ZDROWY STYL ŻYCIA

MOJA DROGA DO ZDROWEGO STYLU ŻYCIA

Jakiś czas temu moja znajoma z blogosfery poprosiła mnie bym opowiedziała o swoim spojrzeniu na modny ostatnio “healthy lifestyle”. Lifestylerka zajmuje się doradztwem żywieniowym oraz promuje zdrowy styl życia, a ja zawsze chętnie zaglądam na jej bloga. Moja droga do zdrowego życia była długa a mi samej zajęło wiele lat, by dotrzeć do miejsca, w którym jestem teraz. Ponieważ obecnie interesuję się tym tematem, to chętnie zgodziłam się opowiedzieć swoją historię. Dziś postanowiłam podzielić się nią z Wami na moim blogu i w ten sposób zainagurować kategorię o nazwie Zdrowy styl życia 🙂


SPECJALISTKA OD DIET I ODCHUDZANIA


Kopenhaska, kapuściana, 1000 kcal, Dukana. Wydaje mi się, że w swoim życiu przetestowałam prawie wszystkie popularne diety, mimo że nigdy nie miałam prawdziwej nadwagi! Jednak jak to prawdziwej kobiecie, zawsze wydawało mi się, że z trzema czy pięcioma kilogramami na wadze mniej będzie mi bardziej do twarzy.

Dlatego co chwilę próbowałam nowe sposoby na zrzucenie wagi. A ponieważ od dzieciństwa miałam awersję do sportu zawsze wybierałam diety. Diety nie mające nic wspólnego ze zdrowym stylem życia! Im krótsze, bardziej drastyczne, ale za to obiecujące błyskawiczne rezultaty, tym chętniej je stosowałam. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że one na mnie swojego czasu nie działały. Owszem, gdy z jedzenia pełnego słodyczy, pieczywa czy fast-foodów przechodziłam na głodowe 700 kcal dziennie to efekt był natychmiastowy. Gdy uzyskiwałam upragnione kilka kilogramów mniej, na tapetę wracały znów zupki chińskie, dania w 5 minut, drożdżówki kupione w pobliskiej cukierni, hot-dogi ze stacji benzynowej czy batoniki w ramach przekąski. Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, ale na samo wspomnienie mój żołądek zaczyna się buntować! Do tego nieregularność posiłków, tłumaczona brakiem czasu i natłokiem obowiązków. Czasem jadłam dwa razy dziennie, czasem niemal co godzinę.

Oczywiście nikogo chyba nie zdziwi, że w efekcie takiej polityki kilogramy wracały, a ja po miesiącu czy dwóch robiłam kolejne podejście do kolejnej „mega skutecznej diety”. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że nie doprowadziłam się wtedy do jakiejś gigantycznej nadwagi! Problem zaczął się po 25 roku życia, gdy mój metabolizm znacznie zwolnił. Myślę, że nie tylko ze względu na wiek, ale także w efekcie wszystkich „diet cud” i ton niezdrowego jedzenia pomiędzy jedną dietą a drugą. Cudowne diety przestały być tak skuteczne jak kiedyś. Coraz więcej tłuszczyku zaczęło odkładać się w dolnych partiach mojego ciała, a ja musiałam zaakceptować te kilka kilogramów na wadze więcej.


PRZEŁOM W MYŚLENIU


Przełomem w moim żywieniu był… wyjazd do USA. Wiem, to paradoks. Jednak swoje podejście do żywienia oraz styl życia naprawdę zmieniłam dopiero po wyjeździe do kraju słynącego z fast-foodów i otyłych ludzi. Ja na szczęście trafiłam na osoby, które mogłyby stanowić żywe zaprzeczenie amerykańskich stereotypów! Takich żywieniowych freaków nie widziałam w całym moim życiu. Nie tylko byli totalnie zakręceni na punkcie zdrowego żywienia, to jeszcze byli zapalonymi sportowcami. Obcując z nimi na co dzień powoli i ja zaczęłam zwracać większą uwagę na to, co jem. Miałam okazję spróbować różnego rodzaju „nowinek” żywieniowych. Zaczęłam analizować składy produktów. Ograniczyłam znacznie jedzenie cukru i przetworzonego jedzenia.

Mogę powiedzieć, że moja świadomość na temat odżywania oraz jego wpływu na zdrowie wzrosła o 100%. Co więcej, ku wielkiemu zdziwieniu mojej rodziny, a chyba też wszystkich znajomych – zaczęłam biegać! (tutaj przeczytacie o moim pierwszym biegu!) Najważniejsze było jednak, że wreszcie zrozumiałam, że krótkie, głodówkowe diety to droga donikąd. Nie ma takiej diety, która zapewni utrzymanie wagi po powrocie do złych nawyków! Jedynym rozwiązaniem jest stała zmiana stylu życia na zdrowy.


JAKIE JEST MOJE PODEJŚCIE DZISIAJ?


Kiedyś nie umiałam wyobrazić sobie życia bez gotowców i pożeranych codziennie słodyczy. Dziś nie wyobrażam sobie ciągłego wcinania „zapychaczy” i naszpikowanego chemią jedzenia. Zdrowe jedzenie nie musi oznaczać chudej piersi z kurczaka bez soli, gotowanej na parze, suchego ryżu i listka sałaty! Zdrowe jedzenie to tysiące kombinacji z naturalnych, pełnowartościowych składników, które sprawią, że nie będziemy mieć ochoty na niezdrowe przekąski. A nawet jeśli czasem zdarzy nam się zjeść batonika, kawałek pizzy albo wypić kieliszek wina to nic takiego, póki okazjonalne grzeszki nie zmienią się w codzienny nawyk.

W chwili obecnej jestem bardzo zadowolona ze swojej diety i uważam, że jem zdrowo. Moje żywienie opieram w ogromnej mierze na diecie roślinnej. Mój koszyk w markecie, co tydzień wypełnia się głównie świeżymi warzywami i owocami. Nie wyobrażam sobie dnia bez porannego smoothie czy pysznej sałatki w trakcie lunchu. Zdrowe nawyki żywieniowe wspomagam też ćwiczeniami. Nie zapałałam nagle miłością do sportu, ale satysfakcja po przebiegnięciu 10 km podczas ulicznego biegu jest bezcenna. W tym roku udało mi się nawet spełnić wielkie marzenie i przebiec półmaraton (tutaj czytaj więcej). Nie mam idealnej figury, ale staram się cały czas pracować nad swoim ciałem. W końcu zdrowy styl życia jest podróżą, a nie celem u jej końca. I ja tego się trzymam! 🙂