PROGRAM AU PAIR: PIENIĄDZE

1399 Wyświetleń 14 komentarzy

Przyjęło się, że o pieniądzach się nie rozmawia. A już zwłaszcza o tych zarobionych, bo przecież pytanie kogoś o wypłatę jest takie wścibskie i niekulturalne 😉 I ja widzę, że czasem w mailach nieśmiało poruszacie temat pieniędzy na programie au pair, ale tak delikatnie i owijając w bawełnę, że nieraz ciężko mi dokładnie wyłapać o co chodzi. Bo informacje ILE się zarabia to można znaleźć na pierwszej lepszej stronie, ale już co dalej z tą kasą to do końca nie wiadomo – za co się płaci samemu, za co płacą hości, co z edukacją i podróżowaniem, czy można dorobić „na lewo”, na co starcza kieszonkowe i czy można coś zaoszczędzić przez ten rok? Skoro wątpliwości pojawia się sporo, to na tapetę biorę ten nieszczęsny temat, jak to naprawdę jest z tymi zarobkami au pair. Kto jest zainteresowany tą kwestią, to zapraszam do czytania 🙂


Tygodniowa wypłata każdej au pair w Stanach jest ustanowiona z góry przez Departament Stanu i wynosi $195.75. Nie ma więc znaczenia jaką wybierzecie agencję i w jakim stanie wylądujecie – decydując się na udział w programie, tyle właśnie możecie zarobić według litery prawa. Zaokrąglić można to oczywiście do dwóch stówek tygodniowo – słyszałam tylko o jednym przypadku, gdy host rodzina dawała au pair odliczoną co do centa (!) tygodniówkę.

Myślę, że żadna z Was nie łudzi się, że na program jedzie się w celu zarobkowym. Jeśli chcecie zarobić, to praca przy ogórkach na jakiejś niemieckiej prowincji będzie zdecydowanie lepszym pomysłem. Au pair to program wymiany, opierający się na specyficznych zasadach i zdecydowanie szczególnie kierowany jest dla osób, które chcą zwiedzić kawałek świata, podszkolić język oraz poznać życie w innym kraju. Pieniądze, które się zarabia nazywane są zresztą nie pensją, a kieszonkowym, które ma służyć fajnemu spędzeniu czasu za oceanem. Można oczywiście, na upartego, nie wydawać więcej niż niezbędne minimum, a czas wolny zamiast na wyjazdach spędzać oglądając TV, ale czy wtedy warto jechać aż za ocean?

Wiele dziewczyn przed wylotem przelicza sobie przyszły zarobek na złotówki i uśmiecha się do wizji portfela wypchanego banknotami 😉 Ja również popełniłam ten błąd, przyznaję! Przeliczyłam wtedy dolary na złotówki (wtedy kurs wynosił 1USD = 3,5PLN z tego co pamiętam), pomnożyłam razy cztery i porównałam ze swoją polską średnią miesięczną pensją. Wyszło więcej, a tu jeszcze nie będę musiała płacić za mieszkanie… kalkulowałam sobie, a w oczach miałam już znaczki dolara jak bohater starej disneyowskiej kreskówki 😉 Niestety, jak już wielokrotnie podkreślałam, przeliczanie dolarów na złotówki nie ma kompletnie żadnego sensu – a taki błąd często popełniają osoby przylatujące z Polski. Najrozsądniejszym pomysłem wydaje mi się przelicznik 1:1.

