KOLOROWE POZNAŃSKIE KLIMATY

1769 Wyświetleń 6 komentarzy

Czas na kolejną modową inspirację 🙂 Nie będą się one pojawiały na blogu bardzo często, więc chciałabym, żeby były wykonane w miejscach wyjątkowych 🙂 a wyjątkowe nie oznacza koniecznie miejsc odległych. Czasem nawet bliziutko możemy spotkać „perełki” warte uwiecznienia w  kilku kadrach.  

Takim wyjątkowym miejscem i swoistą perełką jest dla mnie poznański Stary Rynek. W Poznaniu spędziłam sześć lat swojego życia i mam wiele wspomnień związanych z tym miastem. Jednym z ulubionych miejsc jest dla mnie uroczy Stary Rynek – ile spotkań „pod Pręgierzem” czy „pod Bamberką” miało tam miejsce, ile kaw i drineczków wypiłam podczas wiosennych i letnich posiadówek  w klimatycznych ogródkach, ile obcasów połamałam na tym bruku wracając z imprez to wiem tylko ja… 😉 Oprócz oczywistej wartości sentymentalnej, uważam że Rynek w Poznaniu jest przepiękny. Urocze kolorowe kamieniczki, piękny ratusz, koziołki…

Co ciekawe, podczas mojego sześcioletniego pobytu w Poznaniu, tylko raz udało mi się zobaczyć te trykające się koziołki. 😉 Mojego męża, a wtedy jeszcze chłopaka postanowiłam zaś zapoznać z ich legendą już podczas naszej pierwszej wycieczki do Polski. Ponieważ tego dnia wracaliśmy z weekendu w Berlinie, a mi bardzo zależało mi by w Poznaniu być koło południa, namówiłam go na wczesną pobudkę, mamiąc go właśnie wizją walczących ze sobą koziołków na poznańskim rynku dokładnie w samo południe. Nie wiem jaką wizję krwawej corridy miał w głowie wcześniej mój mąż, ale widok dwóch drewnianych kozłów kilka razy nachylających się w swoim kierunku z ratuszowego okna mocno go rozczarował 😉 Wydaje mi się, że straciłam też trochę jego zaufania, bo gdy opowiedziałam o smoku wawelskim, który zionie ogniem w Krakowie prychnął tylko i powiedział tonem dziecka, które już nie wierzy w św. Mikołaja „Pewnie kolejna ściema, na pewno nie macie tam żadnego PRAWDZIWEGO SMOKA! Pamiętam historię z koziołkami!”

Tyle tonem dygresji, wracamy do zdjęć 🙂 Na poznański spacer w letni, słoneczny dzień postanowiłam ubrać maxi sukienkę w kwiaty. Uważam, że fajnie w komponowała się w barwną kolorystykę Starego Rynku i kolorowych kamieniczek. Do tego wysokie, ale wygodne koturny (kto raz po Rynku przeszedł się w szpilkach wie już, dlaczego nie jest to dobry pomysł!), drewniane korale i obowiązkowo okulary przeciwsłoneczne chroniące przed słońcem. Barwne kolory, kwiaty, słońce i błękitne niebo to zdecydowanie coś co kocham najbardziej! <3 A Wam jak się podoba?

Zdjęcia tym razem wykonane nie przez mojego męża, a przez poznańską koleżankę Julię Andrzejak 🙂 Dziękuję!

sukienka : Atmosphere

buty: Steve Madden

torebka: Nine West

okulary: Dolce&Gabbana

korale: no name

bransoletka: ByDziubeka

6 Komentarzy
  • kama 23 lipca 2017, 12:16 Odpowiedz

    Uwielbiam te Twoje kwiatowe stroje <3

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:43

      W poprzednim życiu byłam chyba dzieckiem-kwiatem, bo kocham wszystko co kwiatowe i kolorowe 😉

  • Majka 27 lipca 2017, 01:28 Odpowiedz

    Generalnie wolę wrocławski rynek, ale te zdjęcia mają z sobie tyle uroku, tyle radości, że aż chce się przejechać do Poznania! No i ta sukienka przepiękna.

    • kashienka 1 sierpnia 2017, 01:43

      Dziękuję bardzo :* A do Poznania wybrać się zdecydowanie warto!

  • Paulina 8 października 2017, 09:41 Odpowiedz

    Może to kwestia światła, ale moim zdaniem Twój mąż jest Twoim NAJLEPSZYM fotografem. Choć jako piękna kobieta- na wszystkich zdjęciach wyglądasz super. Ja jednak pięć gwiazdek daję zdjęciom z Florydy, nie z Polski 🙂

    • kashienka 11 października 2017, 19:09

      Awwww <3 Dziękuję za takie miłe słowa! Niestety komplement w stronę mojego męża niesłuszny 😛 On jest autorem zdjęć z San Francisco i Santorini, reszta jest uchwycona przez innych fotografów 😉

Skomentuj

Przepis wynik *