WENECJA – PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

1524 Wyświetleń 6 komentarzy

Wielu z Was poszukuje tutaj praktycznych wskazówek dotyczących organizowania wyjazdów na własną rękę. Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi sugestiami dotyczącymi wyjazdu do Wenecji. Nasza Wielka Włoska Wyprawa odbyła się dość dawno temu, niemniej jednak do tej pory z sentymentem ją wspominamy. A zwiedzanie Włoch zaczęliśmy właśnie od Wenecji. To miasto położone na wodzie na swoich wielbicieli i krytyków. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy 🙂 Uważam, że Wenecja jest uroczym miejscem i zdecydowanie warto ją odwiedzić. Poniżej garść praktycznych wskazówek dla wszystkich, którzy planują się tam wybrać w najbliższym czasie. Zapraszam!


TRANSPORT


Z Polski do Wenecji można dostać się przede wszystkim samochodem lub samolotem. Tych, którzy zdecydują się na wyprawę autem czeka około 12 godzinna podróż (do pokonania jest mniej więcej 1250 km z centrum Polski). Podróż samolotem jest zdecydowanie szybszym rozwiązaniem – lot trwa nieco ponad 1,5h. Na tę chwilę jednak tylko Warszawa i Kraków oferują bezpośrednie loty do Wenecji. Lecąc z pozostałych miast musimy się nastawić na przesiadkę – najczęściej na terenie Niemiec. My lecieliśmy z Wrocławia i mieliśmy przesiadkę w Monachium. Opcjonalnie można też zdecydować się na lot do Mediolanu lub Bolonii (oba kierunki są dostępne w rozkładzie tanich linii lotniczych) i stamtąd do Wenecji dojechać wynajętym samochodem bądź pociągiem.

Po mieście na wodzie, jak wiadomo, nie bardzo jest jak poruszać się samochodem 😉 Dlatego wszyscy, którzy autem przyjechali, zmuszeni są zostawić je na lądzie. W Wenecji znajdują się dwa duże parkingi dla samochodów osobowych oraz autokarów: Tronchetto i Piazzale Roma. Pamiętam dobrze parkowanie na Tronchetto jeszcze w czasach głębokiej podstawówki, gdy do Wenecji udałam się z rodzicami. Cena, jeszcze w starej włoskiej walucie – lirach, wydawała nam się wtedy wprost astronomiczna! W tej chwili doba na parkingu kosztuje około 25 euro. Z obu parkingów do centrum miasta można dostać się tramwajem rzecznym.

*

Główne lotnisko Wenecji to Marco Polo, a drugie to oddalone o 25 km Treviso (obsługuje tanie linie). Z Marco Polo można dostać się do miasta na przykład niedrogim pociągiem miejskim. Opcjonalnie możecie także dać się omamić panu z żyłką do biznesu, który złapie Was na lotnisku. Uroczy jegomość przywita Was przemiło w swojej okolicy, pomoże z bagażami, opowie ciekawostki o Wenecji i co jakiś czas zapewni, że o nic macie się nie martwić, bo on i KOLEGA dowiozą Was pod sam hotel. Wy z zapałem będziecie słuchać historii, a gdy droga lądowa się skończy to bez protestów dacie się przesadzić do taksówki wodnej prowadzonej przez jego kolegę. Podczas krótkiej jazdy będziecie zachwycać się cudownymi widokami i uczynnością Wenecjan. A gdy przejażdżka dobiegnie końca pan zainkasuje taką należność, jak za rejs gondolą. Ta opcja jest jednak tylko dla tych, którzy mają wypisane JELEŃ na czole 😉

Jeśli chodzi o przemieszczanie się po mieście, to znów zdecydowanie polecam własne nogi. 😉 Tylko w ten sposób można nieco zgubić się główne szlaki i zobaczyć naprawdę cudowne widoki. Wąskie weneckie uliczki przypominają labirynt, a wiele z nich kończy się kanałem 😉 Do dalej ulokowanych miejsc wybierzcie rejs tramwajem rzecznym (vaporetto). Cena biletu to około 7,50$ za jeden przejazd do 75min. Jeśli macie w planach cześciej wybierać taką formę transportu podczas pobytu w Wenecji to warto zdecydować się na 24h/ 48h/ 72h czy 7 dniowe travelcard. No i obowiązkowo rejs gondolą po Canale Grande. Taka przyjemność do tanich nie należy (około 80 euro za 45 min rejsu), ale zdecydowanie warto to przeżyć 🙂


