PODRÓŻE PO EUROPIE

MAGICZNE JEZIORA PLITWICKIE – NASZE WRAŻENIA I PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

Poznałam ostatnio nowe słówko! Travitude to neologizm oznaczający bycie zrzędliwym z powodu tęsknoty za podróżami.. 😉 Kto kocha być w drodze tak jak ja, to na pewno wie, że gdy nie ma się zaplanowanej żadnej wycieczki w najbliższym czasie to człowiek zaczyna się robić humorzasty… 😉 Mnie już powoli zaczyna “nosić” i jedyne co mnie ratuje, to powrót wspomnieniami do fajnych miejsc odwiedzonych w tym roku. Dziś na tapetę idą więc magiczne Jeziora Plitwickie i nasze wrażenia z podróży wraz z praktycznymi wskazówkami na temat wyjazdu. Miałam początkowo zrobić z tego dwa wpisy, ale postanowiłam połączyć to w jedną w całość z dużą ilością zdjęć 🙂 Łapcie jakąś dobrą herbatkę do picia i zapraszam do czytania!

KILKA INFORMACJI OGÓLNYCH

Park Narodowy Jezior Plitwickich położony jest w środkowej części Chorwacji, niedaleko wschodniej granicy z Bośnią i Hercegowiną. Na powierzchni około 296 km² parku znajduje się 16 jezior krasowych, połączonych ze sobą mniejszymi i większymi wodospadami. Jeziora podzielone są na Górne i Dolne, a różnica pomiędzy najwyżej i najniżej położonymi zbiornikami wynosi 135 metrów. Największe i zarazem najpopularniejsze z jezior to: Kozjak (80 ha), zaś najmniejsze to Buk (0,1 ha).

Po parku spaceruje się oznakowanymi trasami, składającymi się ze ścieżek i kładek. Spacer pośród jezior z krystalicznie czystą, turkusową wodą oraz bajkowych wodospadów jest jednym z “obowiązkowych” rzeczy, które trzeba zaliczyć w Chorwacji. Dzięki swojej niezwykłej urodzie park został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

“CZY BĘDZIE TAK PIĘKNIE JAK NA PINTEREŚCIE?”

Tak sobie myślę, że w dzisiejszych czasach to trudniej jest człowieka zachwycić. Kiedyś przed podróżą można było przejrzeć sobie przewodnik, obejrzeć miniaturowe zdjęcia w papierowej książce i tyle. Dziś każde miejsce można najpierw zobaczyć w internecie i to z wszystkimi detalami. Do tego estetyka Instagrama i Pinteresta, gdzie prawie każde miejsce wygląda jak cud natury – idealne niebo, kolory, brak ludzie i tak dalej. I tak się człowiek napatrzy na to wszystko, nastawi na przecudne widoki, a na miejscu potem się okazuje, że kolory nie te, chmury zamiast idealnego błękitu nieba, no i jeszcze ci cholerni turyści uparcie wchodzą w każdy kadr… 😉

Oczywiście żartuję, bo jeszcze nigdy oglądanie pięknych inspiracji na Pintereście nie zepsuło mi wrażeń na miejscu. Niemniej jednak – przed wyjazdem do Chorwacji zastanawiałam się na przykład czy na zdjęciach ten kolor wody w Jeziorach Plitwickich to faktycznie natura, czy może robota Lighrooma.. 😉 I wiecie co? Nie zawiodłam się – tak turkusowej wody nie widziałam jeszcze nigdzie! <3 Krystalicznie czysta woda i dziesiątki fantastycznych odcieni – od błękitnego po ciemnozielony – robią wrażenie na wszystkich. A pogodne niebo i słońce dodatkowo uwydatniają te kolor tworząc niesamowicie malowniczy krajobraz.

BAJKOWA WĘDRÓWKA, TŁUMU TURYSTÓW I PORZĄDEK NA TERENIE PARKU

Jak już wspominałam Wam we wpisie z wycieczkowym lookiem (tutaj), Jeziora Plitwickie zachwyciły zarówno mnie jak i moich rodziców. Choć praktycznie wszystkie miejsca, które w Chorwacji zobaczyliśmy, podobały się to jednak ten długi spacer pierwszego dnia, był najlepszym przywitaniem z tym krajem, jakie mogliśmy sobie wyobrazić 🙂 Taka bajkowa wędrówka pośród krystalicznie czystym jezior są otoczonych bujną zielenią oraz masywnymi wapiennymi klifami. Fajne jest to, że mimo wyznaczonych ścieżek, są też miejsca na trasie, w których przyroda wydaje się dzika i nieokiełznana.

Jeśli chodzi o tłumy turystów, na które narzeka wiele osób, to powiem szczerze, że akurat w tym parku turyści nie dali się nam szczególnie we znaki. Ponieważ zajechaliśmy tam wczesnym rankiem (więcej w praktycznych wskazówkach poniżej!), to uniknęliśmy korku przy kasach i przez pierwsze kilka godzin cieszyliśmy się swobodnym spacerem. Później było oczywiście tłoczniej i parę razy zdarzyło nam się iść “gęsiego”, ale generalnie nie było źle. Warto też pamiętać, że większość odwiedzających ogranicza się do zobaczenia dwóch najbardziej znanych wodospadów. Rodzinki z dziećmi rezygnują z dalszych tras ze względu na trudności z przemieszczaniem się z wózkiem po niektórych szlakach, a azjatyccy turyści w swoim napiętym planie wycieczki po zrobieniu kilkudziesięciu fotek turkusowym jeziorom biegną już dalej, do kolejnej atrakcji 😉

Bardzo spodobał się nam natomiast porządek, jaki panował na terenie parku. Mimo sporej liczby turystów po drodze nie widzieliśmy żadnych pozostawionych śmieci – jak ma to miejsce w wielu turystycznych destynacjach. Co ciekawe nie widzieliśmy też wielu osób z obsługi, które o ten porządek dbały. Czyżby turyści nauczyli się w końcu do czego służą kosze czy może w Chorwacji mają jakieś wysokie kary za śmiecenie?

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

Godziny otwarcia parku i bilety wstępu

Park Narodowy Jezior Plitwickich można zwiedzać od godziny 7:00 do 20:00. Wejściówki do parku nie są tanie, zwłaszcza w sezonie, ale moim zdaniem – warte każdej wydanej kuny. Bilety kosztują w sezonie 250kn za osobę dorosłą, 160kn za studenta z ważną legitymacją, 120kn za dziecko 7-18lat. Dzieci poniżej 7 roku wchodzą bezpłatnie. Ceny są niższe po godzinie 16.00 –  150kn za dorosłego, 100kn za studenta i 70kn za dziecko powyżej 7 roku życia.

Zwiedzanie Jezior Plitwickich z psem

Ten podpunkt z pewnością zainteresuje właścicieli czworonogów, którzy piękno Jezior Plitwickich chcieliby odkrywać wraz ze swoimi pupilami. Na teren parku nie tylko można wejść z psem, ale i nie płaci się za jego bilet wstępu 🙂 Nie ma też żadnych dodatkowych ograniczeń dla pupila, oprócz tego, że ma podczas tego spaceru ma być na smyczy. Leo płynął z nami małym stateczkiem oraz jechał autobusem na terenie parku i wszędzie był mile widziany (jakby mogło być inaczej?!:)).

Dodam tutaj jeszcze, że to jak będzie wyglądało Wasze zwiedzanie parku, zależy też trochę od rozmiaru psiaka. Podejrzewam, że duży pies z radością przejdzie przez całą trasę i jeszcze będzie zadowolony z tak długiego spaceru. Natomiast mały piesek.. 😉 Nie wiem jak wytrzymali są Wasi pupile, ale Leo nie dałby rady przejść sam takiego dystansu. Ponadto, spora część szlaku to drewniane kładki, w których między jedną a drugą deską znajdują się spore szczeliny, które znacznie utrudnia spacer małym maltańskim łapkom. Trochę więc ze zmęczenia, a trochę z konieczności, Leo większość Plitwickich Jezior podziwiał z takiej perspektywy… ^^

Jeśli planujecie wybrać się w to miejsce ze swoim małym psiakiem to polecam zaopatrzyć się w jakąś torbę/nosidło dla pupila. Odradzam noszenie na rękach – mimo, że Leo jest stosunkowo lekki (4,5kg) to po przejściu około kilometra z małym dziadem na rękach mam zdecydowanie dosyć takiego spaceru… 😉

Co jeszcze warto wiedzieć?

Im wcześniej tym lepiej! Park jest otwarty przez cały dzień, ale najlepiej jest zacząć zwiedzanie wczesnym rankiem. Pierwszy powód to temperatura, która od rana jest zdecydowanie przyjemniejsza niż po południu. Drugi to turyści, bo park z godziny na godzinę robi się coraz bardziej tłoczny.. My byliśmy na miejscu po siódmej i najlepiej spacerowało nam się właśnie przez pierwsze godziny! Potem nadjechały autobusy azjatyckich turystów i skończyła się sielanka… 😉 Warto przenocować w pobliżu, by jak najwcześniej zameldować się przy wejściu (więcej o organizacji wypadu do Cro przeczytacie tutaj).

