ŚLUB I WESELE: ŚLUB NA WYJEŹDZIE – TAK CZY NIE?

1707 Wyświetleń 20 komentarzy

Wczoraj na facebooku zapytałam Was, czy jest jeszcze coś, o czym chcielibyście przeczytać w cyklu „Ślub i Wesele”. Po niedługim czasie dostałam wiadomość od jednej z czytelniczek, że fajnie byłoby gdybym poruszyła temat ślubu na wyjeździe. Uznałam, że temat jest bardzo ciekawy, bo „destination weddings” są praktyktowe nie tylko za oceanem, ale coraz częściej także i w Polsce. Ponoć ostatnio największym powodzeniem cieszą się greckie wyspy, Toskania oraz egotyczne Bali!

Jak zapewne wiecie, mieliśmy z Brianem dwa wesela – amerykańskie wraz ze ślubem, oraz polskie – rok później, już bez ceremonii (czytaj tutaj). Polskie wesele odbyło się w mojej rodzinnej miejscowości, a ślub amerykański był właśnie ślubem wyjazdowym. Odbył się w Destin na Florydzie, na plaży nad Zatoką Meksykańską (czytaj tutaj). Oba nasze Wielkie Dni były cudowne, ale organizacja imprezy na miejscu i na wyjeździe bardzo się od siebie różniła. Dziś postanowiłam się opowiedzieć Wam trochę o opcji wyjazdowego wesela.  Zatem jeśli temat Was interesuje, to zapraszam do czytania posta 🙂

DLA KOGO TAKI POMYSŁ?

Jest sporo par, które aż wzdrygają się na myśl o organizacji własnego wesela. Przeraża je impreza na 150 osób (a obie rodziny są duże!), orkiestra, fura jedzenia i zabawa do białego rana. Klimat polskiego tradycyjnego wesela to zupełnie nie ich bajka. Wiele osób marzy zamiast o tradycyjnym ślubie, marzy o ceremonii w niebanalnej scenerii – na piaszczystej plaży nad turkusowym oceanem albo w górach z widokiem zapierającym dech w piersiach. Jeśli marzy Ci się zorganizowanie ceremonii z dala od Twojej rodzinnej miejscowości i bez obecności rodziny- piątej wody po kisielu to ślub i wesele na wyjeździe jest dobrą opcją dla Ciebie i Twojej drugiej połówki 🙂

Ślub na wyjeździe niejedno ma imię. Może odbyć się na karaibskiej plaży, na biało-niebieskiej Santorini, ale także w uroczym górskim kościółku w polskich górach. To od Waszej inwencji zależy, gdzie marzy Wam się powiedzenie magicznego TAK oraz. Przyrzec sobie „miłość, wierność i uczciwość małżeńską” możecie tylko sami przed sobą (czasami nie wymagani są nawet świadkowie!) lub w gronie kilku/kilkunastu najbliższych osób. Na upartego możecie nawet zorganizować wyjazdową imprę na 100 osób, ale to już kosztowna opcja 😉 To Wasz dzień i możecie go przeżyć dokładnie w taki sposób, jaki uważacie za najlepszy.

Oczywiście znajdzie się grupa osób, która uzna ślub na wyjeździe za fanaberię. Ale pamiętajcie o tym, że 40-50 lat wstecz normą były przyjęcia weselne organizowane w domu, a wymysłami nazywano chęć wyprawienia imprezy w restauracji. Czasy się zmieniają, pojawiają się nowe możliwości, o których kiedyś ludziom się nawet nie śniło. Dlaczego z nich nie korzystać? 🙂 Może zdarzyć się też, że jakaś daleka ciotka obrazi się na brak zaproszenia, bo przecież Twoi rodzice byli na weselu jej córki w ’93 roku! Jednak ta sama ciotka mogłaby narzekać na DJ-a zamiast orkiestry na weselu wyprawionym w Twojej rodzinnej miejscowości, albo przez następne 5 lat wypominać, że krokiety podane do barszczu były letnie. Wszystkim nie dogodzisz. Więc nawet nie próbuj 😉

PLUSY

Plusów wyjazdowego ślubu widzę całe mnóstwo 🙂 Przede wszystkim Wasz dzień odbędzie się w wymarzonej przez Was scenerii. Jeśli ktoś kocha na przykład klimatyczne uliczki toskańskich miasteczek to niech pomyśli, jak super byłoby powiedzieć sobie    TAK właśnie w takim pięknym miejscu? Druga sprawa, to goście. Jeśli nie marzycie o wielkiej imprezie, ślub na wyjeździe jest idealną opcją na okrojenie listy gości. Kto powiedział, że na przykład obecność rodziców i rodzeństwa nie wystarczy? 🙂 Kolejna sprawa, organizując ślub na wyjeździe odpada Wam główkowanie gdzie zrobić sesją ślubną! Prawdopobnie destynacja którą wybierzecie idealnie nadaje się do tego celu. Ponadto, swoją podróż poślubną zaczynacie zaraz po powiedzeniu sobie TAK i to bez dodatkowego pakowania walizek 🙂

MINUSY

Pomimo, że uważam „destination wedding” za super opcję, to nie będę ukrywać, że ma ona także kilka minusów. Pierwsza z nich to trudności organizacyjne. Nie jesteś na miejscu, by wszystkiego dopilnować i zapiąć na ostatni guzik. W większości przypadków skorzystać z pomocy menadżera ślubnego, co dla niektórych może być problemem – w końcu trzeba zaufać komuś zamiast zająć się osobiście wszystkimi detalami tego dnia. Nie zawsze jest możliwość by choć raz osobiście pojechać na miejsca, tak jak miało to miejsce w naszym przypadku. Nas jednak od destynacji ślubu dzieliło 6h jazdy samochodem – w przypadku dalszego miejsca, ta opcja odpada, chyba że ktoś poleci wcześniej na Karaiby by omówić menu, zamówić i spróbować weselnego tortu 😉 W przypadku samego ślubu ustaleń jest nieco mniej, ale gdy w grę wchodzi ślub z weselem, to ustaleń jest całe mnóstwo. Wszystko załatwia się telefonicznie i mailowo.

Druga sprawa, która szczególnie może zaniepokoić przyszłe panny młode, to często brak możliwości wybrania się na próbny makijaż czy fryzurę. Mało, że znalezienie kogoś zaufanego na wyjeździe to wyzwanie, to jeszcze trzeba liczyć się, że makijażystka czy fryzjer niekoniecznie spełnią nasze oczekiwania. Gdy ma się za sobą próbną fryzurę czy makijaż to ta kwestia zdecydowanie mniej stresuje. Sama poznałam swoją fryzjerkę i makijażystkę w jednym na kilka godzin przed ceremonią i powiem Wam, że bez stresu się nie obyło (więcej tutaj) 😉

KOSZTY I FORMALNOŚCI 

Wiele osób wyobraża sobie, że wesele na wyjeździe jest opcją tylko dla bogatych. Niekoniecznie! Oczywiście wszystko zależy od wielu czynników, między innymi od miejsca które wybierzecie, czy liczby gości, których zamierzacie zaprosić. Jednak wesele wyjazdowe może okazać się tańsze od imprezy w rodzinnej miejscowości. Koszt wystawnego przyjęcia w eleganckiej restauracji, orkiestry, dekoracji, wodzireja, wypożyczenia samochodu, czy jeszcze innych atrakcji może przyprawić o zawrót głowy! Gdy koszty tradycyjnego wesela porówna się do kosztu skromnej ceremonii i np. eleganckiego obiadu na greckiej wyspie, w której udział wezmą tylko Wy i Wasi rodzice, to wiele osób może być zaskoczonych.  

Wyczytałam, że koszt ślubu w Toskanii zaczyna się już od 2000 euro. Dużo firm w wielu fantastycznych miejscach oferuje ślubne pakiety, w których jest wyszczególnione za co dokładnie się płaci. Często w cenę „wchodzi” fotograf, opłata dla osoby udzielającej ślubu, koordynacja ceremonii, przystrojenie miejsca kwiatami itp. Do tej ceny trzeba dodać oczywiście przelot/przejazd na miejsce i zakwaterowanie dla siebie i gości. Jako ciekawostkę powiem Wam, że w Polsce przyjęło się, że to para młoda pokrywa koszty noclegu (a czasem i dojazdu) swoich gości na miejsce ślubu. Tutaj się zupełnie tego nie praktykuje. Goście sami płacą sobie za nocleg i przylot na miejsce, więc koszt wyprawienia imprezy znacząco maleje.

Jeśli chodzi o formalności, to wszystko zależy od miejsca, które wybierzecie. Często konieczne jest przetłumaczenie dokumentów potrzebnych do zawarcia związku małżeńskiego. Jednak jeśli zdecydujecie się na pakiet ślubny w konkretnej firmie, to tłumaczenie potrzebnych dokumentów zawarte jest zwykle w cenie pakietu. Złożenie przysięgi w języku polskim także nie jest problemem, wiele firm oferuje taką usługę w standardowej cenie.

*

Ślub na wyjeździe jest stosunkowo nową ale i coraz popularniejszą opcją dla par młodych. Stanowi alternatywę dla tradycyjnego ślubu i imprezy w rodzinnej miejscowości. Zapewne nie jest to opcja dla każdego, ma ona zarówno swoje plusy jak i minusy. Jednak jeśli kogoś przeraża wielka impreza na 150 osób a marzy mu się kameralny ślub w pięknej scenerii, to może warto rozważyć taki scenariusz? 🙂 Co sądzicie o takiej opcji? Zdecydowalibyście się na ślub na wyjeździe? Czekam na Wasze komentarze!

20 Komentarzy
  • Dagabout 16 listopada 2017, 07:42 Odpowiedz

    Nam w ostatnich dwóch tygodniach przed ślubem przeszło przez myśl (a ostatecznie i wyszło na wierzch :P), że po co nam to całe wesele, po co ślub na miejscu, trzeba było wyjechać na egzotyczną wyspę i pobrać się w spokoju 😉
    Z tym, że dla nas polskie wesele było „na wyjeździe”, wszystko załatwialiśmy podczas krótkich urlopów w Polsce, a tuż przez ślubem zalały nas nagłe problemy ze strony księdza, co rzuciło cień na całą ceremonię.
    Myślę, że kolejny ślub byłby na Melediwach 😀

    • kashienka 21 listopada 2017, 00:46

      Przykro mi, że niepotrzebnie się stresowaliście przed takim pięknym i ważnym dniem! Ale ten ślub na Malediwach brzmi kusząco 😀

  • Pati 16 listopada 2017, 08:38 Odpowiedz

    Typowe polskie wesele na ponad 100 osób (w tym rodzina, którą widuję raz na rok jak nie rzadziej) i orkiestrą przygrywającą kawałki disco-polo to nie moje klimaty 😉 Już kiedyś pomyślałam, że ślub za granicą byłby świetną alternatywą. Piękne widoki, kameralna uroczystość i tylko najbliższa rodzina z przyjaciółmi. Jak dla mnie to zdecydowanie strzał w dziesiatkę 🙂

    • Agnieszka 16 listopada 2017, 19:54

      Ja miałam polskie wesele na 140 osób, to z jednej i z drugiej strony po mniej więcej 70 osób. Jeżeli każde z rodziców ma po 4 rodzeństwa to nie jest to rodzina, która się widzi raz na rok. A poza tym jesteśmy dość towarzyscy i sami nasi znajomi i przyjaciele to było ponad 20 osób. Poza tym orkiestra nie oznacza disco polo. Ja nie znoszę disco polo i męczę się na weselach, na których to grają. U nas były polskie i zagraniczne przeboje, pop, rock, jazz, a disco było KILKA największych przebojów granych w każdym radiu, które znają wszyscy. Goście mimo że minął ponad rok do dziś wspominają nasze wesele jako najlepsze na jakim byli, najbardziej kulturalne, wytworne, eleganckie i bogate, perfekcyjnie dopracowane w szczegółach, bez chamstwa, góralskiej muzyki, podtekstow seksualnych i sprosnych zabaw. Nasza koleżanka do dziś raz w tygodniu ogląda nasz film, od deski do deski. Polskie wesele nie oznacza zabawy z obcymi przy wiejskiej muzyce. Wszystko zależy od młodej pary, jej preferencji, chęci i zasobności portfela. Oraz wykonawców skrupulatnie dobieranych.

    • Agnieszka 16 listopada 2017, 20:01

      Źle napisałam, dobrzy koledzy i przyjaciele, bo znajomych na naszym weselu nie było 🙂

    • kashienka 21 listopada 2017, 00:53

      Pati – taka „typowa” impreza też zupełnie nie jest w moim klimacie! Dlatego raz pominęłam ją zupełnie (ślub w Destin), a drugi raz (wesele w Polsce) celowo pominęłam kilka elementów, które mnie na polskich weselach drażniły.

      Agnieszka – zgadzam się! My też mieliśmy wesele w Polsce i od razu zaznaczyłam, że nie chcę, żadnych sprośnych zabaw (typu pompowanie balonika w dwuznacznych pozycjach, brrr) ani disco-polo, ani wódki lejącej się litrami. Można spokojnie zrobić wesele bez tego wszystkiego 🙂 A co do 140 osób to wow, sporą masz rodzinkę 🙂 Ale jak rodzice mają liczne rodzeństwo to faktycznie szybko się „uzbiera”. U mnie i tata i mama mają po jednej siostrze, więc siłą rzeczy rodziny z którą utrzymuje kontakty mam około 20 osób 😉 I tym sposobem razem z najbliższymi przyjaciółmi na polskim weselu mieliśmy 35 osób 😛

  • Paulina G Lifestyle 16 listopada 2017, 12:47 Odpowiedz

    Pięknie! Ja należę do osób bardzo sentymentalnych i jeśli wesele na wyjeździe to tylko w miejscu, w którym byłam już wcześniej i znam 😉 Z moim chłopakiem planujemy wesele w Polsce, jakkolwiek razem z jego rodziną z Hiszpanii. To dopiero będą przygotowania! Dlatego zawsze z ciekawością czytam Twoje weselne posty 😉

    • kashienka 21 listopada 2017, 00:54

      Super polska i hiszpańska rodzina w jednym miejscu <3 Czuję, że będzie się działo! :)))))

  • Michalina 16 listopada 2017, 18:31 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy post! Sama organizuje za rok wlasne wesele i rowniez postawilismy na wyjazd. Slub i wesele odbeda sie w Rzymie, w miescie, gdzie sie poznalismy i mieszkalismy przez rok razem. Rzeczywiscie wszystko trzeba zalatwiac mailowo, ale ja juz od dawna nie mieszkam w swojej miejscowosci rodzinnej wiec i tak zalatwialabym wszystko na odleglosc, Faktem jest, ze jesli ktos nie chce przyjsc, to wyjazdowe wesele jest dla niego super wymowka (samolot, pieniadze, brak ulopu). Natomiast w naszym przypadku masa osob jest wrecz podekscytowana tym, ze moga pojechac na wesele i polaczyc je z wakacjami. Mimo ze mamy sporo osob zaproszonych (dokladnie tyle, ile bysmy zaprosili w Polsce) to kosztowo wychodzi prawie tak samo co „przyzwoite” i eleganckie wesele w Polsce, a widoki, pogoda, klimat i jedzenie bez porownania! Bardzo polecam te opcje! <3

    • kashienka 21 listopada 2017, 00:59

      Ślub i wesele w Rzymie – ale booosko <3 No i wypad na ślub połączony z wakacjami, super sprawa. Na pewno będzie to dla wspaniały dzień i niezapomniane przeżycie!

  • Asia 16 listopada 2017, 22:30 Odpowiedz

    hej hej 😊 my bralismy slub w Tajlandii … pierwszym powodem było oboje tak jak piszesz nie jesteśmy typami którzy lubią być w centrum uwagi…. wielkie wesela to jednak nic dla nas … woleliśmy ten dzień spędzić tylko i wyłącznie we dwoje 😊 drugim powodem było ze z jego rodziny nikt nie umie mówić po polski i praktycznie nikt po angielsku …. a z mojej rodziny tylko tata i 1 z 6 siostr umieją po niemiecku… 😂 także o jakiejkolwiek komunikacji mozna było zapomnieć 😂 chyba ze na migi 🙈 co do organizacji mieliśmy organizatorkę … która przez przypadek zobaczyliśmy w Telewizji 😂 i lepiej trafić nie mogliśmy 😊 była z nami na miejscu … tydzień przed ślubem się widzieliśmy 😊 i już wtedy było wszystko dopięte na ostatni guzik 😊 wszystko super zoorganizowala 😍 a Tajlandię wybraliśmy bo to był urlop naszych marzeń wiec połączyliśmy urlop ze ślubem i podróżą poślubna 😊🙏🏼 spędziliśmy tam święta Bożego Narodzenia i sylwestra i 30
    urodziny już męża 🙈 także Podróż pełna wrażeń 😅
    pozdrawiam

    • kashienka 21 listopada 2017, 02:34

      Tajlandia i ślub we dwoje – idealnie <3 No i to połączenie ślubu z urlopem i podróżą poślubną! Na pewno była to dla Was niezapomniana wycieczka 🙂

  • Majka 18 listopada 2017, 06:05 Odpowiedz

    Kasiu mamy tyle wspólnego! Ślub mamy za 1,5 tygodnia na molo nad Jeziorem Tahoe w Kalifornii, a za rok planujemy zrobić polskie „poprawiny”, chociaż mój narzeczony mówi na to „vows renewal” 🎉 Niewielka grupa, bo aż 9 osób z nami, łączymy to z wypadem na narty i snowboard YAY! Właśnie kompletuje zimowy zestaw ślubny i planujemy użyć własnej kamery 360° do live streaming na fb, żeby znajomi którzy nie dadzą rady dotrzeć mogli z nami być.
    Jak zawsze super notka, jestem absolutnie fanką Waszych przygód.

    • kashienka 21 listopada 2017, 00:57

      Ale cudny plan! Jezioro Tahoe w Kalifornii – idealny klimat na ślub! Brzmi jak marzenie :)))) Ja też miałam live stream tylko z iPhone’a, mój brat nagrywał live dla rodziny w Polsce – ale kamerka 360 stopni to super plan! Oby dzień ślubu był wspaniały <3
      Dziękuję za tyle miłych słów!

  • Betina 20 listopada 2017, 16:10 Odpowiedz

    Bardzo fajny post! Pozdrawiam♡

    • kashienka 21 listopada 2017, 00:54

      Dziękuję bardzo <3

  • Mariola 21 listopada 2017, 19:05 Odpowiedz

    Ja właśnie jestem w trakcie planowania i zdalnego organizowania ślubu na Santorini, do czerwca zostało nam trochę czasu więc myślę, że uda nam się wszystko dopiąć na ostatni guzik i będzie to najcudowniejszy dzień w naszym życiu.

    • kashienka 21 listopada 2017, 22:20

      Ślub na Santorini – ale cuuuudownie <3 Też kiedyś nam taki pomysł przeszedł przez myśl! Cudowna miejscówka!

  • Angelika 25 listopada 2017, 07:25 Odpowiedz

    To my wzieliśmy ślub w jeszcze bardziej nietradycyjny sposób. Ja i mąż poznaliśmy się w Yellowstone, przeszliśmy razem ponad 800 km w tymże miejscu, zakochaliśmy się w sobie i w górach, dlatego ślub wzięliśmy na Grand Teton- druga najwyższa góra w Wyoming- 4200 m. Byłam tylko ja, mąż i osoba udzielająca ślubu plus 2 świadków (ta trójka to nasi przyjaciele z którymi się wspinamy). Dzień do łatwych nie należał- pobudka o 4 am, treking pod góre przez 5 godzin a następnie założenie uprzęży i piękna wspinaczka w górę przez 1,5 godziny na szczycie podpisanie dokumentów [tutaj się zdziwiliśmy że my już nic nie musimy podpisywać tylko wspomniana trójka], przyjaciel z nienacka wyciągnął tort i szampan [ a ja sobie wmówiłam że na sukienkę białą nie znajdę miejsca w plecaku!] i przyszła pora na schodzenie na dół- przy aucie byliśmy około 7pm padnięci i szczęśliwi 🙂 W Polsce planujemy zrobić wesele dla rodziny jednak za 2-3 lata 🙂

    • kashienka 27 listopada 2017, 21:12

      Ale piękny ślub <3 Cudownie! Nietradycyjnie, ale na pewno był to dla Was niezapomniany dzień :)))))) Podziwiam za takie wspinaczki!

Skomentuj

Przepis wynik *