MOJA DROGA DO ZDROWEGO STYLU ŻYCIA

2135 Wyświetleń 24 komentarze

Jakiś czas temu moja znajoma z blogosfery poprosiła mnie bym opowiedziała o swoim spojrzeniu na modny ostatnio „healthy lifestyle”. Lifestylerka zajmuje się doradztwem żywieniowym oraz promuje zdrowy styl życia, a ja zawsze chętnie zaglądam na jej bloga. Moja droga do zdrowego życia była długa a mi samej zajęło wiele lat, by dotrzeć do miejsca, w którym jestem teraz. Ponieważ obecnie interesuję się tym tematem, to chętnie zgodziłam się opowiedzieć swoją historię. Dziś postanowiłam podzielić się nią z Wami na moim blogu i w ten sposób zainagurować kategorię o nazwie Zdrowy styl życia 🙂


SPECJALISTKA OD DIET I ODCHUDZANIA


Kopenhaska, kapuściana, 1000 kcal, Dukana. Wydaje mi się, że w swoim życiu przetestowałam prawie wszystkie popularne diety, mimo że nigdy nie miałam prawdziwej nadwagi! Jednak jak to prawdziwej kobiecie, zawsze wydawało mi się, że z trzema czy pięcioma kilogramami na wadze mniej będzie mi bardziej do twarzy.

Dlatego co chwilę próbowałam nowe sposoby na zrzucenie wagi. A ponieważ od dzieciństwa miałam awersję do sportu zawsze wybierałam diety. Diety nie mające nic wspólnego ze zdrowym stylem życia! Im krótsze, bardziej drastyczne, ale za to obiecujące błyskawiczne rezultaty, tym chętniej je stosowałam. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że one na mnie swojego czasu nie działały. Owszem, gdy z jedzenia pełnego słodyczy, pieczywa czy fast-foodów przechodziłam na głodowe 700 kcal dziennie to efekt był natychmiastowy. Gdy uzyskiwałam upragnione kilka kilogramów mniej, na tapetę wracały znów zupki chińskie, dania w 5 minut, drożdżówki kupione w pobliskiej cukierni, hot-dogi ze stacji benzynowej czy batoniki w ramach przekąski. Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, ale na samo wspomnienie mój żołądek zaczyna się buntować! Do tego nieregularność posiłków, tłumaczona brakiem czasu i natłokiem obowiązków. Czasem jadłam dwa razy dziennie, czasem niemal co godzinę.

Oczywiście nikogo chyba nie zdziwi, że w efekcie takiej polityki kilogramy wracały, a ja po miesiącu czy dwóch robiłam kolejne podejście do kolejnej „mega skutecznej diety”. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że nie doprowadziłam się wtedy do jakiejś gigantycznej nadwagi! Problem zaczął się po 25 roku życia, gdy mój metabolizm znacznie zwolnił. Myślę, że nie tylko ze względu na wiek, ale także w efekcie wszystkich „diet cud” i ton niezdrowego jedzenia pomiędzy jedną dietą a drugą. Cudowne diety przestały być tak skuteczne jak kiedyś. Coraz więcej tłuszczyku zaczęło odkładać się w dolnych partiach mojego ciała, a ja musiałam zaakceptować te kilka kilogramów na wadze więcej.


PRZEŁOM W MYŚLENIU


Przełomem w moim żywieniu był… wyjazd do USA. Wiem, to paradoks. Jednak swoje podejście do żywienia oraz styl życia naprawdę zmieniłam dopiero po wyjeździe do kraju słynącego z fast-foodów i otyłych ludzi. Ja na szczęście trafiłam na osoby, które mogłyby stanowić żywe zaprzeczenie amerykańskich stereotypów! Takich żywieniowych freaków nie widziałam w całym moim życiu. Nie tylko byli totalnie zakręceni na punkcie zdrowego żywienia, to jeszcze byli zapalonymi sportowcami. Obcując z nimi na co dzień powoli i ja zaczęłam zwracać większą uwagę na to, co jem. Miałam okazję spróbować różnego rodzaju „nowinek” żywieniowych. Zaczęłam analizować składy produktów. Ograniczyłam znacznie jedzenie cukru i przetworzonego jedzenia.

Mogę powiedzieć, że moja świadomość na temat odżywania oraz jego wpływu na zdrowie wzrosła o 100%. Co więcej, ku wielkiemu zdziwieniu mojej rodziny, a chyba też wszystkich znajomych – zaczęłam biegać! (tutaj przeczytacie o moim pierwszym biegu!) Najważniejsze było jednak, że wreszcie zrozumiałam, że krótkie, głodówkowe diety to droga donikąd. Nie ma takiej diety, która zapewni utrzymanie wagi po powrocie do złych nawyków! Jedynym rozwiązaniem jest stała zmiana stylu życia na zdrowy.


JAKIE JEST MOJE PODEJŚCIE DZISIAJ?


Kiedyś nie umiałam wyobrazić sobie życia bez gotowców i pożeranych codziennie słodyczy. Dziś nie wyobrażam sobie ciągłego wcinania „zapychaczy” i naszpikowanego chemią jedzenia. Zdrowe jedzenie nie musi oznaczać chudej piersi z kurczaka bez soli, gotowanej na parze, suchego ryżu i listka sałaty! Zdrowe jedzenie to tysiące kombinacji z naturalnych, pełnowartościowych składników, które sprawią, że nie będziemy mieć ochoty na niezdrowe przekąski. A nawet jeśli czasem zdarzy nam się zjeść batonika, kawałek pizzy albo wypić kieliszek wina to nic takiego, póki okazjonalne grzeszki nie zmienią się w codzienny nawyk.

W chwili obecnej jestem bardzo zadowolona ze swojej diety i uważam, że jem zdrowo. Moje żywienie opieram w ogromnej mierze na diecie roślinnej. Mój koszyk w markecie, co tydzień wypełnia się głównie świeżymi warzywami i owocami. Nie wyobrażam sobie dnia bez porannego smoothie czy pysznej sałatki w trakcie lunchu. Zdrowe nawyki żywieniowe wspomagam też ćwiczeniami. Nie zapałałam nagle miłością do sportu, ale satysfakcja po przebiegnięciu 10 km podczas ulicznego biegu jest bezcenna. W tym roku udało mi się nawet spełnić wielkie marzenie i przebiec półmaraton (tutaj czytaj więcej). Nie mam idealnej figury, ale staram się cały czas pracować nad swoim ciałem. W końcu zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca. I ja tego się trzymam! 🙂

24 Komentarzy
  • Joanna Marek-Blukacz 27 sierpnia 2017, 22:18 Odpowiedz

    Cos wiem na temat diet, ale nigdy sie ne katowalam……nie potrafilam.
    Nie wiem co chcesz od siebie Kasiu wygladasz rewelacyjnie.
    Ja mam problem, bo lubie chleb i slodycze mnie gubia. Staram sie je ograniczyc, ale bez nich ciezko.
    Ostatnio tez zaczelam sie wiecej ruszac plywam na baseie i jezdze na rowerze. Do idealnosci daleko mi jeszcze ale jestem dobrej mysli. 😉

    • kashienka 15 września 2017, 02:55

      Ja niestety i drakońskie diety na sobie przetestowałam 😉 Dzięki za miłe słowo, teraz czuję się okay we własnej skórze i przede wszystkim mam w sobie o wiele więcej samoakceptacji niż 10 lat do tyłu. A słodycze to także mój największy jedzeniowy grzech 😉

  • Sara 27 sierpnia 2017, 23:30 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy wpis! Nie jest jak każdy inny tego typu. „Ja nigdy żadnych katujących ciało diet nie próbowałam, ty też nie próbuj!”. W sumie to człowiek uczy się na błędach.
    Wyglądasz świetnie! Ja tak długo próbowałam się przekonać do zdrowego tryby życia, ale słabo mi to idzie. Ciągle jakieś wymówki i narzekania. Ale wierzę, że kiedyś mi się uda. W końcu najtrudniejsze są początki!

    • kashienka 15 września 2017, 02:58

      Tak, a na każdym wpisie na temat uprawiania sportu – „spróbuj, a pokochasz to!” Guzik prawda 😛 Wolę napisać, jak naprawdę ze mną było, bo sama popełniłam wiele błędów, ale najważniejsze, że wyciągnęłam z nich wnioski na przyszłość 🙂
      Początki są trudne, ale wytrwanie w nowych, zdrowych nawykach to także nie bułka z masłem 😉 Powodzenia!

