GORSZA KREW, CZYLI DLACZEGO EUROPEJCZYK NIE MOŻE BYĆ KRWIODAWCĄ W STANACH?

9438 Wyświetleń 30 komentarzy

Rzadko piszę posty pod wpływem emocji, zwłaszcza tych niezbyt pozytywnych. Zwykle staram się najpierw ochłonąć i spojrzeć na temat z większym dystansem. Cóż, dzisiaj nie będzie dystansu ani obiektywnego spojrzenia na temat – jestem mocno rozczarowana i chcę wyrzucić to z siebie jak najszybciej! Miałam dzisiaj dodać zupełnie inny post. Chciałam pokazać Wam kolejne zrealizowanie postanowienie z mojego Projektu 30 (czytaj tutaj). Tym razem chciałam zrobić coś dobrego dla innych – oddać krew. Jednak z jednostki krwiodawstwa zostałam odprawiona z kwitkiem. I to w moim przekonaniu – z naprawdę mało racjonalnej przyczyny. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego Europejka nie może być krwiodawcą w Stanach – zapraszam do przeczytania posta.


*

Chciałabym z dumą napisać, że w Polsce byłam czynnym krwiodawcą. Ale nie byłam. Krew jako dawca oddałam jeden raz. A ile było z tym zachodu! Dużo czasu minęło zanim w ogóle zdecydowałam się spróbować. Mimo, że jestem dzieckiem diagnosty analityki medycznej to stresuje mnie pobieranie krwi. Teoretycznie wiem, że trwa krótko i nie boli, ale w praktyce wolę, żeby ktoś mnie wtedy trzymał za rękę i w żadnym wypadku nie mogę spojrzeć na igłę ani krew.. bo robi mi się słabo. Decyzja o tym, żeby oddać krew, nie na potrzeby badań, ale dla kogoś innego, nie była zatem łatwa. A gdy już ją podjęłam, zaczęły się kolejne schody.

Minimum pięć razy podchodziłam do oddawania krwi – i zawsze znajdowano jakieś przeciwskazania. Pierwszy zdyskwalifikował mnie epizod z niedoczynnością tarczycą w przeszłości. Musiałam wybrać się do endokrynologa, który potwierdził, że mogę być dawcą krwi. Innego razu, nie minęło wymagane 6 miesięcy od zrobienia piercingu, więc odesłano mnie do domu. Następnym razem problemem była moja waga (to było dawno temu!). Próbowałam wprawdzie na wagę wejść z cięższą torebką, ale próba oszustwa nie przeszła i waga ostatecznie wskazała liczbę niższą niż wymagane 50 kg. Kolejna porażka. Pamiętam że raz miałam za niskie ciśnienie i próbowałam je podnieść biegając w szpilkach wokół fontanny przy poznańskim Regionalnym Centrum Krwiodawstwa 😉 A raz podczas próby oddania krew zwyczajnie leciała zbyt wolno i nie udało utoczyć tych 450 ml z mojej żyły.

Miałam w sobie sporo samozaparcia, ale w końcu udało mi się tę krew oddać. Dobrze pamiętam, że uczucie satysfakcji z tego powodu było ogromne. Wiedziałam, że kiedyś będę chciała to powtórzyć. Stało się jednak tak, że kolejną próbę podjęłam dopiero po 6 latach.

*

Na mojej liście w ramach Projektu 30 również znalazło się postanowienie podzielenia się tym najcenniejszym darem z drugim człowiekiem. Krew jest wciąż bardzo potrzebna, ponieważ mimo ogromnego postępu w medycynie nie udało się wyprodukować jej sztucznego odpowiednika. Znów trochę zeszło mi by zmobilizować się do wyjścia poza swoją strefę komfortu. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, gdy powiedziałam ostatnio o moim planie mężowi, ten zdecydował się oddać krew razem ze mną. Po raz pierwszy w życiu, bo nigdy wcześniej tego nie robił! Cieszyłam się z tego bardzo, bo wiadomo we dwójkę zawsze raźniej. No i to właśnie Brian podszedł od razu za ciosem i zapisał nas na dzisiaj do stacji OneBlood, gdzie można podzielić się krwią.

