SANTORINI W BIELI I NIEBIESKOŚCIACH

1504 Wyświetleń 20 komentarzy

Kiedy z pewną dozą nieśmiałości wstawiałam zdjęcia do pierwszego posta z modową nutką, wiedziałam już, gdzie będą zrobione miejsca do kolejnej notki w tym stylu 🙂 Od dłuższego czasu mieliśmy w bowiem planach odwiedzenie kolejnego przepięknego miejsca z naszej bucket list – greckiej wyspy Santorini. A gdzie, jeśli nie tam, wśród cudownego połączenia bieli i niebieskości można zrobić piękne zdjęcia do domowego albumu i na bloga?

Tak więc sesję na Santorini zaplanowałam w detalach już jakiś czasu. W końcu takie szczególne, romantyczne miejsce wymaga niezwykłej oprawy i pięknego outfitu! W moich wyobrażeniach widziałam siebie siedzącą na białym murku, w pięknej długiej sukni w odcieniach bieli i niebieskości, w nienagannym makijażu, delikatny zefirek miał subtelnie rozwiewać moje włosy, a małżonek mój zachwycony urokiem tego miejsca (i oczywiście mojej skromnej osoby) miał uwiecznić to wszystko w kilku pięknych kadrach… Chyba jednak wiecie, co się dzieje, jak ktoś sobie za dużo wyobraża, prawda? 😀

Pierwszy niewypał wyszedł z wymarzoną sukienką. Najpierw asortyment sklepów nijak nie pokrywał się z moją wizją sukienki idealnej na spacer po niebieskiej wyspie, a potem w ferworze zajęć… na śmierć zapomniałam o tej kiecce 😀 Sukienki więc wprawdzie nie miałam, ale przecież zawsze można nadrobić makijażem i fryzurą, prawda? Makijaż naprędce wykonany o 4.30 z rana nie miał raczej dużych szans w starciu z upałem i całodziennym zwiedzaniem, ale ostatecznie dobiła go moja bezsilna łzawa reakcja na proceder, który na wyspie jest ogólnie przyjętą normą, a według mnie jest zwykłym okrucieństwem (to materiał na osobną notkę, znacznie poważniejszą w tonie). Moje włosy, które o poranku wyglądały całkiem znośnie, po rejsie statkiem wokół wyspy oraz niezliczonym kontakcie z kroplami słonej wody i silnego wiatru przypominały mocno słynną fryzurę Bridget Jones po przejażdżce kabrioletem. Moje stopy po zwiedzaniu wyspy wulkanicznej pokryte były niezliczoną ilością kurzu i brudu, nos którego zapomniałam posmarować filtrem szybko przybrał kolor malinowy, a naturalnym prawem Murphy’ego dwie godziny przed dotarciem do najbardziej malowniczego miasteczka wyspy, zauważyłam że ogniście czerwone i w stanie zapalnym mam również prawe oko. Na pół godziny przed planowanym spacerem po Oia wyglądałam więc tak „wyjściowo”, że aż mój mąż, który zdecydowanie woli mnie w wersji saute zapronował z troską „To może idź się do łazienki jakoś ogarnąć, jak chciałaś jakieś zdjęcia? Bo teraz.. hmm.. nie wyglądasz najlepiej.” 😀

Piętnaście minut w knajpianej łazience, szybkie odświeżenie się przy pomocy mokrych chusteczek, odrobina szminki, którą znalazłam w przegródce torebki, uśmiech numer dziesięć na buzi i już gotowa byłam na długi spacer po uroczym Oia 🙂 Choć wszystko co było możliwe poszło tego dnia nie po mojej myśli, postanowiłam, że nie zrezygnuję z wymarzonych zdjęć z tak „błahego” powodu jak niewyjściowy wygląd ;))))) W końcu nie wszystko w życiu można zaplanować od A do Z! Zdjęcia mimo, że zupełnie nie przypominające kadrów z moich wyobrażeń nadal mi się podobają – chyba to ta piękna sceneria zrobiła całą robotę. No i oczywiście mój Brian, który mimo początkowej niechęci do aparatu coraz więcej serca wkłada w uchwycenie fajnego kadru. Mam nadzieję, że letni, casualowy set utrzymany w bieli i odcieniach niebieskiego spodoba się również i Wam!

bluzka: Lucky Brand

szorty: Banana Republic

sandały: Ralph Lauren

torebka: Michael Kors

okulary: Dolce & Gabbana

20 Komentarzy
  • Paulina G Lifestyle 24 czerwca 2017, 09:21 Odpowiedz

    Wyglądasz przepięknie! Oh wiem coś o mężu/chłopaku w roli fotografa 😀
    Santorini to moje marzenie!

