AMERYKA OD KUCHNI: VEGAN BROWNIE

1449 Wyświetleń 22 komentarze

Sobota rano i mój wewnętrzny monolog: „Aleee mam ochotę na coś słodkiego!.. Wiem! Upiekę coś! Dawno ‚Ameryki od kuchni’ nie było.. Hmm… to upiekę coś słodkiego i amerykańskiego, genialny plan. Zaraz, zaraz.. jedyne słodkie, jakie uznaje Brian, to coś czekoladowego.. Gości nie mamy, więc musi być z czekoladą, żebym potem sama tego nie jadła. Dobra, czyli słodki deser amerykański, mocno czekoladowy. Aaaa, zapomniałam, że od ponad tygodnia oboje próbujemy diety wegańskiej! Czyli słodkie, amerykańskie, czekoladowe i bez dodatku jajek, masła i mleka?! I ani kawałka mlecznej czekolady?! To jest dopiero wyzwanie kulinarne…”

Jednak jak to mówią, dla chcącego nic trudnego! Internet jest w kwestii przepisów prawdziwą kopalnią inspiracji 🙂 W po pięciu minutach znalazłam dokładnie to, czego szukałam.. Czy może być bardziej amerykańskie ciasto niż brownie? <3

*

Prawdziwe brownie musi przede wszystkim mooocno czekoladowe. Pokrojone w kwadraty niskie ciasto jest zwarte i odrobinę gliniaste. Zwykle do jego przygotowania potrzeba sporo cukru, masła i jajek. Zdziwiłam się, znajdując przepis na brownie, w którym nie widniał żaden z tych składników! Choć na zdjęciu ciasto wyglądało jak klasyczne brownie, to muszę przyznać wątpiłam, że wegańska wersja ciasta będzie w smaku przypominać oryginał. A jednak! Gdy brownie wystygło, ukroiłam sobie kwadracik, spróbowałam i… jeśli ta wersja nie smakuje identycznie jak klasyczne brownie, to baaardzo mocno je przypomina 🙂 Polecam wypróbować je wszystkim, nie tylko tym na wegańskiej diecie! Jedyne co ja bym zmieniła w tym przepisie, to dodała do mojego brownie orzechów. W oryginalnym przepisie ich nie było i zupełnie o nich nie pomyślałam.

Jesteście ciekawi jak przygotować wegańską wersję brownie? 🙂

Składniki:

  • 65 gram mąki (ja użyłam bananowej, bo taka była w oryginalnym przepisie i akurat była w sklepie, ale zdaję sobie sprawę, że w PL może być bardzo trudno dostępna – użyjcie więc innej, jakiej akurat używacie w domu)
  • 65 gram kakao (dobrej jakości, niesłodzonego)
  • 1 puszka cieciorki (400g), odsączonej i wypłukanej
  • 240 ml mleka migdałowego
  • pasta daktylowa (ok. 15 sporych daktyli zblendowanych z 240 ml wody)
  • 100 gram czekolady wegańskiej lub wegańskich groszków czekoladowych (o wysokiej zawartości kakao)

 

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni Cesjusza. Mąkę mieszamy wraz z kakao w dużej misce. Blendujemy cieciorkę wraz z mlekiem migdałowym na gładką masę i dodajemy do suchych składników. Blendujemy daktyle z wodą i otrzymaną pastę dodajemy do miski z resztą składników. Mieszamy wszystko dokładnie, aż masa będzie jednolita. Roztapiamy czekoladę/groszki czekoladowe w mikrofali lub w garnku i dodajemy płynną masę czekoladową do gotowej reszty składników. Chwilę mieszamy, po czym wylewamy ciasto na niewielką formę (najlepiej kwadratową 20x20cm), posmarowaną wcześniej odrobiną oleju. Pieczemy ok. 35min. Studzimy minimum godzinę, po czym kroimy na kwadraty i zajadamy się deserem 🙂 Ponoć świetnie smakuje ze szklanką zimnego mleka, oczywiście roślinnego, skoro przepis wegański ;)))))))

Smacznego!

22 Komentarzy
  • Anika 13 sierpnia 2017, 23:13 Odpowiedz

    Przepis zapisany. Uwielbiam brownie, a jeszcze ja jest wege, to już w ogóle pełen odlot 🙂

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 01:46

      Ja też uwielbiam słodycze w takim zdrowszym wydaniu 🙂

  • Mariem 14 sierpnia 2017, 23:24 Odpowiedz

    Jeju kocham to ciasto!!! Teraz musze je zrobić haha

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 01:47

      Nie zastanawiaj się ani minuty, jest pyszne 😉

  • Dorota 14 sierpnia 2017, 23:41 Odpowiedz

    Aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie jadłam tego ciasta 😀
    Wygląda mega apetycznie, muszę sobie zrobić 🙂

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 01:48

      Musisz koniecznie to nadrobić! Kto nie spróbował nigdy brownie, wiele dobrego w życiu stracił 😀

  • Dżo Flaming Blog 14 sierpnia 2017, 23:46 Odpowiedz

    Uwielbiam brownie! Ale wegańskiego nigdy nie jadłam. Przepis wygląda ciekawie, a zdjęcia obłędnie i… zachęcająco do zrobienia! 😀

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 01:49

      Cieszę się, że foty zachęciły Cię do wypróbowania przepisu <3

  • Victoria 15 sierpnia 2017, 10:27 Odpowiedz

    Brownie to zdecydowanie moje uzależnienie! Na pewno wypróbuje twój przepis!

