ŚLUB I WESELE: STROJE I DEKORACJE

2457 Wyświetleń 22 komentarze

Dzisiaj w cyklu Ślub i wesele postanowiłam poruszyć temat, o który najczęściej mnie pytaliście w wiadomościach i komentarzach. Na początku nie myślałam o tym, żeby tworzyć osobny post na temat naszych strojów i dekoracji, jakie mieliśmy na ślubie, ale widzę, że ta kwestia Was interesuje, więc chętnie o niej opowiem. Mam nadzieję, że notka Wam się spodoba i może ktoś planujący dopiero wesele zainspiruje się jakimś detalem? 🙂

STROJE

Jak wspominałam w jednym z poprzednich postów (tutaj), moja ślubna sukienka została kupiona w Polsce. Stało się tak ponieważ wiedziałam, że na nasze przygotowania po moim przylocie do Stanów nie będziemy mieć dużo czasu i choć jedną kwestię chciałam mieć „odhaczoną” wcześniej.  Zresztą nie wyobrażałam sobie wybierać własnej sukni ślubnej bez mojej mamy 🙂 Z perspektywy czasu to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć, bo mało że zaoszczędziło mi to wiele stresu to jeszcze taka sukienka ślubna (szyta i dopasowana na miarę) kosztowałaby tutaj pewnie ze cztery razy tyle 😉

stroje1

Wiele kobiet ma dokładną wizję sukni ślubnej w głowie już na długo przed zaręczynami. Cóż, ja nie miałam 😉 Wiedziałam jednak całe życie, że do ślubu chcę iść w krótkiej sukience. U komunii byłam w krótkiej, na studniówce w krótkiej, to i do ołtarza miała być długość maksymalnie do kolan. Nie wyobrażałam sobie siebie samej w długiej kiecce, bo wydawało mi się, że przy moim metrze pięciu w kapeluszu i mocno kobiecych kształtach będę w takowej wyglądać jak siedem nieszczęść – wydawało mi się, że do długiej sukienki to generalnie trzeba mieć wzrost i figurę modelki. Parę dni przed udaniem się na poszukiwanie zmieniłam jednak koncepcję, a raczej stwierdziłam, że przymierzę jednak jakąś długą suknię (bardziej pasowała mi takowa do wizji ślubu na plaży), by zobaczyć czy faktycznie wyglądam AŻ TAK ŹLE :))) Okazało się, że jeśli długa suknia miała odpowiedni dla mnie krój to wcale źle nie wyglądałam, a najważniejsze całkiem dobrze się czułam.

stroje3

Obalę mit, jakoby sukni ślubnej trzeba było szukać minimum pół roku (jak nie rok!) przed ślubem. Bo odwiedzenie kilkudziesięciu salonów mody ślubnej trwa, znalezienie tej jedynej wyjątkowej a potem szycie, przymiarki, poprawki i cuda na kiju. Mnie poszukiwania zajęły dokładnie trzy dni (każdy dzień w innym mieście) a uszycie mojej sukienki.. trzy tygodnie. Podczas poszukiwań odwiedziłyśmy z mamą może z 10 salonów sukien ślubnych i przymierzyłam maksymalnie 25 sukienek. Mimo, że wcześniej nie miałam konkretnej wizji w głowie to wchodząc do salonów ślubnych wiedziałam mniej więcej czego chcę, a przede wszystkim – czego nie chcę 😉 Niestety nie należę do osób zachwycających się prawie każdą ślubną kiecką i przyznam szczerze, że 90% tego co widziałam na wieszakach/katalogach zwyczajnie mi się nie podobało. Chciałam czegoś prostego, w miarę zwiewnego i niezbyt ciężkiego, bez żadnych świecidełek, cekinów i koralików, o koronkowej (bądź gipiurowej) górze i prostym dole (bez koła), w kolorze ecru bądź śmietanowym.

stroje2

Generalnie w większości miejsc, które odwiedziłam znalazłam coś jako-tako wpisujące się w te kryteria, co mogłyby zostać uszyte w miarę szybko. Swoją drogą „na kiedy?” to pierwsze pytanie zadawane w większości salonów! Kiedy odpowiadałam, że „jak najszybciej” to większość kobiet spoglądała podejrzliwie na mój brzuch starając się oszacować ile jeszcze mam czasu 😉 Dopiero w ostatnim salonie (największym chyba ze wszystkich odwiedzonych do tej pory) znalazłam jednak dokładnie to, czego szukałam. Wprawdzie całościowego efektu wow na przymiarce nie było, bowiem wybrałam sobie spódnicę z jednego modelu, gorset z innego, a gipiurową górę jeszcze z innego 😉 Na szczęście wszystkie trzy modele pochodziły od jednego producenta a salon zgodził się uszyć moją wymarzoną suknię dokładnie według moich wytycznych. Dla zainteresowanych – sukienka została zamówiona w Salonie Sukien Ślubnych Gracja w Poznaniu a jej producent to polska firma Margarett.