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:57

      Dziękuję bardzo <3 A Santorini polecam bardzo, tę wyspę trzeba zobaczyć!

  • Julia 24 czerwca 2017, 23:42 Odpowiedz

    Taka naturalna wyglądasz jeszcze piękniej <3 Bardzo zazdroszczę Santorini i mam nadzieje, ze kiedyś uda mi się tam wybrać. A sandały ze stylizacji boskie! Dawno nie widziałam tak pięknych sandałów. No i jak pasują do klimatu Santorini 😀

    PS Nadal czekam na kawkę w Poznaniu :*

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:58

      Dziękuję Kochana :* Już niedługo przyczynisz się do kolejnej notki z tej kategorii <3
      Sandały kupiłam tuż przed wyjazdem i był to strzał w dziesiątkę, bo są bardzo wygodne!

  • Tetiisheri 25 czerwca 2017, 14:36 Odpowiedz

    Kochana i tak cudownie wygladasz. Piekne zdjecia i stylizacja

    • kashienka 15 lipca 2017, 00:59

      Dziękuję Agnieszko, ogromnie miło mi to słyszeć! <3

  • Rafał 26 czerwca 2017, 22:24 Odpowiedz

    Czy obecnie damskie kapelusze są niemodne ? Osobiście nie wyobrażam sobie mocno grzejącego słońca i braku kapelusza na głowie 🙂

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:01

      Są bardzo modne, a ja je wręcz uwielbiam <3 Nosiłam kapelusz przez cały dzień chroniąc się przed słońcem, ale do zdjęć musiałam go ściągnąć, bo kompletnie zasłaniał mi twarz 😀

  • Kunia 27 czerwca 2017, 18:39 Odpowiedz

    Chyba ten post to przesada … 🙂 jedziesz gdzieś dla własnej przyjemności czy po to żeby mieć zdjęcia na bloga? kompletnie tego nie rozumiem. Może lepiej wrzucić jedno zdjęcie na instagrama i faktycznie cieszyć się podróżą.

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:02

      Czyli rozumiem, że zrobienie kilku zdjęć podczas spaceru nie może być przyjemnością i wyklucza cieszenie się podróżą? 😀

  • Olgietta.com 27 czerwca 2017, 23:19 Odpowiedz

    przeszkody przeszkodami, ale zdjecia sa piekne… po Twoich zdjeciach na insta tak mi sie zamarzylo znowu do Grecji pojechac

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:03

      Dziękuję ślicznie <3 A do Grecji zawsze dobrze jest wrócić!

  • Marysia 5 lipca 2017, 14:27 Odpowiedz

    Świetna stylizacja i piękne miejsce 🙂
    Miłych wakacji ^^

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:03

      Dziękuję bardzo i wzajemnie :*

  • Magdalena 6 lipca 2017, 09:59 Odpowiedz

    Piękna kobieta i piękne zdjęcia. Zazdroszczę figury i urody 🙂 Bardzo podoba mi się bluzeczka w kwiaty! Świetny post. Pozdrawiam 🙂

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:04

      Jak mi miło <3 Dziękuję za tyle dobrych słów!

  • LIFESTYLERKA - Żyj zdrowo & Aktywnie 6 lipca 2017, 20:20 Odpowiedz

    Kasiu, gdybyś nie napisała o swoich perypetiach, to bym w życiu nie powiedziała, że to poprawiany na szybko makijaż w restauracyjnej toalecie i przypadkowy outfit :). Wyglądasz prześlicznie – zwłaszcza na pierwszym zdjęciu i przy tym koło niebieskiego płotka. A w Twoim stroju każdy element ze sobą współgra. Rewelacja :).

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:05

      Kurczę, mogłam nic o tym nie pisać, ale ta historia wydała mi się zabawna 😀 Dziękuję Kochana za miłe słowa <3

  • Justyna 9 lipca 2017, 16:09 Odpowiedz

    Pani Kasiu czy te zdjęcia są robione lustrzanka?? Pozdrawiam Justyna

    • kashienka 15 lipca 2017, 01:06

      Tak, Nikonem D5300 i kitowym obiektywem 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *