PODRÓŻE PO EUROPIE

RZYM – WIECZNE MIASTO

Muszę Wam powiedzieć, że od tygodnia mnie “nosi”. Zaglądam na strony z biletami lotniczymi, szukam okazji i nieśmiało planuję kolejne kierunki, które mam nadzieję uda mi się niebawem odwiedzić. A że w najbliższym tygodniu nie będę mieć możliwości by wsiąść do samolotu i polecieć w siną dal, postanowiłam chociaż przenieść się myślami do jakiegoś pięknego miejsca, które już odwiedziłam. Tym razem wybór padł na Rzym. Przeglądając zdjęcia wróciło do mnie wiele wspomnień z naszych odwiedzin tego niezwykłego miasta. Postanowiłam więc zebrać kilka naszych rzymskich wrażeń i podzielić się nimi na blogu 🙂 Jeśli macie ochotę przenieść się na chwilę do Rzymu – zapraszam do czytania!

*

Słyszałam kiedyś taką anegdotę, gdy turysta w Rzymie pyta się miejscowego, ile czasu potrzeba, by zwiedzić Wieczne Miasto. Miejscowy zamyślił się i odpowiedział: “Nie mam pojęcia, mieszkam tutaj dopiero trzydzieści lat…”. Przeciętny turysta jednak tyle czasu nie ma i musi zadowolić się kilkoma dobami spędzonymi w Rzymie. My w tym mieście spędziliśmy trzy dni i trzy noce. Czy przez krótki czas można zwiedzić Rzym? Oczywiście, że można aczkolwiek trzeba liczyć się, że poznamy tylko kawałek  miasta. Wiecie na przykład, że w Rzymie jest ponad 400 kościołów? Nam przez 3 dni udało się dotrzeć tylko do dwóch czy trzech z nich. Nie liczę tutaj oczywiście Bazyliki św. Piotra w Watykanie, po której ciężko będzie zobaczyć cokolwiek bardziej imponującego w kategorii obiektów sakralnych!

CO NAS SZCZEGÓLNIE ZAUROCZYŁO W RZYMIE? A CO ZASKOCZYŁO?

Nie wiem, jaki kawałek Wiecznego Miasta udało nam się zobaczyć podczas naszej wycieczki, ale z pewnością widzieliśmy całkiem sporo. Z pewnością na długo zapamiętamy widok rzymskiego Koloseum, bo oboje uwielbiamy oglądać te niesamowite symbole miast znane na całym świecie. Ja bardziej zauroczyłam się Koloseum widzianym nocą, Brian do tej pory wspomina odwiedziny w dzień i wejście “do środka”. Następnie Watykan, czyli miasto-państwo. Mimo niewielkiej powierzchni kryje w sobie mnóstwo rzeczy wartych zobaczenia! My spędziliśmy tam w sumie prawie cały dzień. A ponieważ w Rzymie spędziliśmy m.in. środę udało nam się załapać na kawałek audiencji generalnej u papieża! Ponadto Briana bardzo urzekło Forum Romanum, a mnie zauroczyły zabytkowe fontanny, które zdawały się zdobić każdy mniejszy lub większy plac w Wiecznym Mieście. Najbardziej znana rzymska fontanna, czyli Fontanna di Trevi była niestety akurat w remoncie.

Jeśli chodzi o rzymskie zaskoczenia, to zdecydowanie kopary opadły nam na widok ruchu ulicznego. Myśleliśmy, że po wizycie w Paryżu i słynnym ruchu na rondzie pod Łukiem Triumfalnym wiele nas nie zdziwi, jednak Rzym zdecydowanie zmienił nasze zdanie! Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszyliśmy się, że samochód oddaliśmy na lotnisku jak tylko dotarliśmy do obrzeży miasta. Jazda autem po Rzymie to prawdziwa walka o przetrwanie, a mieszkańcy mają naprawdę ułańską fantazję jeśli chodzi o kierowanie pojazdami! Parkowanie to kolejny temat rzeka, bo parkuje się tam, gdzie widzi się po prostu kawałek wolnego asfaltu. Pojazd zaparkowany na rondzie (tak!), na przejściu dla pierwszych, albo ustawianie się kolejnego rzędu aut na brzegu ulicy (blokując tym samym kierowców, którzy ustawili się tuż przy krawężniku) – to wszystko w Rzymie zdaje się być normalką. 😉

DLACZEGO MUSIMY KONIECZNIE WRÓCIĆ DO RZYMU JESZCZE RAZ?

Rzym odwiedziliśmy razem z Brianem we wrześniu 2015 roku. Był to ostatni przystanek naszej włoskiej podróży (o samym organizowaniu wyjazdu pisałam tutaj). Tamte wakacje były naprawdę bardzo intensywne, dziennie robiliśmy po spokojnie 10-15 km, starając się wykorzystać czas do maksimum. Gdy dotarliśmy więc do wiecznego miasta, byliśmy już porządnie zmęczeni podróżą! Ku naszemu zdziwieniu, to ja miałam tym razem zdecydowanie mniej energii niż Brian! Gdyby nie jego “mobilizacja” to obawiam się, że połowę rzymskich atrakcji bym zwyczajnie odpuściła.. 😉

Druga sprawa to taka, że tamten czas w Rzymie był dla nas słodko-gorzki. To wszystko działo się krótko po mojej odmowie wizy (więcej tutaj) a my nie mieliśmy jeszcze kompletnie pojęcia co będzie dalej. Z jednej strony była więc radość ze wspólnie spędzonych wakacji, a z drugiej smutek z powodu nieuniknionego rozstania czającego się na ich końcu. I generalnie, tak jak przez większość włoskiej wyprawy po prostu cieszyłam się chwilą, to w Rzymie dopadała mnie melancholia. Co oczywiście nie pozostało bez wpływu na mój humor podczas zwiedzania 😉

Dlatego obiecaliśmy sobie, że do Rzymu wrócimy na pewno. Tym razem na spokojnie! Któregoś dnia polecimy prosto do wiecznego miasta i spędzimy tam kilka cudownych dni, bez niepewności i obolałych po wielokilometrowych spacerach stóp… 😉 Dotrzemy we wszystkie miejsca, które już widzieliśmy a także odkryjemy kolejne piękne rzymskie zakątki. Taki jest plan!

*

Byliście w Rzymie? Jakie wrażenie wywarło na Was wieczne miasto? Koniecznie podzielcie się Waszymi rzymskimi wrażeniami w komentarzach <3