FORMALNOŚCI

5 MITÓW NA TEMAT WIZY TURYSTYCZNEJ DO USA

Dostaję sporo wiadomości od czytelników bloga w związku z planowanym przez nich wyjazdem do Stanów i wiele z nich dotyczy starania się o wizę turystyczną. Wydawać by się mogło, że w dobie internetu informacje na jej temat zostały przedyskutowane wiele razy na rozmaitych forach, grupach i stronach internetowych. Jednak Wasze pytania, a także także pytania, które, jak pokazują statystyki, prowadzą kolejne zbłąkane duszyczki na niniejszego bloga, uświadamiają się, że niektóre mity są wciąż żywe. W dzisiejszym odcinku formalności postanowiłam się z nimi rozprawić. Jeśli jesteście ciekawi jakie mity o wizie przewijają się najczęściej – zapraszam do czytania.

PODCZAS ROZMOWY W AMBASADZIE  TRZEBA ROZMAWIAĆ Z KONSULEM PO ANGIELSKU

Bzdura. Amerykańscy konsulowie mówią po polsku, w stopniu przynajmniej komunikatywnym, ponieważ pracują w placówce na terenie Polski. Muszą porozumieć się z Polakami aplikującymi o wizy, a przecież nie każda osoba, która wybiera się na wakacje do USA zna płynnie angielski. Pomyślcie o wszystkich, którzy jadą z biurem podróży i przewodnikiem albo wybierają się do polskiej rodziny i zwyczajnie nie będą musieli dogadywać się po angielsku podczas wyjazdu. Jeśli ktoś zna język w podstawowym stopniu, ale nie czuje się na tyle komfortowo by z konsulem rozmawiać po angielsku, to nie musi się obawiać. Zwykle to osoba aplikująca daje znać konsulowi, w jakim języku odbędzie się rozmowa. Jeśli odezwiemy się po angielsku, to konsul będzie kontynuował w swoim ojczystym języku, bo tak mu zdecydowanie łatwiej. Jeśli zaś przywitamy się polskim dzień dobry, to dalsza rozmowa potoczy się również po polsku.

KORZYSTANIE Z POŚREDNIKÓW PRZY ZAŁATWIANIU FORMALNOŚCI WIZOWYCH ZWIĘKSZA SZANSĘ NA OTRZYMANIE WIZY.

Kolejny mit. A raczej chłyt matetingowy, jak mówił Kabaret Ani Mru Mru. Pośrednicy korzystają często z niewiedzy ludzi i oferują im pomoc w przebrnięciu przez formalności wizowe. Nazywają się kancelarią, proponują “merytoryczne przygotowanie do rozmowy z konsulem” oraz fachowe wypełnienie wniosku i umówienie na spotkanie. Wspominają też o setkach zadowolonych klientów, którzy DZIĘKI NIM mogli spędzić wakacje życia w USA. I tak ludzie, dla których procedura wizowa jest czarną magią, łykają haczyk i płacą słono pośrednikowi, wierząc że tylko dzięki temu dostaną wymarzoną wizę. To oczywiście pic na wodę, bo nawet najlepsza kancelaria i jej pracownicy NIE ZAGWARANTUJĄ NAM otrzymania wizy.

Owszem, pomogą nam w wypełnieniu wniosku (choć wszystkie dane będziemy musieli im podać sami) i umówią na rozmowę. Mogą też doradzić jakie dokumenty zabrać ze sobą do ambasady i na jakie pytania być przygotowanym. Jednak zapłacenie za pośrednictwo nie zmieni ostatecznej decyzji ambasady. Jeśli konsul będzie miał wątpliwości co do celu naszego wyjazdu, to nawet trzy konsultacje z pośrednikami nie zmienią jego decyzji odmownej. Dlatego jestem zdania, że wniosek można z powodzeniem wypełnić samodzielnie, korzystając z informacji zawartych na stronie ambasady. A w razie wątpliwości odnośnie jakiegoś pytania można skonsultować się z kimś, kto proces wizowy ma już za sobą.

