FORMALNOŚCI PIESKIE ŻYCIE

PODRÓŻ ZA OCEAN Z PSIAKIEM

“To z psiakiem można lecieć za ocean?”, “Myślałam, że przy takich długich lotach to psy mogą być tylko pod pokładem!”,  “A to pies nie musi za granicą przechodzić kwarantanny?!”, “Gdybym wiedziała, że można lecieć z psem, to sama zabrałabym swojego czworonoga do Polski!”. Takie i podobne pytania usłyszałam podczas naszego pierwszego lotu do Polski od moich współpasażerów. Równie wiele zainteresowania wzbudziła nasza wspólna podróż z Leo na moim facebooku i instagramie! Obiecałam Wam post ze wszystkimi informacjami dotyczącymi podróży za ocean z psiakiem, więc skoro cało dolecieliśmy w obie strony – oto i wpis, na który Was serdecznie zapraszam 🙂

Podróż za ocean z psiakiem - Dolecieliśmy! Pierwsze chwile Leo na polskiej ziemi <3

Dolecieliśmy! Pierwsze chwile Leo na polskiej ziemi <3


Piszę ten post na podstawie lotu Tampa – Poznań, z przesiadką we Frankfurcie oraz lotu powrotnego. Lecieliśmy liniami lotniczymi Lufthansa i Leo leciał ze mną na pokładzie. Nasz lot wraz z przesiadką trwał około 13 godzin. Wymagania oraz opłaty mogą różnić się w zależności od linii lotniczych.


3 GŁÓWNE WYMOGI DOTYCZĄCE PRZEWOZU PSA ZAGRANICĘ

  • Microchip. Piesek, który wybiera się zagranicę musi być obowiązkowo zaczipowany. Mikrochip, czy po polsku po prostu czip, to  takie małe ustrojstwo wszczepiane pod skórę zwierzaka, które umożliwia jego identyfikację w przypadku zaginięcia. Wszczepiania microchipa dokonuje lekarz weterynarii. Nie wiem jak w Polsce, ale z Stanach ten zabieg jest wykonywany w znieczuleniu. Nasz Leo miał wszczepiony czip podczas zabiegu kastracji, żeby niepotrzebnie nie znieczulać go dwa razy.
  • Szczepienie przeciw wściekliźnie. Lista szczepień dla psów może różnić się w zależności od kraju, ale przy przewozie psa za granicę szczepienie przeciw wściekliźnie jest obowiązkowe i kropka. UWAGA! Szczepienie przeciw wściekliźnie musi być dokonane PO wszczepieniu czipa, bo w przeciwnym razie będzie nieważne. Leo był szczepiony kilka miesięcy przed microchipem, więc musieliśmy zaszczepić go jeszcze raz, a w zasadzie przyśpieszyć nasze kolejne szczepienie o kilka miesięcy (uważając przy tym by szczepionka była podana 30 dni przed datą wylotu). Właśnie ze względu na to, wylot za granicę psiaka, który nie skończył 4 miesięcy życie jest trudny, jeśli nie całkiem niemożliwy.
  • Paszport zwierzęcia/świadectwo zdrowia zgodne z wymaganiami kraju wylotu oraz kraju docelowego. W Europie obowiązuje paszport zwierzęcia domowego wg standardów Unii Europejskiej. W USA jest to świadectwo zdrowia. Wszelkie tego typu dokumenty są wydawane przez lekarzy weterynarii, ale muszą zostać zalegalizowane przez państwowe urzędy. W Polsce są to Inspektoraty Weterynaryjne, w Stanach – USDA (Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych).
Podróż za ocean z psiakiem - wbrew temu co sugeruje to zdjęcie, Leo był szczepiony przeciwko wściekliźnie.. ;)

Wbrew temu co sugeruje to zdjęcie, Leo był szczepiony przeciwko wściekliźnie.. 😉

CHCĘ LECIEĆ Z PSIAKIEM ZA GRANICĘ – OD CZEGO MAM ZACZĄĆ?!

Choć trzy główne wymogi wydają się być jasne i łatwe do realizacji, to jednak podróż za ocean z psiakiem wymaga trochę zachodu i przygotowań. Wszystko jest to zrobienia, ale załatwianie papierologii może okazać się nieco stresujące, zwłaszcza gdy leci się pierwszy raz i zwyczajnie nie ma się doświadczenia w tym temacie. Ważne, by nie ominąć żadnego terminu, na przykład nie zrobić badania zbyt późno, lub wręcz przeciwnie – zbyt wcześnie. Sama stresowałam się niesamowicie, czy nie przegapiłam żadnego papierka, który uniemożliwi nam podróż!

SPRAWDŹ WYMAGANIA LINII LOTNICZEJ

Moim zdaniem, najlepiej zacząć jest od researchu, jakie są przepisy linii lotniczej, z której usług zamierzamy skorzystać.  Warto mieć wszystkie informacje jeszcze przed kupnem swojego biletu. Niektóre linie, szczególnie te tanie, mogą mieć  w regulaminie zakaz przewozu czworonoga, który nie ma statusu psa-przewodnika. W planowania lotu z przesiadkami, dobrze jest wybrać loty tymi samymi liniami lotniczymi lub sprawdzić dokładnie zasady każdej z poszczególnych linii osobno. Na stronie przewoźników znajdziemy zwykle wszystkie informacje dotyczące wymogów odnośnie transportera, wagi psa i tak dalej. O naszym transporterze i rozmiarze psa pisałam już we wpisie dotyczącym lotu krajowego (tutaj). Po gruntownym przestudiowaniu strony Lufthansy, postanowiłam skorzystać właśnie z ich usług (no dobra, cena biletu i długość lotu miała również spore znaczenie w wyborze!).

Zaraz po zabukowaniu biletu dla siebie, zadzwoniłam na infolinię, zgłosić fakt, że będę lecieć z psem. Tak jak pisałam już wcześniej, linie lotnicze mają określone limity czworonogów na pokładzie. Gdy dopytywałam się jeszcze o interesujące mnie szczegóły, pani z infolinii powiedziała mi, że psiak na pokładzie powinien mieć kaganiec. Upewniłam się, że mówimy o KAGAŃCU DLA CZTEROKILOGRAMOWEGO MALTAŃCZYKA, a babka stanowczo potwierdziła, podpierając się nowymi przepisami. Dura lex, sed lex – kupiłam kaganiec, by w razie co mieć go ze sobą – wierzyłam jednak w zdrowy rozsądek załogi pokładowej. Nie zawiodłam się – nikt nie poprosił mnie o pokazanie czy założenie kagańca Leo. I bardzo dobrze, bo podczas jednej, jedynej próby założenia takiego gadżetu na jego pyszczek, nasz psiak wykazywał większość objawów wścieklizny 😀

Podróż za ocean z psiakiem - śmieszny przepis, śmieszny kaganiec.. ;)

Śmieszny przepis, śmieszny kaganiec.. 😉

POROZMAWIAJ Z WETERYNARZEM, UMÓW SIĘ NA WIZYTĘ PRZED PODRÓŻĄ I DOWIEDZ SIĘ, GDZIE ZALEGALIZOWAĆ PAPIERY

Moja rada jest taka, by skontaktować się z weterynarzem na jakiś czas przed planowanym wylotem, zwłaszcza jeśli leci się po raz pierwszy. Zwykle doktorzy naszych czworonogów najlepiej orientują się w tych wszystkich przepisach i mogą podpowiedzieć jak to wszystko ogarnąć. Ja na pewno o czymś bym zapomniała, gdyby nie pomoc naszej pani weterynarz w Tampie! Nie miałabym na przykład pojęcia, że podczas pobytu w Polsce dobrze jest wyrobić naszemu psiakowi paszport europejski, bo skróci to formalności podczas kolejnych lotów.

Ponieważ przed wylotem Leo nie miał jeszcze paszportu europejskiego, musiałam mieć dla niego świadectwa zdrowia zgodne z wymaganiami Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych. Badanie psiaka miało odbyć się nie wcześniej niż 10 dni przed lądowaniem w kraju docelowym (te wymagania mogą różnić w zależności od kraju). Papiery zostały wcześniej przygotowane i wystawione naszą panią weterynarz, ale musiały zostać zalegalizowane przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA). Siedziba florydzkiego USDA mieści się ponad 3h drogi od nas, musiałam więc to załatwić listownie. Czyli wysłać im dokumenty 24h FedExem i opłacić 24h list zwrotny, by dokumenty zdążyły dojść na czas.

PRZYGOTUJ SIĘ DO LOTU

Więcej o przygotowaniu psa do lotu pisałam tutaj, więc koniecznie zajrzyjcie do tego wpisu. Możecie przeczytać też o tym, co zabrać ze sobą w podróż, pod warunkiem, że podzielicie to, co napisałam przez pięć.. 😉 To był nasz pierwszy lot, byłam zestresowana i miałam ze sobą pół domu – oczywiście niepotrzebnie.. 😉 Starajcie się nie stresować zbyt wiele, bo psy doskonale czują Wasze emocje i widząc Was zdenerwowanych, same mogą zacząć świrować.

Dokumenty wystawione przez weterynarza amerykańskiego sprawdzano nam tylko w momencie odprawy w Tampie. We Frankfurcie ani w Poznaniu nikt się nimi nie zainteresował. Dokumenty wystawione przez weterynarza polskiego, a konkretnie sam paszport, zostały sprawdzone przy odprawie w Poznaniu i już na miejscu, w Tampie, tuż po odprawie celnej.

Podróż za ocean z psiakiem - lekki reisefieber przed samym wylotem :D

Lekki reisefieber przed samym wylotem 😀

A CO Z PODRÓŻĄ POWROTNĄ?

W jedną stronę lot zaliczony, ale po pobycie w kraju trzeba jeszcze wrócić do siebie. Ja, idąc za radą naszej weterynarz z Tampy, podczas pobytu w Polsce wyrobiłam Leo paszport europejski. Mały Jankes jest teraz także Europejczykiem 🙂 10 dni przed lotem powrotnym zaczęłam także dowiadywać się, jakie procedury musimy spełnić lecąc w drugą stronę. Okazało się, że konieczna jest legalizacja paszportu przez Inspektorat Weterynaryjny, a także wystawienie świadectwa zdrowia w związku z lotem do USA, czyli poza teren Unii Europejskiej. Tym razem wymagane było, by badanie odbyło się 48h przed wylotem.

MONEY, MONEY, MONEY, CZYLI ILE KOSZTUJE PODRÓŻ ZA OCEAN Z PSIAKIEM?

Dobra, opisałam wszystko najdokładniej jak umiałam, teraz czas na najważniejsze czyli koszty takiej imprezy. Opłaty za przewóz psa samolotem zależą od rozmiarów zwierzaka i rodzaju lotu. Dla małego czworonoga jest to około $70 za lot międzykontynentalny. Z tej opłaty zwolnione są psy asystujące. Jeśli chodzi wystawienie obu świadectw zdrowia to w naszym przypadku było to $175 (plus koszt badania) oraz $30 za legalizację tych dokumentów przez USDA. Następnym razem zapłacimy już mniej, ze względu na posiadanie europejskiego paszportu. Jeśli chodzi o Polskę, to paszport europejski kosztuje 50zł (plus koszt badania). Legalizacja paszportu w Instytucie Weterynarii to 26zł, podobnie jak wystawienie świadectwa zdrowia – 26zł.

A CO NA TO WSZYSTKO LEO? JAK ZNIÓSŁ SWÓJ PIERWSZY LOT ZA OCEAN?

Mówiłam już, że Leo to urodzony podróżnik? Mówiłam. Lot za ocean tylko to potwierdził! Nasz psiak był od małego zaprawiony w boju i pierwszy raz samolotem poleciał jako czteromiesięczny szczeniak. Zaczęliśmy tak wcześnie celowo, bo chcieliśmy, by oswoił się z podróżami. Pomijając już krótsze podróże po Stanach, to wiedzieliśmy że przynajmniej raz w roku będziemy lecieć do Polski, na minimum dwa tygodnie. Zbankrutowalibyśmy zostawiając go wtedy w psim hotelu, nie wspominając już o tym, że w życiu nie chcielibyśmy rozstawać się z nim na tak długo!

