NA KAŻDY TEMAT

POROZMAWIAJMY O KAWIE!

Wiele osób nie wyobraża sobie dnia bez tego aromatycznego zastrzyku energii o poranku. O czym mowa? Oczywiście o kawie 🙂 Ja także zaliczam się do wielbicieli “małej czarnej”, a w zasadzie w moim przypadku to raczej… dużej i białej 😉 W dzisiejszym poście opowiem Wam, dlaczego czasem tęsknię za europejskim piciem kawy i w jaki sposób zaczęła się moja przygoda z tym napojem. Pokażę Wam także nasz ekspres, który dzielnie przyrządza mój ulubiony napój każdego ranka! Zainteresowani? To zapraszam do czytania! 🙂

KAWA W AMERYCE, A KAWA W EUROPIE

Parę razy wspominałam już, że w Stanach brakuje mi europejskiego rytuału picia kawy. Amerykańska kawa pita jest najczęściej w samotności, w pośpiechu, nieuważnie, często w samochodzie, w papierowym kubku znanej sieciówki. W kawiarni ludziom przy kubku kawy częściej towarzyszy laptop i słuchawki, niż druga osoba. A dla mnie, wychowanej na Starym Kontynencie, picie kawy to coś więcej. To cały ceremoniał zaparzenia napoju, serwowanie w ładnej filiżance lub wysokiej szklance, delektowanie się smakiem i zapachem, a także ten bardzo ważny element ludzki, czyli socjalizacja z drugim człowiekiem i rozmowa.

Mój mąż pija kawę wyłącznie rano, więc zazwyczaj dzień rozpoczynamy od śniadania z kubkiem dobrej kawusi. Bardzo lubię ten nasz poranny zwyczaj, jednak czasem bywa tak, że po południu znów mam ochotę na filiżankę aromatycznego napoju. I to najlepiej w towarzystwie jakiejś małej słodkości 😉 Moja pierwsza koleżanka poznana w Atlancie (Europejka) okazała się mieć identyczne upodobania, więc często na kawę wyskakiwałyśmy razem 🙂 Nasze “kawowe randki” przerodziły się w przyjaźń trwającą po dziś dzień! Mimo, że w tej chwili dzieli nas spora odległość to nadal, gdy tylko się widzimy, zaczynamy nasze spotkanie od kawy. Szukamy też często ciekawych kawiarni, najlepiej w stylu europejskim, gdzie kawę serwuje się w filiżankach, a nie w papierowym kubku.. 😉

LATTE MACCHIATO, CAPPUCCINO CZY MOŻE ESPRESSO?

Moje pierwsze wspomnienie z kawą jest całkiem zabawne! Zapomniałam kiedyś kluczy, więc po szkole zapukałam do drzwi sąsiadów, by tam poczekać na powrót któregoś z domowników. Sąsiadka zapytała mnie, czego mam ochotę się napić. Bez mrugnięcia okiem poprosiłam o kawę. W końcu miałam już te 13 lat i czułam się znacznie bardziej dorośle niż w tej chwili.. 😉 Zgodnie z życzeniem – dostałam kawę. I to jaką – mocną kawę “po turecku” w dużym kubku! Dla nastolatki, która do tej pory parę razy wypiła słabą “rozpuszczalną” lub ewentualnie cappuccino z torebki było to całkiem nowe doświadczenie 😉 Nałykałam się fusów (nie wiedziałam, że trzeba wymieszać), do tego kawa była dla mnie piekielnie mocna (cukier i śmietanka niewiele pomogły). Chcąc jednak wyjść z twarzą z całej sytuacji, heroicznie popijałam kolejne łyki, w duchu zaklinając babcię, by jak najszybciej dotarła z odsieczą… ;).

Nie wiem czy to kwestia tamtej “siekiery”, ale do tej pory nie pijam bardzo mocnej kawy. Kawosz ze mnie marny – mimo kilku prób, nie umiem zachwycać się smakiem doskonałego espresso. Idealna kawa w moim odczucia jest aromatyczna, ale jednocześnie lekka i delikatna, koniecznie podana w towarzystwie spienionego mleka. Uwielbiam latte macchiato i cappuccino. Od kilku lat pijam wyłącznie kawy z dodatkiem mleka roślinnego, a moim ulubionym połączeniem smakowym jest kawa z mlekiem migdałowym. Chętnie próbuję kawowych nowości, kaw smakowych, a czasem i takich, które swoją słodyczą potrafią zastąpić cały deser. Zawsze chętnie wracam jednak do mojej ulubionej kawusi, którą… przyrządzam sama w domu, we własnym ekspresie 🙂

JAKI EKSPRES DO KAWY WYBRAĆ?

Wybór dobrego ekspresu do kawy to niełatwe zadanie, zwłaszcza patrząc na wybór jaki mamy obecnie na rynku. My przed takim wyborem stanęliśmy nieco ponad 2 lata temu, gdy nasz wiekowy ekspres pewnego pięknego dnia  wyzionął ducha. Był to jeszcze kawalerski sprzęt Briana, najzwyklejszy kapsułkowy model, więc naprawiać się go zupełnie nie opłacało. Postanowiliśmy zatem poszukać czegoś nowego – zabraliśmy się od razu do czytania recenzji w internecie, podpytywania znajomych kawoszy i sprawdzania cen. Poszukiwania trwały ze dwa tygodnie. Dwa bite tygodnie bez porannej kawy! Szczęście w nieszczęściu, że my się wtedy nie pozabijaliśmy 😀

W końcu nasz wybór padł na kolbowy ekspress De’Longhi EC860 (tutaj). O wyborze akurat tego modelu zadecydowała możliwość zrobienia cappuccino i latte machiatto, poprzez wykorzystanie automatycznego systemu spieniania mleka. Nie wyobrażałam sobie kupna ekspresu bez takiej funkcji! Istotną sprawą była też dla nas cena, która plasowała się idealnie pośrodku pomiędzy zwykłymi ekspresami na kapsułki, a bardziej zaawansowanym sprzętem. Nasz wybór okazał się strzałem w dziesiątkę! Nie wiem na osobom poleciłam ten ekspres w przeciągu tych dwóch lat, ale myślę, że zebrałaby się spora grupa! Do tej pory zresztą, gdy na Instastory wrzucę poranne wideo z parzeniem kawy, to często dostaję pytania zarówno o ekspres jak i o filiżanki.. 😉

Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia i powoli zaczyna mi się marzyć jakieś bardziej zaawansowane baristyczne cudo. Firma De’Longhi sprawdziła się u nas doskonale, więc i tym razem skusilibyśmy się na sprzęt z ich oferty. Zobaczcie chociażby ten model – marzenie <3 Na razie jednak zakupów nie planujemy, bo nasz obecny ekspres mimo intensywnej, codziennej eksploatacji śmiga niczym kombajn do czereśni i parzy naprawdę pyszną kawusię! Jeśli sami dopiero stoicie przed wyborem swojego ekspresu, to polecam Wam zajrzeć zajrzeć do ciekawego poradnika jak wybrać dobry ekspres do kawy do domu – który będzie najlepszy?, oraz tutaj, gdzie dowiecie, ile barów powinien mieć ekspres ciśnieniowy do kawy 🙂

*

Lubicie kawę? Jaki rodzaj najbardziej? I gdzie pijacie swoją ulubioną kawę – w kawiarni czy w domowym zaciszu? 🙂 Koniecznie podzielcie się swoimi kawowi upodobaniami ^^


Post powstał we współpracy z firmą De’Longhi

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply
    Weronika
    11 czerwca 2018 at 17:29

    Bardzo ciekawy wpis, temat w ogóle. Również lubię kawę z mlekiem, a ‘siekiera’ do mnie nie przemawia. Ciekawe, że Amerykanie podchodzą inaczej nawet do tematu picia kawy, a szkoda, bo to dobry pretekst do spędzenia z bliskimi, znajomymi choć chwilę czasu, przy filiżance kawy. 🙂
    kreatywnienafotografii.blogspot.com

  • Reply
    Sylwia
    12 czerwca 2018 at 14:18

    Cześć witam cię bardzo serdecznie w ten piękny czerwcowy wtorkowy dzień trochę chłodne i deszczowe ale bardzo mi to pasuje bardzo mi odpowiada gdyż ostatnio upały dały mi się we znaki a ja i upały to za bardzo się nie lubimy hahaha Zacznę od tego że chodzę z już do twojego postu że nie lubię kawy niecierpliwić po raz pierwszy Napiłam się kawy będąc dzieckiem i strasznie odrzucił mnie ten smak nie piłam go przez kolejnych dobrych lat po tych latach znów postanowiłam że się napiję ale jednak trauma z dzieciństwa została i nie pijam kawy raz na rok napiję się kawy mrożonej ale też niestety jej smak mi nie podchodzi piękne zdjęcia pozdrawiam cię bardzo serdecznie i życzę ci przyjemnego dnia

    Pozdrawiam serdecznie Sylwia

  • Reply
    Eulampia
    12 czerwca 2018 at 15:31

    Ja kupiłam szwajcarską Jurę tu, w USA. Jest droga, ale warto, aromat to poezja, fantastycznie spienia mleko. Zdecydowałam się na nią, bo miała świetne opinie.

  • Reply
    Paulina G Lifestyle
    14 czerwca 2018 at 11:24

    Bez kawy nie zaczynam dnia! Kawa to dla mnie towarzyszka dobrej rozmowy, inspiracja, relaks… wszystko ;D

  • Leave a Reply

    Przepis wynik *