ZDROWY STYL ŻYCIA

MÓJ DZIENNY JADŁOSPIS #4

Kochani, nadszedł czas na kolejny dzienny jadłospis 🙂 Takie wpisy zajmują mi naprawdę sporo czasu, więc nie dodaję ich zbyt często, ale w końcu zmobilizowałam się by pokazać Wam tutaj coś nowego. Poprzednie trzy wpisy z jadłospisami spotkały się z dobrym przyjęciem (możecie zobaczyć je tutaj, tutaj i tutaj), więc mam nadzieję że i te propozycje przypadną Wam do gustu. Gotowi na trochę pyszności? 🙂

ŚNIADANIE (około 7:30) – SMOOTHIE Z BANANEM, BORÓWKAMI I PŁATKAMI OWSIANYMI

Od pewnego czasu dzień zaczynamy najczęściej od smoothie. Dacie wiarę, że była to inicjatywa mojego męża? 😀 Kiedyś bardzo buntował się przeciw takiemu rozwiązaniu i mówił nawet po polsku: “chciałbym coś zjeść, a nieeee coś napić!” ^^ A tym razem zmiana, smoothie od rana to pomysł. Jego baza to banan (1 sztuka), borówki (jakieś 120g, my używamy 1 cup), płatki owsiane (100g) i trochę wody. Od pewnego czasu używamy mrożonych organicznych borówek, więc poranny koktajl jest naturalnie schłodzony bez dodawania kostek lodu. Dodatkowo, Brian do swojego dodaje miarkę białka, a ja – łyżeczkę siemienia lnianego.

Siemię lniane to malutkie nasionka lnu, których w smoothie w ogóle nie czuje pod względem smaku, natomiast napój zyskuje na wartości odżywczej. Ten składnik zalicza się bowiem do superfoods. Dlaczego warto sięgać po siemię lniane? Ano dlatego, że to świetne źródło kwasów tłuszczowych omega-3 w oraz lignanów (roślinne związki bioaktywne o działaniu antyoksydacyjnym). Ponadto w siemieniu lnianym znajdziecie dwa rodzaje błonnika: rozpuszczalny i nierozpuszczalny. Pierwszy z nich poprzez swoje właściwości żelujące pomaga nam przez dłuższy czas odczuwać sytość po posiłku. Błonnik nierozpuszczalny natomiast wpływa pozytywnie na regularność wypróżnień.

II ŚNIADANIE (około 10:30) – TOST Z PASTĄ Z AWOKADO

Nie pokochałam jeszcze amerykańskiego chleba (i nie wiem czy kiedykolwiek to nastąpi:P) w wersji “na zimno”, więc najczęściej na nasz stół wjeżdżają tosty. Przez długi czas, jak jeszcze mieszkałam w Polsce miałam zakodowane, że tosty to koniecznie biały chleb, pomidor i masa ciągnącego się sera.. 😉 Okazuje się, że przypieczony kawałek chleba może jednak być całkiem zdrowy. Grunt, żeby wybrać pieczywo ciemne, pełnoziarniste no i coś dobrego na wierzch.

U mnie ostatnio króluje prosta pasta z awokado. O ile za samym smakiem tego owocu nie przepadam, to taka pasta z awokado na toście smakuje mi wybitnie i bardzo często sprawdza się w roli drugiego śniadania czy przekąski. No i ma całe mnóstwo świetnych właściwości, o których pisałam tutaj 🙂 Dodatkowy plus jest taki, że przyrządzenie pasty z awokado zajmuje dosłownie chwilę. Wystarczy rozgnieść widelcem połówkę owocu oraz dodać przyprawy (u mnie to pieprz, sól, czosnek i bazylia). A potem tylko położyć pastę na skibce opieczonego chleba i zajadać 🙂

LUNCH (około 13:30) – WARZYWNE ROLLSY

Pomimo, że lubię gotować i przygotowywanie domowych posiłków to dla mnie raczej przyjemność niż udręka, to czasem zdarza korzystać z gotowców.. 😉 Choć większość gotowych produktów z amerykańskiego marketu staram omijać szerokim łukiem, to czasem korzystam dobrodziejstw gotowych potraw. Najczęściej są to dania, których gotowanie wymaga wiele zachodu albo nie opłaca mi się robić małej porcji tylko dla siebie. Tak właśnie jest z tymi warzywnymi rollsami.

To danie to nic innego jak surowe warzywa zawinięte w papier ryżowy podane z słodko-kwaśnym dressingiem. Nie jest trudne do przygotowania w domu i nawet raz pokusiłam się o zrobienie tego dnia. Nie wyszło mi bardzo kształtnie, ale smakowo całkiem całkiem.. 😉 Jednak z racji tego że danie musi być przygotowane na świeżo, a mój mąż za nim nie przepada, zwykle korzystam z gotowej wersji z deli w naszym osiedlowym markecie. W środku rollsów jest marchewka, awokado, sałata i ogórek. Dla mnie pycha!

PRZEKĄSKA (około 16:30) – GRILLOWANY ANANAS

Po 16 kusi mnie słodkie, więc ta przekąska najczęściej jest na słodko. Czasem ulegam pokusom i jest to coś niezdrowego, a czasem przyrządzam coś słodkiego w domu – i jest to zdecydowanie zdrowsza opcja! Dziś deser z ananasem w roli głównej 🙂 Jak pewnie wiecie, uwielbiam ten owoc praktycznie w każdej formie. Świeży ananas często gości w naszym domu i dodaję go do różnych potraw. Te owoce są doskonałym źródłem wielu witamin i minerałów, między innymi witamin A, C, B1, B2 oraz B6, a także kwasu foliowego, fosforu, cynku i żelaza.

Nigdy nie wpadłabym pewnie na pomysł grillowania ananasa (który jest przecież doskonały na surowo), gdyby nie to, że taki deser zamówiłam kiedyś w restauracji. Smakował rewelacyjnie, więc postanowiłam odtworzyć go w domu. Sekretem okazała się marynata z brązowego cukru, cynamonu i odrobiny imbiru. Proporcje musicie sobie dobrać sami, w zależności od tego ile ananasa chcecie przygotować. Ja wrzucam wszystkie sypkie składniki do takiej zamykanej plastikowej torebki i tam wrzucam kawałki owocu na 10 minut. Zamarynowanego ananasa na grillu piecze się koło 15 minut, w domowym opiekaczu trochę dłużej 🙂

OBIADOKOLACJA (około 19:30) – WEGEBURGERY

Wiecie kiedy polubiłam burgery? Jak przestałam jeść mięso! Wcześniej ta potrawa mogła dla mnie nie istnieć (nie lubiłam wołowiny, podobnie jak i żadnego innego czerwonego mięsa), ale od kiedy poznałam smak wegeburgerów to przepadłam! Teraz to jeden z moich ulubionych “fast-foodów”. Wiele miejsc w naszej okolicy ma w swoim menu wegeburgery, ale uwielbiam próbować nowe przepisy również w domu. Moje ostatnie odkrycie to wegebruger z fasoli i marchewki z Fash Food Booka, czyli semiwegetariańskiego e-booka Fashionelki (do kupienia tutaj, polecam!).

Ja zrezygnowałam z płatków drożdżowych i pietruszki, resztę zrobiłam dokładnie wg wytycznych Elizy. Na patelni podsmażam do miękkości pokrojone w kostkę dwie małe cebule oraz ząbek czosnku. Dodaję jedną marchew startą na grubych oczkach i po chwili dorzucam przyprawy (po 1/3 łyżeczki słodkiej papryki, kuminu i soli). W osobnej misce miażdżę czerwoną fasolę z jednej puszki, aż do uzyskania gładkiej konsystencji. Mieszam ją z zawartością patelni oraz z 40g płatków owsianych i formuję płaskie burgery. Wkładam je na 25 min do lodówki po czym smażę z obu stron moje “kotlety”. Burgera podaję w bułce wraz z pomidorem, sałatą, cebulą, ogórkiem konserwowym i plasterkiem wegańskiego sera 🙂

*

To tyle na dziś 🙂 Mama nadzieje, że kolejny mój dzienny jadłospis przypadł Wam do gustu! Dajcie znać czy któryś z dzisiejszych posiłków gości również w Waszym menu? A może któraś potrawa zachęciła Was na tyle, że postanowiliście ją wypróbować? Czekam na Wasze komentarze!

You Might Also Like

10 komentarzy

  • Reply
    Bea
    21 września 2018 at 10:04

    Przed chwilą wciągnęłam całkiem podobne tosty z awokado! 🙂 Za to do wegańskiego burgera ciężko jest mi się przekonać i zdecydowanie należę do #teamwołowina 😀

    • Reply
      kashienka
      23 września 2018 at 18:30

      Jeśli lubisz smak mięsa to pewnie w takim burgerze może Ci czegoś brakować 😉 Aczkolwiek mój mięsożerca jadł parę razy wegeburgery i całkiem mu smakowały.

  • Reply
    Anja
    22 września 2018 at 09:28

    Ile to mniej wiecej kcal? Wyglada na maloooo 😛

    • Reply
      kashienka
      23 września 2018 at 18:31

      Nie mam pojęcia, nie liczę 🙂 Dla mnie było zdecydowanie wystarczająco ^^

  • Reply
    Domi
    27 września 2018 at 18:16

    Ja do pasty z avokado dodaje serka typu cottage..ale moze byc cokolwiek, rowniez np pokrojone na drobno ugotowane jajko na twardo, tofu lub papryczki chili.

    • Reply
      kashienka
      28 września 2018 at 04:27

      W takiej wersji nigdy nie próbowałam 🙂 Szczególnie zaciekawiły mnie te papryczki chili!

  • Reply
    Olala
    28 września 2018 at 21:12

    Ja kiedyś nie cierpiałam gotowania ale od kiedy zaczęłam próbować przyrządzać wege potrawy zaczęło mi się podobać. Chyba odnalazłam jakiś głęboko ukryty talent bo coraz częściej słyszę pochwały😂 Zdecydowanie wypróbuję przepis na burgera. No i ten grillowany ananas … 🤤

    • Reply
      kashienka
      28 września 2018 at 21:30

      Może po prostu nie lubiłaś gotować mięcha 😀 Super, że gotowanie Ci się podoba i Twoje umięjętności się poprawiły! Koniecznie wypróbuj burgery, są super <3

  • Reply
    Marti
    14 października 2018 at 16:21

    Jakiś czas temu napisałam do Ciebie Kasiu wiadomość na Instagramie z zapytaniem o te pyszne burgery, ale być może nie dostałaś jej w jakiś sposób. W każdym razie cieszę się, że dodałaś ten przepis na bloga, NA PEWNO go wypróbuję, bo burgery to coś za czym tęsknię od kiedy zostałam wegetarianką 😀 Szczerze mówiąc to każda propozycja wymieniona wyżej wygląda smakowicie. Mam nadzieję, że będziesz jednak często publikować jadłospisy, bo to duża inspiracja dla kogoś komu znudziły się już te same produkty. Dzięki za pomysły 🙂

    • Reply
      kashienka
      24 października 2018 at 01:54

      Na IG mnóstwo wiadomości mi ginie 🙁 Jest tego zwyczajnie zbyt dużo i często czegoś sama nie doczytam na czas. Dobrze, że znalazłaś przepis tutaj 🙂
      Baaaardzo cieszy mnie, że jadłospisy się sprawdzają i że ktoś się nimi inspiruje <3 Będą kolejne jadłospisy, będą - na pewno za jakiś czas pojawi się tutaj coś nowego 🙂

    Leave a Reply