ŚWIĘTA W USA: BOŻE NARODZENIE

2509 Wyświetleń 22 komentarze

Czas na kolejną odsłonę cyklu Święta w Stanach. Dziś, jeszcze całkiem na świeżo, opowiem Wam trochę o świętach Bożego Narodzenia w USA. Mam nadzieję, że temat przypadnie Wam do gustu!

Mimo, że w Stanach mieszkam już jakiś czas, to jeszcze nie miałam okazji spędzić tu Gwiazdki. Dwa lata temu po raz pierwszy pojechaliśmy razem z Brianem do Polski właśnie w grudniu, rok temu z powodu moich kłopotów wizowych również spędziliśmy zimę w moim rodzinnym kraju. Od momentu otrzymania mojej wizy wiadomo więc było, że tegoroczne święta spędzimy z pewnością w USA. Raz, że oczekując na zieloną kartę nie mogłam opuścić Stanów (później okazało się, że dokumenty otrzymałam dokładnie w przeddzień Wigilii), a dwa, że rodzinka amerykańska też chciała nacieszyć się nami podczas tego pięknego świątecznego okresu. Mimo, że wiedziałam doskonale, jaki jest plan, to muszę Wam przyznać, że wcale się nie cieszyłam na te pierwsze święta w Stanach! Choć bardzo lubię tu mieszkać na co dzień i wcale nie marzy mi się powrót do kraju, to święta poza Polską wydawały mi się bardzo smutną perspektywą. Wynikało to zapewne z faktu, że wszystkie święta Bożego Narodzenia spędzałam zawsze w tym samym miejscu, w otoczeniu tych samych osób i cudownej magicznej atmosfery. Wiedziałam, że w Stanach, to już „nie będzie to samo”. Owszem święta w Stanach wyglądają nieco inaczej, ale muszę powiedzieć, że są całkiem fajne! Otoczenie kochanych ludzi tu na miejscu, okazja przeżycia „czegoś nowego” i możliwość „zjedzenia” Wigilii online z rodzinką w Polsce sprawiły, że moje pierwsze amerykańskie święta spędziłam cudownie!

7

Dekoracje w sklepach.

Jeśli chodzi o choinki w marketach i dekoracje świąteczne w każdym możliwym miejscu, to zaczyna się to podobnie jak w Polsce bardzo wcześnie. Generalnie powinno się czekać do Święta Dziękczynienia (ostatni czwartek listopada), ale wiadomo, że handel rządzi się swoimi prawami i pierwsze ozdoby świąteczne były w sklepach jeszcze przed Halloween. Ale to właśnie pod koniec listopada w sklepach zaczyna się prawdziwy przedświąteczny szał 🙂 Muszę Wam powiedzieć, że kocham dekoracje świąteczne i najchętniej nie wychodziłabym z tych sklepów 😉 Kupno kolejnego reniferka cieszy mnie bardziej niż nowa sukienka! Niestety ponieważ mieszkamy w mieszkaniu a nie w pięciosypialniowym domu, musiałam nieco studzić swoje zapędy dekoratorskie 😉 Generalnie ozdób świątecznych jest od wyboru do koloru, a sklepy podobnie jak w Polsce prześcigają się w pomysłach na przyciągnięcie klientów.

ghg

christmas

img_4447

Podobało mi się też to, że praktycznie w każdym sklepie tuż obok niezliczonych alejek z dekoracjami na Boże Narodzenie, była też sekcja z ozdobami na żydowską Hanukkah, która przypada przecież w tym samym czasie.

chanukah-aisle-at-target

Jeszcze taka ciekawostka. W wielu miejscach, np. w centrach handlowych siedzi sobie św. Mikołaj i fotograf robi zdjęcia. Niby nic nadzwyczajnego, bo w Polsce widziałam też coś takiego w galeriach. Jednak bardzo zaskoczył mnie fakt, że z niektórymi Mikołajami trzeba umawiać się naprawdę duuużo wcześniej. W jednej z atlanckich galerii (dodam, że chyba najdroższej) umawiać na mikołajowe zdjęcia trzeba się już w lipcu/sierpniu, inaczej nie ma co marzyć o zdjęciu ze świętym 😀 Żeby nie było, że ściemniam zajrzyjcie tutaj.

dddd

Dekorowanie domu.

W Stanach dom na święta dekoruje się dużo szybciej. O ile w Polsce niektórzy ubierają choinki dopiero kilka dni przed wigilią (a słyszałam, że niektórzy nawet w dzień Wigilii), tak tutaj kompletne dekoracje świąteczne w domach można spotkać już pod koniec listopada. Choinka jest ubierana prawie miesiąc przed świętami, ale i rozbierana… natychmiast po. Nikt nie czeka do Trzech Króli czy żadnej innej daty, tylko zaraz po świętach dekoracje znikają. Gdy wróciliśmy z wakacji w Nowy Rok byliśmy jedynymi osobami na korytarzu, u których nad drzwiach wisiał świąteczny wieniec – wszyscy już dawno rozprawili się z po-świątecznymi porządkami. Bardzo popularne są świątecznie ozdobione kominki z wiszącymi skarpetami – wygląda to jak typowy obrazek z amerykańskiej książeczki dla dzieci.

goodwp-com_32133

Oprócz oczywistych dekoracji w środku dekoruje się także domy na zewnątrz. Czasem jadąc w nocy samochodem można poczuć się jak na planie Kevina samego w domu 😉 Oczywiście im bogatsze osiedle (choć to nie reguła), tym piękniejsze dekoracje świąteczne, tony światełek i mnóstwo roboty włożonej w dekorowanie domu.

achasta1091116110750

Oprócz niezliczonej ilości światełek popularne są także takie dmuchane postaci – nieraz są to postacie św. Mikołaja, reniferów czy bałwanków, a czasem postacie z kreskówek. O ile, jednego czy dwa dmuchane stwory jestem w stanie zupełnie zrozumieć, to o tyle zachodzę głowę, co chcą przekazać ludzie, których takich dmuchanych postaci ustawiają sobie kilkanaście, bez żadnego motywu przewodniego, w większości nawet niekoniecznie nawiązującego do świąt (chyba, że ten żółty Minionek jest w jakiś sposób symbolem grudnia/zimy). Najzabawniejsze, że te stworki są często nadmuchiwane tylko na noc, a w dzień jest z nich spuszczane powietrze i leżą sobie jak takie flaki na trawniku. Ogródek przed domem wygląda wtedy jak pole zużytych prezerwatyw 😀

decor

img_4577

Moim faworytem dekoracji świątecznych był sąsiad naszej przyjaciółki, który ozdobił swoją chatę tak, że nie mogliśmy nie zatrzymać się po drodze i zbierając szczęki z podłogi przez 3 minuty kontemplowaliśmy ten widok (nagrałam wtedy snapa, ale oczywiście nie zapisałam go i przepadł). Namiot cyrkowy to nic w porównaniu z tym domem! Światełka były w każdym możliwym miejscu i w każdym możliwym kolorze, dmuchanych postaci było co najmniej 30 i to porozstawianych bez żadnego ładu i składu, a wszystko razem migało i zmieniało kolory. Łuna światła była widoczna z daleka! Jak mawia moja Babcia, o gustach się nie dyskutuje, więc nie chcę oceniać wartości estetycznej takiej dekoracji, ale zastanawiam się, jaki to wygenerowało rachunek za prąd? 🙂

Wysyłanie kartek.

W Polsce pokolenie moich rodziców kultywowało tradycję wysyłania tradycyjnych kartek świątecznych, ale osoby młodsze często nie kontynuowały tego zwyczaju, wysyłając zamiast tego smsy czy życzenia na Facebooku. Przyznam szczerze, że ja kiedyś również nie przywiązywałam do tego wagi i byłam zaskoczona, że tutaj wciąż ta tradycja jest w pełnym rozkwicie. Częściej niż ze zwykłymi można spotkać się z personalizowanymi kartkami świątecznymi, zrobionymi ze zdjęcia/zdjęć rodziny. Bardzo mi się taki pomysł spodobał i również zamówiłam personalizowane kartki świąteczne z naszym świątecznym zdjęciem – w końcu to były oficjalnie nasze pierwsze małżeńskie święta 🙂 Otrzymane kartki rozwiesza się przed świętami w widocznym miejscu – na tablicy magnetycznej czy specjalnym „drzewku” – było mi miło widząc kartkę od nas u teściów czy przyjaciół.

christcards

Tradycje i zwyczaje

Jeśli chodzi o zwyczaje i tradycje świąteczne to Polska bije Stany na głowę. Tutaj nie ma wspólnego pieczenia pierników, dzielenia się opłatkiem, nie ma 12 potraw ani miejsca dla bezdomnego wędrowca przy wigilijnym stole. Być może uznacie, że jestem trochę staroświecka, ale ja bardzo lubię te zwyczaje i uważam, że mają w sobie wiele uroku. Nie zaobserwowałam tutaj ani nic podobnego, ani innego co wzbudziłoby moje zaciekawienie. Gdy jeszcze mieszkałam z moją host rodziną, spodobał mi się natomiast elf występujący w roli pomocnika świętego Mikołaja i obserwujący dzieci przez cały grudzień. Elf co noc zmieniał swoje położenie (szukanie elfa było pierwszą czynnością rano), czasami zostawiał jakieś miłe liściki dla dzieci lub coś słodkiego.

indeks

Świętowanie.

Po pierwsze – w Stanach świętuje się krócej. Główne świętowanie z uroczystym obiadem przypada na 25 grudnia, czyli na sam dzień Bożego Narodzenia, a nie na Wigilię jak u nas. Niektórzy dodatkowo świętują w Wigilię, dla innych to po prostu wieczór przed świętami. Natomiast 26 grudnia to już zupełnie normalny dzień roboczy – jak mawia mój teść – dzień na zwrot wszystkich nieudanych prezentów 😉 Swoją drogą, prezenty najczęściej rozpakowuje się w Boże Narodzenie od rana.

img_4523

Po drugie – święta nie kręcą się wokół jedzenia 😉 Przygotowuje się duuuużo mniej jedzenia i duuuużo mniej siedzi się przy stole. Owszem, jest świąteczny obiad, po obiedzie jakieś ciasto, ale to by było na tyle. Jak pokazałam amerykańskiej rodzince zdjęcia polskiej wigilii to byli w szoku. „Gdzie Wy to wszystko ZAMAWIACIE?”- zapytali 🙂 Jeśli chodzi o jedzenie świąteczne w Stanach, to mnie bardzo przypominało ono to, serwowane na Święto Dziękczynienia (czytaj tutaj), czyli obowiązkowo indyk lub/i szynka, do tego jakaś zapiekanka, warzywa plus coś innego w zależności od upodobań rodziny. Często sporo rzeczy jest zamawianych z restauracji/supermarketu.

2

Po trzecie, co zapewne jest powiązane z punktem pierwszym i drugim, dużo mniej czasu spędza się na przygotowaniu świąt, a więcej czasu z rodziną. Ponieważ nikt nie ma na głowie przygotowania ogromnej ilości potraw,  dom udekorowany jest dużo wcześniej – przedświąteczny czas spędza się zupełnie inaczej. Wspólne układanie puzzli, kino, spacer z rodziną oraz rodzinne gry. Przyznam, że to akurat mi się bardzo podoba.

Nasze święta.

To były nasze pierwsze święta w Stanach, pierwsze jako małżeństwo a trzecie razem. Nie było zupełnie „po amerykańsku”, bo nutka polska też się pojawiła. Nasze świętowanie podzieliliśmy na trzy etapy. Pierwsza była „wigilia online” z polską rodzinką, o godzinie 11 naszego czasu, czyli w porze naszego śniadania 😉 Przygotowałam na nią barszcz i zamówiłam uszka. Są to dania, które z wigilijnego stołu zarówno ja jak i mój mąż lubimy najbardziej. Był nawet opłatek (ponieważ to nie tradycja tutaj, zamówiłam go online w Polskim sklepie wraz z uszkami) i wspólne świąteczne selfie! Następna część odbyła się tego samego dnia w domu teściów, w tym wypadku ojca mojego męża i jego żony. Najpierw pojechaliśmy z nimi do ich kościoła, z tego co pamiętam to Baptystycznego, w którym ja osobiście nie byłam nigdy wcześniej. Muszę Wam powiedzieć, że byłam pod wrażeniem. Oprawa całej mszy była świetna i bardzo uroczysta. Śpiewał chór i soliści, a świąteczne pieśni w ich wykonaniu były naprawdę genialne. Podobała mi też opcja rozdania wszystkim świeczek, zgaszenia światła i wspólnego zaśpiewania Cichej Nocy na koniec – stworzyło to niesamowity nastrój. Po kościele u teściów zebrało się bodajże 15 osób i spędziliśmy super czas grając wspólnie w różne gry. Wieczorem (koło 19) była obiadokolacja wigilijna, na którym zaserwowano między innymi indyka, szynkę zapiekankę cukiniową, nadziewane jajka i jeszcze coś, czego nie potrafię sobie w tej chwili przypomnieć. Kolacja była w formie bufetu szwedzkiego. Wzięłam ze sobą barszcz i uszka i potrawa ta wywołała furorę. Jeszcze następnego dnia pisali, że „zupa z buraków” była najlepsza 😉 Ostatnia cześć, a zarazem ta która jest tutaj najmocniej kultywowana, to świąteczny obiad w domu matki mojego męża. Tym razem pojechaliśmy tam już o godzinie 14 i do stołu (w mniejszym już gronie) zasiedliśmy koło 15.  Na stole królował indyk z nadzieniem, puree ze słodkich ziemniaków i zapiekanka z brokułami i ryżem.  Dla nas świętowania było już zdecydowanie wystarczająco, bo prosto z obiadu pojechaliśmy na lotnisko 😉

img_4587

fullsizerenderffff

Podsumowując, mimo, że obawiałam się nieco tych świąt, to spędziłam je w bardzo miły sposób. Oprócz oczywistego – czyli braku możliwości przytulenia najbliższych, brakowało mi nieco wspólnego pieczenia i polskich wypieków (jeśli chodzi o inne jedzenie to dla mnie barszcz i uszka robią robotę i nie potrzebuję nic innego;)). Podobało mi się za to, że tutaj ludzie mają więcej luzu i nie przywiązują takiej wagi do gotowania ogromnej ilości jedzenia i nie spędzają całych świąt przy stole. Generalnie to obojętnie na którym kontynencie ale uwielbiam Święta <3

butki

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

22 Komentarzy
  • Justyna Wiśniewska 10 stycznia 2017, 22:26 Odpowiedz

    Łee cała magia polega na choince i dekoracjach ja bym zaraz po jak w Stanach to robią nie sciągała ;D

    • kashienka 18 stycznia 2017, 21:57

      Powiem Ci, że też uwielbiam rozświetloną i pięknie przystrojoną choinkę, ale właśnie najwięcej magii ma ona przed świętami – takie radosne oczekiwanie na te piękne dni. Po świętach traci dla mnie trochę ze swojego uroku 😉 Aczkolwiek rozbieranie jej dzień po świętach to trochę przesada!

  • Paulina G Lifestyle 10 stycznia 2017, 22:30 Odpowiedz

    Chyba tylko Polska słynie z zastawiania stołów niewyobrażalnymi porcjami jedzenia ! 😉
    Najważniejsze to spędzić ten czas z najbliższymi. Bardzo podoba mi się podejście do tego w Stanach 😉

    • kashienka 18 stycznia 2017, 21:58

      Tak, moim zdaniem ten czas spędzony z rodziną, bez stresu i pośpiechu jest ważniejszy niż ogromna liczba przygotowanych dań! 🙂

  • Paulina 11 stycznia 2017, 05:50 Odpowiedz

    Faktycznie, tez jakis szczegolnych tradycji nie odnotowalam w Stanach. Elfa uwielbiam! Ja bym tylko dodala ze w Ameryce praktycznie kazde swieta sie kreca wokol sportu, przyjamniej u mojej „rodziny” i przyjaciol tak zawsze jest. Futbol na tapecie caly dzien! A co do moich swiat w tym roku, to powiem ci Kasiu ze to juz byly 5 bez rodziny i nadal poplakuje sobie w wigilie… nikt tutaj nie rozumie jak wigilia dla nas wazna… i jak wazne sa nasze polskie potrawy! Ja nie mialam czasu gotowac wiec pobieglam do sklepu pewna ze znajde barszcz w Kalifornii i nic! Ryczalam w sklepie jak glupia, haha! Ba, caly dzien ryczalam. Udalo mi sie jednak dorwac pierogi wiec sie troche pocieszylam. 😉 To tyle ode mnie.

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina
    http://www.shenska.com

    • kashienka 18 stycznia 2017, 22:06

      Faktycznie, zupełnie zapomniałam o tym powiedzieć! Futbol w TV obowiązkowy, choć w tym roku zgodzili się na „niemą” wersję – a zamiast sportowych okrzyków słuchaliśmy świątecznej muzyki 🙂 Smutno mi, że płakałaś w Wigilię 🙁 U mnie na szczęście obyło się bez łez (a obawiałam się, że się pojawią..). U nas też barszczu się nie dostanie, pierogów zresztą też nie – musiałam zamówić online 😀

  • Kasia w Kalifornii 11 stycznia 2017, 07:23 Odpowiedz

    Ja ososbiscie lubie nawyk ubierania choinki na poczatku grudnia, bo mozna sie nia dluzej nacieszyc. Po sylwestrze dla mnie to juz koniec okresu swiatecznego i powrot do rzeczywistosci. W Kalifornii natomiast strasznie brakuje mi sniegu:(

    • Paulina 15 stycznia 2017, 01:54

      Mi tez brakuje sniegu ale jednak jestem wdzieczna za piekna pogode jaka zazwyczaj mamy. 😉

    • kashienka 18 stycznia 2017, 22:07

      Mnie też trochę brakuje śniegu, ale w sumie już od wielu lat w Polsce też nie było śniegu na święta 🙁

    • kashienka 18 stycznia 2017, 23:18

      Dokładnie jak mówisz Paulina – piękna pogoda i ciepły klimat przez większość roku rekompensuje ten brak śniegu 🙂

  • Kinga 11 stycznia 2017, 11:47 Odpowiedz

    Bardzo lubię czytać Twoje wpisy 🙂 mogę na chwilę oderwać się od codzienności i poczuć się w innym swiecie, który jest z mojej perspektywy wręcz magiczny. Jednocześnie czytanie wprawia mnie w nastrój takiej nostalgii, że moje życie ułożyło się trochę inaczej mimo moich marzeń. Cóż. 🙂 dziękuję!
    świetny blog, na Instagram też z przyjemnością zaglądam 🙂
    Dużo zdrowia i szczęścia dla Ciebie i męża w tym roku!

    • kashienka 18 stycznia 2017, 23:11

      Bardzo mi miło, że moje wpisy wzbudzają w Tobie pozytywne odczucia! A co do marzeń to nigdy nie mów nigdy – może spełnienie najskrytszych marzeń jest jeszcze przed Tobą? 🙂 Dziękujemy!

  • Justyna 11 stycznia 2017, 21:48 Odpowiedz

    Ja, choc spedzam swieta w USA juz od kilku lat nadal nie moge sie do nich przyzwyczaic. Uwielbiam te swiateczne dekoracje, ale tu jednak wszystko jest zbyt komercyjne. Tradycja wysylania kartek jest tu nadal zywa ale nie podoba mi sie wysaylanie swojego zdjecia jako taka kartke. jakies takie malo swiateczne.

    • kashienka 18 stycznia 2017, 23:13

      To racja, jest komercyjnie ale w Polsce powoli wygląda to bardzo podobnie – szał zakupów ważniejszy niż czas z rodziną. A co do kartek personalizowanych to uważam, że to super pamiątka.

  • Sylwia filiżanka relaksu 11 stycznia 2017, 22:45 Odpowiedz

    Pięknie tam jest i chętnie częściowo w przyszłym roku wezmę z nich przykład przy dekorowaniu domu i kartkach pocztowych 🙂
    http://www.filizankarelaksu.blogspot.com

    • kashienka 18 stycznia 2017, 23:15

      Cieszę się, że święta w Stanach Cię trochę zainspirowały 🙂

  • Paulina 12 stycznia 2017, 17:04 Odpowiedz

    Powiem CI moja droga, że zrobiłaś kawał dobrej roboty z tym postem! A zdjęcia są przecudne.

    • kashienka 18 stycznia 2017, 23:15

      Dziękuję Kochana! Trochę czasu mi zajęło napisanie tego posta, ale jestem zadowolona z efektu końcowego 🙂

  • Pantofelwpodrozy 15 stycznia 2017, 10:16 Odpowiedz

    Super wpis! Z tą choinką mam podobnie, ubieram ją 2 czasem nawet 3 tygodnie przed świętami a po Sylwestrze to już nie mogę się na nią patrzeć i raz dwa znika 🙂

    • kashienka 18 stycznia 2017, 23:16

      Dokładnie – też wolę nacieszyć się choinką przed świętami, a nie po 🙂 Dziękuję :*

  • Karo 24 stycznia 2017, 16:15 Odpowiedz

    a czy Kevin sam w domu, leci u Was tak często jak u Nas? 😀

    pozdrawiam
    Karo.

    • kashienka 26 stycznia 2017, 01:28

      Leci, leci na pewno 🙂 aczkolwiek nie wiem czy tak często jak w Polsce, bo ja za bardzo telewizji nie oglądam. Ale mignęły mi zwiastuny przed świętami 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *