ZDROWY STYL ŻYCIA

MÓJ DZIENNY JADŁOSPIS #3

Czas na kolejny dzienny jadłospis 🙂 To już trzeci wpis tego typu, pierwszy możecie przeczytać tutaj, a drugi tutaj 🙂 Bardzo mnie cieszy, że wpisy z moimi jadłospisami Wami się podobają, bo lubię się nimi dzielić. Do specjalistki od gotowania mi daleko, ale jak widać przepisy nie muszą być wyszukane, by ktoś się zainspirował 🙂 Tym właśnie kierowałam się tworząc następny jadłospis. Może i tym razem komuś coś dobrego wpadnie w oko? Serdecznie zapraszam do czytania – będzie pysznie^^

ŚNIADANIE (około 7:30) – OWSIANKA Z OWOCAMI

Wiecie, że owsiankę nauczyłam się jeść dopiero w Stanach? Wcześniej w Polsce nawet jej nie próbowałam. Dopiero tutaj polubiłam te owsiankowe śniadania i przez pierwsze dwa lata jadłam je niemal codziennie. Pech chciał, że w swojej nieświadomości używałam jednorazowych owsianek w paczuszkach, takich jak moja host rodzina, które były dodatkowo słodzone. Gdy po takim czasie jedzenia śniadań na słodko spróbowałam prawdziwej owsianki z niesłodzonych płatków, to zupełnie nie przypadł mi do gustu jej smak, a raczej.. jego brak.. 😉

Na jakiś czas odwróciłam się zupełnie od owsianek, a szkoda, bo takie śniadanie jest bardzo zdrowe. Płatki owsiane zawierają między innymi witaminę B6 (która poprawia pamięć i koncentrację), witaminę B1 i kwas pantotenowy (które korzystnie wpływają na skórę, włosy i paznokcie a także przeciwdziałają zmęczeniu), a także magnez i żelazo. Płatki owsiane są także cennym źródłem błonnika oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mnie trochę czasu zajęło przekonanie się do naturalnej owsianki i zresztą do tej pory czasami dosładzam ją odrobiną syropu z agawy albo miodu. Dodaję też sporo owoców, a czasem i trochę rodzynek lub suszonej żurawiny. Do śniadania używam płatków błyskawicznych, które zalewam gorącą wodą i moja owsianka jest gotowa w kilka minut.

II ŚNIADANIE (około 10:30) – HUMMUS Z SELEREM NACIOWYM

Niewiele amerykańskich przekąsek zasługuje na taki aplauz jak.. seler 🙂 Ok, nie wiem czy jest to przekąska rodem stąd, ale ja z selerem naciowym polubiłam się właśnie w Stanach. Łodygę tego warzywa, pokrojoną na mniejsze kawałki (ang. celery sticks) podaje się często jako coś do pochrupania. Zwykle na tacy towarzyszą mu marchewki, krakersy czy małe precle no i obowiązkowo jakieś dipy, w których macza się to wszystko. Mnie najbardziej smakuje właśnie seler, a od kiedy wiem o jego dobrych właściwościach – lubię go jeszcze bardziej 🙂

Seler jest na przykład niskokaloryczny i składa się w 94% z wody. Ponadto, redukuje stres (dzięki zawartości magnezu, patosu i wapnia, które wpływają korzystnie na funkcjonowanie układu nerwowego), obniża ciśnienie (za sprawą tego, że rozszerza naczynia krwionośne i wpływa na swobodny przepływ krwi) oraz poziom złego cholesterolu (dzięki zawartości substancji o nazwie butylphthalide). Do tego seler zawiera witaminę A, która jest niezbędna dla zdrowia naszych oczu oraz witaminę C i E, które chronią skórę przed wolnymi rodnikami. Sporo jak na przekąskę, prawda? ^^

Ja seler naciowy wcinam najczęściej z hummusem. Długi czas kupowałam hummus gotowy, ale ostatnio zaczęłam robić w domu swój własny. Wykonanie nie jest wcale skomplikowane! Puszkę odsączonej ciecierzycy blenduję (dodaję 2-3 łyżki zalewy, by nie zajechać blendera). Do tego dodaję łyżeczkę soku z cytryny, 4 łyżki pasty sezamowej tahini, mały ząbek czosnku, pół łyżeczki pieprzu, odrobinę soli do smaku i łyżkę lub półtorej oliwy z oliwek. Wszystko razem blenduję, dodaję ewentualnie kolejną łyżkę

LUNCH (około 13:30) – SAŁATKA Z KOMOSĄ RYŻOWĄ I ORZECHAMI

Wspominałam kiedyś, że uwielbiam sałatki? Dzień bez jakiejś dobrej kombinacji zawierającej zieleninkę na moim talerzu jest dniem straconym 😉 Czasem przygotowuję ją w oparciu tylko o warzywa, czasem uwzględniam też owoce, a czasem np. orzechy czy kaszę 🙂 Dzisiejsza sałatka zawiera właśnie komosę ryżową, znaną również jako quinoa. O jej dobrych właściwościach pisałam szerzej tutaj, warto przeczytać. Jeśli nie macie akurat tego rodzaju kaszy pod ręką, to myślę, że równie dobrze sprawdzi się tutaj kasza kuskus.

Mam nadzieję, że połączenie smaków w tej sałatce przypadnie Wam do gustu tak samo jak mnie! 🙂 Do ugotowanej komosy (miałam nadwyżkę z poprzedniego dnia), dodałam suszoną żurawinę, orzeszki ziemne (niesolone), pestki dyni, ziarna słonecznika, zieloną fasolkę sojową oraz sporo szpinaku. Podałam z odrobiną dressingu, który przyrządziłam z oliwy z oliwek oraz soku z cytryny.

PRZEKĄSKA (około 16:30) – CHLEBEK BANANOWY

Przez długi czas piłam tylko jedną kawę dziennie, wyłącznie do śniadania. Był nawet miesiąc, że zrezygnowałam z niej zupełnie. Ostatnio jednak mój organizm woła o kofeinę w postaci kawy nie tylko o poranku, ale właśnie w godzinach popołudniowych. Mało, że chce kawy, to jeszcze uporczywie woła o coś słodkiego! Nie byłam ostatnio zbyt stanowcza w mówieniu “nie” słodyczom, ale nadal staram się zastępować sklepowe słodkości domowymi, zdrowszymi zamiennikami.

W dzisiejszym jadłospisie jako przekąskę zaproponuję Wam chlebek bananowy, który kiedyś pokazywałam na blogu z cyklu “Ameryka od kuchni” 🙂 Dzięki zastąpieniu niektórych składników zdrowszymi produktami jest lepszą opcją niż kawałek ciasta czy batonik ze sklepu, a smakuje równie dobrze. W sam raz do popołudniowej kawusi (jeśli ją pijecie). Cały przepis znajdziecie tutaj. Tym razem skończyła mi się mąka gryczana więc użyłam kokosowej, stąd inny kolor chlebka, ale oryginał smakuje mi lepiej. Zamiast miodu używam teraz zwykle syrop z agawy.

OBIADOKOLACJA (około 19:30) – SPAGHETTI Z DYNI MAKARONOWEJ Z WEGETARIAŃSKIM SOSEM 

Ostatni posiłek, czyli obiadokolacja to moja wariacja na temat spaghetti. Jeśli nie wyobrażasz sobie spaghetti bez mięsa i bez makaronu, to nawet nie czytaj dalej 😉 Jednak jeśli jesteś otwarty na nowe pomysły to ten przepis może Ci się spodobać! Choć kocham makarony (używam zawsze wersji pełnoziarnistych), to od kiedy poznałam dynię makaronową często rezygnuję z tradycyjnego spaghetti na rzecz właśnie tego warzywa. Dynia makaronowa na pierwszy rzut oka zupełnie nie wyróżnia się z rodziny warzyw dyniowatych. Jest owalna a jej skóra ma delikatny żółty kolor. Jednak po upieczeniu i wydrążeniu miąższ tej dyni okazuje się zupełnie inny od klasycznych dyń – dzieli się on na tysiące drobnych włókien, które z powodzeniem można wykorzystać jako.. makaron spaghetti 🙂

Upieczona dynia sama w sobie delikatna i dla mnie dość mdła w smaku, ale już w połączeniu z Waszym ulubionem sosem będzie smakować rewelacyjnie! Jeśli ktoś stara się jeść mniej węglowodanów w postaci makaronów, zdecydowanie powinien jej spróbować 🙂 Dynia makaronowa jest warzywem niskokalorycznym, o niskiej zawartości węglowodanów, za to sporej – witamin, zwłaszcza witaminy A. Zawiera takie mikroelementy jak żelazo, fosfor czy wapń, a dzięki zawartości błonnika, pozytywnie wpływa na perystaltykę jelit 🙂

Kiedyś do dyni makaronowej dodawałam klasyczny sos Bolognese z mięsem mielonym, jednak teraz takie rzeczy to przygotowuję jedynie dla męża.. 😉 Mój pomidorowy sos do spaghetti przyrządzam podsmażając najpierw cebulę i kilka pieczarek na patelni. Dodaję do tego puszkę pomidorów w cząstkach i małe opakowanie (200g) sosu pomidorowego bez żadnych dodatków. Przyprawiam sporą ilością suszonych ziół takich jak bazylia, oregano, zioła prowansalskie, czosnek i papryka oraz dodaję odrobinę soli himalajskiej. Spaghetti w takiej wersji smakuje mi ostatnimi czasy najlepiej <3

*

Koniec jedzenia na dziś🙂 Czy dzisiejszy jadłospis zawiera potrawy, które często przyrządzacie? A może pod wpływem tego postu postanowiliście wypróbować którąś z propozycji? Czekam na Wasze komentarze 🙂