Jeśli teraz zrzedła Wam mina i wyobraziliście sobie przeżycie za 800 zł miesięcznie, to muszę Was trochę uspokoić. Idea programu jest taka, że to rodzina goszcząca utrzymuje au pair. Oznacza to przede wszystkim, że zapewnia nam mieszkanie u nich w domu (au pair nie musi martwić się o ŻADNE opłaty, rachunki związane z domem). Oprócz tego kolejną kwestią jest jedzenie – to również jest na głowie host rodziny, a nie au pair. Zapytacie tutaj pewnie, co jeśli Wasi hości jedzą zupełnie inaczej niż Wy. Myślę, że taki temat warto omówić już przed wyjazdem – szczególnie jeśli macie jakąś specyficzną dietę, która odbiega od schematu żywieniowego Waszej przyszłej host rodziny. Dobrze jest upewnić się, że dla nich nie jest problemem zapewnienie Tobie takich posiłków, jakie potrzebujesz, nawet jeśli oni ich nie jedzą. Moi amerykańscy gospodarze odżywiali się np. bardzo zdrowo, unikali przetworzonej żywności i fast-foodów, a jedli dużo warzyw i owoców, co mi osobiście bardzo pasowało! Na początku oczywiście częściej pytali co kupić dla mnie w sklepie, potem zauważyli, że chętnie jem to, co oni, więc problemu w tej kwestii nie było żadnego. Oczywiście za jakieś dodatkowe zachcianki płaci się samemu, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, by au pair musiała  sama płacić np. za produkty śniadaniowe dla siebie – to jest obowiązek host rodziny. Następna rzecz to telefon – umożliwia on między innymi komunikację między rodzicami dzieci, a au pair. Moim zdaniem, zapewnienie go i opłacanie abonamentu również powinno zawsze należeć do host rodziny – oczywiście nie oznacza to, że au pair może nabijać jakieś kosmiczne rachunki używając telefon do prywatnych celów 😉 I na końcu sprawa, która nurtuje wiele osób, a mianowicie samochód. Tu generalnie sprawa w każdej rodzinie wygląda inaczej – czasem au pair ma jeden samochód tylko do swojej dyspozycji, czasem współdzieli go z którymś z członków rodziny. Zazwyczaj jest tak, że gdy używasz samochód w pracy, wożąc dzieci, paliwo jest naturalnie po stronie hostów, a jeśli do celów prywatnych to płaci się za nie samemu. Mało osób jednak kontroluje to zużycie jakoś do kropelki i patrząc po doświadczeniu moim i kilku moich znajomych – to host rodzina zwykle płaci za benzynę. Chyba, że urządzamy sobie weekendowy wyjazd ze znajomymi i bierzemy ich samochód – chyba nie muszę mówić, że wtedy tankujemy ze swojej kieszeni? 🙂

To chyba na tyle o takich podstawowych wydatkach – reszta tak szczerze mówiąc zależy już trochę od dobrej woli host rodziny i relacji pomiędzy nimi a au pair. Mówię tutaj o wszystkich dodatkowych atrakcjach typu wspólne wyjścia do restauracji, do kina, na mecze, koncerty, wyjazdy na weekendy czy wakacje. Wiadomo, że host rodzina nie ma tego w obowiązku, ale jednak często au pair jest zapraszana do wspólnego spędzenia czasu w taki właśnie sposób, co jest w sumie bardzo miłe. Wtedy, jeśli to oczywiście hości proponują au pair taką formę spędzenia czasu, wszystkie koszty także są po ich stronie. Niektóre osoby mogą się czuć nieco zakłopotane, że ich pracodawcy wydają jeszcze sporo pieniędzy ponad ich ustawowe kieszonkowe. Nie inaczej było i ze mną – owszem było to bardzo miłe, ale troszkę mnie krępowało że np. za tydzień wakacji na Kostaryce w eksluzywnym hotelu, ze wszystkim możliwymi atrakcjami, dostałam jeszcze normalny czek z tygodniówką. I nie, nie pojechałam tam opiekować się dziećmi, podczas gdy ich rodzice spędzali czas osobno – wszystko robiliśmy po prostu razem, jak rodzina. Pogadałam wtedy szczerze z moją hostką na ten temat i ona powiedziała, że dla nich to jest radość, jeśli mają możliwość pokazać dziewczynom (byłam piątą au pair w tej rodzinie) coś ciekawego, zabrać do swoich ulubionych restauracji czy w jakikolwiek inny sposób sprawić, że będą one dobrze wspominały ten czas u nich 🙂 Więc jeśli i Wy traficie do kogoś takiego, kto czasem proponuje Wam spędzanie czasu w jakiś fajny sposób i Wy również macie na to ochotę – to korzystajcie!

Na co w takim razie swoje pieniądze wydaje au pair? Na wszystko inne i uwierzcie mi, tych wydatków okaże się całkiem sporo 😉 Wyjścia ze znajomi w czasie wolnym, zakupy (mało to au pair wymienia całą garderobę zaraz po przyjeździe?:P) no i przede wszystkim podróżowanie, które przecież darmowe nie jest. Zwłaszcza, jeśli jak wiele au pair, chce się w ciągu roku zwiedzić więcej Stanów niż przeciętny Amerykanin w ciągu całego życia 😉 Czy wobec tego uważam, że to kieszonkowe jest zdecydowanie za niskie i że dziewczyny słusznie nazywają się „au poor” (od ang. poor – biedny)? Zaskoczę Was i powiem, że moim zdaniem nie, uważam że jest to kwota, która wystarcza na spędzenie czasu w ciekawy sposób, kupno czegoś fajnego oraz zwiedzenie sobie kawałka Ameryki. Owszem, nie jest to kwota za którą można się rozbijać po drogich hotelach, czy kupować sobie kolejne torebki Louis Vuitton, ale z drugiej strony większość studentek czy osób rozpoczynających karierę zawodową też raczej nie może sobie pozwolić na niewiadomo jakie luksusy. Wiadomo, że osoba, która szaleje w klubach co weekend, raczej nie zaoszczędzi sobie na wymarzone wyjazdy, a taka, która w niemalże każdy weekend gdzieś wyjeżdża, niezbyt szybko kupi super drogie buty czy najnowszy model MacBooka – ale, jak to w życiu, nie można mieć przecież wszystkiego 🙂

