URODA

MAKIJAŻ PERMANENTNY

Codziennie wieczorem, krótko przed pójściem spać zmywam swój makijaż. Jednego dnia mam go na sobie więcej, innego dnia ograniczam się do korektora pod oczy oraz różu na policzki. Jednak nie cały mój makijaż mogę usunąć za pomocą kosmetyków do demakijażu i płatków kosmetycznych. Posiadam na twarzy nieco makijażu, który jest ze mną praktycznie na dobre i złe 😉 Mowa oczywiście o makijażu permanentnym.

Taki makijaż ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy! Szczegółowe informację jak taki zabieg dokładnie wygląda od strony “fachowej” zostawię bardziej zorientowanym w temacie. Ja natomiast przedstawię wady i zalety takiego rozwiązania – z mojego punktu widzenia oraz opowiem o swoim doświadczeniu z makijażem permanentnym na poszczególnych partiach twarzy. Jeśli jesteście zainteresowani tym tematem, to zapraszam do przeczytania posta 🙂

PLUSY I MINUSY MAKIJAŻU PERMANENTNEGO  

Jeśli chodzi o plusy, to przede wszystkim wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda 🙂 Wspaniale jest budzić się rano i nie mieć zupełnie “gołego” oka, tylko delikatny makijaż. To idealna sprawa dla wszystkich, którzy nie są mistrzami make-up (sama zaliczam się do tej grupy). Ile razy Wasza “idealna” kreska wygląda zupełnie inaczej na prawym i lewym oku? Albo jedna brew podkreślona została zbyt mocno i zupełnie nie pasowała do tej drugiej? Makijaż permanentny doskonale sprawdzi się także w sytuacji, gdy chcemy trochę poprawić np. kształt naszych ust lub uzupełnić kawałek brwi, w którym wyskubane kiedyś włoski przestały rosnąć.

Największym minusem makijażu permanentnego jest jego cena. Różni się ona w zależności od salonu kosmetycznego i wielkości miasta, ale trzeba być przygotowanym na wydatek co najmniej kilku stówek. Drugim minusem jest możliwe niezadowolenie z efektu zabiegu – np. zbyt mocny, przerysowany efekt i albo niezbyt odpowiadający nam kształt. Pamiętajcie, że wybór właściwej lingeristki jest najtrudniejszym etapem całego procesu. Najlepiej wybrać się na konsultacje do kilku różnych osób, omówić oczekiwany efekt, poprosić o dokładne wytłumaczenie wszystkich detali i rozwianie wątpliwości.

KRESKI 

Moja przygoda z makijażem permanentnym zaczęła się dawno, dawno temu, kiedy jeszcze trwały makijaż nie był tak popularny jak dziś, a co drugi salon kosmetyczny nie oferował tej usługi 😉 Był to bodajże 2010, albo 2011 rok. Zdecydowałam się wtedy na “zrobienie” kresek górnych i dolnych. Jestem krótkowidzem noszącym soczewki kontaktowe, a moim oczom zdarza się łzawić bez powodu. Każde podkreślenie oczu kredką rozmazywało mi się w ciągu dnia, a moje umiejętności rysowania perfekcyjnej kreski eyelinerem były bardziej niż mizerne (co zresztą nie zmieniło się do dziś). Nie mówiąc już o próbach wykonania makijażu w dniach, gdy zamiast soczewek chciałam ubrać okulary. Bez okularów widziałam lustrze tylko rozmazaną plamę, a malowanie oka w okularach na nosie zbyt wygodne nie jest.

Pierwszy zabieg wspominam jako nieco bolesny, do tego opuchlizna trzymała się przez około dwa dni, ale efekt zdecydowanie był wart zachodu. Moje pierwsze kreski były delikatne, ale bardzo precyzyjne. Oko wyglądało dobrze nawet bez grama makijażu. Każdego ranka spoglądając rano w lusterko cieszyłam się z podjętej decyzji. Na przestrzeni lat poddałam się chyba trzykrotnie lekkiej korekcie moich kresek górnych. Były nadal dobrze widoczne, ale chciałam odświeżyć nieco ich kolor. W pewnym momencie chciałam także pogrubić trochę kreskę. Każdy kolejny zabieg bolał mnie już zdecydowanie mniej, a opuchlizna była praktycznie niewidoczna. Nigdy nie odświeżałam moich kresek dolnych, ponieważ nie czułam takiej potrzeby. Nadal widzę delikatny efekt zabiegu i na tą chwilę takie pokreślenie całkowicie mi wystarcza.

BRWI 

Kolejnym zabiegiem, na który się skusiłam się był makijaż permanentny brwi. Zdecydowałam się na niego sporo później, bo w roku 2015. Jednak dopiero wtedy poczułam potrzebę “zapanowania” nad swoimi brwiami. Mało która kobieta jest ze swoich brwi całkowicie zadowolona, a przecież mówi się to najważniejsza część twarzy! Brwi są najlepszą “ramą” dla oczu, potrafią najlepiej odmłodzić spojrzenie oraz dodać wyrazistości twarzy. Niestety niezadbane, przesadnie “wyskubane” albo za mocno umalowane wcale nie dodają uroku.

Wiele kobiet narzeka na zbyt jasny kolor brwi albo zbyt rzadkie włoski. W moim przypadku nie to wchodziło w rachubę. Mam bardzo ciemną oprawę oczu a włoski na brwiach są dość grube i mocne. Niby super, ale gdybym zapomniała o regularnej regulacji, to wyglądałabym jak towarzysz Breżniew 😉 Jednak to nie konieczność regularnej regulacji była moim problemem, a kształt moich brwi. Mało które brwi są całkowicie symetryczne, ale w moim przypadku każda brew wyglądała jak  od innego pana 😉 Inny kształt, włoski rosnące w innym kierunku, a nawet nieco inna grubość. W dodatku jednak była sporo wyżej od drugiej, co również nie poprawiało sytuacji. Pędzelek, cień czy inne kosmetyki do brwi za bardzo nie były wstanie rozwiązać sytuacji, dlatego znów postawiłam na trwałe rozwiązanie.

 

Gdy zdecydowałam się poprawić kształt swoich brwi, lingeristka musiała je stworzyć praktycznie od nowa 😉 Oczywiście żartuję sobie, ale przyznam, że wyrównanie moich brwi do pożądanego i w miarę równego kształtu kosztowało trochę zachodu. Sam zabieg w porównaniu z wykonywaniem zabiegu na górnej powiece nie bolał prawie wcale. Opuchlizna była praktycznie niewidoczna, a brwi miały tylko nieco ciemniejszy kolor przez kilka dni. Natomiast efekt po wygojeniu przerósł moje najśmielsze oczekiwania! W końcu mogłam cieszyć się pięknym kształtem brwi. I to bez konieczności podkreślaniach ich czymkolwiek! Regulacja także stała bajecznie prosta, bo gdy brew jest wyraźnie nakreślona to pozbycie się zbędnych włosków pęsetą zajmuje kilka minut.

USTA

Ponieważ nie wyobrażam sobie już życia bez makijażu permanentnego i byłam niesamowicie zadowolona ze zrobionych kresek i brwi, w ostatnie wakacje postanowiłam spróbować czegoś nowego. Zdecydowałam się na wykonanie makijażu permanentnego ust. Najczęściej decydują się na nie kobiety, które chcą delikatnie skorygować kształt swoich ust. Ja ze swoich ust jestem zadowolona, jedyne co mogłam im “zarzucić” to odrobinę rozmywający się, blady kontur, który utrudniał podkreślanie ust kredką.

Znów wybrałam się do lingeristki, która tym razem zajęła się moimi ustami. Jednak te, w przeciwieństwie do okolic oczu okazały się bardzo trudne we współpracy. Choć zaraz zabiegu miały bardzo intensywny kolor, to ten szybko bladł i stawał się tak subtelny, że prawie niewidoczny. Byłam w rękach profesjonalistki, więc ponieważ efekt pierwszego zabiegu był zbyt mało widoczny, to został on powtórzony jeszcze dwa razy, by nadać ustom pożądane kolory. Trzy razy moje usta dostały taką porcję barwnika, że powinny być krwiście czerwone, a dopiero po trzecim razie uzyskałyśmy ładnie zarysowany kontur i delikatne cieniowanie.

Ostateczny efekt jest ładny, ale inny niż spodziewałam się. Naoglądałam się w internecie intensywnych kolorów ust, których nie trzeba malować szminką. U mnie zdecydowanie usta nie wyglądają na pomalowane, gdy jestem bez makijażu.  Konkur za to nie wygląda rozmyty i o niebo łatwiej pomalować mi usta niż kiedyś. Jednak ponieważ w moim przypadku kształt ust nie był w żaden sposób poprawiany, to w tym przypadku makijaż permanentny nie odmienił mojego życia o 180 stopni 😉 Zabieg pomimo dobrego znieczulenia był dla mnie bolesny. A moje usta spuchły tak, że przekonałam się, jak wyglądałabym, gdybym kiedykolwiek wpadła na pomysł ich powiększenia i podejrzewam, że nigdy się na to nie zdecyduje 😉

*

Bardzo cenię sobie wygodę posiadania makijażu permanentnego. U mnie takie rozwiązanie doskonale się sprawdziło, a decyzja o zabiegu była najlepszą z możliwych. Z pewnością co jakiś czas będę wykonywać korektę kresek górnych i brwi. Makijaż permanentny utrzymuje się bardzo dobrze, ale delikatna korekta co jakiś czas sprawia, że kolor jest bardziej wyrazisty. Nie wiem natomiast, czy zdecyduję się próbować jeszcze zabiegu na usta. Efekt, który otrzymałam był bardzo subtelny i nie wiem czy wart zachodu. A jakie jest Wasze zdanie na temat makijażu permanentnego?