:)
    Pzdr.
    AgulaW
    Moi rodzice ponad dwadziescia lat temu mieli psiaka. Kundelka. Spal z nimi w lozku, jezdzil na wczasy, codziennie gotowano mu siweze jedzenie, a zabawki moja mama kupowala wze dziale dzieciecym

  • Reply
    Ola
    16 marca 2019 at 01:02

    Jakos nie tesknie zack tymi dawnymi psami. Strach bylo wyjsc na ulice. Jeden raz mnie gonil pod same drzwi mieszkania na drugim pietrze.

    Moj pies jest rozpieszczony bardziej niz Twoj Leo. Od dwoch lat nie zostal sam w domu. Wszedzie targam tego 8kg prosiaczka mopsa. Mieszkam w Londynie, ktory bardzo jest pieskom przyjazny, wiec to ulatwia sprawe.

    Natomiast zgadzam sie, ze przez to, ze traktuje go jak bobasa, wychowalam psa, ktory naprawde tego bobasa przypomina. A to cos zezre, a to podbiega do ogromnych psow i je zaczepia, a to sobie nagle wskoczy na jezdnie, bo przestraszyl sie worka foliowego na ulicy… Dramat.

  • Reply
    Mysior25
    16 marca 2019 at 03:43

    Tak Kasiu psom żyje się teraz lepiej. Sama mam w domu takie rozpieszczonego psa. Nie zgodzę się tylko co do jedzenia. Niestety sucha karma (ta w USA, nie wiem jak jest w Polsce) nie jest najlepszej jakości. Karmić psa taka sucha karma to tak jak karmić dziecko codziennie w McDonalds. Ja swojemu psiakowi od kilku tygodni gotuje(oczywiście osobny posiłek😅) i zauważyłam ogromna różnice w jego zachowaniu, i kondycji sierści. Ma również o wiele więcej energii. Nasze psy zasługują na najlepsze jedzenie, a nie na to co jest zrobione na taśmie produkcyjnej, gdzie połowy składników większość z nas nie jest w stanie nawet przeczytać. Pozdrawiam serdecznie.

  • Reply
    Andreas
    29 marca 2019 at 13:40

    Kasiu,
    Pisałaś wzburzona na temat traktowania zwierząt w Grecji. To nie jest do końca tak jak Ci się wydawało. Otóż psów i kotów bezpańskich jest dużo tak jak kiedyś było w PRL-u. Tyko, ze nie są one tak całkiem bezpańskie. Wiele prywatnych osób je dokarmia nie mówiąc o knajpach (chyba wszystkie). Oprócz wielu gmin istnieje tez dużo organizacji charytatywnych które sterylizują i szczepią bezdomne zwierzęta. W mniejszych miejscowościach psy nadal hasają same po podwórkach i odprowadzają dzieci do szkoły. Inną sprawą jest klimat, który jest dosyć łagodny i zwierzęta nie marzną. Latem natomiast na każdym kroku można spotkać miskę z wodą dla bezpańskich zwierząt. Podczas dużych upałów często nadawane są komunikaty w radio – TV żeby nie zapominać o wystawieniu wody.
    Oczywiście moja Jina nie biega samopas po ulicach tylko wyleguje na swojej kanapie. Co wieczór jeździmy za to nad morze i tam szaleje. Ciężko ją wyciągnąć z wody, szczególnie zimą, bo wtedy ja się nie kąpię.
    W Grecji mieszkam od prawie 40 lat wierz mi ze zwierzątkami nie jest tak źle.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Leave a Reply