Gdzieś na forach przewinęło mi się kilka razy pytanie, czy jest możliwość, by podczas roku zarobić coś więcej ponad ustawową kwotę. Według prawa – nie. Au pair ma zarobić dokładnie tyle, ile wynosi kwota ustalona z góry. Nawet jeśli pracuje się w takich godzinach, które umożliwiały by dodatkową pracę to podejmowanie jakiegokolwiek innej formy zatrudnienia jest nielegalne. Oczywiście, jeśli ktoś zgodzi się na wyprowadzanie psów sąsiadom za jakieś drobne kwoty, to nikt go od razu nie deportuje do kraju 😉 O takich sprawach nie mówi się jednak głośno, bo agencja au pair zdecydowanie nie zezwala na coś takiego. A coś z zarabianiem i pracą „po godzinach” za dodatkowe wynagrodzenie od host rodziny? Również jest to nielegalne i może grozić sporymi konsekwencjami zarówno dla au pair jak i dla host rodziny. Jednak zdarza się to i jeśli obie strony się na to godzą, to ja tego nie oceniam w kategorii przestępstwa ani nic, żeby nie było – ale nie jest to działanie legalne i musicie zdawać sobie sprawę, że nie warto opowiadać o tym komukolwiek.

Ostatnia już kwestia, uff, bo jak zwykle wyszła mi dłuższa notka niż zamierzałam – edukacja. Zdobycie 6 kredytów akademickim jest jednym z obowiązków au pair, a rodzina goszcząca jest zobligowania do zapłacenia za to $500. Uuu, tutaj to już oczami wyobraźni widziałam siebie w murach amerykańskiego college’u, z laptopem i różowym notesikiem, zgłębiająca wiedzę na interesującym mnie kursie 😉 Niestety, jak się szybko okazało, rzeczywistość mnie rozczarowała. Kursy, którymi rzeczywiście byłam zainteresowana kosztowały duuużo więcej! Ponadto wiele z nich wymagało wizy studenckiej.  A te językowe, mieszczące się kwocie $500 były najczęściej na naprawdę niskim poziomie. W końcu wylądowałam na dwóch weekendowych kursach dla au pair, żeby po prostu „odhaczyć” te kredyty. Nie żałuję, oba kursy były okay, jednak przed wyjazdem miałam zupełnie inne wyobrażenia. Więc moim zdaniem ta szumnie brzmiąca edukacja na programie au pair to fikcja a wyznaczona przez Departament Stanu kwota jest niewystarczająca na ten cel.

To chyba na tyle w wątku pieniędzy na programie au pair. Jeśli macie jakieś pytania, serdecznie zapraszam do zostawiania komentarzy! A byłe i obecne au pairki mogą oczywiście dodać coś od siebie w tym temacie 🙂

14 Komentarzy
  • marta 5 sierpnia 2017, 21:42 Odpowiedz

    Kasiu, mogłabyś kiedyś szerzej opisać te kursy? na czym to polega, co się na nich robi, itd? pozdrawiam z Gdyni!

    • kashienka 8 sierpnia 2017, 02:30

      Poruszę ten temat w następnym FAQ i wszystko pokrótce opowiem 🙂

  • Zuzanna 6 sierpnia 2017, 00:02 Odpowiedz

    [Przy dodawaniu komentarza wyszło na to, że jest za długi więc oto CZ.1]
    Au Pair jestem już od roku i w sumie przyznam, że całego posta nie przeczytałam, bo temat jest mi bardzo dobrze znany 😀 Ja też popełniłam przeliczeniowy błąd, ale wydaje mi się że większość ludzi w Polsce to robi. Moja mama do dziś mi mówi, że mam tam tyle pieniędzy, o wiele więcej niż gdybym zarabiała w Polsce. Mimo miliona tłumaczeń, nadal do niej nie dochodzi, że te „3200 zł” to wcale nie tak dużo. W moim przypadku nigdy nie było to dużo, ponieważ jestem osobą o wielu zainteresowaniach. Chciałam podróżować, uczyć się śpiewu, tańca, język koreańskiego i walki. Co z tego wyszło? Udało mi się trochę pośpiewać i nauczyć podstawy podstaw języka koreańskiego. Z koreańskiego i tak musiałam potem zrezygnować z powodu braku pieniędzy, nie mówię już o innych moich zainteresowaniach których nie miałam możliwości nawet zacząć. Podróże? Jedna całotygodniowa i bardzo udana podróż – na Alaskę. Reszta to takie weekendówki gdzieś niedaleko.

