ŚLUB I WESELE

NASZE RUSTYKALNE WESELE

Czas na kolejny post z cyklu “Ślub i wesele” bo wydaje mi się, że ta kategoria jest jedną z chętniej czytanych na blogu 🙂 Pewnie dobrze wiecie, że my z Brianem nasz Wielki Dzień świętowaliśmy dwa razy. O powodach, dlaczego zdecydowaliśmy się na drugie wesele pisałam tutaj. Wiecie również, że motywem przewodnim drugiej imprezy był styl rustykalny. Ostatnio pokazywałam Wam, jakimi pomysłami z Pinteresta inspirowałam się przy wyborze dekoracji (czytaj tutaj). A ponieważ w zeszłym tygodniu dostałam całą zdjęciową fotorelację od naszych fotografów, dziś pokażę Wam jak wyglądało nasze rustykalne wesele w kwestii strojów i dekoracji 🙂


STROJE

Jak już wspominałam Wam przy okazji wpisu o strojach i dekoracjach na naszym zeszłorocznym ślubie i weselu (tutaj), cenię prostotę. Już gdy poszukiwałam sukni w zeszłym roku, zdecydowana większość modeli w salonów ślubnych wydawała mi się zbyt strojna. Choć niektóre panny młode doskonale wyglądają w takich olśniewających kreacjach, ja kompletnie nie czułam tego stylu. W swojej zeszłorocznej sukni czułam się doskonale, ale ponieważ nie chciałam zakładać jej jeszcze raz – zdecydowałam się na coś w dość podobnym stylu. Tym razem także postawiłam na kolor śmietanowy, gipiurową koronkę i lekki zwiewny dół. Jednak tym razem moja sukienka była krótka, zamiast odkrytych ramion miałam krótki rękaw. Tym razem suknia nie była z salonu, lecz szyta przez krawcową, według mojego projektu 🙂 Jednak ja również czułam się w niej równie rewelacyjnie!

Ponieważ temat przewodni i kolorystyka drugiego wesela była różna, tym razem wybrałam także zupełnie inne dodatki. Jak wiecie kocham wianki we włosach. W zeszłym roku jednak wianek nie pasował mi do “koncepcji” i celowo zastąpiłam go pojedynczym kwiatem wpiętym we włosy. Jednakże w tym roku mało co pasowało mi tak bardzo do motywu rustykalnego wesela i odrobiny stylu boho, jak właśnie romantyczny wianek na głowie! Początkowo chciałam zamówić wianek ze sztucznych kwiatów, w obawie, że żywe nie wytrzymają całej nocy. Ostatecznie jednak zdecydowałam się na zamówienie żywego i był to strzał w dziesiątkę. Przygotowany tego samego dnia dzielnie towarzyszył mi do końca imprezy i nawet na następny dzień wyglądał świetnie.

*

Oprócz kwiatowego wianka miałam także bukiet 🙂 Wykonany był z takich samych kwiatów, co wianek, więc całość wyglądała spójnie. Jeśli zaś chodzi o same kwiaty, które zostały użyte do ich wykonania, to nie mam pojęcia jak się nazywają 😉 Zostawiłam pani florystce wolną rękę, sugerując tylko by kwiaty były w kolorze butów.

Właśnie… buty! Z butami były przeboje 🙂 Przywiozłam ze sobą do Polski cieliste szpilki, które chciałam ubrać na wesele. Problem w tym, że moja mama zauważyła, że szpilki są na mnie… o dobre pół rozmiaru za duże 😀 Nie pytajcie, jakim cudem przez rok tego nie zauważyłam! Zaczęły się gorączkowe poszukiwania butów. W międzyczasie zamarzyły mi się kwiatowy print. Ponieważ nie mogłam znaleźć idealnych butów w Polsce zamówiłam w USA, żeby przywiózł je Brian. Oczywiście prawem Murphego wysyłka się opóźniła i mąż zasuwał po nie przez pół Tampy do siedziby UPS w dniu swojego wylotu 😉 Inna sprawa, że potem w ferworze podróży zupełnie o nich zapomniałam i przymierzyłam je dopiero w dniu wesela! A pani florystka mimo, że widziała buty tylko na zdjęciu idealnie dobrała kolory i stworzyła piękną kompozycję.

Biżuteria którą miałam na sobie była całkowicie minimalistyczna. W uszach miałam kolczyki, które noszę na codzień a na lewej ręce – delikatną srebrną bransoletkę.

Znów o moim stroju wyszedł cały elaborat, a o Briana będzie jeden akapit 😉 Mój mąż nie zwolennikiem oryginalnych pomysłów typu szelki czy tweedowy kapelusz. Ponieważ chciałam żeby czuł się komfortowo w swoim stroju, po krótkiej dyskusji postawiliśmy na sprawdzoną klasykę. Dwuczęściowy garnitur z dość cienkiego materiału w kolorze ciemnego grafitu oraz biała, prosta koszula. Żeby dodać temu klasycznemu strojowy trochę rustykalnego klimatu, dobraliśmy do niego muszkę w kwiatowy print. Do tego kwiatek w butonierce w kolorze mojego bukietu.

DEKORACJE:

Choć kusiła mnie opcja wesela w stodole i i miałam nawet pomysł do wykorzystania w tym celu stodoły w rodzinnym domku na wsi, to jednak trzeba było zejść nieco na ziemię i wybrać opcję restauracji 😉 Skoro pomysł stodoły odpadł, to wybór padł na …stajnię, a konkretnie Karczmę Stara Stajnia, mieszcząca się w pobliżu mojego rodzinnego Pleszewa. Ciężko byłoby było znaleźć bardziej rustykalne miejsce w okolicy! Malowniczy położony wśród zieleni ośrodek składa się z karczmy, hotelu oraz stadniny koni. Sama restauracja bardzo wpisuje się w tematykę country – jest cegła, dużo drewna, starodawny kominek oraz bryczka na wejściu. Ponieważ samo miejsce nawiązywało w sposób oczywisty do motywu rustykalnego, strona dekoracyjna przyjęcia była w pewien sposób ułatwiona.

Choć nie musieliśmy mocno szaleć z dekorowaniem sali, to jednak chciałam przecież wykorzystać trochę z pięknych pinterestowych inspiracji 🙂  “Gdyby moja babcia widziała…” powiedziała moja mama tworząc te nasze rustykalne dekoracje “że jej prawnuczka używa juty jako motywu dekoracyjnego na swoim weselu, to by się za głowę złapała!”. Fakt, kilkadziesiąt lat temu juta kojarzyła się tylko i wyłącznie z workami na ziemniaki i nikt nie wpadł by na pomysł, by mogła służyć za ozdobę :))))))

*

Na naszym przyjęciu motyw juty przewijał się cały czas. Od zaproszeń, poprzez dekorację stołów, a na małych suwenirach dla gości skończywszy. Zaproszenia były w sumie jednym z niewielu kupionych elementów. I podejrzewam, że gdybym wiedziała jak ciężko będzie mi się porozumieć mailowo z firmą to i pewnie i to pewnie i z tego bym zrezygnowała na rzecz własnego wykonania. Sporą część dekoracji wykonaliśmy bowiem sami. Yyy.. to tak jakby mrówka idąc koło słonia powiedziała “ale tupiemy, co?” 😀 Ja do wielu manualnych prac mam dwie lewe, Brian to w ogóle o wszystkim dowiedział się w dniu wesela, więc w kwestii własnoręcznych dekoracji najbardziej wykazała się moja Mama 🙂 Ponieważ ma smykałkę do tworzenia takich cudeniek, to większość dekoracji była jej autorstwa – od winietek, przez wazoniki na stół po wspomniane wcześniej upominki dla gości. Pięknie jej to wyszło <3 Jeśli chodzi o kwiaty, to do dekoracji sali wybraliśmy wyłącznie gipsówkę z zielonym przybraniem 🙂