NIETOLERANCJA LAKTOZY
ZDROWY STYL ŻYCIA

NIETOLERANCJA LAKTOZY – WSZYSTKO CO MUSISZ WIEDZIEĆ

Kiedy wspomniałam Wam o tym, że mam nietolerancję laktozy, dostałam całkiem sporo pytań na ten temat. Obiecałam, że przygotuję kiedyś wpis na tej dolegliwości pokarmowej. Cóż, trochę czasu mi to zajęło, ale w końcu zmobilizowałam się^^ Opowiem Wam w nim co to jest ta nietolerancja laktozy, jak rozpoznać ją u siebie i jak leczyć. Opowiem Wam również jak nietolerancja laktozy rozwinęła się u mnie. I jak z osoby, która jadła mnóstwo nabiału, stałam się osobą, która je go naprawdę niewiele. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do czytania 🙂

NIETOLERANCJA LAKTOZY

CO TO JEST NIETOLERANCJA LAKTOZY?

Nietolerancja laktozy to nadwrażliwość pokarmowa pojawiają się po spożyciu produktów zawierających laktozę, czyli cukier mleczny. Jej przyczyną jest niedobór laktazy, czyli enzymu trawiennego, który jest niezbędny do prawidłowego rozkładu laktozy na glukozę i galaktozę. Rzadko pojawia się w formie wrodzonej (aczkolwiek zdarza się, że noworodek rodzi się z alaktazją), zwykle to z czasem człowiek traci zdolność trawienia cukru mlecznego, ponieważ jego organizm produkuje coraz mniej laktazy. Problem nietolerancji może być także wynikiem chorób, długotrwałej diety bezmlecznej albo licznych zabiegów chirurgicznych.

Szacuje się, że nawet 65% społeczeństwa na całym świecie ma problem z trawieniem laktozy. Co ciekawe, większość  dorosłych Europejczyków oraz Amerykanów zachowuje dość długo aktywność laktazy jelitowej. Dzieję się tak dlatego, że mleko krowie stanowi tutaj ważny element codziennej diety (wręcz jest reklamowane jako zdrowe i konieczne do prawidłowego funkcjonowania organizmu). Produkcja laktazy jest więc w pewnym sensie wymuszona. U mieszkańców innych części świata, gdzie krowie mleko nie jest tak powszechne w diecie dorosłych, niedobór laktazy występuje nawet u 70-100% ludzi.

NIETOLERANCJA LAKTOZY

OBJAWY NIETOLERANCJI, CZYLI JAK TO ROZPOZNAĆ? ORAZ JAK LECZYĆ?

Objawy nietolerancji mogą być różne i zależeć będąc od stopnia nasilenia dolegliwości oraz od ilości skonsumowanej laktozy. Objawy pojawiają się najczęściej od pół godziny do dwóch godzin po zjedzeniu produktów mlecznych. Do najczęściej spotykanych symptomów należą silne wzdęcia i ból brzucha. Towarzyszą im często słyszalne ruchy perystaltyczne jelit (są naprawdę głośne!). Dalej są to mdłości, które mogą się zakończyć wymiotami, biegunki no i wydalanie dużej ilości gazów. Brrr!

W moim przypadku, nie miałam wątpliwości, że mam nietolerancję laktozy i nigdy tego nie badałam. Jednak jeśli ktoś podejrzewa u siebie tę nadwrażliwość ale nie jest pewny czy to jest na pewno to, nietolerancję można rozpoznać za pomocą kilku badań i testów. Lekarze najczęściej proponują próbę eliminacyjną, wodorowy test oddechowy, analizę PH stolca albo test doustnego podawania laktozy.

Jak leczyć nietolerancję? Bardzo prosto – najlepiej jest wprowadzić dietę bezlaktozową. Nie oznacza to oczywiście rezygnacji z całego nabiału – nie wszystkie produkty z dodatkiem mleka zawierają wystarczającą ilość cukru mlecznego, by wywołać nieprzyjemne dolegliwości. Druga opcja jest taka, żeby zaopatrzyć się w aptece w suplementy zawierające laktazę. Ja jednak nie polecam takiego rozwiązania. Laktaza w tabletkach pomaga w trawieniu pokarmów mlecznych, jednak tabletki trzeba przyjmować przed każdym posiłkiem zawierającym mleko i jego przetwory. W wyjątkowej okoliczności okay – ale nie wyobrażam sobie brać tabletek trzy razy dziennie, zamiast zastąpić produkty, które ewidentnie nie służą mojemu organizmowi, czymś innym. Przy okazji zdrowszym od nabiału 😉

NIETOLERANCJA LAKTOZY

JAK NIETOLERACJA LAKTOZY POJAWIŁA SIĘ U MNIE?

Kiedyś jadłam dużo nabiału. Dzień zaczynałam zwykle od miseczki płatków z mlekiem, potem kawa z dużą ilością mleka, a na przekąskę obowiązkowo jogurt. Uwielbiałam sery wszelkiego gatunku, desery z bitą śmietaną i lody. Każdego dnia wsuwałam naprawdę pokaźne ilości nabiału i generalnie nie miałam większych problemów z trawieniem produktów zawierających mleko. Co więcej sądziłam, że nabiał jest bardzo zdrowy i jest podstawą zdrowego jadłospisu. Dopiero będąc na diecie Dukana (tak, przetestowałam prawie wszystkie znane diety – więcej tutaj), odczułam, że takie produkty z znacznych ilościach niekoniecznie mi służą. Silne wzdęcia i bóle brzucha spowodowały, że zrezygnowałam z  tej białkowej diety.

Nabiał ograniczyłam jednak dużo później, bo dopiero po wyjeździe do Stanów. Jak pisałam w podlinkowanym wyżej poście, zamieszkałam wtedy z ludźmi przywiązującymi dużą wagę do zdrowej diety. To od nich po raz pierwszy usłyszałam, że nabiał nie jest tak zdrowy jak mi się dotychczas wydawało. 😉 Będąc pod dużym wrażeniem nowych informacji, znacznie ograniczyłam spożycie produktów mlecznych. Płatki z mlekiem czy jogurty całkowicie zniknęły z mojego menu, sery jadłam rzadziej niż wcześniej, a zwykłe mleko do kawy zastąpiłam mlekiem roślinnym. Cieszyłam się, że moja dieta zrobiła się zdrowsza i wcale nie tęskniłam za produktami mlecznymi.

Zonk przeżyłam dopiero pół roku później, gdy nieświadoma zmian, jakie nastąpiły w moim organizmie przez ten czas, wypiłam sobie duży kubek kawy ze zwykłym mlekiem. Bardzo się wtedy pochorowałam! Objawy bardzo podobne jak przy ostrej grypie żołądkowej “trzymały mnie” przez ponad 3 dni. Najgorszy był jednak niesamowity ból jelit, jakiego nie miałam nigdy wcześniej. Oczywiście wtedy nie miałam pojęcia, że to mleko wywołało takie rewolucje, myślałam że to zwykłe zatrucie. Dopiero niemal identyczna sytuacja miesiąc później (po wypiciu sporego milkszejka), naprowadziła mnie na właściwy trop. Mój organizm, po dłuższym odstawieniu mleka i ograniczeniu spożycia produktów mlecznych, nie potrafił poradzić już sobie ze strawieniem laktozy w takiej ilości.

NIETOLERANCJA LAKTOZY

JAK WYGLĄDA MOJA SYTUACJA Z NABIAŁEM W TEJ CHWILI?

Na początku trochę się frustrowałam, bo nietolerancja laktozy niosła za sobą pewne ograniczenia. Ale powiem szczerze, że dość szybko przyzwyczaiłam się do tej sytuacji i nie czuję się mocno “pokrzywdzona” 😉 Zresztą w chwili obecnej uważam, że wbrew temu, co wpajano nam przez całe dzieciństwo (“Pij mleko, będziesz wielki!”), nabiał nie jest wcale niezbędny w naszej diecie. Myślę więc, że przymusowe ograniczenie przetworów mlecznych wychodzi mi zdecydowanie na zdrowie 😉

W domu nie jem produktów mlecznych praktycznie wcale. Kupuję mleko migdałowe i w znakomitej większości przypadków – sery wegańskie. Czasem sięgam też po ser kozi, który jest lepiej przyswajalny niż krowi i nie powoduje żadnych dolegliwości. Gdy mam ochotę na lody, sięgam po te zrobione na bazie mlek roślinnych. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam jogurt czy śmietanę w naszej lodówce 😉 Masło pojawia się wyłącznie wtedy, kiedy coś piekę, bo generalnie też go nie używamy.

Najczęściej produkty mleczne jadam w knajpach. Niestety lubię sery i trudno byłoby mi je całkowicie wyeliminować z diety. Czasem skuszę się także na kulkę lodów tradycyjnych, ciasto z odrobiną bitej śmietany czy dressing na bazie jogurtu. Zawsze mam jednak świadomość, jakie konsekwencje może spowodować nadmierna ilość nabiału, więc pilnuję, by były to niewielkie porcje. Po kilku latach prób i błędów wiem już mniej więcej, na ile mogę sobie pozwolić, więc w najgorszym razie kończy się na głośnej perystaltyce jelit.

*

Nietolerancja laktozy jest dolegliwością dość powszechną i coraz częściej słyszę o ludziach, którym spożywanie produktów mlecznych nie służy. Choć nie wszyscy doświadczają silnych objawów typu biegunka czy wymioty, to wzdęcia czy bóle brzucha po wypiciu szklanki mleka są spotykane dość często. U mnie nietolerancja wystąpiła po dłuższej przerwie w spożywaniu produktów mlecznych. Na początku byłam trochę zła z tego powodu, ale po pewnym czasie diety z małą ilością nabiału, zrozumiałam że takie zmiany wychodzą mi tylko na zdrowie.

Lubicie nabiał? Jecie sporo produktów mlecznych? Czy może wręcz przeciwnie – unikacie ich w swojej diecie? A może sami macie jakieś doświadczenie z nietolerancją laktozy? Koniecznie dajcie zdać!