PROGRAM AU PAIR

CZY AU PAIR TO WSPÓŁCZESNA FORMA NIEWOLNICTWA?

Dzisiaj moi drodzy kolejne słówko na temat programu au pair. Nie śledzę wiele kanałów na YouTube, ale ostatnio w poleceniach wyskoczył mi filmik na temat wyrzucenia au pair z programu, więc jako była au pairka postanowiłam go obejrzeć. Sam filmik dziewczyny, która niestety zakończyła program w dość nieciekawy sposób, nie skłoniłby mnie pewnie do napisania tego posta. Jednak już komentarze pod filmem i kilka artykułów, na które się natknęłam, ruszyły mnie na tyle, że postanowiłam odnieść się do tego wszystkiego na blogu. Otóż, kilkukrotnie przeczytałam opinię, że au pair jest… współczesną formą niewolnictwa. Szczerze? Dawno nie czytałam większej głupoty! Jeśli jesteście ciekawi, jakie mam zdanie na ten temat – zapraszam do czytania 🙂

CZY NISKA PŁACA AU PAIR OZNACZA… NIEWOLNICTWO? 

Już na początku uderzyło mnie porównanie programu do niewolnictwa. Według słownika PWN niewolnik to osoba, poddająca się czemuś bezwolnie, pozostająca w całkowitej zależności i władzy swego właściciela. Wybaczcie, ale w którym miejscu osoba decydująca się na program jest bezwolna? Jak podpisuje papiery, w którym czarno na białym na wypisane warunki programu? Czy może podczas roku w Stanach, podczas którego może 2 razy zmienić host rodzinę albo wycofać się z programu i wrócić do kraju?

Jeśli chodzi o zarobki (cały post na temat pieniędzy au pair przeczytacie tutaj) to od początku są one jasno określone w umowie. Owszem, tygodniowa płaca jest niska, dlatego właśnie nazywana jest kieszonkowym, a nie wypłatą 😉 Wielu osobom przed wyjazdem to wcale nie przeszkadza i chętnie podpisują umowę. Oszukane czują się dopiero w momencie, gdy już na miejscu dowiadują się, że zwykła niania zarabia sporo więcej. Owszem, tylko zwykła niania musi opłacić sobie na przykład mieszkanie, zapłacić rachunki czy kupić jedzenie, co jest poza zmartwieniem mieszkającej u host rodziny au pair. Jestem zresztą ciekawa czy każdej zwykłej niani zostaje choć taka suma na przyjemności, ile wynosi to niskie aupairowskie kieszonkowe?

MOJA RODZINA BYŁA TRAGICZNA. CAŁY TEN PROGRAM JEST BEZNADZIEJNY!

Mam wrażenie, że większość historii na temat beznadziejności samego bycia au pair pochodzi od osób, które wróciły z programu ze złymi wspomnieniami. Niestety, nie dla każdego rok czy dwa lata w Stanach są najlepszym doświadczeniem życiowym. Mimo wypełniania dość szczegółowych aplikacji, do programu trafiają czasem osoby, które w ogóle nie powinny tam się znaleźć. I tak jak trafiają się dziewczyny (bądź chłopaki), którzy absolutnie nie powinny zajmować się dziećmi, tak i w bazie pojawiają się amerykańskie rodziny, które nigdy nie powinny zostać host rodzinami dla zagranicznej au pair.

Nie ulega wątpliwości, że wybór host rodziny jest loterią. Wrażenie przy czytaniu aplikacji czy pierwszej rozmowie prawie zawsze jest pozytywne. Wiadomo, że każdy stara się przedstawić samego siebie w najbardziej pozytywnym świetle. Dlatego decyzję o wyborze host rodziny powinno podejmować się ŚWIADOMIE. Oczywiście, ryzyko jest zawsze, nie da się przewidzieć wszystkiego. Jednak o ile więcej ryzykuje się podejmując decyzję po pierwszej rozmowie, z pierwszą rodziną, która pojawiła się na Twoim profilu? Nikt nie każe Ci śpieszyć się z wyborem, zaproponuj kolejną rozmowę, zapytaj o wszystko co przychodzi Ci do głowy, a także rozważ wszystkie za i przeciw. Pewnych nieporozumień można uniknąć! Swoją drogą, wiecie, że ja sama odrzuciłam ponad 25 rodzin, zanim zdecydowałam się na swój perfect match? 😉

Naczytałam się i nasłuchałam wielu historii o beznadziejnych host rodzinach. Od niewinnych zarzutów po sprawy większego kalibru. Może okazać się tak, że nawet po podjęciu najbardziej rozsądnej decyzji przed wyjazdem, na miejscu host rodzina nie stosuje się do założeń programu. Mów o tym! I to nie mamie w Polsce, koleżankom-au pairkom ani wylewając żale w internecie 😉 Obojętnie czy chodzi o kwestię przekraczania wyznaczonych godzin pracy,  zakresu obowiązków, niewłaściwe traktowanie czy inny konflikt. Jeśli zatrzymasz tą informację dla siebie, sytuacja magicznie się nie odmieni. To au pair musi porozmawiać z hostami (co nie zawsze jest przyjemne!) albo zgłosić sprawę do lokalnej koordynatorki. Gdy ona zaś lekceważy sprawę, to trzeba zgłosić to dalej (w tej notce pisałam gdzie) Niestety jeśli nie zawalczysz o swoje, to nikt inny tego nie zrobi!

*

Przyznam szczerze, że zbulwersowałam się nieco czytając porównania programu au pair do niewolnictwa. Nie wszyscy wracają z wyjazdu usatysfakcjonowani, jednak wieszanie psów na całej idei programu jest dla mnie zupełnie bez sensu. Zwłaszcza przez osoby, które podczas bycia au pair nie zrobiły kompletnie nic, by zmienić sytuację. Jeśli zaś chodzi o pieniądze, to gdy ktoś nie chce pracować za najniższą stawkę to niech lepiej nie decyduje się na wyjazd tego typu. To nie zarobek odgrywa tu kluczową rolę, a chęć poznanie życia w innym kraju od podszewki, nauka języka i zobaczenie kawałka świata. Ja, jako dorosła już osoba po studiach, przez 1,5 roku pracowałam wyłącznie za au-pairowskie kieszonkowe i absolutnie nie żałuję tej decyzji.

Czytają mnie jakieś byłe albo obecne au pair? Co sądzicie o porównaniu tego programu do niewolnictwa? Czy faktycznie czułyście się kiedyś wykorzystywane przez hostów i źle traktowane? Jak rozwiązałyście tę sprawę? Chętnie poczytam Wasze historie!