ŚWIĘTA W USA

ŚWIĘTA W USA: WALENTYNKI

Dziś zapraszam Was na kolejny “odcinek” cyklu święta w Stanach. Skoro sklepowe półki wręcz uginają się pod ciężarem czerwono-różowych gadżetów a ceny bukietów róż wzrosły o połowę, to niechybny znak, że nadchodzą Walentynki 🙂 Święto Zakochanych już jutro, więc myślę, że chętnie przeczytacie walentynkowego posta. Kto jest ciekawy, skąd wywodzi się to święto i jak obchodzą je Amerykanie – zapraszam do czytania! 🙂

SKĄD SIĘ WZIĘŁY WALENTYNKI?

Podejrzewam, że gdybym zrobiła uliczną ankietę i pytała przechodniów z jakiego kraju wywodzi się zwyczaj celebrowania Walentynek, to znakomita większość odpowiedziałaby, że ze Stanów Zjednoczonych! W końcu wysyłanie kartek czy podarowanie misiów mówiących I LOVE kojarzy się bardzo amerykańsko… 😉 Jest kilka różnych teorii dotyczących genezy Walentynek, jednak tylko jedno jest pewne – z pewnością nie wywodzą się one z Ameryki 😉

Historia dnia św. Walentego została zapoczątkowana w Europie i łączy w sobie zarówno tradycje chrześcijańskie jak i pogańskie. Jedna z teorii mówi, że cesarz rzymski Klaudiusz II nie zezwalał Rzymianom na zawieranie małżeństw w czasie wojny ponieważ.. rozpraszało to młodych żołnierzy 😉 Święty Walenty, sprzeciwił się tej decyzji i potajemnie udzielał ślubów, aż do momentu gdy nie został złapany i skazany na śmierć, który to wyrok został dokonany właśnie 14 lutego.

Inna teoria mówi, że święto nawiązuje do starożytnego rzymskiego święta płodności, zwanego Luperkaliami. Obchodzone było ono 14 i 15 lutego, ku czci rzymskiej bogini kobiet, Junony oraz boga przyrody Pana. Inna prawda głosi, że dopiero gdy pogańskie święto został włączone do chrześcijańskich tradycji, wybrano jego jego datę na połowę lutego, ponieważ to właśnie wtedy gołębie zaczynały łączyć się w pary. Jeszcze inni wierzą, że to dopiero król Anglii, kochliwy Henryk VIII ustanowił 14 lutego, jako oficjalną datę Święta Zakochanych. Pewnie każda z teorii i legend ma w sobie jakieś źdźbło prawdy, jednak jak dokładnie było z tymi Walentynkami możemy się tylko domyślać.

JAK OBCHODZI SIĘ WALENTYNKI W STANACH?

Powiem Wam, że… podobnie jak w Polsce.. 😉 W dobie globalizacji w wielu krajach świętuje się niemal tak samo. Dodałabym tylko, że tutaj wciąż jest to wszystko na większą skalę. Pierwsze motywy walentynkowe w sklepach pojawiły się… 26 grudnia. Wracaliśmy wtedy akurat z Atlanty i zatrzymaliśmy się po drodze w Walmarcie. Jakieś było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że prawie wszystkie dekoracje świąteczne są sprzątnięte, a zamiast tego na półkach króluje walentynkowa czerwień oraz serduszka. Rozumiem, że dekoracje trzeba zmieniać na bieżąco, ale dla mnie przesadą było podziwianie walentynkowych serc zanim zdążyłam przetrawić mój świąteczny barszcz z uszkami 😛

Od tamtej pory dekoracje i gadżety walentynkowe wyskakują wręcz z lodówki 😉 W każdym sklepie obowiązkowa jest „wystawka” walentynkowa. Niezależnie od tego, czy jest to sklep spożywczy, drogeria, księgarnia czy sklep z wyposażeniem wnętrz – wszystko jest serduszkowe! Rozmach tego wszystkiego jest olbrzymi, ale wiadomo – popyt zwiększa podaż. Większość słodyczy ma swoje walentynkowe wersje. Nie tylko eleganckie czekoladki i bombonierki dobre na prezent, ale również prawie każde zwykłe cukierki występują w serduszkowej wersji. Mnóstwo słodyczy schodzi jeszcze przed Świętem Zakochanym, ale dobra wiadomość dla oszczędnych łasuchów – dzień po Walentynkach wszystko będzie przecenione o 50-70% 😉

Na temat kartek napisałam osobny artykuł (tutaj), ale oczywiście przed 14 lutego wielkie regały z kartkami walentynkowymi są najmocniej oblegane przez klientów. Amerykanie wysyłają ponad co roku 140 milionów walentynkowych kartek! Mała różnica między Polską a Stanami jest taka, że tutaj kartki oraz drobne upominki daje się nie tylko swoim ukochanym, ale także członkom rodziny, dzieciom, przyjaciołom czy współpracownikom itp. Z tego też powodu najwięcej kartek walentynkowych dostają zawsze nauczyciele ^^

A ja do tej pory przechowuję Walentynkę którą dostałam od małego urwisa, którym opiekowałam się jako au pair. Było to zaledwie kilkanaście dni po moim przylocie, a tutaj taka miła niespodzianka w same Walentynki! Na kartce był jamnik a w środku napis: to specjalnie dla Ciebie wybrałem taką kartkę – byś nie martwiła się o zdrowie swojego pieska” <3. A propos psów, mnóstwo właścicieli w Stanach obdarowuje też swoich czworonożnych przyjaciół 😀 Ponadto, wiele par udaje się na ten wieczór na kolację i z tego powodu, stolik w niektórych restauracjach trzeba zarezerwować trzy tygodnie wcześniej.

*

Jeśli chodzi o statystyki finansowe to Amerykanie przeznaczają prawie $20 miliardów rocznie na świętowanie Dnia Zakochanych. Najwięcej kosztuje biżuteria: pochłania aż 4.5 miliarda dolarów. W drugiej kolejności są wyjścia na randki – $4.4 miliarda i kwiaty za prawie dwa miliardy:) Zaś na same walentynkowe czekoladki wydaje się tu rocznie $1.76 miliarda (a potem dupy rosną..) A amerykański mężczyzna wydaje średnio prawie 200$ w Święto Zakochanych. Po więcej walentynkowych danych zapraszam tutaj 🙂

*

To tyle o Święcie Zakochanych na dziś! Dodam jeszcze, że ja nie mam nic przeciwko Walentynkom, ale podchodzę do tego wszystkiego z dystansem i nie szaleję zbyt mocno z tej okazji. Nie robimy sobie wielkich walentynkowych prezentów, raczej jakiś miły drobiazg albo bukiet kwiatów. Ale ponieważ każda okazja do świętowania jest dobra, zwykle idziemy razem na jakąś dobrą kolację 🙂 A Wy jakie macie zdanie na temat Walentynek? Obchodzicie czy bojkotujecie? 🙂 Czekam na Wasze komentarze!