  • Joanna 28 sierpnia 2017, 05:24 Odpowiedz

    Wyglądasz bardzo dobrze! Też przeszłam przez masę diet. Teraz jem wszystko, tylko czytam skład tego co kupuję i jem świadomie. Ćwiczę też regularnie. Nie ma co się katować dietami. Wystarczy zdrowy rozsądek i jest się dużo szczęśliwszym : )

    • kashienka 15 września 2017, 02:59

      Dokładnie tak! Zdrowy rozsądek to klucz 🙂 I bez przesady w żadną stronę! Dziękuję bardzo :*

  • Paulina G Lifestyle 28 sierpnia 2017, 12:15 Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się Twoje podejście. Jest w nim wiele mądrości. (popartych oczywiście Twoim doświadczeniem). Sama jako modelka przeżywałam wiele wzlotów i upadków odnośnie wagi i diet. Jakoś nigdy nie byłam na jasno określonej diecie, gdyż moja miłość do jedzenia zawsze wygrywała ;D Jakkolwiek przechodziłam przez różne okresy typu” Dzisiaj nie jem kolacji, albo zjem tylko jedną marchewkę, aż po wchłanianie pizzy, czekolady, frytek itd itd.
    Najważniejsza zmiana to faktycznie zmiana myślenia! Zrozumienie, że to jak jemy, to sposób w jaki dbamy o siebie samych. Ostatnio przeczytałam gdzieś, że „The best diet is one which we don’t wanna cheat”.
    Pozdrawiam ! 😉

    • kashienka 15 września 2017, 03:03

      U mnie też popadanie ze skrajności w skrajność występowało baaardzo często 😀 To zdanie, które zacytowałaś jest mega mądre! To chyba klucz do sukcesu. Zrozumienie, jak prawidłowa dieta wpływa na nasze ciało i znalezienie złotego (i zdrowego) środka dla siebie. Dzięki za miłe słowa Kochana!

  • LIFESTYLERKA - Żyj zdrowo & Aktywnie 28 sierpnia 2017, 19:10 Odpowiedz

    Kasiu, bardzo się cieszę że udało mi się Ciebie namówić na ten gościnny wpis :). Musze Ci powiedzieć, że Twoja historia wzbudziła spore zainteresowanie. Niesamowitym jest to, że właśnie w Stanach, które my postrzegamy jako kraj ludzi z nadwagą, nastąpił zwrot o 180 stopni w Twoim myśleniu. Wiesz, myślę że w Stanach ludzie o wiele wcześniej zaczęli cierpieć z powodu przetworzonej żywności i cukru oraz syropu glukozowo – fruktozowego i ta ich świadomość żywieniowa automatycznie też zaczęła się szybciej niż u nas. Nie wiem, czy u Amerykanów widać jakiś postęp i odżywiają się co raz zdrowiej. Wiem że na pewno w Polsce jest co raz gorzej. Teraz po wakacjach jestem zszokowana tym jak grube są polskie dzieci. Kiedy byłam mała to nie widywało się tylu otyłych dzieci na plaży co teraz. Jak ktoś był gruby, to był ewenement.

    • kashienka 15 września 2017, 03:08

      Cała przyjemność po mojej stronie! 🙂
      Amerykanie są pod tym względem bardzo podzieleni. Mnóstwo jest tutaj ludzi bardzo dbających o swoje zdrowie, trenujących codziennie i jedzących zdrowo, ale też nadal sporo tych, którzy zaczynają dzień od fast-foodowego śniadania i słodkiego donuta, a jedyne dania jakie znają, to te gotowe, które można podgrzać w mikrofali.
      A co do polskich dzieci to niestety wydaje mi się, że wychodzi tutaj coraz mniej aktywności. Kiedyś całe dnie spędzało się na dworze na bieganiu i bawieniu się z innymi dzieciakami. A teraz? TV, playstation, tablet i smartfon 🙁

  • SkylerBlu 28 sierpnia 2017, 22:33 Odpowiedz

    Te stereotypy o grubych ludziach w usa są totalnie głupie, przecież to całe bum na zdrowy tryb życia też skądś do nas przyszło, podziwiam za samodyscyplinę 😉 też próbowałam zacząć się zdrowo odżywiać ale ciężko odejść od nawyków, mimo że jestem szczupła to jednak liczy się też zdrowie 😉 Najważniejsze że jesteś zadowolona z siebie i świadoma tego tematu, jak też to że nie zmieniasz zdania i dbasz o siebie!