Zacznij od wejścia numer 1. Tak poleciła nam nasza instagramowa przewodniczka i pani, która wynajmowała nam apartment. Poszliśmy za ich radą, nie zadając zbędnych pytań.. 😉 Okazało się, że zaczynając trasę w tym miejscu podziwia się najpiękniejsze miejsca, gdy nie jest się jeszcze wyczerpanym upałem oraz kilkugodzinnym spacerem. Ponadto, wejście numer 2 jest wybierane zwykle przez autokary pełne turystów.

Weź ze sobą gotówkę – kuny. Ponieważ Plitwice były pierwszym przystankiem naszej chorwackiej trasy, nie mieliśmy jeszcze ze sobą lokalnej waluty. Naiwnie łudziliśmy się, że tak jak przy kasie biletowej, wystarczy euro bądź karta kredytowa. Tymczasem w kilku sklepikach na terenie parku spotkaliśmy się z wywieszką no euro, no credit cards, kuna only. Dobrze, że mieliśmy ze sobą kanapki, przekąski i wodę, więc głód podczas długiego spaceru nie był nam straszny. Jednak gdy mieliśmy ochotę na lody, musieliśmy obejść się smakiem – nie ma kun w gotówce, nie ma lodów… 😉

Dopasuj trasę zwiedzania do swoich możliwości. Do wyboru jest kilka wariantów szlaków i warto wybrać ten najodpowiedniejszy dla siebie. Trzeba uwzględnić własną kondycję, czas jaki chcemy przeznaczyć na zwiedzanie i możliwości osób, które będą szły z nami. My zdecydowaliśmy się na trasę C, która dobrze sprawdziła się na trzy osoby dorosłe i maltańczyka noszonego przez większość czasu. Aczkolwiek, my z mamą czułyśmy łydki na drugi dzień 😉

*

To tyle na dziś 🙂 Mam nadzieję, że dotarliście do końca tego długiego elaboratu. Kto był na jeziorach Plitwickich? Jak Wam się podobało to miejsce? 🙂 Dodalibyście jeszcze jakieś praktyczne wskazówki od siebie?

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply
    Pchla Szachrajka
    8 października 2019 at 09:19

    Piesek w nosidełku mnie zauroczył ❤️ Jaka była reakcja ludzi? 🙂

    • Reply
      kashienka
      8 października 2019 at 19:21

      Wiesz, że bardzo miła? 🙂 Ogromna większość ludzi szeroko się uśmiechała, niektórzy pytali czy mogą zrobić zdjęcie, inni robili foty z ukrycia ;p Ale ogólnie Leo w plecaku wzbudzał bardzo pozytywne emocje!

  • Reply
    Karolina
    9 października 2019 at 10:47

    Ale piękne zdjęcia <3 Cudowne miejsce na pewno warte zobaczenia 🙂 Zazdroszczę Ci ,że możesz podróżować z Leo (jest taki uroczy <3). Mój maltańczyk panicznie boi się jakiegokolwiek środka transportu chociaż był uczony jazdy samochodem, autobusem czy metrem od szczeniaka.

    • Reply
      kashienka
      9 października 2019 at 18:33

      O nie, mały bidulek 🙁 A wiadomo z jakiego powodu tak się boi? Coś niemiłego go spotkało kiedyś podczas podróży?

  • Reply
    naprawa pieców konwekcyjno parowych Warszawa
    9 października 2019 at 19:16

    Co za piękne, magiczne miejsce:)

    • Reply
      kashienka
      9 października 2019 at 19:24

      Tak! Jeziora Plitwickie to magia w czystej postaci <3

  • Reply
    KAROLINA
    9 października 2019 at 20:13

    Właśnie nie, w komunikacji miejskiej jest zawsze u mnie na kolanach a w samochodzie przypięty w swoim foteliku. Może się czegoś przestraszył, już sama nie wiem. Nawet smaczki nie pomagają a w innym sytuacjach zrobi dla nich wszystko 😂

    • Reply
      kashienka
      10 października 2019 at 02:15

      Bidulek, coś musi go stresować 🙁 A co do smaczków, to chyba wszystkie Maltańczyki są dla nich wstanie zrobić niemal wszystko, Leo ma to samo 😛

    Leave a Reply