ZAKWATEROWANIE


Hotele w Wenecji są drogie. Zwłaszcza, jeśli chce się mieszkać w samym sercu miasta. Pamiętam, że sama dość długo szukałam naszego noclegu, tak by był blisko placu świętego Marka, a przy tym nie był opcją wyłącznie dla milionerów 😉 W końcu mi znaleźć coś na booking.com i spaliśmy praktycznie 20 metrów od placu świętego Marka (na zdjęciu poniżej widać jak blisko byliśmy). Nie mogę przypomnieć sobie nazwy, ale był to bardzo stary budynek nad samym kanałem z gondolami. Żeby dotrzeć do głównego wejścia musieliśmy ciągnąć walizki dobry kawałek, jak już wysiedliśmy z barbarzyńskiej taksówki wodnej 😉 Z tego co pamiętam cena była dość spora.

Dziś pewnie zdecydowalibyśmy się na wynajęcie mieszkania przez Airbnb – ponoć można znaleźć prawdziwe perełki z pięknym widokiem w cenie sporo tańszej niż hotel. Wtedy jeszcze nie korzystaliśmy z tej opcji. Jeśli macie mocno ograniczony budżet możecie też wybrać nocleg na stałym lądzie i dojeżdżanie na wyspę. Może nie jest to bardzo wygodne rozwiązanie, ale ceny są o niebo niższe!


ZWIEDZANIE


Jeśli chodzi o zwiedzanie Wenecji, to my zdecydowaliśmy się wyłącznie na zwiedzanie na własną rękę. Nie korzystaliśmy wtedy z żadnych wycieczek z przewodnikiem. Dysponowaliśmy papierowym przewodnikiem i moim magicznym notesem, w którym wypisaliśmy wszystkie miejsca, które chcieliśmy zobaczyć. U nas to całkowicie się sprawdziło, bo zobaczyliśmy praktycznie wszystko, co mieliśmy zaplanowane. Nie zdołaliśmy dotrzeć tylko na kolorową wyspę Burano, bo zwyczajnie zabrakło nam dodatkowego pół dnia 😉 Mamy więc pretekst, żeby wrócić kiedyś w te okolice.

Samo wejście do Bazyliki świętego Marka jest bezpłatne, za prawie wszystko inne trzeba niestety płacić 😉 Czasem są to niewielkie kwoty typu 3 euro za osobę, jak w przypadku Muzeum Bazyliki czy Złote Ołtarza. Nieco droższe jest np. wejście na dzwonnicę (Campanilla) – ok. 10 euro czy pałac Dożów – ok. 16 euro. Jednak te miejsca są według mnie zdecydowanie warte zobaczenia! Tym, co niekiedy może odstraszyć turystów, są kolejki. Jeśli mnie pamięć nie myli, to czekaliśmy jakieś 1,5h w kolejce przed wejściem na dzwonnicę! Jednak panoramy są tym co uwielbiam, a ponieważ Dzwonnica jest najwyższym budynkiem w Wenecji – widok był zdecydowanie wart zachodu <3

O tym, co wywarło na nas największe wrażenie napiszę dokładnie w następnym poście na temat Wenecji, ale tutaj powiem, że wybierając się do tego miasta szykujcie się na sporo zwiedzania 🙂 Jest tam tyle przepięknych miejsc, które aż zapierają dech w piersiach. Bazylika św. Marka, której dorównuje chyba jedynie Bazylika św. Piotra w Rzymie, oszałamiający swoim przepychem Pałac Dożów, Most Westchnień z niezwykle ciekawą, więzienną historią, najstarszy i najpopularniejszy most Rialto, piękna bazylika Santa Maria della Salute.. mogłabym opisywać i opisywać 🙂 My na zwiedzaniu Wenecji spędziliśmy trzy naprawdę bardzo aktywne dni:) 


JEDZENIE


Kuchnia włoska jest jedną z moich ulubionych, więc podczas Włoskiej Wyprawy czułam się jak w kulinarnym raju. Zobaczenie po powrocie 5kg więcej na wadze było zdecydowanie przykrym przebudzeniem ze snu 😉 Jednak jak to mówią „no regrets” – było warto 😉

Jedzenie w weneckich restauracjach bywa drogie, a do tego właściciele restauracji próbują czasem wykorzystać niewiedzę turystów. Warto wiedzieć, że ceny podane w menu w większości nie zawierają doliczanego na końcu service i cover charge, czyli opłaty za obsługę i zmianę obrusu. I bliżej placu św. Marka zdecydujemy się zjeść – tym ceny będą wyższe, a dania niekoniecznie „najlepsze z najlepszych”. Na samym placu zresztą płaci się głównie za widok, a często – również za piękną muzykę na żywo. Obiadu tam jedliśmy, ale sama kawa kosztowała 12 euro.

Co zjeść w Wenecji? Oczywiście słynną pizzę i przepyszne makarony! Nie wiem jak Włosi to robią, ale u nich nawet najzwyklejsza Margheritta smakuje rewelacyjnie! I mówię to ja, która zwykle nie zamawia pizzy bez co najmniej siedmiu składników 😉 Pasty to kolejny włoski specjał – smak makaronu jest niepowtarzalny, niezależnie od dodatków, z jakimi zostanie podany. Ja wtedy jeszcze jadłam owoce morza i muszę powiedzieć Wam, że właśnie to makarony z frutti di mare smakowały mi najbardziej. Na deser warto spróbować przepysznych włoskich lodów albo rewelacyjnego tiramisu. Jeśli chodzi o alkohol, to moje podniebienie podczas wyjazdu podbił aperol spritz. Bazuje on na likierze z gorzkiej pomarańczy oraz wynaleziony właśnie w Wenecji napój bellini będący połączeniem wina musującego Prosecco i nektaru brzoskwiniowego.

*

Byliście w Wenecji? Jak Wam się podobało? Może dorzucilibyście coś z praktycznych porad, dla ludzi, którzy planują się wybrać do miasta położonego na wodzie? 🙂

6 Komentarzy
  • Magdalena 13 października 2017, 09:31 Odpowiedz

    Byłam dwa razy. Odbyło się to w przeciągu 5-6 lat i z przykrością zauważyłam, jak Wenecja niszczeje 😢 Korzystaliśmy także z tramwajów wodnych, a zwiedzanie odbyło się z przewodnikiem.

    • kashienka 16 października 2017, 16:45

      To bardzo przykre, ale słyszałam już od kogoś taką samą opinię 🙁 Ja byłam ostatni raz „za dzieciaka” więc za bardzo nie pamiętam, czy coś wyglądało inaczej w tym względzie niż 2 lata temu.

  • www.misstwentysomething.com 13 października 2017, 14:52 Odpowiedz

    Bylam w tym roku we wrzesniu. Niestey wlasnie tam pierwszy raz mialam problem z Airbnb i ostatecznie ze swoja przyjaciolka wyladowalysmy w hotelu. Mimo to, Wenecja bardzo mi sie podobala!

    Pozdrawiam Cie Kasiu!

    • kashienka 16 października 2017, 16:47

      Ooo, niedobrze to słyszeć 🙁 DObrze, że udało Wam się znaleźć inny nocleg na szybko! A Wenecja robi wrażenie, to prawda 🙂

  • Olgietta.com 22 października 2017, 11:37 Odpowiedz

    piekna Wenecja….ja bylam tam juz z dobre 15 lat temu i bylam bardzo oczarowana… zreszta uwielbiam Wlochy generalnie… ale mialam pecha, bo spedzilam wowczas 10 dni we Wloszech ok godz od Wenecji i akurat w tym dniu, w ktorym wybralam sie do tego miasta padal deszcz w Wenecji! jeden jedyny dzien (czego poranek jak wyruszalismy z naszej miejscowosci nie zapowiadal). Pojechalam z kolezanka na wlasna reke, bez przewodnika, miejskim autobusem do portu ok 15 min, stamtad promem do Wenecji ok 45min…. bylo bardzo cieplo ale mokro
    pamietam, jak na Piazza San Marco podesty poustawiali, bo wody bylo po lydki albo wiecej 😀
    i pamietam tez, ze jak doznalam szoku jak zamowilysmy sobie capuccino i ile zaplacilysmy za ten serwis! 😀 ale polecam piekne miasto, zreszta Twoje zdjecia oddaje je idealnie

    • kashienka 23 października 2017, 19:11

      No to faktycznie niezły pech z tym deszczem! My tak mieliśmy w San Marino. Podczas wycieczki trafiliśmy na deszcz i olbrzymią mgłę. Zwykle można podziwiać tam piękne widoki, a my nie zobaczyliśmy praktycznie nic i przemokliśmy do suchej nitki! No cóż, zawsze jest pretekst żeby wrócić – Ty do Wenecji, a my do San Marino 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *