O WSZYSTKIM INNYM

CZY WARTO UCZYĆ DZIECKO JĘZYKA POLSKIEGO MIESZKAJĄC ZAGRANICĄ?

Jeśli założyłeś/aś rodzinę z dala od rodzinnego kraju, to zapewne pytanie zadane w tytule posta nie jest Ci obce. Czy warto uczyć dziecko języka polskiego? Jeśli Ty zastanawiając się na tą kwestią doszedłeś/doszłaś do wniosku, że zależy Ci, by Twoje dziecko mówiło po polsku to niniejszy post powinien Cię zaciekawić! W dzisiejszym wpisie opowiem Ci o plusach uczenia dziecka języka polskiego oraz o ciekawej alternatywie nauki, która może zainteresować Polaków na całym świecie! Wszystkich zainteresowanych tym tematem serdecznie zapraszam do czytania 🙂

DLACZEGO UWAŻAM, ŻE WARTO UCZYĆ DZIECKO JĘZYKA POLSKIEGO?

Jestem daleka od stwierdzenia, że każde dziecko mające polskiego rodzica powinno znać język polski, niezależnie od miejsca zamieszkania. Jeśli rodzic sam nie ma przekonania, co do uczenia swojej pociechy tego pięknego, ale trudnego języka, to ciężko będzie mu zachęcić dziecko. Brak wizyt w rodzinnym kraju czy brak kontaktu z polską rodziną również nie przekona dziecka do zainteresowania się nauką polskiego. Ja własnych dzieci nie mam, a Leo, choć jest inteligentnym czworonogiem, ma ograniczone możliwości poznawcze w kwestiach językowych, także problem nie dotyczy mnie bezpośrednio… 😉

Jednak gdybym sama stanęła przed pytaniem zadanym w tytule, to moja odpowiedź byłaby zdecydowanie twierdząca. Dlaczego uważam, że warto uczyć dziecko języka polskiego? Na pierwszym miejscu postawiłabym kontakt z polską rodziną. Jestem osobą bardzo związaną ze swoim bliskimi w Polsce i nie wyobrażam sobie, by nie odwiedzić rodzinnego kraju choć raz w roku. Chciałabym, by moje dziecko chętnie spędzało tam czas razem ze mną i czuło się komfortowo w towarzystwie osób mówiących po polsku.

Drugim czynnikiem, na który zwróciłabym uwagę byłaby ewentualność powrotu do Polski w przyszłości. Nie planuję na razie wyprowadzki ze Stanów, ale nauczyłam się wielokrotnie, że nie warto planować sobie wszystkiego na kilkanaście lat do przodu. Życie pisze różne scenariusze i niejednokrotnie potrafi zaskoczyć nas samych. To, że w tej chwili żyję w USA, nie musi oznaczać, że będę tu mieszkać do końca życia. Gdybym kiedykolwiek chciała wrócić do Polski, a moje dziecko nie znałoby języka polskiego, to przeprowadzka byłaby dla niego trudniejszym procesem.

Na trzecim miejscu postawiłabym dwujęzyczność, czyli zdolność do swobodnego porozumiewania się w dwóch językach. Dzięki zajęciom z lingwistyki na studiach wiem, że poznanie dwóch różnych systemów językowych poprawia pamięć, komunikatywność, rozwija twórcze myślenie i umiejętność rozwiązywania problemów. Zostało przeprowadzone wiele badań, które wykazują, że dzieci dwujęzyczne rozwijają się szybciej, niż dzieci posługujące się jednym językiem. A dziecko wychowane w rodzinie dwujęzycznej, samo staje się dwujęzyczne w sposób całkowicie naturalny.

ALTERNATYWA DLA SOBOTNIEJ SZKOŁY

Niezależnie od tego, jak bardzo rodzice starają się mówić do dziecka po polsku, to często z czasem dziecko zaczyna chętniej posługiwać się językiem, którym komunikuje się z rówieśnikami w przedszkolu lub szkole. To całkowicie naturalne zjawisko i nakłanianie dziecka do zmiany nawyków może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego. Podobnie jak zmuszanie pociechy do mówienia po polsku. Jeśli nauka tego języka będzie kojarzona z przymusem, to niestety całe przedsięwzięcie mija się z celem. Lepiej znaleźć taką metodę edukacji, która sprawi, że dziecko samo będzie chciało się uczyć języka.

Wielu Polaków mieszkających zagranicą, posyła swoje pociechy do polskich szkół, w których zajęcia odbywają się zwykle w soboty. Niektóre dzieci bardzo lubią te lekcje i chętnie w nich uczestniczą, ale niektóre buntują się przeciwko konieczności chodzenia do szkoły ten dodatkowy dzień w tygodniu. Szczerze mówiąc, wcale im się nie dziwię, bo podejrzewam, że sama czułabym się poszkodowana, gdybym musiała poświęcać wolne soboty na naukę zamiast na rozrywkę.. 😉 Dla tych, których pomysł zajęć w soboty nie przekonuje oraz dla tych, którzy takiej możliwości nie mają (placówki tego typu działają tylko w niektórych miastach) powstała fajna alternatywa.

Tą alternatywą jest szkoła online, w której nauka odbywa się bez wychodzenia z domu! W tej szkole uczyć można się o dowolnym czasie oraz w dowolnym miejscu. Dziecko samo może zadecydować, kiedy chce poświęcić czas na naukę języka polskiego, a nauka odbywa się w jego indywidualnym tempie. Oprócz rozwijania znajomości polskiego, dziecko ma możliwość poszerzenia swojej wiedzy o kraju rodzica/rodziców. Taką innowacyjną możliwość nauki oferuje Polonijna Szkoła Podstawowa POLONIJKA. Oferta tej szkoły skierowana jest dla uczniów w wieku od 5 do 15 lat.

CO WYRÓŻNIA SZKOŁĘ POLONIJKA? (www.polonijka.edu.pl)

  • Program „kolega z ławki” – czyli prawdziwy koledzy w wirtualnej szkole 🙂 Dziecko “zasiada” w wirtualnej ławce z dobranym za pomocą ankiety kolegą z zupełnie innego miejsca na świecie.
  • Webinaria – czyli cotygodniowe spotkania online z polskimi nauczycielami. Takie spotkania są doskonałą okazją do wspólnego powtórzenia i uporządkowania materiału.
  • Spotkania w 2-3 osobowych grupach dzięki Internetowej Platformie Edukacyjnej. Dzieci mogą się wzajemnie widzieć i słyszeć, rozmawiać ze sobą oraz nauczycielem a także korzystać z zamieszczonych materiałów czy malować po interaktywnej tablicy.
  • Telefoniczna pomoc dydaktyczna czyli nauczyciele dostępni pod telefonem. Są oni zawsze gotowi do pomocy w rozwiązaniu problemów a także do rozmowy na temat postępów dziecka.

*

UWAGA! W Polonijce trwa obecnie promocja z okazji Dnia Dziecka. Jeśli zapiszesz się do szkoły w terminie do 27 maja otrzymasz tablet Lenovo oraz atrakcyjną zniżkę na rok nauki!

Zarejestruj się już dziś: http://rejestracja.polonijka.edu.pl/promocja

*

Decyzja o uczeniu bądź nieuczeniu swojego dziecka języka polskiego stanie prędzej czy później przed każdym z emigrantów, który planuje powiększenie rodziny na obczyźnie. Ważne, by taką decyzję podjąć rozważnie i w zgodzie ze sobą oraz swoimi przekonaniami. Warto znać różne możliwości nauki, w tym alternatywną dla stacjonarnych placówek szkołę internetową. Mnie taka opcja przekonała o wiele bardziej niż tradycyjna nauka w szkolnej ławce! A co Wy sądzicie o takiej szkole przez internet? 🙂 


Wpis powstał we współpracy ze szkołą językową Polonijka.