    • kashienka 15 września 2017, 03:10

      Z jednej strony stereotypy są głupie i krzywdzące, a z drugiej – nigdzie nie spotkałam tylu otyłych ludzi co właśnie w USA 🙁
      Tak, szczupła sylwetka to jedno, a zdrowie i dobre samopoczucie to drugie – wszystko trzeba wziąć pod uwagę:) Dziękuję za miłe słowa <3

  • Silene 29 sierpnia 2017, 11:01 Odpowiedz

    Sama dopiero zaczynam przygodę z ”typowo” zdrowym żywieniem. Przedtem wyglądało to mniej więcej tak, że tydzień jadłam meeega zdrowo a później, gdy nadchodził ”cheat meal” to zamieniał się on w ”cheat week”. Życzę powodzenia w dalszym zdrowym stylu życia 🙂

    • kashienka 15 września 2017, 03:31

      To czasem się zdarza, że cheat meal się trooochę przedłuża 😛 Myślę, że dobrze jest powoli wprowadzać małe zmiany do swojego menu, wtedy organizmowi łatwiej się przyzwyczaić 🙂 Dziękuję!

  • Zuzka 29 sierpnia 2017, 11:50 Odpowiedz

    Hej! Dzisiaj przez przypadek trafiłam na Twojego bloga i godzina wyjęta z życia – czytałam po kolei Twoje wpisy – świetny styl pisania, bardzo wciągający. Kilka lat temu byłam w USA ( taki trzymiesięczny wyjazd wakacyjny na wizie turystycznej) i fajnie mi było cofnąć się pamięcią do tamtych chwil:) Pozdrowienia i miłego dnia;)

    • kashienka 15 września 2017, 03:32

      Awww, bardzo mi miło <3 Dziękuję za tyle miłych słów 🙂 Cieszę się, że mogłam pomóc Ci wrócić pamięcią do fajnych chwil w USA 🙂

  • Paulina 30 sierpnia 2017, 18:55 Odpowiedz

    Ciesze sie ze napisalas o swojej drodze Kasiu, bo to oznacza ze jest dla mnie jakas nadzieja, haha! Ja szczerze mowiac nigdy nie stosowalam jakis diet cud, ale wiem ze moim problemem bylo to ze nawet jesli przez jakis czas cwiczylam, to moglam i tez jesc lepiej. Bo bez zdrowego zywienia wszystkie te cwiczenia i poty nie maja sensu. 😉 Chetnie zobacze wiecej postow z tego jakie te zdrowe dania sobie tam przyrzadzacie, bo mi tutaj w Kalifornii zawsze brakuje pomyslow, tylko te polskie przepisy przychodza do glowy .;)

    Pozdrawiam!

    Paulina | Shenska

    • kashienka 15 września 2017, 03:40

      Ja byłam przekonana, że Ty to jesteś healthy lifestyle 100% 😛 Ale prawda jest taka, że ćwiczenia bez zdrowej diety nie mają sensu.. To musi się uzupełniać 🙂 Ja lubię pichcić więc niebawem na pewno jakieś zdrowe inspiracje znajdą się na blogu 🙂

  • Monika 31 sierpnia 2017, 20:19 Odpowiedz

    Z doświadczenia wiem, ile trzeba się natrudzić, żeby wdrążyć się w zdrowy styl życia. Ile trzeba przejść dziwnych diet i niekiedy na własnej skórze przekonać się, że nie są takie dobre jak wszędzie piszą.
    Bardzo fajny, luźny styl pisania, przyjemnie się tutaj przebywa. Pozdrawiam 🙂

    • kashienka 15 września 2017, 03:41

      Niestety ta zmiana w sposobie myślenia wymaga czasu i trochę wysiłku 🙂 Nie mniej jednak – warto! Dziękuję za miłe słowa <3

  • Malwina 7 września 2017, 07:56 Odpowiedz

    Kasia, jakie Ty masz nogi! 🙂
    Ja niestety uwielbiam słodycze (mogłaby jeść je na każdy posiłek!), chociaż jemy zdrowo razem z mężem, wybieramy produkty, które są odpowiednie dla naszego organizmu, jemy dużo warzyw, owoców to jednak te słodycze…Co ciekawe, chipsy i inne fast foody mogą dla mnie nie istnieć 🙂

    • kashienka 15 września 2017, 03:44

      Ha, a wiesz, że te nogi to był zawsze jeden z moich największych kompleksów?! 🙂
      Ja mam podobnie! Fast-foody nie ciągną mnie wcale, chipsów zjem kilka raz na ruski rok i mam dość, ale słodycze zawsze mnie kuszą 😛 Gdybym nie kontrolowała tego, to faktycznie byłyby w moim menu codziennie 😉

  • Karolina 7 września 2017, 12:15 Odpowiedz

    Świetny post!
    Tak trzymaj <3
    Obserwuję!
    Zapraszam do siebie 😉 https://kerolweber.blogspot.com/

    • kashienka 15 września 2017, 03:45

      Dziękuję bardzo, zajrzę do Ciebie w wolnej chwili 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *