NA KAŻDY TEMAT

#COPOMATURZE? FILOLOGIA ANGIELSKA I PSYCHOLOGIA

Jakiś czas temu, przypadkiem natknęłam się na posta oznaczonego hasztagiem #CoPoMaturze. Okazało się, że pod tym hasztagiem kryje się blogowa akcja zapoczątkowana przez dwie dziewczyny, w tym Socjopatkę, na której bloga regularnie zaglądam. Ta akcja ma na celu pomóc młodym ludziom tuż po maturze podjąć właściwą decyzję dotyczącą ich dalszej drogi. Choć termin akcji już minął, postanowiłam podzielić się z Wami moim doświadczeniem, ponieważ dostaję sporo pytań właśnie o moje studia. Jeśli mój wpis pomoże choć jednej osobie – to będę bardzo zadowolona. Nie przedłużając – zapraszam do czytania!

#copomaturze

19 LAT TO ZA WCZEŚNIE NA WAŻNE WYBORY

Jestem zdania, że dziewiętnaście lat to zdecydowanie zbyt wczesny wiek, by zadecydować o tym co chcę robić w życiu. Mało kto w tym wieku potrafi podjąć w pełni świadomą decyzję dotyczącą swojej ścieżki edukacji czy kariery. Mnóstwo młodych ludzi zwyczajnie nie wie, co chciałoby zrobić dalej ze swoim życiem – i uważam, że mają do tego pełne prawo. To decyzja trudna i dość wiążąca, a możliwości jest wiele, co wcale nie ułatwia wyboru. Studia czy praca? Jeśli studia to dzienne i zaoczne? A jaki wybrać kierunek?! Coś, co lubię czy może coś, co da mi dobre perspektywy zawodowe? A może by zrobić sobie rok przerwy i wyjechać za granicę?

Pytań jest jest całe mnóstwo, a właściwych odpowiedzi nie pomagają znaleźć ani informatory uniwersyteckie, przedstawiające rozważane kierunki w samych superlatywach, ani życzliwi doradcy, którzy prychają i mówią “po tym to na pewno pracy nie znajdziesz…“. Jeśli chodzi o osoby, które decydują się kontynuować edukację na studiach wyższych to popieram system amerykański. Tutaj młody człowiek idzie po prostu do college’u i  przez pierwsze dwa lata kształci się ogólnie, próbując różnych rzeczy i wybierając interesujące go przedmioty. Dopiero po takim czasie decyduje się na konkretny kierunek, z którego zdobędzie tytuł bachelor, czyli odpowiednik polskiego licencjatu.

#copomaturze

MOJA ŚCIEŻKA EDUKACJI

Osobiście należałam do niewielkiej grupy uczniów, którzy doskonale wiedzieli #copomaturze.. 😉 Już na etapie zdawania matury (więcej na ten temat pisałam tutaj), nie miałam najmniejszych wątpliwości co do swojego kierunku studiów. Nauka języków obcych zawsze przychodziła mi łatwo i to te przedmioty były moimi ulubionymi. Zadecydowałam więc, że po liceum będę studiować dziennie filologię angielską. Przez moment wahałam się nawet nad germanistyką (tak, kiedyś lubiłam język niemiecki!), ale ostatecznie wylądowałam na anglistyce.

FILOLOGIA ANGIELSKA

Decyzję o kierunku studiów podjęłam sama i nikt nie próbował mnie odwieść od tego pomysłu, ani doradzać cokolwiek innego. Ja sama wprawdzie nie do końca wiedziałam, co chcę robić po moich studiach, ale zawsze uważałam, że języki obce dadzą mi wiele możliwości i otworzą “okno na świat”. Nie dowiadywałam się jak wygląda studiowanie filologii, nie czytałam rozkładu zajęć tylko zaufałam kolorowym broszurkom pełnym uśmiechniętych ludzi i stworzyłam sobie w głowie własną wizję 😉 Gdy pełna zapału zaczęłam studia szybko okazało się, że moje wyobrażenia o wymarzonym kierunku mocno rozmijają się z rzeczywistością.

Zamiast nauki żywego języka i rozmów z native speakerami, były godziny nudnych zajęć z gramatyki opisowej, historii języka czy fonologii. Najwięcej kontaktu z angielskim mieliśmy na corocznym egzaminie PNJA, na myśl o którym pewnie większość studentów filologii czuje ucisk w żołądku. Mniej więcej po roku studiowania wiedziałam już, że anglistyka to nie jest kierunek dla mnie, a ja nie sprawdzę się ani w zawodzie tłumacza, ani nauczyciela. Nie chciałam jednak przerywać studiów, a w słuszności mojej decyzji upewniali mnie wszyscy wokół. Zaczęłam za to rozglądać się za drugim kierunkiem. Studiowanie filologii z każdym rokiem nudziło mnie coraz bardziej, ale ostatecznie skończyłam szkołę z dyplomem magistra.

PSYCHOLOGIA

Wiecie, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z psychologią? Jeśli nie znacie historii o mojej jedynce w szkole to koniecznie zajrzyjcie tutaj🙂 Tak było w liceum, a na pierwszym roku anglistyki, w ręce wpadły mi pierwsze książki psychologiczne. Psychika człowieka i mechanizmy wpływające na jego zachowania wydawały mi się bardzo interesujące! Tym razem jednak nie dałam się zwieść kolorowym informatorom i dogłębnie przeanalizowałam program studiów. Ponieważ większość przedmiotów wydawała mi się ciekawa, na trzecim roku anglistyki postanowiłam rozpocząć równoległe studiowanie psychologii, tym razem w trybie zaocznym.

Tym razem moje studia okazały się strzałem w dziesiątkę i czystą przyjemnością. Trafiłam na coś, co naprawdę mnie interesowało i to zainteresowanie nie osłabło aż do samego końca studiów. Te studia bardzo mnie rozwinęły! Owszem były przedmioty, z których trója za egzaminu była największym szczęściem na świecie (neurobiologia behawioralna, brrr!), ale znakomita większość zajęć była dla mnie naprawdę interesująca. Najbardziej lubiłam zajęcia z psychologii społecznej i klinicznej. Szczególnie podobały mi się warsztaty czyli zajęcia, na których mogliśmy zweryfikować naszą wiedzę teoretyczną w praktyce. W psychologii podobało mi się to, że wiedza którą tam zdobyłam była na tyle uniwersalna i praktyczna, że do dziś wykorzystuję ją w codziennym życiu!

*

Skończyłam dwa kierunki studiów. Jeden z nich nie był trafiony (a w momencie podjęcia studiów byłam pewna swojej decyzji w 100%!), a drugi trafiony w 100%. Jeden studiowałam dziennie, drugi zaocznie. Nauczyłam się mnóstwa interesujących mnie rzeczy i równie wiele nudnych treści, które wylatywały z mojej głowy zaraz po zdanym egzaminie. Napisałam i obroniłam jednego licencjata i dwie magisterki. Nauczyłam się czasem zaginać czasoprzestrzeń (szczególnie wtedy gdy jedno zaliczenie na studiach zaocznych miałam w niedzielę wieczorem w Sopocie, a w poniedziałkowy poranek pisałam egzamin na dziennych w Poznaniu) i przedłużać dobę o kilka godzin (zaliczyłam kiedyś dwa lata psychologii w rok).

Choć w tej chwili postąpiłabym trochę inaczej, to nie żałuję, że moja edukacja po maturze potoczyła się właśnie tak. W końcu sama podejmowałam decyzję, które w tamtym czasie wydawały mi się najbardziej słuszne. Teoretycznie nie pracuję w wyuczonym zawodzie, ale studia z pewnością pomogły mi w podejmowaniu moich życiowych decyzji. Może gdybym nie spędziła pięciu lat na nudnej anglistyce, nie odważyłabym się na wyjazd za ocean? 😉 Gdyby nie studia na psychologii, może nie miałabym odwagi, podjąć się wyzwania by pracę połączyć z pasją?

#copomaturze

MOJA RADA DLA OSÓB, KTÓRE WŁAŚNIE WYBIERAJĄ SWOJĄ ŚCIEŻKĘ

Nie czuję się kompetentna, by dawać Wam tutaj złote rady dotyczące Waszej drogi. Powiem tylko, byście starali się słuchać samych siebie i samodzielnie podejmowali decyzje. Lepiej jest błądzić i próbować, ale dokonując własnych wyborów, niż słuchać kogoś innego (nawet jeśli są to osoby, które dobrze Wam życzą). Nie bójcie się zmieniać zdania i szukać swojej własnej ścieżki życiowej.

Z pewnym dystansem traktujcie wszystkie rankingi kierunków, które zapewnią Wam pewną pracę. Raz, że sytuacja na rynku jest dynamiczna, ciągle tworzą się nowe zawody, nowe kierunki, o których 10 lat temu nikt nawet nie słyszał. Dwa, że bez pasji i zainteresowania i tak trudno będzie Wam rozwinąć skrzydła w tym zawodzie. Zresztą mnóstwo ludzi, mimo skończonych studiów w danym kierunku, nie pracuje w swoim zawodzie z wielu różnych przyczyn.

Jeśli macie pomysł na siebie, do realizacji którego nie są Wam potrzebne studia – nie idźcie na nie, byleby tylko mieć mgr przed nazwiskiem. W dzisiejszych czasach sam tytuł niewiele już znaczy. Jeśli czujecie, że po maturze potrzebny jest Wam rok przerwy, by zastanowić się co dalej, zróbcie sobie rok przerwy i wykorzystajcie ten czas w 100%! Pamiętajcie, by działać zgodnie ze sobą, a nie z oczekiwaniami innych. 

*

To tyle mojej pisaniny na dziś. Mam nadzieję, że dobrze się czytało i że zaspokoiłam ciekawość osób zainteresowanych tym, co studiowałam 😉 Dajcie znać, co myślicie o tej akcji i w jaki sposób sami dokonaliście swojego wyboru #copomaturze? Czekam na Wasze opinie 🙂