INNOŚCI W STANACH: SPRZEDAŻ ALKOHOLU

3178 Wyświetleń 18 komentarzy

Wielu osobom się wydaje, że Stany to taki kraj wolności i że „można wszystko” na co się ma ochotę 😉 Ja tam  zdecydowanie nie narzekam na swobody obywatelskie mieszkając w USA, ale pewne mniej lub bardziej restrykcyjne zasady nieco mnie zdziwiły, zwłaszcza, że wcześniej nie miałam o nich pojęcia. Doskonałym przykładem jest… alkohol i pewne limity, które chyba zostały po czasach prohibicji 😉 Wprawdzie zasady dotyczące kupowania i spożycia alkoholu podlegają głównie prawom stanowym a nie federalnym, a więc reguły będą się różnić w zależności od stanu a nawet hrabstwa, w którym przebywamy. Jednak uogólniając można powiedzieć, że w większości stanów alkoholowe przepisy są bardziej restrykcyjne niż w Polsce. Mam nadzieję, że ciekawostki związane z limitami w sprzedaży oraz spożywaniu alkoholu Was zainteresują niezależnie od tego, czy sami lubicie procenty czy niekoniecznie 🙂 

Dozwolone od lat… dwudziestu jeden. Pewnie wielu z Was o tym słyszało, ale wspomnę o tym również tutaj – w Stanach wiek pozwalający na zakup i spożywanie alkoholu jest o trzy lata wyższy niż w Polsce. Choć amerykański nastolatek może legalnie jeździć autem już od 16 roku życia (a nawet i wcześniej bo od 15 r. ż. może śmigać w obecności np. rodzica) i może w ograniczonym stopniu decydować o sobie, od 18 roku może głosować i zawrzeć związek małżeński, to napić się legalnie piwa może dopiero gdy skończy lat dwadzieścia jeden! Dopiero gdy przekroczy dwudziesty pierwszy rok życia może legalnie kupić oraz spożyć alkohol a także wejść do klubów czy barów. I uwierzcie mi – nie jest to wyłącznie wymóg „na papierze” bo tego się w Stanach pilnuje dużo bardziej niż w Polsce. W sklepie kontrolują każdego, kto kupuje jakiekolwiek procenty (niezależnie czy wygląda na 22 lata czy na 75), sprawdzając jego ID. Przed każdym klubem stoi ochroniarz, który sprawdza dokumenty i nie wpuszcza osób poniżej 21 roku życia, a i często w restauracji zamawiając kieliszek wina czy drinka do kolacji jest się proszonym o pokazanie dokumentu. Prawo prawem, jednak nie łudźcie się, że młodzi Amerykanie faktycznie nie piją alkoholu do momentu dwudziestych pierwszych urodzin. Kupowanie sobie fałszywego prawa jazdy (ang. fake ID) z datą urodzenia o kilka lat wcześniejszą jest tutaj nagminną taktyką.

Kupno alkoholu? Tylko w określonych godzinach. Tak, dobrze słyszycie! Pamiętam dobrze moje zdziwienie gdy na moją propozycję kupna ulubionej butelki wina dla dziewczyny brata Briana w drodze na niedzielny rodzinny lunch z okazji jej urodzin, mój małżonek spojrzał na zegarek i rzekł. „No ale jest przed dwunastą, to przecież nie kupimy”. Chyba strzeliłam niezłego karpika, bo Brian wyjaśnił, że w naszej okolicy alkohol jest sprzedawany w niedzielę dopiero od 12.30 po południu. Po powrocie z lunchu zaczęłam wertować internet, by dowiedzieć się o co chodzi z tymi przepisami, bo temat nie dawał mi spokoju. No i wyczytałam, że generalnie większość stanów ma naprawdę konkretne przepisy dotyczące sprzedaży alkoholu w określonych godzinach. Większość z tych zaostrzeń dotyczy niedzieli, czy sprzedaży alkoholu nocą, ale w wielu miejscach bywa, że nie sprzedaje się alkoholu także w określone święta czy na przykład w dni wyborów.

Masz ochotę na mocniejszy trunek? Nie wszędzie kupisz go markecie! Kolejna ciekawostka dotycząca sprzedaży alkoholu jest taka, że w wielu stanach (na przykład w Georgii czy na Florydzie) panuje zakaz sprzedawania bardziej „procentowego” alkoholu, takiego jak whiskey, wódka czy rum w zwykłym markecie spożywczym. W takich marketach można oczywiście kupić piwo czy wino, ale po mocniejszy trunek trzeba wybrać się do odpowiednika naszego monopolowego (ang. liquor store). Jest też kilka stanów (np. Colorado), które dopuszczają wyłącznie zakup piwa o zawartości alkoholu mniejszej niż 3,2%. a dwa czy trzy stany (przykładem jest Pennsylvania), które w marketach nie pozwalają na sprzedaż żadnego wina i piwa!

Suche hrabstwa. Ten termin poznałam stosunkowo niedawno, gdy podczas rodzinnego lunchu w oddalonym o 1,5 godziny drogi od Atlanty miasteczku, moja teściowa zapytała kelnera, czy znajdujemy się w tzn. suchym hrabstwie (ang. dry county) – ponieważ nie dostaliśmy menu z winami. Akurat tamto hrabstwo „suche” nie było, a kelner zwyczajnie o tym menu zapomniał, ale ja nie byłabym sobą, gdybym nie wypytała o szczegóły, bo ta informacja całkowicie mnie zaskoczyła. Dowiedziałam się, że w Stanach istnieje sporo suchych hrabstw, głównie na Południu, które.. całkowicie zabraniają sprzedaży alkoholu. Niektóre z nich zabraniają sprzedaży w miejscach, gdzie alkohol miałby być od razu skonsumowany, na przykład w barach (ang. on premises sale), inne w miejscach, gdzie alkohol się kupuje by spożyć go gdzie indziej, czyli w sklepach (ang. off premises sale), a niektóre w obydwu przypadkach. Zazwyczaj zasady dotyczą całego hrabstwa, ale zdarza się, że „suche” jest tylko jedno miasto znajdujące się w obrębie hrabstwa, w którym sprzedaż alkoholu jest dozwolona. W odróżnieniu od hrabstw suchych, te niezabraniające kupna alkoholu nazywane są mokrymi (ang. wet county), a z kolei, które są czymś pomiędzy hrabstwem suchym a mokrym są nazywane.. wilgotnymi (ang. moist county).

Suche hrabstwa są zaznaczone na czerwono, natomiast wilgotne – na żółto.

Ciekawa jestem, czy wiedzieliście o tych zasadach dotyczących alkoholu w Stanach, czy może dowiedzieliście się czegoś nowego z tej notki? Jeśli macie coś do dodania do ciekawostek z mojej listy, zapraszam do podzielenia się swoim doświadczeniem w komentarzach 🙂

18 Komentarzy
  • Gosia 4 czerwca 2017, 20:21 Odpowiedz

    Mnie w zeszłym roku w jednym z Walmartów w Ohio odmówiono sprzedaży alkoholu, gdyż… akceptowali tylko amerykańskie ID 😀 Pokazałam im paszport, nic nie pomogło, zasłaniali się polityką sklepu. Niestety nie miałam czasu na kłótnie z kierownikiem.
    Inna sytuacja, też Ohio – nie chcieli sprzedać mi alkoholu na paszport w jednej z restauracji. Dopiero, jak poprosiłam managera i powiedziałam, że to dyskryminacja na tle narodowościowym, to przeprosili i sprzedali mi alkohol.

    • kashienka 11 lipca 2017, 20:51

      No nieźle! Chyba nie spotkałam się jeszcze z takimi sytuacjami 😀 Swoją drogą nigdy nie noszę przy sobie paszportu!

  • Karolina 4 czerwca 2017, 20:56 Odpowiedz

    Przyznam, że pierwszy raz słyszałam o tym, aby alkohol był sprzedawany w określonych godzinach. Co do Fake ID słyszałam też, że to często jest traktowane jako prezent urodzinowy. Natomiast o suchych i mokrych stanach już coś tam słyszałam 😀

    • kashienka 11 lipca 2017, 20:53

      Fake ID jako prezent urodzinowy, no nieźle! Może jeszcze prezent od rodziców?! 😀

  • Monika 4 czerwca 2017, 21:08 Odpowiedz

    Mnie zdziwilo, ze nie mozna wozic alkoholu w aucie…tylko w bagazniku …jezeli jedziemy z dziecmi 🙂 (Pensylwania)

    • kashienka 11 lipca 2017, 20:54

      Świetny absurdzik 😀

  • Anna 4 czerwca 2017, 21:18 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artykul Kasiu. Nie wiedzialam o tych „suchych hrabstwach”. W Szwecji gdzie mieszkam alkohol kupuje sie tylko w monopolowym, ktory jest zamkniety w niedziele i swieta! Wielokrotnie ludzie na grupie na facebooku oferuja % na sprzedaz w weekend 🙂

    • kashienka 11 lipca 2017, 20:55

      Przedsiębiorczy ludzie nawet w takiej sytuacji wywęszą biznes:D Dzięki! :*

  • Asia 4 czerwca 2017, 21:23 Odpowiedz

    W Irlandii np. nie kupisz alkoholu przed poludniem a takze po 22. Wiem, ze w jakies swieta tez nie sprzedaja alkoholu wcale, ja alkoholu nie pije wiec niestety nie wiem w ktore swieta dokladnie.

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:51

      No ja też jakoś nigdy nie spotkałam się z tą sytuacją osobiście, bo z alkoholu to praktycznie tylko wino i to jeszcze sporadycznie 😉

  • gosia 4 czerwca 2017, 21:45 Odpowiedz

    Pamiętam( z filmów:) ), że i u nas w kraju alkohol można było kupić dopiero po 13 🙂

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:51

      „Bo dżentelmen nie pije przed południem” 😀

  • Paulina 5 czerwca 2017, 01:43 Odpowiedz

    Zaskoczyłaś mnie z tymi suchymi hrabstwami, zdecydowanie muszę poczytać więcej na ten temat!

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:52

      Taka ciekawostka, mnie zaintrygowała więc postanowiłam się nią podzielić na blogu 🙂

  • Justyna 7 czerwca 2017, 02:09 Odpowiedz

    W Kanadzie w Albercie i BC (reszta- nie wiem) nie kupisz nawet piwa w supermarkecie. Musisz isc do monopolowego. Monopolowe za to zamykaja bodajze o 22 w dni pracy i 20 w niedziele. I w wiekszosci przypadkow ciezko jest kupic jedna puszke zazwyczaj kupuje sie min 4-6paki a najlepiej od razu 48pak bo tak wychodzi taniej tzn. ekonomicznie ;))

    Az takiej prohibicji wiec nie ma. W koncu u nas zimny dlugie trzeba sie jakos ogrzac ;))

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:53

      Supermarkety bez piwa, no mój mąż byłby zawiedziony ;p
      A co do 4/6 paków to w Stanach tak samo – kupienie jednego piwa graniczy z cudem 😉

  • Kasia 18 czerwca 2017, 17:03 Odpowiedz

    Jestem mocno zaskoczona, że w Stanach są aż takie ograniczenia. Sądząc po filmach miałam wrażenie, że jest zupełnie inaczej.
    Niedawno przeprowadziłam się do Sztokholmu i teraz na własnej skórze doświadczam słynnych szwedzkich ograniczeń – w sklepie alkohol do 3,5%, wszystko powyżej – specjalne państwowe sklepy, czynne w mocno ograniczonych godzinach.
    W sklepie sprzedaż od 20 roku życia (w barach chyba od 18), a sprawdzanie dowodów wszystkim, którzy wydają się mieć mniej niż 25 lat. Nam z mężem ostatnio sprawdzili obojgu przy jednej butelce wina :O
    Za to można pić alkohol w niektórych parkach w wyznaczonych godzinach, co jest świetną opcją na spotkanie ze znajomymi 🙂

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:55

      Bo takich rzeczy na filmach nie pokazują 😀
      No proszę, czyli Szwecja też pilnuje trzeźwości! Tutaj o „dowodzik” pytają nawet ludzi po 60stce 😀

Skomentuj

Przepis wynik *