Początkowa procedura wygląda dość podobnie jak w Polsce. Zarejestrowano nas w bazie, zbierając wszelkie możliwe dane. Potem dostaliśmy do wypełnienia kwestionariusz z mnóstwem pytań, w celu wyeliminowania wszystkich potencjalnych zagrożeń. Kto kiedykolwiek oddawał krew w Polsce ten dobrze wie, jak to wygląda. Brian poszedł na pierwszy ogień, więc gdy on kończył już  swoje oddawanie krwi, ja zostałam dopiero poproszona na rozmowę z lekarzem. Nie spodziewałam się żadnych problemów, bo wyniki mam książkowe, nie choruję ani nie biorę żadnych leków. Kwestia zbyt niskiej wagi też już dawno przestała być problemem … 😉

Jednak mimo, że większość oceniłaby mnie jako potencjalnie idealnego krwiodawcę – zostałam powiadomiona, że krwi oddać nie mogę. Ani teraz, ani… NIGDY. Powód? Jestem w gronie osób, które od roku 1980 do 1996 przebywały w Europie przez łącznie pięć lat. Czyli w USA jestem postrzegana jako.. zagrożona chorobą Creutzfeldta-Jakoba, znaną także pod nazwą choroby wściekłych krów.

*

CDJ to rzadka, śmiertelna choroba neurodegeneracyjna. Choć może mieć ona różne podłoża, np. genetyczne to najbardziej rozpowszechnione zostały przypadki choroby powstałe na skutek zjedzenia skażonego mięsa wołowego i jego przetworów takich jak żelatyna, pochodzących od krów na BSE. Najwiecej zachorowań odnotowano w Wielkiej Brytanii w latach 80 i 90.

Za przepisy i regulacje dotyczące krwiodawstwa odpowiada specjalna jednostka amerykańskiego Departamentu Żywności i Leków (FDA). Właśnie ona wydała takie zalecenia dotyczące zmniejszania ryzyka zagrożenia przenoszenia choroby Creutzfeldta-Jacoba.  Pozbawiono możliwości oddawania krwi nie tylko Brytyjczyków, ale osoby które mieszkały w krajach, do których mięso z Wielkiej Brytanii było eksportowane. I na tej podstawie NIKT kto spędził w Europie łącznie pięć lat nie może oddać krwi. Dotyczy to oczywiście także Amerykanów, którzy mieszkali w Europie łącznie przez pięć lat, czyli na przykład żołnierzy, którzy stacjonowali w europejskich krajach.

Choroba Creutzfeldta-Jakoba wciąż jest chorobą niewyleczalną i nie ustalono ram czasowych, w których pojawiają się jej pierwsze symptomy. Tak więc z możliwości krwiodawstwa wykluczono wszystkich, nawet tych, których szanse na zarażenie są praktycznie równe zeru. Tak jak chociażby mnie. Gdy usłyszałam od lekarza, że nie mam tutaj szansy na oddanie krwi to zrobiło mi naprawdę przykro. Zresztą sam lekarz przyznał, że ten przepis wydaje mi się nieco idiotyczny, zwłaszcza, że w Europie ta sama krew została by przyjęta przez stacje krwiodawstwa z wdzięcznością. Niestety nie mam żadnej możliwości by za oceanem zostać krwiodawcą, chyba że za kilka/kilkanaście lat zmienią się przepisy w tym względzie…

Pocieszono mnie, że przynajmniej dzięki mnie mój mąż zdecydował się na oddanie krwi i być może będzie robić to cześciej. Jednak dzisiaj ten argument mnie za bardzo nie cieszy 🙁 Mieliście pojęcie, że w Stanach Europejczyk nie może być krwiodawcą?

30 Komentarzy
  • Anna 28 października 2017, 22:02 Odpowiedz

    Z Twojego postu wynika, że jeżeli urodziłam się w Europie przed latami osiemdziesiątymi i po 96, to mogę oddawać krew. Czyli jakaś część Europejczyków może to zrobić. Ale faktycznie głupi przepis, przecież krew jest na wagę złota i jesteś zdrowa. Rozumiem przymus odczekania 6 miesięcy od zrobienia piercingu/tatuażu, minimalną wagę 50 kg i powód niskiego ciśnienia jako odrzucenie. Moją koleżankę też raz odrzucili, bo za mało ważyła. 🙂 Ja również oddaję krew, ale aktualnie nie mogę z powodu leków, które biorę. Ja właśnie lubię oddawać krew, nawet nie stresuje mnie patrzenie się na igłę. Chyba jestem do tego przyzwyczajona, bo jako dziecko sporo przebywałam w szpitalu. 🙂 Ah rozpisałam się. Mam nadzieję, ze kiedyś będziesz mogła oddać krew w USA.

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:24

      Tak, racja – część Europejczyków może. Jednak jeśli urodziłaś się przed latami 80., ale w latach 80-96 spędziłaś łącznie pięć lat w Europie to wtedy jesteś wykluczona. Najlepiej mają osoby urodzone po 96 roku, ale one w zasadzie dopiero wchodzą w dorosłość, więc grupa potencjalnych dawców jest w tym przypadku mała.
      Podziwiam za możliwość patrzenia na igłę i zero stresu przy pobieraniu! Dzięki za długi komentarz 🙂

  • Sylwia 28 października 2017, 22:07 Odpowiedz

    Rozumiem co czujesz, miałam podobny przypadek w Polsce, gdy po ukończeniu 18 lat chciałam iść pierwszy raz dodać krew odprawiono mnie z kwitkiem, bo wyszło, że mam anemię oraz, że choroba, którą przechodziłam w dzieciństwie uniemożliwia mi oddawanie krwii do końca życia, jednak dawcą szpiku już mogę być.

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:26

      Przykro mi, że choroba i anemia uniemożliwiły Ci bycie krwiodawcą. 🙁
      Ja właśnie czytam wszystko na temat bycia dawcą szpiku i mam nadzieję, że już wkrótce podejmę decyzję!

  • Nick 28 października 2017, 22:10 Odpowiedz

    Tak, to prawda i jeszcze większa głupota z tym oddawaniem krwi. My wszyscy z Europy mamy chorobę wściekłych krów. Następny dowód na to,że czasem nie należy mówić prawdy.
    Znam wielu ludzi z Europy, którzy sukcesywnie oddają ten życiodajny płyn.

    ps.
    To dopiero początek jednego z absurdów amerykańskich 😉

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:27

      No właśnie ja zawsze w takich przypadkach mówiłam prawdę, bo nie chciałam być potencjalnym zagrożeniem dla nikogo z jakiegokolwiek powodu 🙁 Ale nie spodziewałam się, że to choroba wściekłych mnie wykluczy z oddawania krwi!

  • Madonna 28 października 2017, 22:48 Odpowiedz

    To jak jakiś niewidoczny stygmat ‚ nie bo coś tam’. Chęci miałaś dobre więc nie przejmuj się. Chociaż więcej krwi dla ciebie – jakkolwiek głupio to nie brzmi 😀

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:28

      Wiesz jak to mówią „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane” 😉 Krwi finalnie nie oddałam, więc nikt nie skorzystał. Mam nadzieję, że uda mi się z kolejnym pomysłem.

  • Anna 28 października 2017, 23:19 Odpowiedz

    Przepis jak przepis, można się spierać czy sensowny. Nie znam dokładnego przebiegu choroby, okresu jej utajenia czy tego, że mozna byc jej nosicielem nie będąc chorym ( tak.jak z hiv). Może jest przesadzony ten przepis ale na pewnoe nie zupełnie bezpodstawny. A tytuł… europejska gorsza krew… Z tekstu wynika, że ludzie urodzeni po ’96 roku spokojnie mogą tą krew oddawać, nie jest to kwestia pochodzenia a przebywania w pewnych okolicach w określonych ramach czasowych. Clickbait aż boli niestety. No i nie rozumiem tej wściekłości. Szanse są prawie równe zeru, jednak nadal istnieją, a obawa przed roznoszeniem śmiertelnej choroby jest w sumie uzasadniona.

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:33

      Nie mówię, że przepis zupełnie bezpodstawny, bo wiadomo, że chodzi o zdrowie potencjalnych krwiobiorców. Ale skreślanie wszystkich z tego powodu wydaje mi się przesadą bo lekarz sam przyznał, że gdy jest pilna potrzeba to zdarza się, że biorą krew od jednostek krwiodawstwa w Europie. Wtedy już ta krew nie jest „be”?
      A co do tytułu, to pisałam ten tekst, jak zaznaczyłam na początku, pod wpływem emocji i impulsu, więc może stąd ta generalizacja.

  • Elżbieta 29 października 2017, 02:29 Odpowiedz

    Mój mąż (NIemiec) ma bardzo rzadką grupę krwi (B rh – ) i był przez całe swoje dorosłe życie honorowym krwiodawcą (w Niemczech). Podczas pobytu w Polsce usłyszałam apel (chyba w TV),że ktoś,kto przebywa w Akademii Medycznej w Gdańsku pilnie takiej krwi potrzebuje.Pojechaliśmy więc natychmiast do Gdańska i zgłosiliśmy się w AM.Tam nam podziękowano,ale krwi od mojego męża nie pobrano,bo…………………….nie jest Polakiem……

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:35

      Serio?! Masakra, nie wiedziałam, że w Polsce też taka dyskwalifikacja! Zwłaszcza w sytuacji pilnej potrzeby.

  • Karola 29 października 2017, 08:44 Odpowiedz

    Oddaję krew w Polsce i u nas w kwestionariuszach też są pytania, które dyskwalifikuja dawców jeśli przebywali w Afryce w danych latach lub wielkiej brytanii. Więc nie uważam, że to jest na zasadzie gorszej krwii.

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:37

      Tak, też kiedyś widziałam takie pytania. Jednak zwykle jest to na takiej zasadzie, że musi minąć jakiś „okres ochronny” od momentu przebywania w tym kraju i później krew można już oddawać. Ja tutaj wg obecnych przepisów nie będę mogła oddać jej już nigdy.

  • Wera 29 października 2017, 09:38 Odpowiedz

    Fajny wpis, bo uświadomił mi kolejny absurd USA, o którym nie miałam pojęcia, a samą Amerykę uwielbiam (bardziej za krajobrazy i styl życia niż za politykę i sposób rządzenia). Ja oddaje regularnie krew w UK, jako Polka. I mimo, że często narzekam jak niektórzy Angole są głupi (serio zaczynają dorównywać niektórym Amerykanom!), to nagle sobie po Twoim wpisie uświadomiłam, że przynajmniej pod tym względem mają trochę więcej rozsądku (w końcu w latach 1980-1996 mieszkałam w Europie, no i jakby nie było to w UK szalała choroba wściekłych krów – no chyba, że myślą, że nie mają nic do stracenia biorąc krew od obcokrajowców haha ;)). W Polsce krwi nigdy nie oddawałam – z wielu powodów, bynajmniej nie zdrowotnych. Jednak cieszę, że w UK zaczęłam być regularnym dawcą (oddałam krew już 9 razy), z czego jestem bardzo dumna. Za to mój chłopak Angol, nigdy krwi nie oddawał. W przeciwieństwie do Ciebie jakoś nie udało mi się go namówić 🙁 Pozdrawiam!

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:41

      Ja też wiele rzeczy w Stanach uwielbiam, ale niestety absurdy często się tutaj zdarzają 🙁
      Super, że jesteś regularnym krwiodawcą 🙂 No i że możesz oddawać. Swoją drogą gdyby Anglicy tak do tego podchodzili jak Amerykanie to u nich nikt by chyba nie mógł oddać krwi, bo prawie wszyscy są potencjalnie zarażeni!

  • asia | MyNaSwoim.pl 29 października 2017, 17:38 Odpowiedz

    Ale to chore. Masakra. Z jednej strony ich rozumiem ale no właśnie – skoro w Polsce by przyjęto to dlaczego?! Leo, why?
    Nie wiem jaki termin przydatności ma krew ale przecież mogliby ją nawet trzymać jako rezerwę rezerw. Gdy nóz na gardle użyjemy.

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:43

      No właśnie ponoć w sytuacjach podbramkowych krew z Europy jest wysyłana do Stanów! I wtedy podają tutaj taką właśnie „potencjalnie zarażoną”, bo w Europie są przecież inne przepisy. Nie rozumiem tego zupełnie 🙁

  • Magda 30 października 2017, 20:49 Odpowiedz

    Spotkałam się z tym przepisem, gdy chciałam oddać mleko do banku mleka. Te instytucje zbierają mleko od matek, które maja go w nadmiarze, i następnie przekazują wcześniakom i niemowlętom, które z różnych przyczyn nie mogą być karmione przez matki. Niestety wszystkie banki miały to ograniczenie w swoich regulaminach 🙁

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:44

      Nie miałam pojęcia, że istnieje coś takiego jak bank mleka! No ale widzę, że ten przepis działa wszędzie.. 🙁

  • Ania 30 października 2017, 22:44 Odpowiedz

    Tak wiedziałam, bo w mojej firmie co 3 miesiące mamy blood drive i zawsze zachęcają do przeczytania warunków oddawania krwi. Pierwszy raz jak przyjechali to chciałam iść, w Polsce byłam honorowym krwiodawcą, i jak przeczytalam o tym ze jestem tutaj na starcie zdyskwalifikowana to tez mi się przykro zrobiło. Żeby zrobić coś innego dobrego – byłam wolontariuszem w centrum kultury. USA oferuje bardzo dużo możliwości wolontariatu. Pozdrawiam z Miami!

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:45

      To właśnie mi też było cholernie przykro, że zostałam zdyskwalifikowana już na starcie 🙁 Ale myślę już, jak pomóc w inny sposób!

  • Magda 31 października 2017, 09:05 Odpowiedz

    Głupota i strata szansy kogoś komu można by pomoc. Liczą się Troję chęci i zaangażowanie , miałaś dobre zamiary i to si liczy : )

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:46

      „Dobrymi chęciami piekło wybrukowane” 😉 Finalnie niestety nikomu nie pomogłam 🙁 Ale myślę już nad inną formą pomocy i mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez przeszkód!

  • Symforyna 31 października 2017, 18:39 Odpowiedz

    Nie wiedziałam o tym, ale w sumie nie jest to aż tak bezsensowne. Skoro nie wiadomo, na ile ta choroba nie ma szansy kiedyś się uaktywnić/być we krwi dawcy, to lepiej nie ryzykować. Ja urodziłam się po roku 96, ale krwi i tak nie mogłabym tam oddać, bo zdrowie nie pozwala 🙁

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:51

      Nie mówię, żeby zupełnie ignorować kwestię tej choroby w oddawaniu krwi bo wiadomo, że tutaj chodzi o zdrowie i życie krwiobiorców. Ale wydaje mi się przypadków CDJ nie było aż tyle (zwłaszcza w Polsce), by na starcie skreślać wszystkich potencjalnych krwiodawców, którzy przebywali w Europie. Zwłaszcza, że dużo się słyszy, o dużym zapotrzebowaniu na krew.
      Przykro mi, że Ty nie możesz być krwiodawcą 🙁

  • Agnieszka 3 listopada 2017, 22:15 Odpowiedz

    Wynalazłam, że z kolei u nas wykluczeni byliby Brytyjczycy… ” przebywający łącznie przez 6 miesięcy lub dłużej na terytorium Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Republiki Francuskiej lub Irlandii w okresie od dnia 1 stycznia 1980 r. do dnia 31 grudnia 1996 r.;”

    • kashienka 7 listopada 2017, 19:53

      Nie wiedziałam zupełnie o tym przepisie – a tyle razy wypełniałam tę ankietę 😉 6 miesięcy to bardzo krótki okres czasu na przestrzeni 16 lat!

  • Malwina 11 listopada 2017, 16:52 Odpowiedz

    Ale jaja… a u nas nie pogardza taką krwią… Ten post przypomniał mi, że musze iść oddać krew. Długo czekałam na taką możliwość, bo albo byłam w ciąży, albo karmiłam i teraz w końcu mogę iść oddać, ale jakoś ciężko mi się zorganizować:)

    • kashienka 15 listopada 2017, 04:56

      No dokładnie. Fajnie, że chcesz oddać krew – a co do mobilizacji, to wiem, że czasem ciężko się zmobilizować dlatego życzę by Ci się to udało 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *