ŚLUB I WESELE – DRUGIE WESELE ROK PO ŚLUBIE?

8297 Wyświetleń 22 komentarze

Czas wskrzesić nieco jedną z Waszych ulubionych kategorii na blogu. Jak pewnie wszyscy wiecie z Instagrama (tutaj), 15 czerwca tego roku świętowaliśmy po raz drugi. Gdy zaczęłam przebąkiwać w internecie, że planujemy drugą imprezę w Polsce, spotkałam się z bardzo różną reakcją. Od głosów „super, że przeżyjecie to jeszcze raz”, przez dopytanie o techniczne szczegóły, na wiadomościach „drugi raz to już bez sensu, takie na siłę, to przecież nie to samo” skończywszy. Uznałam więc, że zanim opowiem Wam o temacie przewodnim naszej imprezy, dodam notkę wyjaśniającą, jak to w naszym przypadku wyglądało. Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem, to serdecznie zapraszam do czytania!

*

W przypadku ślubów par pochodzących z jednego kraju, czy nawet dwóch leżących relatywnie blisko siebie sytuacja ze ślubem i weselem jest zwykle prosta. Rodzina jednej i drugiej strony zbiera się w jednym miejscu (kiedyś było to najczęściej miejsce zamieszkania panny młodej) i wszyscy mają okazję razem uczcić zawarcie związku małżeńskiego przez parę młodą. Sytuacja nieco się komplikuję, gdy dwie rodziny dzieli od siebie tysiące kilometrów i ocean. 😉 Jak wiele innych „międzynarodowych” par, wiedzieliśmy od samego początku, że nasze zaślubiny będziemy świętować dwa razy.  Zebranie wszystkich w jednym miejscu było po prostu niemożliwe ze względu na odległość.

NASZE ŚLUBNE KOMPLIKACJE

Nasza sytuacja pokomplikowała się zanim jeszcze doszliśmy do tego etapu w związku, gdzie dyskutuje się nad tematem serwetek na weselnym stole (więcej czytaj tutaj). I tak los w pewnym momencie zadecydował za nas. Gdy po początkowych problemach, dostałam w końcu wizę narzeczeńską, nie czekaliśmy zanim ambasada zmieni zdanie, tylko zabukowaliśmy mój bilet za ocean jeszcze tego wieczora. Mieliśmy świadomość, że na zawarcie związku małżeńskiego mamy dokładnie 90 dni od momentu mojego przylotu do USA (o przygotowaniach do ślubu w 90 dni możecie przeczytać tutaj). Jednak mówiąc szczerze byliśmy wtedy tak szczęśliwi, że kończy się czas niepewności, że absolutnie nam to nie przeszkadzało.

Tak samo jak mnie zupełnie nie przeszkadzał fakt, że magiczne TAK powiem z dala od mojej rodzinnej miejscowości w Polsce. Raz, że dzięki temu mogłam zrealizować pewną naiwną niegdyś mrzonkę o ślubie w wyjątkowej scenerii (więcej przeczytacie tutaj), a dwa że w tej najważniejszej w życiu chwili była przy mnie najbliższa rodzina z Polski, czyli rodzice i brat. Oczywiście, brakowało mi reszty rodziny, z którą jestem bardzo mocno zżyta oraz przyjaciółek z najmłodszych lat w roli druhen, ale dzięki zaawansowanej technologii oni obejrzeli transmisję z ceremonii na żywo, a ja czułam ich pełne wsparcie i duchową obecność w tym dniu. Wszyscy też doskonale zrozumieli sytuację w jakiej się znaleźliśmy i nie usłyszałam od nikogo słowa wyrzutu, że ślub nie odbył się w w Polsce.

NATURALNA KOLEJ RZECZY

Wyprawienie drugiej imprezy, w której ci najbliżsi mogli uczestniczyć już na żywo, było dla nas tak naturalne, że w zasadzie wcale nad tym nie dyskutowaliśmy. Ja jednak względu na oczekiwanie na zieloną kartę nie mogłam opuścić Stanów przez pół roku po ślubie. Wspólnie więc zadecydowaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie „powtórka” w okolicy pierwszej rocznicy ślubu na Florydzie. Powtórka była oczywiście samym weselem, bez ceremonii ślubnej, bo powtórne ślubowanie nie do końca miałoby sens w naszej sytuacji. Ponieważ zostaliśmy wychowani w dwóch różnych wyznaniach religijnych, nasz zeszłoroczny ślub był po prostu ślubem chrześcijańskim, bez obrządków konkretnego kościoła. Natomiast ślub zawarty prawnie poza granicami kraju został zgłoszony już wcześniej do polskiego USC. Tak więc małżeństwem od roku byliśmy zarówno wymiarze zarówno religijnym jak i cywilno-prawnym. Teraz zostałoby nam chyba tylko powtórzenie przysięgi „na niby” w obecności aktora, ale takie praktyki nie są w naszym stylu;)

NASZE WESELE BEZ ŚLUBU

Zamiast tego goście zostali zaproszeni na samą zabawę 🙂 W niewielkim gronie gości znalazły się wyłącznie osoby doskonale obeznane w naszej sytuacji, więc nikogo nie dziwił brak ceremonii, przysięgi i wymiany obrączek. Odtworzyliśmy natomiast reportażowy skrót naszego dnia sprzed roku (tutaj), by nie było wątpliwości, że te obrączki faktycznie wymieniliśmy 😉 Wbrew temu, co usłyszałam kilka razy od życzliwych komentatorów, że goście będą się czuli zwyczajnie głupio na takim weselu, wydaje mi się że nic takiego nie miało miejsca. Atmosfera była bardzo naturalna i z tego co mi wiadomo, wszyscy się dobrze bawili. Może faktycznie robienie wesela bez ślubu nie było do końca typowe i „normalne”, ale z drugiej strony w naszym przypadku rzadko coś odbywa się według ogólnie przyjętego wzorca 😉 Bardzo cieszyliśmy się natomiast, że mogliśmy spędzić ten dzień w gronie najbliższych osób z polskiej części naszej międzynarowej rodzinki i grona przyjaciół <3

Co sądzicie o pomyśle kolejnego wesela rok ślubie? 🙂 Przemawia do Was taki pomysł?

22 Komentarzy
  • Ellutka 18 lipca 2017, 09:20 Odpowiedz

    Fantastyczny pomysł! Moim zdaniem idealne rozwiązanie 👍😀
    Wszystkiego dobrego na „nowej” drodze życia 😘

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:32

      Nowej-starej drodze życia 😀 Dziękuję ślicznie <3

  • Kunia 18 lipca 2017, 14:47 Odpowiedz

    W tej sytuacji mimo wszystko nie robiłabym drugiego wesela, ale na przykład przyjęcie z okazji rocznicy ślubu 🙂 już po zdjęciach widać, że emocje jednak inne niż na ślubie z Florydy, nie te spojrzenia pełne wzruszenia, ale może mi się wydaje :)jak to się mówi ” nie ma dwóch tych samych nocy … dwóch tych samych pocałunków .. dwóch tych samych spojrzeń w oczy ..” i przy tym zostaję 🙂 ale to Wasze życie i jeśli jesteście zadowoleni z takiej imprezy to oczywiście super

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:33

      Emocje były inne to oczywiste, ale wierz mi w pewnych momentach byliśmy równie wzruszeni co rok temu – chociażby patrząc na tańczących na naszym weselu dziadków 🙂

  • Karolina 18 lipca 2017, 21:41 Odpowiedz

    U mojego narzeczonego w rodzinie była podobna sytuacja. Kuzynka wzięła ślub w Stanach (z Polakiem, ale z innej części kraju niż ona), bo tam się poznali i postanowili zostać. Uroczystość odbyła się tylko w gronie rodziców. Nie robili jednak drugiego wesela w ojczyźnie. Za to zaprosili wszystkich, którzy nie mogli być wtedy z nimi, rok później na nieco bardziej odświętne chrzciny córki – organizowane już w Polsce 🙂 Ja też nie zdecydowałabym się na drugie wesele, bo to jednak nie to samo, ale rozumiem, dlaczego Wy postanowiliście je zrobić 🙂 Pozdrawiam!

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:35

      U nas chrzcin nie planujemy, więc zdecydowaliśmy się jednak na wesele 😀

  • Magdalena 18 lipca 2017, 21:54 Odpowiedz

    Wspaniały pomysł. Cudownie, że pomyśleliście, żeby móc spędzić „ten” dzień i z Twoimi bliskimi, ktorzy nie mogli być wtedy razem z Wami. A emocje na pewno i tak były spore 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:36

      Były, były – bardzo się cieszę, że mogliśmy świętować dwa razy, ze wszystkim bliskimi <3

  • Marta 18 lipca 2017, 23:33 Odpowiedz

    A coz to znaczy, ze „nie te spojrzenia pelne wzruszenia”??? Ja uwazam, ze pomysl swietny i zreszta, dlaczego sobie zalowac imprezy, ktora na dodatek tylko dowodzi, ze przetrwaliscie razem i macie sie dobrze? Jak ktos ma ochote i potrzebe, to moglby sobie nawet robic co roku odtwarzanie calej ceremonii detaliczne.
    Najlepszego! Pozdrawiam. 🙂

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:37

      Moi teściowie już pytali, gdzie robimy wesele za rok! 😀 Dzięki za miłe słowa :*

  • Martyna 18 lipca 2017, 23:35 Odpowiedz

    uczestniczyłam w takim polskim weselu, które odbyło się kilka miesięcy po ślubie zawartym w USA 🙂 jest to dobry pomysł ze względu na wiele czynników, nie tylko odległość i koszty wyjazdu ale też wiek starszych członków rodziny… super było poświętować miłość świetnej pary a i amerykańska panna młoda mogła poczuć klimat polskiego wesela 😉 cieszę się, że udało się Wam zorganizować przyjęcie w PL 🙂 a zdjęcia piękne i klimatyczne!

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:38

      Dokładnie tak – dla nas było to bardzo ważne, choćby ze względu na moich kochanych dziadków 🙂 A Brian przy okazji zobaczył jak wygląda polskie wesele – może nie takie zupełnie typowe, ale jednak 🙂 Dziękuję za miłe słowa!

  • Nadia 19 lipca 2017, 02:57 Odpowiedz

    Dla mnie to zupelnie normalne ze chcialas spedzic ten dzien wsrod swojej rodziny i przyjaciol ja drugi slub zaplanowalam az 5 lat po pierwszym jako odnowa przysiegi juz w pl (pierwszy bralam w USA)
    PS: wygladalas pieknie!

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:39

      Super pomysł z tą odnową przysięgi – też o tym myśleliśmy, ale potem stwierdziliśmy, że po roku byłoby to nieco zabawne 😉 Ale po pięciu latach jak najbardziej 🙂 Dziękuję ślicznie :*

  • kama 23 lipca 2017, 12:18 Odpowiedz

    Moim zdaniem pomysł super! Powiesz gdzie kupiłaś ta piękna sukienkę, jaka firma itp?

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:40

      Dzięki bardzo – sukienka szyta przez krawcową, wg mojego pomysłu 🙂

  • Magdunia 25 lipca 2017, 14:14 Odpowiedz

    Nie wiem czy ja bym się zdecydowała na drugie wesele, raczej jak powyżej wspomniano – na przyjęcie z okazji rocznicy ślubu.
    Ale najważniejsze, że Wam i gościom odpowiadała taka forma jaka była 🙂 Poza tym nie każda panna młoda ma okazję dwa razy brylować w sukni ślubnej, a to musi być przyjemne 😉
    ps. Mi osobiście bardziej podoba się ta ‚polska’ wersja sukienki 🙂

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:41

      Ha, no dokładnie tak – co dwa razy mogłam założyć białą sukienkę, to moje 😉 Wesele czy przyjęcie z okazji rocznicy, nie ma znaczenia – my po prostu chcieliśmy spędzić ten czas z resztą naszych bliskich 🙂

  • Olgietta 3 sierpnia 2017, 22:31 Odpowiedz

    jestem za.. a dlaczego nie.. a mysle, ze wlasnie osoby mieszkajace w dwoch krajach zrozumieia to najlepiej… a dodam jeszcze, ze ja nie mialam wesela tylko obiad w gronie rodzinnym, a wesele mialo byc pozniej… i tak lata mijaly i caly czas planowalismy, ze te nasze wesele w koncu bedzie.. no bo ta moja wymarzona suknia czeka.. 😉 i takim sposobem bedzie wesele na 10 rocznice slubu.. a co? nie mozna? mozna mozna… przepieknie Kasiu wygladalas

    • kashienka 6 sierpnia 2017, 16:11

      No i super <3 Ważne, żeby takie rozwiązanie pasowało mężowi i żonie 🙂 A zdanie każdego innego, przypatrujacego się z boku, jest mniej istotne.

  • Quembec - lifestyle po włosku 11 sierpnia 2017, 09:08 Odpowiedz

    Świetny pomysł, zwłaszcza ze względu na dziadków 😊 A sukienka piękna! Gratuluję i lecę oglądać relację z pierwszego wesela 😊

    • kashienka 12 sierpnia 2017, 03:46

      Dziękuję ślicznie! Dziadkowie szczęśliwi, szczęśliwi my – czego chcieć więcej? 🙂 Oczywiście zapraszam do przeczytania wszystkich ślubnych postów :*

Skomentuj

Przepis wynik *