JEŚLI JADĘ W ODWIEDZINY DO ZNAJOMYCH/RODZINY POTRZEBUJĘ ZAPROSZENIE OD NICH BY DOSTAĆ WIZĘ

Dawno i nieprawda. Kiedyś faktycznie obowiązywało coś takiego jak zaproszenie od osoby mieszkającej w USA. I rzeczywiście konsulowie w ambasadzie pytali o okazanie owego zaproszenia na rozmowie. Obecnie żadne oficjalne zaproszenie nie jest potrzebne, jeśli ma się zamiar polecieć na krótko w odwiedziny do rodziny czy znajomych. W formularzu pojawi się za to pytanie o adres, pod którym mamy zamiar się zatrzymać, a i konsul z dużym prawdopodobieństwiem zapyta o to samo. Wystarczy odpowiedzieć wtedy rzeczowo, że zatrzymamy się przykładowo w domu znajomych w San Francisco. Fizycznego zaproszenia mieć jednak nie trzeba. Jako ciekawostkę powiem Wam, że mój brat starając się o wizę w 2016 jako powód podał wyjazd na ślub siostry i również nie pokazywał zaproszenia na ślub. Powód był prozaiczny – podczas naszych 90 dniowych przygotowań do ślubu (tutaj) zwyczajnie zapomnieliśmy o zaproszeniach 😀

W MOMENCIE STARANIA SIĘ O WIZĘ MUSZĘ MIEĆ BILETY I DOKŁADNY PLAN WYCIECZKI

Częściowo mit, choć nie do końca. Jeśli chodzi o bilety, to nikomu nie radziłabym zakupu biletów przed otrzymaniem wizy. Nawet jeśli jej otrzymanie wydaje nam się pewnikiem! Lepiej więc wstrzymać się z tym krokiem, natomiast dobrze jest mieć ogólny pomysł na wycieczkę za ocean. Wyobraźcie sobie sytuacje, że osoba na rozmowie w ambasadzie, mówi konsulowi, że chciałaby pojechać na wakacje np. do Illinois. Konsul pyta, co w jakim razie chciałaby zwiedzić w tym stanie. A  zdezorientowana tym pytaniem osoba nie jest w stanie wymienić nawet jednej atrakcji turystycznej, w miejscu, do którego rzekomo udaje się na wakacje. U konsula automatycznie może to wzbudzić podejrzenie, że ten człowiek myśli raczej o nielegalnej imigracji, a nie o wakacyjnym wyjeździe. Także na rozmowę lepiej mieć przygotowany ogólny plan. Nawet jeśli ten plan później ulegnie zmianie, bo zamiast planowanego wyjazdu do Nowego Jorku, dorwaliście bilety na Zachodnie Wybrzeże w fantastycznej cenie.. 😉

WIZA JEST WAŻNA TAK DŁUGO JAK DŁUGO WAŻNY JEST PASZPORT

Nieprawda. Całkiem niedawno rozmawiałam z jedną z czytelniczek, która wspominała, że była w Stanach 7 lat wcześniej i chciałaby znów pojechać, ale nie może, bo jej paszport z wizą stracił już ważność. Zapytałam wobec tego, na jak długo miała przyznaną wizę, a ona odpowiedziała, że na 10 lat. Odpowiedziałam, że w takim razie ma jeszcze trzy lata na wyjazd, bez konieczności starania się o nową wizę 🙂 Wiza do USA jest pozostaje ważna do momentu jej wygaśnięcia, nawet jeśli w tym czasie paszport zdążył już stracić ważność. W takiej sytuacji podróżuje się z dwoma paszportami – jednym starym z wizą do USA i drugim nowym, bez wizy. Oczywiście warunek jest taki, że wiza musi być nadal w stanie nienaruszonym. Czyli jeśli urzędnik podczas wymiany paszportu będzie chciał przedziurkować Wasz paszport, przypomnijcie mu żeby czasem nie dziurkował strony z wizą!

*

To tyle na dziś. W tym poście poruszyłam mity o wizie, z którym spotkałam się czytając Wasze maile oraz zaglądając do Google Analitics. Znacie jeszcze jakieś wizowe mity, które czas obalić? 😉 A może sami macie jakieś pytania związane ze staraniem się o wizę turystyczną? Czekam na Wasze komentarze!

You Might Also Like

20 komentarzy

  • Reply
    Monia
    10 marca 2018 at 21:14

    Fajny i pomocny wpis 🙂 chociaż nurtuje mnie jeszcze kwestia tego,czy faktycznie trzeba udowodnić swoje ‘silne związki z Polską’ żeby dostać wizę?Pokazać,że ma się do czego wracać do Polski?Chodzi mi o to,że jestem po studiach,nie mam stałej pracy,nie mam kredytu ani np.męża,więc teoretycznie mogłabym chcieć zostać w USA,bo niewiele łączy mnie z moim krajem.Czy to kolejny mit?
    Pozdrawiam serdecznie

    • Reply
      Majka
      11 marca 2018 at 01:03

      Hej Monia!
      Miałam podobne myśli przed aplikowaniem, więc doskonale rozumiem Twoje obawy. Z Twojej listy miałam tylko pracę na etacie, ale za to liste krajow w których mieszkałam i pracowałam/ studiowalam wcześniej (UK, Hiszpania, Egipt), więc po przewertowaniu internetu i historii znajomych, którym się nie udało, byłam mega zestresowana. Rozmowa z konsulem była po angielsku i polsku, bardzo miło i szybko. Nie miałam nic do ukrycia, powiedziałam że jadę odwiedzić znajomego (btw potem wyszłam tu za niego za mąż na wizie narzeczenskiej) i poszło jak po maśle. Nie przegladali umowy o prace, ani wynajmu mieszkania czy kupna auta. Miałam wrażenie że Pani sprawdzała czy mówię o sobie to co ona widzi na ekranie, czy zwyczajnie nie kłamię 🙂 Nie martw się i śmigaj po wizę!
      Majka

    • Reply
      Betty
      11 marca 2018 at 18:44

      Też mnie to ciekawi, bo dość dużo o tym czytałam. Mój wyjazd jednak pozostanie jeszcze na jakiś czas w strefie planów 😉

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:45

      Z mojego doświadczenia udowodnienie swoich więzów z Polską to nie jest mit 🙁 Sama dostałam raz odmowę wizy z tego powodu (choć akurat nie turystycznej). Być może nie we wszystkich przypadkach sprawdzane są dokładnie umowy i tak dalej, ale niektórych sprawdzają na pewno. I niestety brak stałej pracy, kredytu czy rodziny może (choć nie musi) zadziałać na niekorzyść osoby starające się o wizę.

  • Reply
    Olga Kłos
    11 marca 2018 at 07:41

    Nie wiedziałam części rzeczy i spraw, które zawarłaś w swoim poście. Warto obalać wszelkie mity, szczególnie wiele narosło ich właśnie wokół ubiegania się o wizę. Sama ubiegałam się dwa razy i dwa razy się na szczęście udało.

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:46

      Niestety kilka razy przeczytany mit sprawia, że ludzie wierzą, że to 100% prawda 😉 Cieszę się, że Tobie się udało!

  • Reply
    Polly
    11 marca 2018 at 11:08

    Co do nr 1 to potwierdzam, że pracownicy Konsulatów rozmawiają w obu językach. Podchodziliśmy do rozmowy razem z mężem bo lecieliśmy razem i mąż rozmawiał po angielsku a ja po polsku. Mąż sam zaczął po angielsku i konsul kontynuował z nim a potem pytał mnie a ja, że się w angielskim słabo czuję to pytał mnie początkowo po angielsku jak męża ale odpowiadałam po polsku więc przeszedł na polski. Nie ma z tym żadnego problemu.

    Nr. 2 ani ja ani mąż nigdy nie słyszeliśmy o takich pośrednikach. Prawdziwa ciekawostka. Jak widać na wszystkim można zarobić 🙂

    Nr.3 tego nie wiem bo nie mam rodziny w USA nigdy nikt z nas nie leciał w odwiedziny 🙂

    Nr.4 O tak to jest mega ważna sprawa i punkt. U nas właśnie tak było, że inny był pierwotnie plan a inaczej wyszło później. Początkowo chcieliśmy lecieć odwiedzić znajomych w Kanadzie lądując w Stanach i potem zahaczyć o Stany wracając. I dlatego opracowaliśmy wstępny plan gdzie wylądujemy, że wynajmiemy samochód i przejedziemy do Kanady a potem wrócimy. Przejrzeliśmy lokalne atrakcje żeby nas właśnie nikt nie zaskoczył pytaniami. W rezultacie wyszło całkiem inaczej bo rozmawialiśmy z Konsulem ponad pół roku przed wylotem i potem się okazało, że znajomych nie odwiedzimy bo braknie nam czasu i wyjdzie za drogo. Zwiedziliśmy jedynie Stany i wcale nie ten Stan o którym mówiliśmy Konsulowi. Nasz plan miał się nijak do tego sprzed pół roku. Trzeba być przygotowanym bo my w pierwowzorze mieliśmy lecieć do Montany i stamtąd przejechać do Kanady właśnie i Konsul się bardzo dziwił co zamierzamy w Montanie robić bo tam za bardzo nie ma ciekawostek. Dosyć nas dokładnie wypytywał jak byśmy się nie przygotowali mogło być podejrzanie. Poza tym o ile mnie pamięć nie myli nawet we wniosku wizowym są pytania o pierwszy nocleg i mimo nie zarezerwowania musieliśmy coś wpisać więc naprawdę znaleźliśmy motel w okolicy i podali jego adres.
    Co do biletów to składając wniosek wszędzie wielokrotnie piszą i podkreślają, że bez odpowiedzi pozytywnej i otrzymania wizy NIE WOLNO rezerwować żadnych biletów i noclegów bo nikt nie zwróci pieniędzy jak się wizy nie otrzyma.

    Nr. 5 też potwierdzam. Mój mąż też miał wizę dłużej ważną niż paszport i też mu się kiedyś zdarzyło lecieć z dwoma paszportami (aktualnym bez wizy i starym z wizą) pokazywał oba i nie było problemu.

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:47

      Dzięki za długi komentarz i podzielenie się własnym doświadczeniem <3

  • Reply
    Monika
    11 marca 2018 at 17:59

    Ja chciałabym bardzo pojechać do Stanów, ale znajomi straszą, że muszę mieć stabilną sytuację w Polsce aby dostać wizę. Teraz zmieniła się moja sytuacja – mam męża i kredyt na własne mieszkanie, do którego się niedługo wprowadzamy. Czy to prawda, że trzeba mieć coś “co trzyma Cię w Polsce” aby w Konsulacie nie myśleli, że zamiast na wakacje lecę zarabiać?

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:51

      Nie w każdym przypadku, ale czasem to przeważa na korzyść albo niekorzyść decyzji. Ja sama dostałam raz odmowę wizy, ponieważ pani konsul uznała, że nie mam wystarczający więzi z krajem.. 😉 Dlatego dobrze jest mieć coś, co “trzyma” w Polsce. Kredyt na własne mieszkanie czy umowa o pracę na czas nieokreślony to zawsze plus w tym wypadku.

  • Reply
    Nadia
    11 marca 2018 at 23:08

    Co do posrednikow z zalatwianiem wizy to sie zgadzam ze nie ma gwarancji na otrzymanie wizy. Natomiast jezeli jej nie otrzymamy to oni gwarantuja nam zwrot pieniedzy. Wiec w ich interesie lezy aby wiza zostala przyznana… Pozdrawiam😀

    • Reply
      Insta @californiadreaminpl
      15 marca 2018 at 16:32

      Tak tylko, że ponad 95% dostaje wizy. Turystyczną niecdostac to na serio trzeba coś nieźle przeskrobać. Zatem dla nich do zadneceyzyko, wypełnienie wniosku jest proste więc to tylko kasa wydana niepotrzebnie

    • Reply
      Insta @californiadreaminpl
      15 marca 2018 at 16:37

      Matko sorki za te sklejki słowne. Dziecko mi tu skacze 😉 wracając do tematu: nie jest tak trudno otrzymać wizę jak niektórzy myślą. Z różnych kancelarii warto skorzystać dopiero w momencie wiz pracowniczych, ale to już ogarnia zazwyczaj firma, która taką wizę sponsoruje, czyli ta która “zaprasza”do pracy w USA.

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:54

      Nie miałam pojęcia, że firmy pośredniczące gwarantują zwrot pieniędzy w wypadku odmowy! A co do tego, że 95% dostaje, to nie wiem jaka jest aktualna statystyka, ale myślę, że jeśli ktoś ma spełnione warunki by wizę dostać, to dostanie ją tak i czy inaczej – z pomocą pośrednika czy bez.

  • Reply
    Marta
    14 marca 2018 at 18:14

    Moj mąż kiedy staral sie o wize w formularzu musiał podac wiele rzeczy i miał całą teczkę dokumentów natomiast kiedy ja wypelnialam formularz polowy jego pytan nie mialam. Myślę że ważne jest zeby mowic prawde zgodna z wypelnionym formularzem i tyle. Moja rozmowa trwała moze minutke kilka prostych pytan. W maju lece trzeci raz tym razem podróż poslubna 😁

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:56

      Tak, mówienie prawdy to podstawa 🙂 Cudownej amerykańskiej podróży poślubnej Ci życzę! <3

  • Reply
    http://fashionable.com.pl/
    15 marca 2018 at 13:38

    Podsyłam post Kubie 😉

    • Reply
      kashienka
      26 marca 2018 at 23:56

      Koniecznie podsyłaj, bo my tutaj na Was czekamy ^^

  • Reply
    Nautka
    11 kwietnia 2018 at 22:28

    jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak rzeczowym podejściem do tematu mitów o wizach do USA! dziękuję Ci za ten wpis, mega mi się przydał! 🙂

    • Reply
      kashienka
      11 kwietnia 2018 at 22:43

      Ojej, bardzo dziękuję za miłe słowa <3 Cieszę się, że wpis okazał się pomocny!

    Leave a Reply

    Przepis wynik *