PROGRAM AU PAIR

CZY AU PAIR TO WSPÓŁCZESNA FORMA NIEWOLNICTWA?

Dzisiaj moi drodzy kolejne słówko na temat programu au pair. Nie śledzę wiele kanałów na YouTube, ale ostatnio w poleceniach wyskoczył mi filmik na temat wyrzucenia au pair z programu, więc jako była au pairka postanowiłam go obejrzeć. Sam filmik dziewczyny, która niestety zakończyła program w dość nieciekawy sposób, nie skłoniłby mnie pewnie do napisania tego posta. Jednak już komentarze pod filmem i kilka artykułów, na które się natknęłam, ruszyły mnie na tyle, że postanowiłam odnieść się do tego wszystkiego na blogu. Otóż, kilkukrotnie przeczytałam opinię, że au pair jest… współczesną formą niewolnictwa. Szczerze? Dawno nie czytałam większej głupoty! Jeśli jesteście ciekawi, jakie mam zdanie na ten temat – zapraszam do czytania 🙂

CZY NISKA PŁACA AU PAIR OZNACZA… NIEWOLNICTWO? 

Już na początku uderzyło mnie porównanie programu do niewolnictwa. Według słownika PWN niewolnik to osoba, poddająca się czemuś bezwolnie, pozostająca w całkowitej zależności i władzy swego właściciela. Wybaczcie, ale w którym miejscu osoba decydująca się na program jest bezwolna? Jak podpisuje papiery, w którym czarno na białym na wypisane warunki programu? Czy może podczas roku w Stanach, podczas którego może 2 razy zmienić host rodzinę albo wycofać się z programu i wrócić do kraju?

Jeśli chodzi o zarobki (cały post na temat pieniędzy au pair przeczytacie tutaj) to od początku są one jasno określone w umowie. Owszem, tygodniowa płaca jest niska, dlatego właśnie nazywana jest kieszonkowym, a nie wypłatą 😉 Wielu osobom przed wyjazdem to wcale nie przeszkadza i chętnie podpisują umowę. Oszukane czują się dopiero w momencie, gdy już na miejscu dowiadują się, że zwykła niania zarabia sporo więcej. Owszem, tylko zwykła niania musi opłacić sobie na przykład mieszkanie, zapłacić rachunki czy kupić jedzenie, co jest poza zmartwieniem mieszkającej u host rodziny au pair. Jestem zresztą ciekawa czy każdej zwykłej niani zostaje choć taka suma na przyjemności, ile wynosi to niskie aupairowskie kieszonkowe?

MOJA RODZINA BYŁA TRAGICZNA. CAŁY TEN PROGRAM JEST BEZNADZIEJNY!

Mam wrażenie, że większość historii na temat beznadziejności samego bycia au pair pochodzi od osób, które wróciły z programu ze złymi wspomnieniami. Niestety, nie dla każdego rok czy dwa lata w Stanach są najlepszym doświadczeniem życiowym. Mimo wypełniania dość szczegółowych aplikacji, do programu trafiają czasem osoby, które w ogóle nie powinny tam się znaleźć. I tak jak trafiają się dziewczyny (bądź chłopaki), którzy absolutnie nie powinny zajmować się dziećmi, tak i w bazie pojawiają się amerykańskie rodziny, które nigdy nie powinny zostać host rodzinami dla zagranicznej au pair.

Nie ulega wątpliwości, że wybór host rodziny jest loterią. Wrażenie przy czytaniu aplikacji czy pierwszej rozmowie prawie zawsze jest pozytywne. Wiadomo, że każdy stara się przedstawić samego siebie w najbardziej pozytywnym świetle. Dlatego decyzję o wyborze host rodziny powinno podejmować się ŚWIADOMIE. Oczywiście, ryzyko jest zawsze, nie da się przewidzieć wszystkiego. Jednak o ile więcej ryzykuje się podejmując decyzję po pierwszej rozmowie, z pierwszą rodziną, która pojawiła się na Twoim profilu? Nikt nie każe Ci śpieszyć się z wyborem, zaproponuj kolejną rozmowę, zapytaj o wszystko co przychodzi Ci do głowy, a także rozważ wszystkie za i przeciw. Pewnych nieporozumień można uniknąć! Swoją drogą, wiecie, że ja sama odrzuciłam ponad 25 rodzin, zanim zdecydowałam się na swój perfect match? 😉

Naczytałam się i nasłuchałam wielu historii o beznadziejnych host rodzinach. Od niewinnych zarzutów po sprawy większego kalibru. Może okazać się tak, że nawet po podjęciu najbardziej rozsądnej decyzji przed wyjazdem, na miejscu host rodzina nie stosuje się do założeń programu. Mów o tym! I to nie mamie w Polsce, koleżankom-au pairkom ani wylewając żale w internecie 😉 Obojętnie czy chodzi o kwestię przekraczania wyznaczonych godzin pracy,  zakresu obowiązków, niewłaściwe traktowanie czy inny konflikt. Jeśli zatrzymasz tą informację dla siebie, sytuacja magicznie się nie odmieni. To au pair musi porozmawiać z hostami (co nie zawsze jest przyjemne!) albo zgłosić sprawę do lokalnej koordynatorki. Gdy ona zaś lekceważy sprawę, to trzeba zgłosić to dalej (w tej notce pisałam gdzie) Niestety jeśli nie zawalczysz o swoje, to nikt inny tego nie zrobi!

*

Przyznam szczerze, że zbulwersowałam się nieco czytając porównania programu au pair do niewolnictwa. Nie wszyscy wracają z wyjazdu usatysfakcjonowani, jednak wieszanie psów na całej idei programu jest dla mnie zupełnie bez sensu. Zwłaszcza przez osoby, które podczas bycia au pair nie zrobiły kompletnie nic, by zmienić sytuację. Jeśli zaś chodzi o pieniądze, to gdy ktoś nie chce pracować za najniższą stawkę to niech lepiej nie decyduje się na wyjazd tego typu. To nie zarobek odgrywa tu kluczową rolę, a chęć poznanie życia w innym kraju od podszewki, nauka języka i zobaczenie kawałka świata. Ja, jako dorosła już osoba po studiach, przez 1,5 roku pracowałam wyłącznie za au-pairowskie kieszonkowe i absolutnie nie żałuję tej decyzji.

Czytają mnie jakieś byłe albo obecne au pair? Co sądzicie o porównaniu tego programu do niewolnictwa? Czy faktycznie czułyście się kiedyś wykorzystywane przez hostów i źle traktowane? Jak rozwiązałyście tę sprawę? Chętnie poczytam Wasze historie!

You Might Also Like

42 komentarze

  • Reply
    Aga | againamerica.com
    15 marca 2018 at 22:17

    Bardzo fajnie, że o tym napisałaś! Ja sama natknęłam się niedawno na kilka filmów na YouTube i postów na Facebooku na ten temat, więc zaczęłam rozmyślać o napisaniu postu na ten właśnie temat. Również to porównanie mnie bulwersuje, tak samo jak bulwersuje mnie ignorancja kandydatów na au pair, którzy to nie czytają nawet umów, a później narzekają, że rodzina łamie zasady… gdy wcale ich nie łamie :). To jest temat rzeka i bardzo się cieszę, że to napisałaś!

    • Reply
      kashienka
      15 marca 2018 at 23:32

      Dokładnie! Niektórzy wyjeżdżając nie mają tak naprawdę pojęcia jakie są ich prawa ani obowiązki. A co do pisania postów na niektóre tematy, to chyba ostatnio coś podobnie myślimy 😀 Ja miałam identyczne odczucia czytając Twój ostatni wpis!

  • Reply
    LuckySonia
    15 marca 2018 at 23:09

    Osobiscie nie jestem przekonana do tego programu. Przeciez sa oferty tego typu pracy do opieki nad dziecmi gdzie mieszkasz z rodzina, masz wyzywienie i normalna pensje. Poznajesz zwyczaje, jezyk, nie placisz za rachunki, masz wychodne 1 lub 2 dni w tygodniu wiec czy nie lepiej zdecydowac sie na cos takiego? Program au pair od razu skojarzyl mi sie z taka jak opisalam wyzej oferta zatrudnienia ale za pol-darmo.
    Moze dlatego ludzie widza w tym wyzysk bo czytajac warunki to taka oferta pracy rozni sie od programu jedynie wysokoscia pensji.

    • Reply
      kashienka
      15 marca 2018 at 23:34

      Mówisz o USA czy o krajach europejskich? Bo jeśli o USA, ja nie słyszałam o “normalnej” ofercie pracy dla zagranicznej niani, której rodzina dodatkowo załatwi wizę i całe formalności. Chyba tu nie mówimy o nielegalnym pobycie, prawda?

    • Reply
      Natalia
      16 marca 2018 at 09:09

      Program Au pair np w Hiszpanii działa na podobnych zasadach. Jedyną różnica jest to, że zamiast zarabiać 200$ dostaje sie 170-200€ tygodniowo. Jeśli ktoś chce wyjechać w celach zarobkowych to nie powinien wybierać tego typu programów i tyle.

      • Reply
        kashienka
        16 marca 2018 at 18:59

        Nawet nie wiedziałam, jakie są stawki 🙂 No mi chodziło o to głównie, że na terenie UE możesz bez problemu podjąć legalnie inną pracę z lepszymi zarobkami. W Stanach jest duuuuuużo trudniejsze.

  • Reply
    Gracjana
    16 marca 2018 at 02:49

    Sama jestem au pair (od ponad 7 msc). Nie mowie ze jestem idealna au apair, bo nie jestem. Ale uwazam ze niektore dziewczyny to przesadzaja na zasadzie, bycia ksiezniczka, ktora mysli ze jedzie na roczne wakacje do Stanow. I nic nie musi robic. A potem rodzina poprosi ją o na przyklad opróżnienie zmywarki i wielka drama, ze łamią zasady i sa beznadziejni…
    Od rodziny wymagaja cudów i prezentów, a od siebie nie daja nawet minimum. Oczywiście sa historie rodzin, ktore sa zdrowo walniete i nie nadaja sie do zycia z au pair, ale to sa skrajnosci.
    Ale tak samo jak jest wiele zlych rodzin, tak sami jest wiele nieogarnietych dziewczyn , a z 2 strony wiele cudownych rodzin i dziewczyn ze wspanialymi wspomnieniami.
    Ja akurat mam super rodzinkę, ale gdy mam gorszy dzień to mam ochotę spakować walizki i wyjsc. Ale to jak kazdy chyba w tej przygodzie i pracy.
    Pozdrawiam Kasiu 🙂

    • Reply
      kashienka
      16 marca 2018 at 02:56

      W punkt! <3 Zgadzam się z tym co napisałaś 🙂 Szczególnie to zdanie "potem rodzina poprosi ją o na przyklad opróżnienie zmywarki i wielka drama, ze łamią zasady i sa beznadziejni…" Jak czytam coś takiego to mi ręce opadają, serio! Oczywiście sama będąc au pair nie zgodziłabym odwalać na przykład sprzątania całego domu, ale naprawdę od opróżnienia zmywarki korona mi nigdy nie spadła 😉 A swoją drogą czytałam kiedyś komentarz dziewczyny, że jej rodzina łamie zasady bo często prosi au pair o wyciągnięcie listów ze skrzynki na listy 😮

      • Reply
        Gracjana
        17 marca 2018 at 19:59

        Ja powiem Ci Kasiu, że często gdy siedzę w ciągu dnia w domu, gdy dzieci są w szkole, połowa naczyń w zmywarce jest moja! Więc kurde serio nie rozumem takiego podejścia!
        Dokładnie!! Spotkanie domu to inna sprawa, ale zmywarka z której też korzystam nie powinna być problemem.
        No ale nic nie poradzimy.

        • Reply
          kashienka
          20 marca 2018 at 17:00

          Hehe, ja też czasem potrafię dużo naczyń ubrudzić sama 😀 Szczególnie jak coś piekę/gotuję!

  • Reply
    Agnieszka
    16 marca 2018 at 11:33

    Ja akurat w Au Pair nie mam doświadczenia, ale byłam 4 m-ce na praktykach w hotelu w Grecji. Też miałam zapewnione wyżywienie i zakwaterowanie, a kieszonkowe wynosiło 300 euro/miesiąc + napiwki. Najbogatszy miesiąc to było 381 euro. Jechałam tam z nastawieniem na ciężką pracę, zwiedzanie i poznanie nowych ludzi. Praca w 100% oblężeniu hotelu w szczycie to była istna harówka, 3 tygodnie bez dnia wolnego, 11 godzin dziennie, potem maksymalnie 1 dzień wolny. Okolice poznałam bardzo dokładnie, udało nam się także pojechać na 4 dalsze wycieczki poza nasze miejsce. Gdy były problemy to rozwiązywaliśmy je poprzez rozmowę, gdzie siadaliśmy wszyscy Polacy plus szefostwo hotelu przy jednym stole, ani razu nie zaangażowaliśmy w to biura z Polski. Żyliśmy tam jak rodzina, a co najważniejsze, mimo tak niewielkich zarobków ja wróciłam do domu z kwotą, za którą zakupiłam dla siebie i mamy wycieczkę Egipt-Izrael-Jordania. Także, uważam że jak się wyjeżdża z Polski w odpowiednim nastawieniem, nie oczekuje się czerwonych dywanów i prywatnych masazystów, umie się gospodarować pieniędzmi i rozmawiać o problemach to można wrócić z takiego wyjazdu z pięknymi wspomnieniami.
    Byłam też miesiąc w Islandii na wolontariacie i też wyżywienie i zakwaterowanie za darmo, 130 euro kieszonkowego. Miałam jeden problem, który załatwiłam w 3 godziny i pamiętam moje zdziwienie, gdy tydzień po przylocie do Islandii dostałam maila z biura z Polski – czemu się nie odzywam, czy wszsytko ok i czy mogę wysłać im jakieś zdjęcia? Nie oczekiwałam wtedy w ogóle, że biuro z Polski będzie się mną interesować, uważałam, że skoro jestem w Islandii to tam muszę poradzić sobie sama wraz z nowopoznanymi osobami i za zbędny uważałam kontakt z polskim pośrednikiem.
    I w jednym i drugim przypadku wiedziałam, że będę musiała sobie poradzić w każdej sytuacji, nie ważne jak ciężka ona będzie, wyciągnąć z tego wnioski i iść dalej. No i nie angażować w moje problemy rodziny czy biur z Polski, bo po co im zmartwienia skoro jestem tysiące kilometrów dalej. Chyba, że naprawdę działaby mi się fizyczna lub psychiczna krzywda.

    • Reply
      kashienka
      16 marca 2018 at 18:55

      Super doświadczenia 🙂 Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś, oprócz jednego. Akurat w przypadku au pair gdyby działo coś niezgodnego z planem, to nie wahałabym się powiadomić też polskie biuro. W końcu to im uczestniczy programu bezpośrednio płacą niemałe pieniądze za pośrednictwo, więc w razie problemów, jak najbardziej powinno się do nich zwracać 🙂 Chyba, że sprawa jest błaha i wystarczy rozmowa/załatwienie sprawy z lokalnym koordynatorem 🙂

  • Reply
    Betty
    16 marca 2018 at 12:31

    Moim zdaniem to świetny program i dla wielu wspaniała szansa. Sama mam dwie koleżanki, które z takiego au pair już nie wróciły 🙂
    Najważniejsze to tak jak piszesz, czytać warunki i wiedzieć na co się człowiek decyduje, zawsze, nawet jak podpisujesz w Polsce umowę na telefon.

    • Reply
      kashienka
      16 marca 2018 at 18:56

      Dokładnie tak – myślę, że dokładne zapoznanie się z umową powinno być OBOWIĄZKOWE.. 😉

  • Reply
    Kasiula
    16 marca 2018 at 14:49

    Byłam au pair-ką przez rok i 9 miesięcy. Mój perfect match okazał się na prawdę perfect, do tego stopnia ze moi hosci juz dwa razy byli w Polsce mnie odwiedzić. Czułam się u nich na prawdę jak członek rodziny i do tej pory tak jest. Zabierali mnie na wakacje na Floryde, w odwiedziny do dziadków do innego Stanu, pozyczali hybrydowe (tanie do jezdzenia) auto jak chciałam się wybrać z koleżankami na wycieczkę. I może i te niecałe 200$ na tydzień to nie dużo (chociaż w przeliczeniu na złotówki wychodzi przyzwoita pensja), to jednak udało mi się zwiedzić dobrych kilka stanów, imprezować co tydzień na Manhattanie i jeszcze wysłać do domu jakieś 70kg rzeczy. Owszem, słyszałam o rodzinach które prawie dosłownie terroryzowaly swoje au pair ki, ale był to na prawdę skromny procent w porównaniu do tych, które robiły wszystko zgodnie z zasadami. Zgodzę się ze jest to pewnego rodzaju loteria, nigdy nie ma pewności na kogo się trafi, ale tak jak napisałaś, można zmienić rodzinę jeśli jest nam u niej źle. Ja wszystkim gorąco polecam, bo jeśli nie jest się ostatnia sierota to można wycisnąć z tego czasu ogrom super przygód!

    • Reply
      kashienka
      16 marca 2018 at 18:57

      Super, że masz takie dobre doświadczenie z programem i swoją host rodziną <3 Dzięki za podzielenie się historią!

  • Reply
    Ada
    16 marca 2018 at 17:06

    Moim zdaniem macie rację, ale wszystkie komentarze opisują sytuacje perfect match, a w jeśli chodzi o wspomniane filmy na YouTube są to przykłady gdzie dziewczyny zostały po prostu oszukane przez host rodziny, z tego co wiem, problemem nie było tam rozpakowanie zmywarki, ale robactwo w domu, brak ogrzewania czy niezapewnienie pożywienia. Słyszałam również, ze jest to program wymiany kulturowej, więc rodzina powinna zapewnić aupair warunki “rodzinne”. O skali problemu może również stanowić fakt, że rocznie mnóstwo dziewczyn zgłasza ten problem do rządu Stanów Zjednoczonych, o którym dziewczyna mówi we wspomnianym we wpisie filmiku. Czasem ciężko jest postawić się nam na miejscu kogoś innego, gdy my jesteśmy w komfortowej sytuacji. Ale również warto poczytać różne opinie. Wszystkiego dobrego! 🙂

    • Reply
      kashienka
      16 marca 2018 at 19:04

      Ale ja nie mam nic do dziewczyny, która nagrała filmik! Zgadzam się, że takie rzeczy, jakie opisałaś nie powinny mieć absolutnie miejsca, a host rodzina niepotrafiąca spełnić podstawowych warunków powinna być od razu wyrzucona z programu. Chodziło mi bardziej o uogólnianie sytuacji, że cały program au pair to samo zło i niewolnictwo, bo tak moim zdaniem nie jest.

    • Reply
      Paulina
      16 marca 2018 at 19:33

      troche mnie to dziwi bo kazda rodzina musi przejsc inspekcje zeby sprawdzic czy maja odpowiednie warunki mieszkalne dla przyszlej au pair. Jesli sie okaze na wjezdzie ze “oszukali”, to ja bym to od razu zglaszala i do widzenia. 😛 P.S. Nie ogladalam tych filmow na YouTube wiec nie wiem jak dokladnie tam bylo, ale wiem ze wyolbrzymianie nie jest takie trudne w tym przypadku.

      • Reply
        kashienka
        20 marca 2018 at 13:47

        Z tego co pamiętam, tam wchodziła w grę przeprowadzka do nowego domu zaraz po przylocie au pair. Więc być może agencja sprawdzała stary dom, w którym warunki były ok?

  • Reply
    Natalia
    16 marca 2018 at 18:02

    Dobrze,że o tym napisałaś Kasiu. Chcę zostać aupair,ale mam obawy jak każda przyszła aupair. Właśnie wczoraj oglądałam ten 40 minutowy filmik i byłam przerażona. Do tego stopnia,że zaczęłam się zastanawiać,czy dobrze robię aplikujac. Podniosłaś mnie tym postem na duchu 😉 Mam nadzieję,że i ja znajdę swoją perfect host rodzinę 🙂

    • Reply
      kashienka
      16 marca 2018 at 19:06

      Widzę, że od razu wszyscy wiedzą jaki filmik obejrzałam.. 😉 Takie sytuacje zdarzają się owszem, ale naprawdę rzadko – większość host rodzin jest zdecydowanie inna! Powodzenia w szukaniu perfect match :*

  • Reply
    Paulina
    16 marca 2018 at 19:24

    Dlatego ja zawsze jak sie mnie dziewczyny pytaja czy leciec czy nie leciec, czy polecam ten program, to im szczerze i realistycznie odpowiadam ze trafic moga roznie, ale o ile wiedza w co sie pakuja, to nie powinny pozniej narzekac. Ja co prawda znalazlam super rodzine wiec nie mielismy zadnych problemow, ale takze wylecialam po studiach jako 22latka ktora dojrzala do tej waznej decyzji. Mowie to bo mialam takie kolezanki au pair – nastolatki, ktore po prostu byly za mlode i niedoswiadczone, wiec im sie nic nie podobalo. Takie moje trzy grosze 😉

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina | SHENSKA

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 13:46

      Otóż to, decyzja musi być świadoma 🙂 Trafić można naprawdę różnie, więc trzeba być przygotowanym na różne ewentualności!

  • Reply
    Ola
    16 marca 2018 at 19:42

    Wyjechalam na program au-pair tuz po skonczeniu liceum na 4 miesiace do Anglii. Bylo to 8 lat temu, nie korzystalam z pomocy biura tylko strony internetowej (wiec naturalnie moje ryzyko bylo znacznie wieksze, ale mialam przeczucie, ze mimo tego, ze mialam tylko 18 lat to i tak sobie poradze i bede sie swietnie bawic), mialam bardzo wiele ofert, z ktorych wiekszosc odrzucilam, przewaznie ze wzgledu na wymagania (znacznie rozniace sie pomiedzy rodzinami, z pewnoscia brak sformalizowania wyjazdu jak w wypadku Stanow odegral duza role) oraz niedopasowanie na innych polach. Bardzo zaprzyjaznilam sie z rodzina, u ktorej mieszkalam, do tej pory utrzymujemy kontakt. Obecnie mieszkam na bliskim wschodzie i mam mozliwosc przypatrywania sie nianiom przewanie z Azji, i jesli ktos chce porownywac au-pair do niewolnictwa to polecam przyjzec sie najpierw temu zjawisku, a potem wieszac psy na calym programie…

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ola

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 16:39

      Otóż to! Twoje doświadczenie pokazuje jak bardzo ważne jest podjęcie jak najbardziej świadomej decyzji co do rodziny PRZED wyjazdem 🙂 Domyślam się, że zupełnie inaczej to wszystko wygląda na Bliskim Wschodzie niż np. w Stanach i UK. Dobrze jest spojrzeć na wszystko z innej perspektywy!

  • Reply
    Agnieszka
    16 marca 2018 at 20:15

    Jestem byla aupair ( sprzed lat kilkunastu😱) i wiem do ktorego filmu sie odnosisz. Ogladajac go a co wiecej czytajac komentarze w glowie mialam “ trzymajcie mnie bo nie wytrzymam”. Fakt, ja trafilam na wspaniala rodzine. Zgadzam sie ze to loteria. Kolezanki mialy lepsze lub gorsze rodziny. Ale wieszanie psow na calym programie jest absurdalne. Tym oburzonym stawka aupair vs dojezdnej niani proponuje zatrudnic sie jako niania I wynajac nawet nie mieszkanie ale chociaz pokoj, oplacic ogrzewanie, prad, internet ( ktory bedzie potrzebny do publikowania tak ich absurdalnych filmow). Nie mowiac o samochodzie, ubezpieczeniu pojazdu i utrzymaniu go. Co te dziewczyny mysla ze to wszystko za darmo jest ? Bylam aupair, I bylam po programie niania, z calkiem dobra stawka na godzine. Oplacenie wszystkiego I utrzymanie sie to wyzsza szkola jazdy. Bardzo fajny artykul Kasia. Pozdrowienia z Bostonu.

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 16:41

      Dzięki za te słowa Agnieszko <3 Jako osoba, która była au pair a potem "normalną" nianią z pewnością masz najlepsze porównanie!

  • Reply
    Aga
    17 marca 2018 at 00:47

    Tez natknęlan sie na filmiki o tym temacie. Jednak za przeproszeniem wiekszasc narzekajacych to niestety typowe ‘cwaniary’ ktore nie maja pojecia o zyciu. Au pair to wymiana kulturalna a nie praca. Chociaz tak pomyslec to au pair chyba i tak maja lepiej niz nianie (ktore musza zaplacic mieszkanie, jedzenie, dojazd), a tutaj nie dosc ze jakies kieszonkowe to i do szkoly mozna sie zapisac. Wiadomo czasem mozna trafic na trudna rodzone no ale bez przesady. Innym aspektem jest to ze czesto Amerykanie traktuja te mlody dzoewczyny z gory, myslac o nich jak o ubogich z zabitego dechami kraju (z sytuacja taka spotkalam sie kilka razy i to nie jako au pair ale jako Polka mieszkajaca w US juz te 10 lat).

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 16:59

      No cóż, większość z nich, jeśli będzie miała możliwość pracy jako niania zobaczy, że to wszystko nie wygląda tak kolorowo jak mogłoby się z początku wydawać. A co do tego traktowania, ja jestem dopiero cztery lata za oceanem i z czymś takim się nie spotkałam, aczkolwiek spotkałam ludzi, którzy wspominali o czymś podobnym. Ja w sumie spotkałam się z JEDNYM przypadkiem, gdzie ktoś wprost mnie zapytał czy my w tej Polsce mamy “normalne życie”. Gdy zapytałam, co rozumie przez “normalne” usłyszałam pytanie “no czy macie galerie handlowe, Starbucksy i restauracje” o.O

  • Reply
    Asia
    17 marca 2018 at 07:39

    Bylam au pair rok w DC. Początki mojej przygody były trudne.Trafiłam do rodziny, która próbowała wykorzystywać moją obecność w każdej możliwej chwili. To była mama z niemowlakiem, pozostająca w domu i 3latek, którym miałam się zajmować. Więc ta mama kazała mi pracować np 2 godziny, potem dawała mi 1h przerwy i tak do późnego wieczora. Na szczęście moja opiekunka interweniowała i po miesiącu z nimi przeniosłam się do nowej rodziny, też w Waszyngtonie.Moja pierwsza rodzina miała ponoć jeszcze 5 au pair po mnie i została usunięta z programu. Pierwszego dnia u nowej rodziny wiedziałam już, że to jest to! Spędziłam z nimi wspaniały czas, ani przez minutę nie myśląc, że ktoś mnie wykorzystuje! Sama pomagałam w domu, bo czułam się częścią rodziny a nie tanią pomocą domową 🙂 Mimo przykrych początków uważam, że to była świetna decyzja i super przygoda. Trzeba być tylko w pełni świadomym zasad programu, zanim się na niego zdecyduje. Pozdrawiam serdecznie!

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 17:02

      Nie no, takie coś, jak opisujesz, to faktycznie przegięcie :/ Nie można nic sobie zaplanować pracując w takim trybie!
      Cieszę się, że mimo tego kiepskiego początku nie zraziłaś się i że drugi raz trafiłaś już dużo lepiej <3

  • Reply
    Kinga
    19 marca 2018 at 15:19

    Bardzo dobrze ujęty temat :). Mimo, iż au-pairką w USA nie byłam (gdzie program troszkę się różni, choćby dlatego, że potrzebna jest wiza), a w Irlandii i UK, postanowiłam napisać parę słów od siebie. Do UK wyjechałam jeszcze na studiach na wakacje, była to jedyna możliwa opcja, gdyż niewiele rodzin poszukuje au-pair na tak krótki czas. Ale czasem udaje znaleźć rodziny, które akurat poszukują na 2-3 miesiące kogoś do pomocy. Stwierdziłam, że jeśli program sposoba mi się, wyjadę po studiach już na dłużej, na rok, może więcej. W trakcie wakacji byłam także 3 razy w Irlandii – u tej samej rodziny, z którą do dzisiaj mam kontakt i odwiedzamy się w miarę naszych możliwości. Po studiach zrealizowałam swój plan – wyjechałam do Dublina, gdzie z rocznego planowanego wyjazdu zrobiło sie ponad 2 lata :). Moje doświadczenie jako au-pair wspominam bardzo dobrze, w sumie “zaliczyłam” 4 rodziny, z każdą z nich w dalszym ciągu mam kontakt. Z moich obserwacji wynika, że wiele problemów, nawet ponad połowa powstaje już w momencie planowania wyjazdu i szukania rodziny. Wiele moich zagranicznych koleżanek – au-pairek do anglojęzycznego kraju przyjeżdżało z bardzo słabym angielskim. Mając kiepski język obcy oczywiście trudniej jest sie komunikować, zapytać o kwestie dla nas istotne, które są dla nas niewyjaśnione i na miejscu już powstaje problem. Wyjeżdżając na wakacyjne wyjazdy, mój angielski też nie był super. Dodając ichniejszy akcent, niewiele rozumiałam z ich bełkotu :), dlatego moja rada, jeśli nie mówić, to jak najwięcej pisać, pisać, pisać. Dodoatkow ma się wszytsko na papierze, a o co pytać – dosłownie o wszystko. Założeniem jest mieszkanie przynajmniej rok z obcymi ludźmi w ich domu. Nie jest wstydem pytać o której chodzą spać, czy łazienka będzie wspólna i prośba o przedstawienie twojego grafiku dnia, żeby wiedzieć czy np. jest czas i kiedy na zajęcia z języka. Niestety, wiele dziewcząt myśli, że to wyjazd wakacyjny, niestety, obowiązków bardzo dużo i jeśli komuś się wydaje, że będzie leżał na kanapie – to bardzo się myli. Jeśli o mnie chodzi, byłam zmęczona, czasami nawet bardzo, ale moje rodziny były w stosunku do mnie fair, zawsze dotrzymywały słowa, ale to musi działać w 2 strony. nie “zapominajmy, że dla nas liczy się język, ziwdzanie kraju, poznawanie ludzi i zagranicznej kultury, ale dla “naszej drugiej” rodziny też jesteśmy potrzebni. Kompromis – to też bardzo ważna umiejętność bez której ani rusz planując wyjazd. Nieraz trzeba pogodzić się i zmienić swoje przyzwyczajenia, co jasną sprawą nie jest łatwe, ale dziewczyny – zadajmy sobie pytanie – po co tam jedziemy? Moim planem była nauka języka, nie chciałam marnować swojego czasu w obcym kraju. Pamiętajcie, że z każdej sytuacji jest wyjście – wychodźcie do ludzi, szukajcie dodatkowych zajęć nie zpaominając po co tam jesteście. A jeśli chodzi o kwestię “wynagrodzenia”, niekt Was nie oszukuje ile będziecie mieć kieszonkowego. Jeśli nie odpowiada Wam kwesta tej kwoty, szukajcie innego zajęcia, które jest lepiej płatne, bo założenia programu au-pair są inne. Choć dla chcącego nic trudnego, warto spróbować poszukać dodatkowego zajęcia jeśli tak bardzo Wam na tym zależy. Ja, od poniedziałku do piątku byłam au-pair, a w weekendy pracowałam w barze. Dziewczyny, dokładnie czytajcie o czym jest program, pytajcie rodziny, i nie zatrzymujcie się na 1 lepszej która do Was napisze bojąc się, że jeśli nie wybierzecie ich, zostaniecie na lodzie. I pamiętajcie, wspomnienia zostają na całe życie, Nasza autorka bloga w ten sposób spotkała swoją miłość, więc głowa do góry i pnijmy dalej w poszukiwaniu własnego miejsca i dążeniu do spełnienia marzeń. Pozdrawiam 🙂

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 17:09

      Ojeju, dziękuję za taki świetny dłuuuugi komentarz i podzielenie się swoim doświadczenie <3 Wspomniałaś o bardzo ważnej kwestii, o której nie napisałam w tekście! Znajomość języka jest bardzo ważna. Nie trzeba cytować Szekspira, albo używać wyszukanej gramatyki, ale trzeba się DOGADAĆ z host rodzicami oraz dziećmi. Niestety, w wielu przypadkach do naruszeń programu dochodziło właśnie wtedy, gdy dziewczyny mówiły po angielsku baaardzo słabo. Takiej nieuczciwej host rodzinie łatwiej było manipulować i wykorzystywać au pair, która zwyczajnie nie umiała zaprotestować albo poskarżyć się koordynatorce.. 🙁

  • Reply
    Kasia z San Francisco
    19 marca 2018 at 20:54

    Sama bylam Au-pair kiedys w Szwecji. Au pair to nie jest praca jako taka zarobkowa, a bardziej program wymiany kulturalnej, podczas ktorego mieszkasz w danym kraju, mozesz zwiedziac w weekendy, poznawac ludzi i uczyc sie jezyka. Twa on rok, tlatego ze jest to program a nie stale zatrudnienie i tak na to trzeba patrzec. Przygoda i nowe doswiadczenie i tyle, a kieszonkowe jak podczas kazdej takiej przygody, jakies trzeba miec.

    Oczywiscie rodzina, tak jak i w zyciu pracodawca, moga byc rozni i czasem niestety wychodzi to dopiero po. Tak jak w zyciu.

    • Reply
      kashienka
      20 marca 2018 at 17:10

      Jest dokładnie tak jak piszesz. Trzeba zawsze uwzględnić, że nie jest to praca na stałe, tylko roczna przygoda 🙂

  • Reply
    Ewi
    14 kwietnia 2018 at 23:21

    Ja wyjeżdżam w tym roku. Też czytałam mnóstwo niepochlebnych wpisów o programie. Ale tak jak piszesz to jest loteria albo się uda albo nie. Ale nikt siła nikogo nie trzyma więc opcja wrocenia do kraju wcześniej zawsze jest możliwa. Na swoim profilu też odrzucialam z ponad 20 rodzin i tych z Californii ❤ A zmatchowalam sie z tymi którzy wydali mi się po prostu normalni. Zwiedzać zawsze będę mogła A marnować rok w słabej atmosferze ale pięknym miejscu to szkoda życia.

    • Reply
      kashienka
      24 kwietnia 2018 at 00:54

      Dokładnie tak <3 Lepiej mieszkać w teoretycznie "mniej ciekawym" miejscu i przeżyć cudowne przygody niż trafić do kiepskiej rodziny w "wymarzonym" miejscu i męczyć się tam.

  • Reply
    szpchlk
    15 kwietnia 2018 at 15:52

    Wreszcie ktoś to wyjaśnił! Ja tez nie rozumiem, czemu dziewczyny porównują się do niewolników… wiadomo ze są różne sytuacje, ze nie zawsze każdy w agencji jest pomocny, no ale to my jesteśmy kowalami swojego losu. Jak się siedzi z założonymi rękami i czeka aż coś się magicznie zmieni, no to niestety, można się zawieść. Stawka – no cóż, wiemy ile będziemy zarabiać od początku. Ale mamy wszystko co do życia potrzebne, da się oszczędzić! Ja jestem zadowolona ze zdecydowałam się na program, trafiłam na wspaniałą rodzinkę, i tego życzę wszystkim przyszłym au pairkom 🙂

    • Reply
      kashienka
      24 kwietnia 2018 at 00:58

      Cieszę się, że również masz pozytywną opinię na temat programu! Problemy zdarzają się, jak wszędzie, ale to nie powód by od razu skreślać całą ideę bycia au pair 🙂

    Leave a Reply