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply
    Patrycja W.
    25 maja 2018 at 05:52

    Mieszkam w USA i jestem mama dwulatka, wiec temat jest mi bliski. Poki co spedzamy czas w domu i komunikacja w jezyku polskim jest ulatwiona poniewaz wiekszosc czasu jestesmy razem. (Moj maz jest z Peru, co oznacza trzy jezyki w naszym domu: polski, angielski i hiszpanski).
    Ponadto ucze w polskiej szkoly wlasnie w soboty i jestem tradycyjnym typem. Sama w nauce jezyka obcego stawiam na bezposredni kontakt z nauczycielem. Jestem natomiast otwarta na nowe pomysly i uwazam, ze tego typu alternatywa jest z pewnoscia bardzo przyszlosciowa i znajdzie swoich zwolennikow i fanow!
    Najwazniejsze to nauka jezyka/jezykow, a sposob to juz bardzo indywidualna sprawa.
    Ps. Ja tez nie wyobrazam sobie by moj syn nie mogl porozmawiac z babcia z Polski…

    • Reply
      kashienka
      6 czerwca 2018 at 06:17

      Nie dość, że mama dwujęzycznego dziecka, to jeszcze nauczyciel w w polskiej szkole! Super, że podzieliłaś się swoją opinią, bo temat dotyczy Cię przecież bezpośrednio 🙂
      Trzy języki w jednym domu mogą być sporym wyzwaniem, ale także niesamowitym ułatwieniem w przyszłości! Troszkę zazdroszczę Twojemu dziecku 🙂

  • Reply
    Paulina Pisze - dentystka w USA
    26 maja 2018 at 17:04

    Ostatnio natknęłam się na ofertę tej szkoły przy okazji bezmyślnego buszowania w internetach. Rzeczywiście, zaintrygowała mnie, bo chciałabym, żeby moje dzieci mówiły po polsku, chociażby dlatego, że moja mama po angielsku zna tylko podstawowe słowa. Mój mąż chce się nauczyć naszego języka, ale ciężko mu się zmobilizować, gdy zmęczony wraca z pracy. Myślisz, że przymkną oko na jego wiek i będę mogła go zapisać? 😛

    • Reply
      kashienka
      6 czerwca 2018 at 06:35

      Nie mam pojęcia, ale jeśli tak, to ja zapisuję mojego Briana 😀 Niech się uczą chłopaki!

  • Reply
    IZa
    26 maja 2018 at 21:57

    Sama mieszkam za granicą oraz nie mam dzieci, ale jakbym stanęła przed takim dylematem to moje argumenty “za” są identyczne jak Twoje. Super, że wspomniałaś o tej internetowej szkole. Nie miałam pojęcia, że taka istnieje. Bardzo fajna alternatywa dla współczesnych dzieciaków, które uwielbiają siedzieć przed kompem na necie. Ja osobiście wolałabym chyba prawdziwą szkołę, gdyby tam fajne dzieci były, ale ja jestem stara generacja. Teraz dzieciaki preferują inny sposób nauki niż za dawnych czasów.
    Mała dygresja na przykładzie moich dwóch znajomych. Pierwszy, urodził się w Kanadzie u polskich rodziców. Rodzice mówią do niego od zawsze po polsku, angielskiego nauczył się w szkole. Całe życie mieszkał w Kanadzie z rodzicami, jednak na studia postanowił pojechac do Polski (rodzice dalej w Kanadzie) 🙂 I studiował medycynę w Krakowie (po angielsku, gdyż jego polski az tak dobry nie jest). Inny znajomy – ojciec włoch, matka amerykanka. Oboje mówili do niego po angielsku, w efekcie jego włoski jest bardzo bardzo słaby. Ma dwa paszporty, jednak włochem to on się nie czuje, bo nie potrafi za bardzo mówic w tym jezyku mimo, że odwiedza od zawsze swoja rodzine we włoszech co dwa lata. I żałuje, że nie potrafi mówić lepiej. Do czego zmierzam – podobnie jak Ty, uważam, że nigdy nie wiadomo co się w życiu zdarzy i jeśli się jest w dwujęzycznej rodzinie warto chyba uczyć swoje dziecko dwóch jezyków (nie mówię tu o tym by je zmuszać!). Dzieci czesto przyjmują zapatrywania rodziców w takich rzeczach – jeśli rodzice będa o Polsce i Polakach wypowiadać się źle i uważać, że dziecku się nigdy ten język nie przyda, to oczywiste, że dziecko taki pogląd przyjmie i nie będzie się chciało uczyć. Ja osobiście jesli urodziłabym się w rodzinie dwujęzycznej chciałabym znać oba języki. Jako dziecko bardzo łatwo się nauczyć dwóch języków, kiedy cie nikt do tego nie zmusza. Potem w szkole nauka jezyka staje się obowiązkiem i juz jest trudniej.
    Pozdrawiam! Fajny wpis.

  • Reply
    Agnieszka
    27 maja 2018 at 21:10

    Kasiu jak miło patrzeć że blog się rozwija i wreszcie po tylu latach zaczynasz na nim zarabiać! Gratulacje 🎊

  • Reply
    Bea
    29 maja 2018 at 14:41

    Pewnie łatwiej jest jeżeli oboje rodziców na emigracji jest z jednego kraju i rozmawiają ze sobą w rodzimym języku, choćby od czasu do czasu 🙂
    Mam rodzinę zagranicą i wiem, że nawet po wielu latach lubią obejrzeć polskie wiadomości lub przeczytać coś po polsku, a ich dzieci bez problemu nauczyły się dzięki temu i polskiego i niemieckiego i angielskiego 🙂

  • Reply
    Malgosia
    30 maja 2018 at 18:44

    Moja 16 letnia corka jest dwujezyczna i ‘dwukulturowa” bo oboje z mezem nie wyobrazalismy sobie aby bylo inaczej. Ale, chociaz mowi po polsku niemal tak plynnie jak po angielsku to juz czytanie i psanie jest u niej na nizszym poziomie. Nigdy ani ona ani ja nie zalowalysmy decyzji zeby byla dwujezyczna ale… nie byla to latwa droga i nie jest nadal. Pomimo kontaktu z Polska: krotkie wyjazdy co roku, Polki-opiekunki na wakcje a potem od 10 roku zycia cale wakacje spedzane u dziadkow oraz 10 lat w polskiej szkole sobotniej (pozdrawiam Pania Patrycje z pierwszego komentarza-niesamowita nauczycielka, ktora moja corka wspomina z rozzewnieniem do dzisiaj-uczyla ja w klasach 1-3) nie bylo to takie “naturalne” jak mi sie naiwnie na poczatku wydawalo. Chociaz staralam sie mowic do niej wylacznie po polsku, czytalam polskie ksiazki, pomagalam odrabiac prace domowe do polskiej szkoly to mimo wszystko byl to dadatkowy obowiazek i czasem bywalo niewesolo. Mloda buntowala sie, ze w soboty, kiedy inne dzieci moga tanczyc w balecie albo nic nie robic ona musi znow do szkoly. Angielski jest jej dominujacym jezykiem i czesto nasze rozmowy wygaldaja dziwnie bo ja po polsku ona po angielsku. Co ciekawe, kiedy jest w szkole z koelzankami i zadzwonie do niej-mowi wylacznie po poslku i “kreci” ja, ze kolezanki nie rozumieja, czuje sie taka wyjatkowa 🙂 Oczywiscie ona teraz jest zadowolona ze zna jezyk na dobrym poziomie, bo w Polsce jako nastolatka moze byc o wiele bardziej niezalezna niz tutaj (moze pojsc sama do sklepu, pojechac autobusem do miasta, buszowac po lesie z kuzynkami i polskimi kolezankami). Nie jest to latwa droga jesli nie ma sie kontaktu z Polska i nie posiada sie naturalnego talentu padagogicznego (ktorego ja nie mam). Ale po stokroc warto bo dziecko jest dzieki temu bogatsze o inne doswiadczenia i dodaje mu to pewnosci siebie: corka zawsze byla niesamowicie dumna, ze sluzy swojemu tacie za tlumacza w Poslce i przy kazdej okazji podkresla, ze jest tez Polka.

  • Leave a Reply