O WSZYSTKIM INNYM

CZY MOŻNA MIEĆ DWA DOMY?

Wbrew zapowiedziom na FB wzięło mi się na przemyślenia.. 😉 A najlepszym sposobem na zebranie nieuporządkowanych myśli jest zapisanie ich. Najlepiej w pięknym papierowym notatniku, ale w dobie XXI wieku klawiatura komputera często wygrywa. No i dodatkowo gdy myśli zapisane są w pliku elektronicznym, zamiast na papierze, łatwiej jest się nimi podzielić z Wami, moim mili. Dzisiaj pogadamy sobie o tym, czy można mieć dwa domy. Pogadamy wspólnie bo uwielbiam Wasz feedback i wierzę, że i tym razem podzielicie się Waszymi myślami w komentarzach! Zapraszam serdecznie na wpis.

Czy można mieć dwa domy?

*

Przez większość podróży z Frankfurtu do Tampy nie rozmawiałam ze swoją współpasażerką z samolotu. Ot, wymieniłyśmy początkowe uprzejmości i każda zajęła się swoimi sprawami. Odezwałyśmy się do siebie dopiero godzinę przed lądowaniem i od tego momentu nie przedstałyśmy rozmawiać chociaż na chwilę. Współpasażerka okazała się Włoszką, wracająca do Stanów, w których mieszka na co dzień, po dłuższym pobycie w rodzinnych stronach. Podobna sytuacja do mojej!

Okazało się, że w ogóle mamy całkiem sporo wspólnego. Wiele naszych spostrzeżeń było podobnych – rozmawiałyśmy o rytuale picia kawy, smaku śniadania kupowanego w lokalnej cukierni, gwarze licznej rodziny zebranej przy świątecznym stole a także radości z tych pobytów w rodzinnych stronach, gdy na codzień mieszka się tak daleko. Gdy Patrizia, bo tak miała na imię Włoszka, mówiła o swoim kraju to oczy aż jej błyszczały.. Moje zresztą też, gdy opowiadałam moim lecie spędzonym w Polsce! Chwilę później rozmowa naturalnym torem zeszła na miejsce zamieszkania w Stanach, czyli Houston w jej przypadku i Tampę w moim. Tutaj moja towarzyszka wyraźnie przygasła i posmutniała. Wyznała, że wcale nie cieszy jej powrót do Teksasu.

Powiedziała, że gdy mieszka tam, to każdego dnia tęskni za włoskim życiem. Odlicza dni do kolejnych wakacji w kraju i choć w Houston ma mieszkanie, pracę, przyjaciół i chłopaka to nie czuje się tam jak w domu. “Moim domem zawsze będą Włochy, to tam się urodziłam i wychowałam, stamtąd mam najlepsze wspomnienia. W Stanach czuję się wciąż obco, choć mieszkam tam od 6 lat. To nigdy nie będzie mój dom. Przecież nie można mieć dwóch domów. Serce zawsze jest w jednym miejscu..

Czy można mieć dwa domy?

*

Te zdania dźwięczały mi w uszach podczas wysiadania samolotu i stania w kilometrowej kolejce do kontroli celnej. Jak to: nie można mieć dwóch domów? Nie mówię tutaj, oczywiście, o budynkach, tylko domach w sensie metaforycznym, miejscach gdzie człowiek czuje się “u siebie”… Czy uznanie miejsca, do którego zawiał nas los, za swój dom, wiąże się z porzuceniem domu w swoim kraju? Gdzie w takim razie jest mój DOM? 

Czy można mieć dwa domy?

Gdy wracaliśmy z lotniska, poprosiłam męża, by wrócił do domu okrężną drogą. Chciałam przejechać się Bayshore Blvd, moją ulubioną drogą, nad samą zatoką. Jechaliśmy więc tą drogą w milczeniu, słuchając dźwięków muzyki, Leo drzemał na moich kolanach, a ja poczułam, jak bardzo te znajome widoki koją mnie po długiej podróży. Gdy dotarliśmy do domu, pozwoliłam Leo poprowadzić się po parkingu – wiedziony niezawodnym instynktem trafił bezbłędnie pod drzwi naszego mieszkania. Gdy ja rozglądałam się na nowo po naszych kątach, nasz psiak nie posiadał się z radości na zmianę wskakując do swojego tipi, to wyskakując z niego i rozrzucając po pokoju dawno niewidziane zabawki. Rozpakowywanie zostawiłam sobie na następny dzień i wskoczyłam pod szybki prysznic. Gdy wyszłam z łazienki, mąż kończył wkładać kwiaty do wazonu, zaproponował mi lampkę wina, a gdy usiedliśmy razem na kanapie powiedział.. “Dobrze, że jesteście już w domu…”.

Czy można mieć dwa domy?

Każdy wyjazd w rodzinne strony wzbudza we mnie niesamowite emocje. Lecąc do Polski, czuję, że lecę do DOMU. Jednocześnie, gdy wracam do Stanów, a w przestworzach mija mi melancholia po pożegnaniu na lotnisku, zaczynam czuć radość z powrotu. Bo wracając na Florydę, wracam do DOMU. 

A więc czy można mieć dwa domy? Oczywiście! Choć ja w sensie fizycznym nie jestem posiadaczką żadnej nieruchomości, to zdecydowanie mam DWA DOMY. Oba równie ważne i kochane. Jeden to dom moich rodziców, czyli mój dom rodzinny a drugi to właśnie nasze wynajęte mieszkanko w Tampie. Kocham być w obu z tych miejsc i nie zamieniłabym tego doświadczenia na nic innego.

*

Zapytałam Was Instagramie, czy można mieć dwa domy i wiele osób przyznało, że tak! Wiele osób, podobnie jak ja, czuje się “u siebie” w dwóch lub nawet trzech miejscach. Ktoś napisał także, że minus takiej sytuacji jest taki, że będąc w jednym miejscu tęskni się za tym drugim. Tak, tęsknota się oczywiście pojawia, ale za to radość, którą dają powroty w ukochane miejsca jest bezcenna. Spędziłam w Polsce cudowny czas, ale teraz chłonę na nowo życie tutaj. Razem z jego plusami i minusami, bo przecież nigdzie nie jest idealnie 🙂 Zamiast jednak skupiać się na negatywach, wolę cieszyć tymi dobrymi chwilami, choćby nawet były to drobiazgi (więcej na ten temat tutaj). W końcu z domu wróciłam do domu.

A jak to jest u Was moi drodzy? Macie jeden DOM, czy może tak jak ja, czujecie się u siebie w dwóch miejscach? Koniecznie dajcie znać co sądzicie na ten temat!