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 01:49

      Mam nadzieję, że wegańska wersja brownie również Ci zasmakuje 🙂

  • Ola 17 sierpnia 2017, 16:27 Odpowiedz

    Moje ulubione ciasto i moja „guilty pleasure” 😉 Nigdy jeszcze nie próbowałam zrobić w domu, ale na pewno w końcu wypróbuję i dodam jeszcze masła orzechowego, żeby było na bogato:)

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 17:50

      Z masłem orzechowym też może być pyszne <3 Jak szaleć, to szaleć!

  • Aloha Kittie 17 sierpnia 2017, 19:27 Odpowiedz

    aaa super przepis! jak będę miała czasu trochę to na pewno wypróbuje 😀

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 19:30

      Polecam z całego serca! Ciasto robi się prosto i szybko 🙂

  • Karolina 22 sierpnia 2017, 17:07 Odpowiedz

    Moda na bronie trwa a ja i tak uważam, że to po prostu murzynek w nieco innej wersji ale murzynek 😀 Pozdrawiam !

    • kashienka 22 sierpnia 2017, 17:32

      Dla mnie polski murzynek a amerykańskie brownie to dwa kompletnie inne ciasta 😀

  • Agnieszka 23 sierpnia 2017, 15:04 Odpowiedz

    Pani Kasiu, nie wiem czy to tylko u mnie, ale na komputerze zdjęcia we wpisach (pomijając główne, są lekko zamazane), na smartfonie wszystko jest ok.
    A co do ciasta, to musiałam dostosować składniki do realiów mojego małego miasteczka, i tak:
    – zamiast mąki bananowej – mąka kukurydziana
    – zamiast mleka migdałowego – kokosowe, zrobione w domu dzień wcześniej
    – zamiast ciecierzycy, której nie mogłam nigdzie dostać – 3 jajka
    – czekolade 50 gram roztopiłam, resztę dałam w kawałkach do ciasta
    – dodałam 80 gram uprażonych i obranych ze skórki orzechów laskowych
    – garść zalegających w szafce rodzynek
    – duża łyżka oleju kokosowego żeby ładnie skleił
    – i nie wiem jak ja czytałam ten przepis, ale tak, dałam do brownie 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia.
    Schłodziłam w lodówce i zjadłam z domowym dżemem z czereśni, daktyli i pektyn.
    Dziękuję za inspirację, bo niestety mimo chęci nie mogłam zrobić tego tak jak w przepisie…

    • kashienka 14 września 2017, 01:03

      Świetnie, że wypróbowałaś przepis :)))) A co do zmian, to super, że pokombinowałaś w miarę możliwości – jestem pewna, że wyszedł równie pysznie, jeśli nawet nie lepiej! Orzechy i rodzynki to super pomysł, sama żałuję, że nie wzbogaciłam smaku mojego brownie w taki sposób 😉
      Co do zdjęć, to nie mam pojęcia o co chodzi – nikt wcześniej mi niczego takiego nie mówił 🙁 Ale spróbuję sprawdzić o co chodzi! :*

    • Agnieszka 15 września 2017, 08:12

      Ciasto było naprawdę przepyszne, ale to nie zmienia faktu, że bardzo chciałabym spróbować przepis oryginalny i z pewnością to zrobię jak w końcu zamówię przez internet mąkę bananową, bo z tym składnikiem jest najgorzej w naszych polskich realiach. :/
      A jak lubi Pani takie wegańskie słodycze, to może próbowała Pani już domowej wegańskiej chałwy?
      Jeżeli nie, to pozwolę sobie podać przepis, bo naprawdę warto:
      200 g sezamu uprażyć na złoto na patelni (byle nie przypalić, bo chałwa będzie gorzka…), przestudzić i zblendować do uzyskania lekko kremowej konsystencji (z tym trzeba uważać, aby nie wyszło tahini),
      dodać 1 dużą łyżkę masła orzechowego 100%,
      4 łyżki kakao,
      4 łyżki miodu/syropu kokosowego/klonowego lub innego zdrowego słodzidła,
      garść suszonych owoców typu rodzynki, śliwki suszone, żurawina,
      1 dużą łyżkę oleju kokosowego
      3 łyżki uprażonych ziaren słonecznika
      50 g uprażonych wiórek koksowych
      garść uprażonych ulubionych orzechów
      20 gr pokrojonej w drobną kosteczkę czekolady 90% kakao
      Wszystko wymieszać (najlepiej ręką, łyżką to będzie bardzo trudne) i uformować zwilżonymi wodą dłońmi kuleczki. Wstawić na noc do lodówki i od rana powstrzymywać się, aby nie zjeść wszystkiego od razu na śniadanie:)

      • kashienka 18 września 2017, 04:05

        Ja sama próbowałam mąkę bananową po raz pierwszy 😉 I w USA jest równie ciężko jest dostać stacjonarnie, w sumie jest tylko jeden taki sklep, w którym można kupić takie cuda 🙂
        Ja akurat chałwy nie lubię, ale moja mama uwielbia! Może kiedyś jej przygotuję? 🙂 Dziękuję za przepis!

  • Olga 26 sierpnia 2017, 22:57 Odpowiedz

    Ciekawy przepis <3 I bardzo fajny blog 😉

    • kashienka 28 sierpnia 2017, 05:36

      Dziękuję bardzo 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *