CZY WARTO POSTANAWIAĆ COKOLWIEK W NOWY ROK?

1748 Wyświetleń 18 komentarzy

Witam Was w pierwszym poście w Nowym Roku. Odespaliście już Sylwestra i spisaliście swoje postanowienia noworoczne? 😉 Nie wiem czy wiecie, ale 1 stycznia mój blog Odkrywając Amerykę obchodzi swoje urodziny! Dokładnie 4 lata temu, w Nowy Rok, wrzuciłam swój pierwszy post 🙂 Do spełnienia mojego wielkiego marzenia, czyli wyjazdu do Stanów Zjednoczonych dzieliły mnie wtedy 33 dni. Postanowiłam podzielić się moją przygodą na blogu, na którego wówczas zaglądali tylko najbliżsi 😉

W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że to moje miejsce w sieci tak się rozwinie, a blog zyska liczne grono czytelników. Na tyle liczne, że liczba wejść na bloga właśnie przekroczyła mój pakiet hostingowy i muszę zmienić go na wyższy 😉 Dziękuję Wam, że jesteście tu ze mną, że regularnie czytacie, że ślecie wiadomości (na które w nowym roku postaram się odpisywać szybciej:p), dostarczacie mnóstwo inspiracji na kolejne tematy i motywujecie do dalszego pisania! Bez Was to miejsce by nie przetrwało tych czterech lat <3 Dziękuję każdemu z Was! 

Ale przecież to nie urodziny bloga i wspominki miały być tematem przewodnim tej notki.. 😉 Dziś na tapecie Nowy Rok, plany i postanowienia noworoczne. Mam nadzieję, że post Was zainteresuje a może nawet skłoni do refleksji? Zapraszam!

CZY POSTANOWIENIA NOWOROCZNE MAJĄ SENS?

W Nowym Roku schudnę, nauczę się języka obcego i rzucę palenie! Ponoć to trzy najpopularniejsze postanowienia noworoczne. Siłownie w styczniu są zatłoczone jak nigdy, ludzie inwestują w książki do nauki obcego i plastry antynikotynowe. Potem często zapał mija i na początku lutego sytuacja wraca do normy. Dlatego też wiele osób śmieje się z postanowień noworocznych i uważa je za kompletny idiotyzm.

Ja jestem przeciwnego zdania! Uważam, że każdy moment jest dobry, by zmienić swoje życie bądź popracować nad sobą. A jeśli komuś pomaga „okrągła” data, to dlaczego nie? Ja sama lubię postrzegać Nowy Rok jako puste 365 kartek. To od nas zależy, jak zapełnimy każdą stronę by książka nie była nudna. Moja zeszłoroczna była całkiem ciekawa <3 (na podsumowanie roku zapraszam tutaj). A nowy rok może przynieść więcej nowych możliwości, szans i nowych wyzwań!

Pamiętajcie, dużo zależy od Was samych, Waszego nastawienia i motywacji. Dlatego zamiast pisać „2018 please be good to me” powiedźcie raczej „I will make 2018 awesome!”. Wizualizowanie swojej przyszłości ma sens, a zwerbalizowanie swoich celów i pragnień pomaga osiągnąć to, co sobie zamierzyliśmy. Lista planów na dany rok może być świetnym motywatorem do pracy nad sobą. Pod warunkiem, że podejdziemy do tego z głową!

JAKICH BŁĘDÓW NIE POPEŁNIAĆ PRZY PLANOWANIU?

Po pierwsze, nie wszystko na raz. Wiem, że hasło „nowy rok – nowa/y ja” brzmi bardzo kusząco. Ale realnie patrząc jeśli zaplanujesz sobie, że od 1 stycznia przejdziesz na restrykcyjną dietę, rzucisz palenie, zaczniesz chodzić na siłownię 5 razy w tygodniu i będziesz uczył się języka chińskiego, to najdalej 20 stycznia zniechęcisz się i rzucisz to wszystko w diabły. Dlaczego? Bo w Twoim planie zabrakło tylko nauki żonglerki! Nie wszystko naraz, zacznij od tego, co w danej chwili jest dla Ciebie najistotniejsze i na tym się skup. Potem dołączysz kolejne wyzwanie.

Po drugie, bądź realistą. Wiadomo, za marzenia nie karzą i łatwo można dać się ponieść fantazji przy robieniu listy noworocznych postanowień. Gdybym ja miała tak „popłynąć” to z pewnością na mojej liście znalazły by się dalekie podróże.. Marzy mi się na przykład Australia, Japonia, Dubaj, Kuba, Alaska, Islandia, Hawaje, Wielki Kanion, Hiszpania, Peru, Brazylia i wiele innych ciekawych zakątków świata. Jednak nie umieściłam tego wszystkiego na mojej liście na rok 2018, bo żeby to wszystko zrealizować w 365 dni musiałabym najpierw obrabować bank 😉 Długa lista takich postanowień do zrealizowania w krótkim czasie może tylko niepotrzebnie podciąć Ci skrzydła.

Po trzecie, zastosuj metodę małych kroczków. Dalekosiężne cele typu „przebiegnę maraton” wyglądają bardzo poważnie na Twojej liście postanowień, ale jeśli do tej pory nie trenowałeś biegania regularnie – mogą Cię szybko zniechęcić. Lepiej założyć sobie, że w styczniu Twoim celem będzie przebiegnięcie 5 km, w lutym 10 km, a w kolejnych miesiącach – stopniowe zwiększanie dystansu. Podobnie z zakładaniem, że przez trzy miesiące nie ruszysz słodyczy. 90 dni to spore wyzwanie, które może Cię zdemotywować. Nie lepiej zacząć od siedmiu dni albo dwóch tygodni? Gdy to się uda, zaplanuj kolejny, nieco dłuższy słodyczowy detoks. Świadomość, że dał/aś radę w krótszym czasie doda siły na następne wyzwanie. Jak od razu zaczniesz „z grubej rury” to istnieje szansa, że po paru dniach zakończysz wyzwanie wsuwając wieczorem dużą czekoladą i zagryzając pudełkiem lodów 😉

A JAK SIĘ MAJĄ MOJE POSTANOWIENIA? ^^

Osobiście uważam, że jestem ekspertem w kwestii postanowień noworocznych. W tym roku tak się rozkręciłam, że z rozpędu zaczęłam spisywać postanowienia mojemu mężowi 😉 Listę robię co roku, od kiedy pamiętam. Kiedyś przy planowaniu  popełniałam wszystkie możliwe błędy o których pisałam powyżej i nie raz zniechęcona poddawałam się po paru dniach. Dziś podchodzę do tego zdecydowanie bardziej racjonalnie. Choć zaplanowałam sobie powrót do regularnego biegania, wiem że w tej chwili muszę odpuścić, póki nie wyleczę infekcji, które męczy mnie od trzech tygodni. Trudno, jak zacznę dwa tygodnie później to nic się nie stanie.

Mam nowy piękny planner (a nawet dwa!) na 2018 rok i to tam zapisuję sobie wszystkie moje postanowienia noworoczne, zadania i cele. Zamierzam dobrze rozplanować sobie każdy miesiąc, zamiast stworzenie „suchej” listy noworocznych planów na kartce papieru. W tym roku zamierzam postawić między innymi na rozwój i doskonalenie własnych umiejętności oraz na lepszą organizację czasu. Najważniejsze dla mnie jest bycie choć trochę lepszą wersją siebie i przede wszystkim – dobrym człowiekiem. Chcę systematycznie dążyć do realizacji moich celów, nie poddawać się i nie przejmować rzeczami na które nie mam wpływu. O właśnie, moim postanowieniem jest również to, by mniej się denerwować. Kto jest nerwusem z natury, tak jak ja, to wie jak ciężko pozbyć się tego nerwowego ścisku w żołądku w każdej stresującej sytuacji! Chcę także czerpać z życia jak dotąd – pełnymi garściami, cieszyć się drobiazgami i po prostu – być szczęśliwa 🙂

*

Jakie jest Wasze zdanie na temat postanowień noworocznych? Mają sens czy niekoniecznie? Wchodzicie z optymizmem w ten Nowy Rok? 🙂 Mam nadzieję, że tak! Jeszcze raz – życzę Wam wszystkiego co najlepsze w 2018 roku!

18 Komentarzy
  • Agnieszka 4 stycznia 2018, 09:52 Odpowiedz

    Napisałam w życiu raz takie cele, jeszcze jako nastolatka, i tak jak mówisz, było ich za dużo i były zbyt wygórowane, abym miała ochotę je zrealizować. Kartkę wyrzuciłam. Ale co roku w głowie mam kilka rzeczy, które w danym roku chcę zrobić, i zwykle mi się to udaje.
    Co do podróży to Islandię polecam całym sercem. Kawałek mojego serca właśnie tam został, gdy w 2011 roku spędziłam tam miesiąc, jako wolontariusz, i przejechałam ponad 1000 km autostopem. Kraj powala na łopatki już od samej atmosfery na lotnisku.
    Życzę Ci Kasiu, abyś w tym roku zwiedziła Islandię, bo naprawdę warto!

    • kashienka 5 stycznia 2018, 03:32

      No i super, plan w głowie też jest dobry 🙂
      Wow, autostop w Islandii – ale to musiała być cudowna przygoda <3 Pozytywnie jej zazdroszczę! W tym roku chyba nie damy rady z Islandią, ale mam nadzieję że w najbliższej przeszłości się uda to zrealizować!

  • asia 4 stycznia 2018, 10:51 Odpowiedz

    Piękne te plannery!!! <3 <3 <3
    Ja mam całe 3 postanowienia:
    1. być obrzydliwie szczęśliwa
    2. chodzić REGULARNIE na siłownię
    3. znaleźć spodnie w tropiki :DDD

    • kashienka 5 stycznia 2018, 03:33

      Spodnie w tropiki wygrały internety! <3
      A plannery upolowane w TJmaxx 😉

  • Paulina G Lifestyle 4 stycznia 2018, 16:35 Odpowiedz

    Wszystkiego najlepszego dla urodzinowego bloga i jego twórczyni! Oby dalej tak cieszył oko i duszę <3
    Świetne punkty na rozpoczęcie nowego roku. Plany i marzenia można spisywać w nieskończoność, ale trzeba realnie określić możliwość ich wykonania w czasie . Fajnie, że o tym przypominasz!
    Ja zazwyczaj nie robiłam wielkich postanowień noworocznych. W ostatnim roku moje postanowienia bardziej były związane z byciem szczęśliwą, nauką wdzięczności itd. W tym roku zrobiłam sobie kilka ważnych punktów i już powoli zaczynam działać w ich kierunku 😉
    Samych wspaniałości dla Ciebie!
    P.S. A za wycieczkę do Hiszpanii trzymam kciuki i oczywiście służę pomocą! ;*

    • kashienka 5 stycznia 2018, 03:43

      Paulina, jak zwykle miło mi się zrobiło czytając Twój komentarz <3
      U mnie też bycie szczęśliwą, docenianie wszystkiego co mnie spotkało w życiu jest bardzo ważne! Super, że takie rzeczy są na Twojej liście postanowień.
      A jak będziemy się wybierać do Hiszpanii, to na pewno się do Ciebie odezwę :*

  • kama 4 stycznia 2018, 21:28 Odpowiedz

    Ale masz piękne biureczko! Pokażesz kiedyś całość? 🙂

    • kashienka 5 stycznia 2018, 03:44

      To nie biurko, tylko toaletka 🙂 A pokazać ją miałam zamiar w jednym ze styczniowych postów!

  • Konstancja 4 stycznia 2018, 22:14 Odpowiedz

    Ja zazwyczaj nie mam żadnych postanowień noworocznych. Wprowadzam zmiany, gdy akurat mam taką potrzebę, czas nie ma dla mnie znaczenia 😛

    • kashienka 5 stycznia 2018, 03:45

      Jeśli potrafisz się zmobilizować do zmian nawet w połowie listopada i nie potrzebujesz dodatkowego bodźca to tylko plus dla Ciebie 🙂

  • Ania 4 stycznia 2018, 22:48 Odpowiedz

    U mnie już 28 grudnia spisałam i powiesiłam swoją listę postanowień 🙂 4 pozycje myślę że dam radę spełnić swoje postanowienia 🙂

    • kashienka 5 stycznia 2018, 03:45

      4 pozycje, ale pewnie konkretne! No i super, życzę powodzenia 🙂

  • Karolina Yun 5 stycznia 2018, 21:39 Odpowiedz

    Postanowienia i zasady są po to by je łamać, wiec chyba nie warto i po prostu iść na spontan. 🙂

    • kashienka 6 stycznia 2018, 00:20

      Co racja, to racja – spontan też jest potrzebny w życiu 😉 Ale gdybym ja nie planowała zupełnie niczego, to miałabym problem z organizacją 😛

  • LIFESTYLERKA - Żyj zdrowo & Aktywnie 6 stycznia 2018, 09:10 Odpowiedz

    Kasiu, ja sobie kupiłam 3 plannery w tym roku! 🙂 Nie wiem jak ja je ogarnę ;). Jeden jest do pracy, drugi do spraw blogowych, a trzeci – Anny Lewandowskiej – od spraw zdrowotnych, diety, aktywności fizycznej itd. Jeśli przysiądę i spiszę jakieś postanowienia, to pewnie znajdą się też w tym kalendarzu.

    A Twojemu blogowi życzę wszystkiego co najlepsze z okazji 4 urodzin. Niech dalej się tak cudownie rozwija :).

    • kashienka 6 stycznia 2018, 21:26

      3 plannery! No to poszalałaś 😀 A ja myślałam, że ja już przesadziłam z dwoma 😉 Ale od pewnego czasu staram się planować posty wcześniej, więc w tym mniejszym mogę sobie dowoli „bazgrolić”, zapisywać pomysły na notki, inspiracje itp. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, więc sama jestem ciekawa jak się sprawdzi u mnie takie rozwiązanie!
      Dziękuję – i ja i blog ^^

  • Justyna 6 stycznia 2018, 13:26 Odpowiedz

    Należę do tej części społeczeństwa, które nie ma postanowień na przyszły rok. Gdy stawiam sobie postanowienia potem duszę się w swoich postanowieniach, bo wychodzi na to, że „muszę” a nie „chcę”. Dlatego podchodzę do tego na luzie i tak kolejny rok był dla mnie udany 🙂

    • kashienka 6 stycznia 2018, 21:29

      Oj ja też nie znoszę „przymusu”! Dlatego nawet zapisując swoje cele i postanowienia piszę „chcę/pragnę” zamiast „muszę/powinnam”. W przeciwnym razie odechciałoby się bardzo szybko 😉

Skomentuj

Przepis wynik *