Choć Leo odbył już 8 lotów krajowych, to nie będę ukrywać, że stresowałam się jego pierwszym lotem za ocean! To długa podróż nawet dla dorosłego, a co dopiero mówić o małym szczeniaku. Co będzie jeśli nie mogąc sobie pobiegać zacznie się głośno awanturować? A co, jeśli będzie się stresował? No i co z sikaniem?! Na szczęście żadne z moich obaw się nie potwierdziły. Leo w samolocie zapada w “stan hibernacji” – wycisza się i uspokaja, przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek stresu. Praktycznie cały lot przespał, z przerwą na zjedzenie kiełbasy, którą dostał w gratisie od przemiłej ekipy pokładowej Lufthansy! Jeśli zaś chodzi o sikanie, to wstrzymał wszystkie potrzeby fizjologiczne aż do wylądowania, mimo że parokrotnie zabierałam go do łazienki w samolocie, by tam wysikał się na specjalny podkład.

Mimo, że na codzień Leo zalicza się do grupy psów, których “nie widać, a słychać”, to w samolocie nie wydał z siebie nawet najmniejszego głosu. Śmiać mi się chciało, gdy pasażerowie czy stewardessy podchodziły i chwaliły, jaki to niesamowicie grzeczny i cichutki pies. Taaaaa 😉 Po raz pierwszy wkurzył się dopiero, gdy wylądowaliśmy z powrotem w Tampie. Obiecałam, że ZARAZ jedziemy do domu i ZARAZ zobaczy swojego starego – a tu jeszcze godzinna kontrola celna! Oj, bunt był bardzo głośny – Leo słyszała cała kolejka i wszyscy celnicy 😛

*

Uff, to się rozpisałam. Ale to dobrze, bo ostatnio było tu więcej zdjęć niż literek, a dodatkowo ten post może okazać się przydatny dla wielu osób 🙂 Podróżujecie ze swoimi czworonogami? Czy Wasze psy lubią podróże? Leciały już kiedyś samolotem? Koniecznie pochwalcie się Waszymi wojażami ^^ A może sami odbyliście już podróż za ocean z psiakiem i chcielibyście coś dodać? Będzie mi bardzo miło gdy uzupełnicie post o swoje doświadczenia!

You Might Also Like

10 komentarzy

  • Reply
    Kinga K.
    29 lipca 2018 at 16:28

    Zawsze zabieram psiaka w podróż ❤

    • Reply
      kashienka
      1 sierpnia 2018 at 23:44

      Super, nasze psy z pewnością doceniają te wspólne wyjazdy 🙂

  • Reply
    Paweł
    29 lipca 2018 at 20:26

    A niektórzy nie ruszają się z domu bo pies…

    • Reply
      kashienka
      1 sierpnia 2018 at 23:45

      Staram się nie oceniać, bo każdy robi oczywiście po swojemu, ale czasem pies jest po prostu dobrą wymówką 😉

  • Reply
    Karolina
    30 lipca 2018 at 10:12

    Świetny post, zwłaszca dla tych , którzy chcą podróżowac ze swoim kochanym zwierzaczkowym przyjacielem 🙂

    • Reply
      kashienka
      2 sierpnia 2018 at 00:42

      Mam wielką nadzieję, że okaże się on przydatny dla kilku osób 🙂

  • Reply
    Daisy
    30 lipca 2018 at 11:09

    Zazdroszczę, że jest taki grzeczny! 😀 Mój niestety bardzo się stresuje, kiedy biorę go do auta na kilka minut … 🙁 nie wiem jak go przyzwyczaić … Ma co prawda już około 4 lata więc też na pewno nie jest to tak łatwe jak w przypadku szczeniaka.

    Haha to zdjęcie z “uśmiechem” Leo przebija wszystkie ;D

    • Reply
      kashienka
      2 sierpnia 2018 at 00:44

      Leo jest grzeczny tylko w samochodzie i w samolocie – w domu to małe diablę.. 😉 Biorąc psiaka do auta, staraj się by poczuł się tam bezpiecznie. Może najpierw jazda na czyichś kolanach, potem w jakimś transporterze?

  • Reply
    Olgietta
    30 lipca 2018 at 17:46

    czekałam na ten post! 🙂 byłam bardzo ciekawa, jak to się leci z pieskiem. 🙂

    • Reply
      kashienka
      2 sierpnia 2018 at 00:44

      Nie taki diabeł straszny… ^^

    Leave a Reply