PIESKIE ŻYCIE

PSIE GADŻETY A GRANICE ZDROWEGO ROZSĄDKU

Miesiąc temu dostałam propozycję współpracy. Miałam zareklamować zestaw kilku przypraw dla psów. Kilka miesięcy wcześniej o mało co przypadkiem nie zapisałam Leo na.. malowanie paznokci. W minioną niedzielę natomiast podczas spaceru spotkałam pięć psów wiezionych na spacer w psich wózkach. Plus jednego psa z uszami pofarbowanymi na fioletowo – akurat pod kolor torebki właścicielki. I tak zaczęłam się zastanawiać – gdzie leży granica? Pomiędzy “jestem miłośnikiem psów” a “całkiem mi odbiło”? 😉

PSIE GADŻETY

*

Teoretycznie jestem ostatnią osobą, która powinna się na ten temat wypowiadać. Bo, jak pewnie zdążyliście sami zauważyć, mamy z mężem niezłego bzika na punkcie Leo! Gość ma własne tipi oraz zabawek więcej niż niejedna afrykańska wioska. Lata z nami wszędzie samolotem, w samochodzie ma swój fotelik, a jeśli musimy go zostawić w pieskim hotelu (zdarzyło się to do tej pory dwa razy) sypia w pokoju z kamerką o nazwie Zaczarowany Las. Chodzimy niemal wyłącznie do restauracji z tarasami, by móc zabrać psiaka ze sobą, na psiej plaży bywamy częściej niż na tej zwykłej, świętujemy też urodziny Leo (tutaj). Że już nie wspomnę o dbaniu o jego zdrowie i rachunkach od weterynarza… 😉 (tutaj więcej na ten temat)

Część społeczeństwa może więc nas po tym wstępie uznać śmiało za wariatów na punkcie czworonoga 😉 I uważam, że będą mieć troszeczkę racji 😉 Decydując się na psa postanowiliśmy zapewnić wszystko to, co najlepsze. Jednak i my, przy całym naszym wariactwie, czasem łapiemy się za głowę, widząc kolejne wynalazki do psich przyjaciół i pomysły niektórych właścicieli.

PSIE GADŻETY

PRZYPRAWY DLA PSÓW, PSIE WÓZKI, PAWDICURE I FARBOWANIE WŁOSÓW – CZY TO JEST NORMALNE?

Pamiętam dobrze moment, gdy dostałam maila odnośnie współpracy z producentem psich przypraw. Pamiętam, bo po pobieżnym przebiegnięciu wzrokiem po treści wiadomości, zaczęłam czytać ją od początku. Oferta wydała mi się na tyle absurdalna, że myślałam że coś przeoczyłam 😉 Ale nie, firma całkiem poważnie pytała czy jestem zainteresowana promocją przypraw dla psów. Zestaw siedmiu psich przypraw kosztował, bagatela, 100 dolców. Zaczęłam zastanawiać się, czy szybciej moi czytelnicy by mnie wyśmiali, czy ja z Brianem zaczęlibyśmy Leo podbierać przyprawy – bo sami takich drogich nie mamy. 😉 Chyba nie tylko ja uważam, że kupowanie specjalnych przypraw dla czworonoga trąci o absurd?

Zapisując kiedyś Leo do “day care”, czyli psiego żłobka, przejrzałam sobie kiedyś “dodatkowe usługi”, które można wykupić dla swojego psiaka. Widząc na liście “pawdicure” (angielskie “paw” to łapa), od razu zaznaczyłam tę opcję. Pazurki Leo były już zbyt długie, a że żadne z nas nie ma odwagi podciąć mu ich w domu, korzystamy z pomocy innych. Okienko, które wyskoczyło w następnej kolejności uświadomiło mi jednak, że nie chodzi bynajmniej o samo obcięcie/spiłowanie psich pazurków. Padło bowiem pytanie, czy… lakier przyniosę z domu, czy mają użyć jednego ze swoich, pokazując mi gamę kolorów tej firmy do wyboru. Może jestem nieco staroświecka, ale… na cholerę psu pomalowane pazury? Farbowania psu uszu, by pasował kolorystycznie do torebki, nawet nie skomentuję!

Kolejny temat – psie wózki (przykład). Zanim przeprowadziłam się do Stanów, nie miałam nawet pojęcia o istnieniu takiego wynalazku! Nie uważam ich zresztą za jakiś totalnie zły pomysł. Myślę, że to fajna sprawa w przypadku starszego, chorego psa, który nie ma już siły chodzić o własnych siłach. Ale wożenie psów w takim wózku od szczeniaka, to już dla mnie poroniony pomysł. Przecież pies uwielbia spacery! Ruch jest mu potrzebny do prawidłowego funkcjonowania, a węszenie i odkrywanie nowych zapachów do niego czysta przyjemność. Jak można go tego pozbawiać?

PSIE GADŻETY

PSIA GADŻETOMANIA CZYLI, CZEGO TO LUDZIE NIE WYMYŚLĄ?

Jeszcze niedawno, piesek w kolorowym sweterku był na tyle rzadkim widokiem, że budził zainteresowanie przechodniów. Dzisiaj oferta ubranek dla czworonożnych przyjaciół jest ogromna! Ja sama zresztą nie mam nic przeciwko psim ubrankom. Leo nie ma ich wiele, bo na Florydzie jest na nie zwyczajnie za ciepło, ale gdy zobaczycie nas w Polsce w grudniu – bądźcie pewni, że Leo będzie zabezpieczony przed zimnem 😀 Sweterki czy kurteczki – rozumiem jak najbardziej, ale niech ktoś mi, proszę, wytłumaczy sens.. psiego bikini? Dla mnie to niezły FACEPALM!

Idziemy jednak dalej. By piesek ładnie pachniał, niektórym niewyraźniej nie wystarczy jego regularna kąpiel. Są jeszcze ultra męskie pieskie perfumy – ciekawe tylko czy psie koleżanki docenią ten zapach? Swoją drogą, jeśli już mowa o pielęgnacji, to suche szampony dla psów widuję tu całkiem często 😉 Masz psa, który potrzebuje dużo ruchu, ale sam nie lubisz spacerów? Zainwestuj w psią bieżnię za jedyne 600 dolców. Twój pies wybiega się nie wychodząc z domu! A może Twój czworonóg nie lubi spacerów w deszczu? Kup mu psią parasolkę, by nie musiał moknąć 😀

Trochę czasu zajęło nam nauczenie Leo, że gdy my jemy posiłek przy stole, on ma zająć się tym co ma w swoich miseczkach i nie przeszkadzać nam w jedzeniu. Co za wyrodni z nas rodzice, by kazać Leo jeść na podłodze! 😉 Nie wpadło nam do głowy, by kupić psu specjalne krzesełko, by mógł  jadać posiłki z nami! A skoro już o wspólnej kolacji mowa, to kto nie chciałby się po posiłku napić piwka ze swoim czworonożnym przyjacielem? Dzięki piwu dla psów nie musisz już pić do lustra 😉

Myśleliście, że to koniec? Skądże znowu! Czas na wisienkę na torcie czyli trzy najbardziej pokręcone pomysły! Twój pies ma zwyczaj “gwałcić” zabawki lub nogi gości? By temu zapobiec, kup mu… psią seks lalkę. Nie chcesz, by Twój pies czuł się niemęsko po zabiegu kastracji? Każ mu wszyć neuticals, czyli… sylikonowe implanty jajek. No i na koniec – naklejka na psią dupę, bo… chyba sama nie umiem wymyślić żadnego logicznego powodu takiego zakupu! Ale wynalazcę tego patentu chętnie wysłałabym na wizytę u specjalisty 😉

*

Jeszcze nie tak dawno, psie gadżety były rzadkością. Dzisiaj, zaopatrzenie przeciętnego sklepu zoologicznego jest zdecydowanie  imponujące a w Internecie wybór gadżetów jest jeszcze większy. Sami lubimy kupić jakąś zabawkę dla Leo i patrzeć na jego radość z prezentu. Mamy jednak świadomość, że gdybyśmy pozwolili mu przytargać jakiś wielki kij z zewnątrz i rozgryźć go na wykładzinie w sypialni – jego entuzjazm byłby całkiem podobny 😉 Nie negujemy nowości, ale uważamy że warto jest zachować w tym wszystkim resztki zdrowego rozsądku. Niestety, jak widać powyżej, producenci i właściciele przesuwają te granicę coraz bardziej i wykazują się niesamowitą kreatywnością w wymyślaniu coraz bardziej absurdalnych psich gadżetów.