    • kashienka 8 sierpnia 2017, 02:33

      No niestety nijak nie można porównać amerykańskie 800 dolców z 3200 złotych polskich 🙁 Chociażby porównując ceny hoteli w PL czy tutaj, albo cenę biletów lotniczych. Więc osoba o wielu zainteresowaniach zdecydowanie musi ograniczyć wydatki i skupić się wyłącznie na jednej, dwóch rzeczach.

  • Zuzanna 6 sierpnia 2017, 00:02 Odpowiedz

    CZ.2
    Może brzmi to jak narzekanie, ale nie narzekam. Po prostu jeśli ktoś to później przeczyta to chcę tą osobę uświadomić,żeby się nie przeliczała. $200 to dla niektórych mało, dla niektórych dużo. Wszystko zależy od wszystkiego – co chcesz osiągnąć, zwiedzić, czy może chcesz się dodatkowo uczyć? A może lubisz imprezy (już mi cię szkoda przyszły biedaku)? Wiadomo, wszystko po trochu jakoś da radę, ale no… zależy od osoby. Co tu jeszcze chciałam napisać… Ja słyszałam bardzo dużo przypadków o wypłatach co do centa. Niestety. A, no i jeszcze jedna rzecz którą wyczytałam w poście – ile hości ci płacą. Jestem na 95% pewna, hmmm a nawet na 99% że hości MUSZĄ zapłacić ci co najmniej $195,75 ale jeśli chcą to MOGĄ ci zapłacić nawet $1000 (tylko przykład). Hości mają narzuconą minimalną stawkę, nie maksymalną. Wiele moich koleżanek dostaje więcej niż ustalona kwota np dostają $225 i ta reszta idzie na paliwo. Albo z dobroci hostów. Kiedy ja byłam na wakacjach to hostka mi dała zamiast ustalonej kwoty, podwójną bo uznała że jestem super i zasługuję. Natomiast masz rację jeśli chodzi o dodatkowe pieniądze, ale nie od hostów. To racja – dodatkowa praca jest nielegalna. Ba, nawet praca dla hostów, ale ponad 45h tyg. jest nielegalna. No, to chyba tyle. Pozdrowienia z Virgini 🙂
    Zapraszam! http://www.zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    • kashienka 8 sierpnia 2017, 02:37

      Hmm, nie wiedziałam, że to jest minimalna stawka 😉
      Wiadomo, oczywiście nie mówiłam w poście o jakimś bonusie, czy premii za dobrą pracę 🙂 Bardziej o to, że właśnie masz pracować dodatkowe 10h (ponad to ustawowe 45), w zamian za dodatkowe pieniądze, bo tego regulamin zabrania.

  • Paulina 6 sierpnia 2017, 01:30 Odpowiedz

    Au poor! 😉 Zdziwiłam sie ze nigdy nie słyszałam tego zwrotu haha. Ja bym jesCze dodała kwestie podatków, bo to chyba najbardziej boli. Jak mi raz dowalili $600 podatków do zapłacenia to sie wkurzylam bo $10k na rok zarobków to niedużo a i tak sie załapałam na taxy 😩

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina | http://www.shenska.com

    • kashienka 8 sierpnia 2017, 02:40

      Poważnie? Ja słyszałam go kilkanaście razy, zawsze z narzekaniem, jakie ciężkie jest to życie au pair 😉
      A podatek to faktycznie, dość spora pozycja w budżecie au pair. Ja w pierwszym roku zapłaciłam $550 i do tej pory to pamiętam 😉

  • Aleksandra 6 sierpnia 2017, 17:02 Odpowiedz

    Całkiem ciekawy post, pozdrawiam !

    • kashienka 8 sierpnia 2017, 02:40

      Dziękuję 🙂

  • Sheira 9 sierpnia 2017, 15:52 Odpowiedz

    Bardzo przydatny post. Napisałaś o wszystkim o co ktokolwiek mógłby zapytać 😉

    • kashienka 9 sierpnia 2017, 15:59

      Cieszę się, że tak uważasz 🙂 Mam nadzieję, że komuś ten post pomoże przed wyjazdem do USA!

  • Sun Reads 9 sierpnia 2017, 21:36 Odpowiedz

    Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć 🙂 świetny post.

    • kashienka 10 sierpnia 2017, 22:34

      Dziękuję! Mam nadzieję, że post okaże się przydany dla przyszłych au pair 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *