CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH
PODRÓŻE PO AMERYCE

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH?

Ale dobre to jedzenie…” – rozmarzyłam się na początku czerwca między kolejnymi kęsami śniadania w łódzkim Novotelu. “Gdyby w amerykańskich hotelach serwowali takie pyszności!“. I tak zaczęłyśmy rozmawiać z Olgiettą, moją towarzyszką na See Bloggers o hotelach w Stanach. “A wiesz, że to jest dobry temat na wpis? Chętnie bym przeczytała!” stwierdziła Ola po chwili rozmowy. Podchwyciłam temat i tak oto powstał niniejszy wpis:) Mam nadzieję, że nie tylko Ola, ale więcej osób chętnie  go przeczyta! Oto wszystko to, co musisz wiedzieć o amerykańskich hotelach!

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH

CENA

To jest zdecydowanie pierwsze pytanie, jakie mi zadajecie planując swoje amerykańskie wojaże: Ile kosztuje nocleg w amerykańskim hotelu? A ja zwykle migam się od odpowiedzi, ponieważ ceny hoteli na terenie Stanów Zjednoczonych są BARDZO zróżnicowane. Nie chcę rzucać konkretną kwotą, którą ktoś może się zasugerować, a potem niemile rozczarować.

Tym razem jednak, na potrzeby tego wpisu, zrobiłam mały research, który pokazał, że $100 jest uśrednioną kwotą za nocleg w przyzwoitym hotelu na terenie USA. Pamiętajcie jednak, że jest to kwota uśredniona więc za noc w normalnym hotelu w dużym mieście czy w okolicy najpopularniejszych atrakcji turystycznych możecie zapłacić sporo więcej. Wszystko co poniżej kwoty $100 uznawane jest za tzw. kategorię budżetową.

Wybierając hotel pamiętaj o tym, że podatek często nie jest zawarty w cenie podanej na stronie internetowej. Do tej kwoty zwykle trzeba dodać jeszcze 10-20% – w zależności od podatku, jaki obowiązuje w danym stanie i mieście. Obecnie niektóre serwisy starają się już podawać cenę końcową w momencie dokonywania rezerwacji, ale warto to sprawdzić wcześniej.

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH

CZYM SIĘ RÓŻNI HOTEL OD MOTELU?

Według najbardziej uogólnionej definicji hotel od motelu różni się tym, że do hotelowych pokoi dociera się przez korytarze wewnątrz budynku. Natomiast motel (którego nazwa wzięła się od “motor lodge” i “motor hotel”) posiada zwykle klatkę schodową i korytarze na zewnątrz budynku i do pokoju wchodzi się bezpośrednio “z dworu”.

Motele są dedykowane przede wszystkim zmotoryzowanym podróżnym, dlatego najczęściej znajdują się przy uczęszczanych drogach, autostradach i na obrzeżach miast. Motele w Stanach były bardzo popularne w latach 50tych i 60tych, w tej chwili uznawane są raczej za tańszą opcję noclegu podczas dłuższej trasy samochodem czy budżetową opcją dla mniej wymagających turystów.

Wiele osób podróżujących do USA po raz pierwszy marzy wręcz o noclegu w prawdziwym amerykańskim motelu, a dużo poradników w internecie poleca motele jako najlepszą opcję noclegową w Stanach. Powiem tak – jeśli wybierzecie motel średniej klasy i w miarę pozytywnych opiniach, to może faktycznie Wasze doświadczenie nie będzie złe.

Unikałabym jednak przypadkowych moteli “na trasie”, bo możecie nieco zdziwić się standardami jakie w nich panują 😉 I nie chodzi mi tu wcale o umywalkę w pokoju, a toaletę i prysznic w osobnym pomieszczeniu (takie rozwiązanie jest często spotykane), ani stary klimatyzator, który huczy tak głośno, że uniemożliwia zaśnięcie. Mówię tu raczej o braku jakichkolwiek standardów czystości, której można spodziewać się płacąc za nocleg.

Ja spałam w motelu w Stanach chyba ze trzy razy i ostatni motel był taki, że szłam do samochodu po koc, by nie przykrywać się bezpośrednio kołdrą, a Brian pożyczył moje japonki, żeby w ogóle wejść do łazienki. Także ja, póki co, za motele podziękuję i następnym razem kimnę się po prostu w aucie.. 😉

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH

WIELKOŚĆ

Wróćmy jednak do hotelu, bo na samo wspomnienie tamtego motelu mam dreszcze 😉 Można przyjąć, że pokój w amerykańskim hotelu, jest większy niż w hotelu europejskim. Oczywiście są wyjątki, ale zwykle w Stanach można spodziewać się, że nieco więcej przestrzeni. Jeśli chodzi o rodzaje pokojów, to najczęściej spotkacie się z oznaczeniami double room, queen room oraz king room. W pierwszym z nich możecie spodziewać się dwóch łóżek w rozmiarze double czyli 137 x 191 cm. Queen room oznacza pokój z łóżkiem w rozmiarze 152 x 203 cm. Najbardziej komfortowy jest king room z królewskim łóżkiem o wymiarach 193 x 203 cm. (więcej o rozmiarach amerykańskich łóżek dowiecie się tutaj). Bardzo często można spotkać się też z pokojami w którym znajdują się dwa łóżka w rozmiarze queen.

W Stanach przez długi czas płaciło się stałą opłatę za wynajęcie pokoju niezależnie od liczby gości. To jednak prowadziło do nadużyć, bo w pokoju teoretycznie przeznaczonym dla dwójki gości mogły się spokojnie wyspać cztery dorosłe osoby (zwłaszcza jeśli były tam dwa łóżka typu queen). W chwili obecnej sporo hoteli pobiera opłatę za dodatkową osobę w pokoju, jednak jest to kwota rzędu $20-25. Dzieje się tak jednak tylko wtedy, gdy zgłosimy taką informację przy dokonywaniu rezerwacji.

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH

STANDARD HOTELU

Generalnie standard hoteli w Stanach nie jest zły, o ile nie wybierzemy tych najbardziej budżetowych miejsc. Jeśli decydujemy się na hotel klasy średniej możemy spodziewać się pokoju z wygodnym łóżkiem, klimatyzacją, telewizorem, lodówką, żelazkiem oraz darmowym bezprzewodowym internetem. W hotelu znajduje się zazwyczaj mała siłownia/sala fitness i często basen. Na każdym piętrze znajdziecie też maszyny do robienia lodu w kostkach oraz automaty ze słodyczami i napojami. Większość z hoteli oferuje też darmowy parking. Warto jednak wiedzieć, że wiele hoteli sieciowych, w Polsce uznawanych raczej za hotele luksusowe (np. Marriot) w Stanach ma po prostu status zwykłych hoteli dla średniej klasy. I na żadne luksusy nie ma tam co liczyć.. 😉

Oczywiście bardziej luksusowe hotele też są i to w nich można się spodziewać lepszego standardu niż ten ogólnie przyjęty. Wtedy pojawia się więcej udogodnień typu strefa spa, jacuzzi, eleganckie lobby czy jakiś bar z widokiem na najwyższym piętrze. Pokój urządzony jest bardziej gustownie, w meble wyższej jakości, a łazienka dużo ładniejsza niż ta standardowa amerykańska 😉 Czasem jest też drink powitalny, czy darmowe drobne słodycze dla gości. Chcąc jednak nocować w takim hotelu trzeba liczyć się z ceną kilkukrotnie wyższą niż średnia, o której wspomniałam na początku.. 😉

CO MUSISZ WIEDZIEĆ O AMERYKAŃSKICH HOTELACH

ŚNIADANIA

I na samym końcu śniadanie, które przecież było inspiracją do powstania tego wpisu 😉 Śniadanie wliczone w cenę pobytu (complimentary breakfast) nie jest w USA standardem i co ciekawe – częściej spotykałam się z takim rozwiązaniem w hotelach tańszych niż droższych. Jednak, co to jest czasem za parodia śniadania 😛 Któregoś razu, nocując w tanim hoteliku, który oferował śniadanie w cenie, głodna zeszłam na dół i zastałam tam wyłącznie tostowy chleb (bez tostera), kilka dżemików w małych opakowaniach, kolorowe płatki śniadaniowe (jedne z tych, które cukru mają więcej niż snickers), dzbanek mleka i sok pomarańczowy 😉

Większość sieciowych hoteli oferuje tak zwane śniadanie kontynentalne. Zawiera ono pieczywo, czyli słynny amerykański chleb tostowy (na szczęście w parze z tosterem), bajgle oraz angielskie muffiny, kilka rodzajów płatków śniadaniowych, mleko i jogurty oraz danie na ciepło. Tym daniem na ciepło jest zwykle jajecznica z proszku i pankejki z proszku z syropem klonowym. Do chleba jest zwykle masło, dżem, masło orzechowe a do picia kawa i soki. Niby nie tak źle, ale smakowo zwykle to wypada to słabo. W większości hoteli na próżno szukać też jakichkolwiek warzyw czy owoców, które dla mnie są śniadaniową podstawą. Nie spotkałam się również praktycznie z żółtym serem czy wędlinami, które w Europie są standardem. Jeśli przy bookowaniu hotelu mam do wyboru dopłacenie do opcji z takim śniadaniem to zwykle z niej rezygnuje. Za to 15-20 dolców mogę zjeść na mieście coś o wiele lepszego 😉

W droższych hotelach kwestia śniadania ma się nieco lepiej, bo i wybór jest większy i smak lepszy. Kilka razy spotkałam  się ze śniadaniem à la carte i taka opcja przypadła mi do gustu najbardziej. Nigdy jeszcze natomiast nie spotkałam się w Stanach z bufetem szwedzkim, który smakował mi tak, jak śniadania w Europie. To wszystko oczywiście kwestia tego, że nasze przyzwyczajenia żywieniowe dość mocno odbiegają od standardów amerykańskich.

*

Uff, miało być krótko, a wyszedł esej jak zawsze 😉 Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca i nie zasnęliście przy czytaniu! Dowiedzieliście się czegoś nowego z tego wpisu? A może sami mieliście okazję nocować w amerykańskim hotelu? Jak Wam się podobało? Koniecznie podzielcie się Waszymi doświadczeniami w komentarzach 🙂

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply
    Andżelika
    8 sierpnia 2019 at 19:40

    Kocham Twoje posty. Im dłuższe tym lepiej się je czyta. 😉 Póki co nie miałam okazji nawet być w Stanach, ale wszystko przede mną. Na Twojego bloga trafiłam rok temu i jak dotąd nie komentowałam, a zdażyło mi się czytać niektóre posty nawet kilkukrotnie. Bardzo, bardzo dziękuję za to, że dzielisz się z nami swoimi przemyśleniami i swoim życiem w postaci tego bloga. Zaszczepiłaś we mnie miłość do angielskiego (ze znienawidzonego języka stał się niemal ulubionym) i wzmacniasz tę do USA.

    Pozdrawiam znad polskiego morza,
    A.

    • Reply
      kashienka
      12 sierpnia 2019 at 14:44

      Ojeeej, takie słowa to miód na moje serce :)))))) Dziękuję po stokroć za ten komentarz <3

  • Reply
    Natalia
    8 sierpnia 2019 at 23:44

    Hmm z moich wspomnien o hotelowych sniadaniach wliczonych w cene to na sniadanie byla podana bardzo niedobra kawa lub herbata jesli chodzi o napoje (nawet wody nie polozyli) a do jedzenia…. gofry z maslem… i to by bylo na tyle 🙂 bardzo szybko wsiedlismy w samochod i pojechalismy do knajpki na jedzenie 😉

    • Reply
      kashienka
      12 sierpnia 2019 at 14:45

      No właśnie… dokładnie o tym piszę 😉

  • Reply
    findtimetochill.wordpress.com
    9 sierpnia 2019 at 00:01

    Koniecznie muszę się tam wybrać 🙂 marze o tym a Twój post bardzo mi się przyda ! Zapraszam do mnie !

    • Reply
      kashienka
      12 sierpnia 2019 at 14:45

      Cieszę się bardzo i oczywiście życzę spełnienia tego marzenia <3

  • Reply
    IZABELA
    11 sierpnia 2019 at 01:46

    Mieszkam w USA i sporo podróżuję. Ze wszystkim właściwie się zgadzam, jednak z moich doswiadczeń średnia cena za nocleg w przyzwoitym hotelu ( nie biore pod uwagę tych luksusowych za 800 -1000 i wiecej za dobę) to jednak wyższa kwota niż 100 $. Powiedziałabym że 150 , chociaż raz miałam hotel za 101 $ i był tak dobry pod kazdym wzdgledem że zastanawialiśmy sie z męzem czy nie pomyliłam sie o jedno miejsce i powinno być 1001 za dobę 😉 Ale nie było. Cena była nizsza po sezonie i to byl nowy hotel który się dopiero promował. Warto też kupować kilka dni przed samym wyjazdem bo czasem płaci sie 30-50 % mniej.

    • Reply
      kashienka
      12 sierpnia 2019 at 14:51

      Hmm, mnie też wydaje się, że $100 jest często zbyt niską kwotą – jednak taką uśrednioną cenę znalazłam na jednej z amerykańskich stron i zasugerowałam się ich zestawieniem. Być może były wzięte hotele zarówno w popularnych miejscach, jak i tych gdzie nie zagląda dużo turystów?
      Co do kupowania przed samym wyjazdem to często szukam takich dobrych okazji i zwykle udaje się odrobinę zaoszczędzić jednak z drugiej trzeba uważać bo jak większość hoteli jest zarezerwowanych na dany weekend (np. z okazji jakiegoś eventu), to cena tych kilku(nastu), które są jeszcze dostępne te kilka dni przed robi się horrendalna.. 😉

    Leave a Reply