Przyznajcie, czy któryś z tych psich wynalazków spowodował, że opadła Wam kopara? 😉 A może nic Was nie zaskoczyło, bo wiedzieliście już o podobnych psich gadżetach? Może słyszeliście o czymś jeszcze bardziej szalonym? Koniecznie dajcie znać! 🙂

You Might Also Like

22 komentarze

  • Reply
    Kasia
    22 października 2018 at 22:14

    Ja mam kota i zaszokowały mnie niektóre kocie gadżety… Kiedyś nawet nie śniłam o specjalnym budyniu dla kotów 😀

    • Reply
      kashienka
      22 października 2018 at 22:17

      Budyń dla kotów? 😀 Nie słyszałam, ale podoba mi się pomysł^^ U nas w dwóch knajpkach oferują na deser pieskie lody 😀

  • Reply
    Wera
    22 października 2018 at 23:30

    Miałam nie czytać tego posta, bo nie mam psa ani ich jakoś specjalnie nie lubię. Ale, że Leo jest uroczy na zdjęciach i lubię Twoje posty, stwierdziłam a co tam 😉 No i się uśmiałam 😀 Że ktoś wymyślił suchy szampon czy perfumy dla psów jakoś mnie nie dziwi – ja osobiście nie lubię zapachu psów ani tym bardziej nie wyobrażam sobie ich mycia (chyba od razu widać, że jestem kociarą, nie? :P). Ubranka, bikini gdzieś mi się w necie obiły. Ale reszta? Bieżnia, pawdicure, piwo, krzesełko, psia lalka? Łomatko, hahahah 😀 Gdybyś nie dodała linków do tych produktów, nie uwieżyłabym, że ktoś na coś takiego wpadł.

    • Reply
      kashienka
      23 października 2018 at 18:09

      A jednak! 😀
      Co do psiego zapachu, to też nie jestem jakąś wielką fanką i nie wyobrażam sobie mieszkania z charakterystycznym psim “smrodkiem”.. 😉 Leo ma jednak włosy zamiast sierści i w sumie jest bezzapachowy. Regularnie go tylko kąpiemy i wtedy ani suchy szampon ani perfumy nie są mu potrzebne :)))
      Miło mi, że mimo braku sympatii do psów czytasz posty z Leo w roli głównej 🙂

  • Reply
    Marta
    23 października 2018 at 04:43

    U mnie tez do koloru do wyboru smakolykow dla psow i kotow ALE co mnie w tych pysznosciach martwi to fakt, ze psy czy koty naprawde “lodow” czy “budyniow” jesc nie musza- jako i zreszta wiekszosc ludzi. Biedne zwierzaki koncza potem z cukrzyca i innymi chorobami cywilizacyjnymi, szczegolnie ze nawet sie juz nie musza ruszac (jesli wiekszosc czasu jezdza albo w wozku albo samochodem). Warto sie wiec zastanowic zanim cos kupimy, bo chociaz chcielibysmy dla naszych pupilkow najlepiej, to wiecie jak to jest: dobrymi checiami jest pieklo wyslane…

    • Reply
      kashienka
      23 października 2018 at 18:49

      Zgadzam się z Tobą, tego typu słodycze nie są naszym czworonogom do niczego potrzebne. Dlatego Leo dostaje jakiś słodki psi deser naprawdę od wieeeelkiego dzwonu 🙂

  • Reply
    Centrum Pożyczek 24h
    23 października 2018 at 07:27

    Piwo dla psów to jest dopiero pomysł 😛 Nie wspominając o tej naklejce

    • Reply
      kashienka
      23 października 2018 at 18:16

      Szaleństwo, co? 😛

  • Reply
    Milena
    23 października 2018 at 09:58

    Hahahaah o matko, nie mogę 😀 😀 Mnie nie tyle dziwią ci, którzy to wymyślają (dla forsy zrobią wszystko :/), bardziej martwi mnie zdrowie psychiczne ludzi, którzy kupują te rzeczy 😀

    • Reply
      kashienka
      23 października 2018 at 18:50

      O to prawda, nie wiem czy z nimi wszystko w porządku, że wydają tyle kasy na takie bezsensowne gadżety? 😉

  • Reply
    SimplyBeautifulpl
    23 października 2018 at 11:53

    Sama nie mam psiaka, ale bardzo byśmy z mężem chcieli mieć.
    Kiedyś to się spełni.
    Jednak chyba Amerykanie w kwestii gadżetów i różnych bzików są na pierwszym miejscu 🙂

    Pozdrawiam Kasiu:*

    • Reply
      kashienka
      24 października 2018 at 00:25

      Oj zdecydowanie tak! 😀 Tutaj nawet skłonność do przesady jest w rozmiarze XXL 😉
      Życzę Ci by marzenie o psiaku się spełniło w takim razie <3

  • Reply
    Emilia
    23 października 2018 at 12:57

    Naklejka na dupsko to już totalny odjazd. Obawiam się, że część tych gadżetów jest raczej szkodliwa i nie ma nic wspólnego z potrzebami czworonogów. Sama ma psa (chihuahua) i oprócz kilku zabawek i odpowiedniej karmy nie kupuję dziwactw. Pies jest szczęśliwy, że mieszka w domu z ogrodem i to jego najlepszy “gadżet”.

    • Reply
      kashienka
      24 października 2018 at 00:30

      Dokładnie tak, zgadzam się. To są gadżety stworzone dla potrzeb człowiek, a nie psa. Najlepsze co można dać psiakowi to swój czas, uwagę, poczucie bezpieczeństwa i duuuużo miłości <3 I to pies doceni milion razy bardziej niż pomalowane paznokcie i wypasiony wózek!

  • Reply
    Agnieszka
    23 października 2018 at 17:43

    Taka intratna propozycja współpracy a Ty nie skorzystalas?! Wstyd… He he żartuję oczywiście, no to by była totalna wiocha reklamować przyprawy dla psów za 100 dolarów 🤦jak czytałam ten wpis to nie wiedziałam w pewnym momencie dla kogo są te gadżety – dla ludzi czy dla psów…

    • Reply
      kashienka
      24 października 2018 at 02:55

      No kurczę, do dzisiaj sobie pluję w brodę, że odrzuciłam 😀 Może w bonusie dorzuciliby mi procent od zakupów przypraw kupionych przez moich czytelników?! To mógł być interes życia!
      Gadżety są dla ludzi z całą pewnością, bo psiaki nie mają przecież potrzeby jadania w wysokim krzesełku czy posiadania kolorowych pazurów. Pewne rzeczy dla czworonogów kupujemy, by uszczęśliwić siebie a nie zwierzaki. Gdy mój mąż kupuje Leo smycz z logo swojej ulubionej drużyny to też jest to radość dla niego, a nie dla psam bo Leo to zwyczajnie wisi, co tam na tej smyczy jest napisane 😉 Z tym, że w takie coś uważam za zdecydowanie mniej szkodliwe niż np. farbowanie uszu psa na swój ulubiony kolor.

  • Reply
    Mała Mi
    25 października 2018 at 08:52

    Taki rynek się z tego robi jak z dziecięcymi gadżetami. I chyba o to właśnie chodzi 🙂

    • Reply
      kashienka
      1 listopada 2018 at 22:51

      No z dziecięcymi gadżetami też nieraz przesadzają, ale tutaj to już mi ręce opadają na tą “pomysłowość” 😉

  • Reply
    Olgietta
    25 października 2018 at 15:57

    uśmiałam się 🙂 myślę, że wyobraźnia na wymyślanie gadżetów dla czworonogów nie zna granic, a i chętnych na kupowanie nawet najbardziej absurdalnej rzeczy też nie brakuje…

    • Reply
      kashienka
      1 listopada 2018 at 22:50

      No właśnie najbardziej mnie dziwi, że ludzie to faktycznie kupują 😛

  • Reply
    AgulaW
    26 października 2018 at 23:12

    Wszywanie psu jajek…. Nie potrafie, no nie potrafie tego skomentowac. A sama mam jobla na punkcie naszego psiaka. Na stanie mam, oprocz gory zabawek, psi plecak (bo bo wielu km np w gorach shih tzu wysiada), kamizelke ratunkowa dla psa (na nic mu sie zda umiejetnosc plywania jak wyleci przy duzej fali), bo koszyk na rower czy poduszka do niego do norma. Zarzekalam sie, ze psa nie ubiore. Ale widok przemoknietego (jednak wlos to nie siersc) i trzesacego sie psa przy 10 st pokonal mnie. I mam sweter i kurtke psia
    Ale psie jajka?
    Pzdr cieplo
    AgulaW

    • Reply
      kashienka
      1 listopada 2018 at 22:55

      No psie sztuczne jajka to dla mnie szczyt szczytów właśnie! 😀
      Oo, a jaki plecak polecasz? Ja miałam torbę dla psa, jak Leo był mały to chętnie z niej korzystał ale w tej chwili już niekoniecznie. A jak się zmęczy to trzeba księcia nieść na ręce i mimo, że to maluch, to trochę odczuwam to dźwiganie. Chętnie bym go zapakowała w plecak w takiej sytuacji 😉

    Leave a Reply