Muszę Wam powiedzieć, że mimo szybkiego podjęcia decyzji i kilku poprawek nanoszonych dzień przed odbiorem byłam bardzo zadowolona z mojej sukienki. Cieszę się, że ostatecznie zdecydowałam się na długą suknię – w końcu to jedyna taka okazja w życiu! W tym kroju czułam się rewelacyjnie i bardzo komfortowo, a moja suknia mimo, że dość prosta i skromna jak na amerykańskie standardy podobała się wszystkim gościom 🙂 Jeśli chodzi o dodatki to nie szalałam zbytnio – nie chciałam welonu, więc zamiast tego zdecydowałam się na kwiat wpięty we włosy. Do tego miałam złotą biżuterię z perłami – długie kolczyki i bransoletkę mojej mamy oraz duży pierścień z brylantami należący do mojej teściowej. No i buty na koturnie (w szpilkach nie byłabym w stanie przejść po plaży, a nie chciałam iść w płaskich butach/boso bo wolałam sobie dodać kilka centymetrów wzrostu)

6-18-16-104

stroje9

Ha! O moim stroju wyszedł cały elaborat, a o stroju mojego męża będzie dużo krócej. Raz, że wybór ślubnego garnituru nie budzi chyba takich emocji jak wybór sukienki, a po drugie z podejściem mojego męża cały proces trwał jeszcze krócej niż normalnie. Gdy mieliśmy już wybrane miejsce a moja sukienka już dawno wisiała w garderobie, zaczęliśmy się zastanawiać, w co powinien być ubrany Brian. W katalogach ślubnych stroje panów młodych na plaży są bardzo zróżnicowane – od pełnych trzyczęściowych garniturów, po same kamizelki nałożone na koszule, aż po lekkie koszule z krótkim rękawem. Trzyczęściowy garnitur zwłaszcza ciemny przy palącym upale wydawał się być torturą i stwarzał spore zagrożenie rozstania na 3 minuty przed ceremonią 😉 Sama koszula (zwłaszcza z krótkim rękawem) wydawała się mało poważna na dzień ślubu a kamizelce mój małżonek powiedział od razu stanowcze nie.

stroje10

Stanęło więc na tym, że poszukamy lekkiego garnituru dwuczęściowego w jasnym kolorze, z lekkiego, przewiewnego i naturalnego materiału oraz takiej same koszuli z długim rękawem pod spód – w kolorze białym. Na zakupy wybraliśmy się oczywiście wspólnie, bo gdybym miała dać całkowitą wolną rękę mojemu przyszłemu małżonkowi, to obawiam się, że w tym najważniejszym dniu miałby na sobie swoje ulubione szorty khaki i japonki 😉 Odpuściliśmy sobie sklepy ze strojami typowo ślubnymi – tam zwykle królują eleganckie czarne smokingi w niebotycznych cenach – i wybraliśmy się do sieciówek oferujących eleganckie męskie ubrania. Jednak tam udało nam się kupić tylko białą koszulę z lnu (dla zainteresowanych: Brooks Brothers), a garnitur, również lniany w piaskowym kolorze kupiliśmy w dużym sklepie wielobranżowym (sklep Macy’s a garnitur firmy Ralph Lauren). Tam też ten garnitur został odpowiednio dopasowany przez krawca i nieco przerobiony by pasował na mojego męża.

6-18-16-165

Jeśli chodzi o dodatki to chciałam, by mucha Briana była dopasowana kolorystycznie do mojego bukietu ślubnego. Niestety w żadnym sklepie nie mogłam znaleźć odpowiedniego, brzoskwiniowego koloru. Z pomocą przyszedł Amazon, na którym znalazłam muszki w idealnym kolorze (dla Briana i jego drużby) za cenę kilkukrotnie niższą niż w sklepie 🙂 Do tego oczywiście kwiat z mojego bukietu w butonierce. Ponieważ ja byłam w butach, Brian nie chciał wystąpić boso (na co decyduje się wielu panów podczas ślubu na plaży), więc wybrał sobie wygodne, wsuwane na bosą stopę skórzane mokasyny.

stroje12

stroje8

Ponieważ mieliśmy tylko jedną druhnę i jednego drużbę odpadł nam problem ubierania kilkunastu osób podobnie lub tak samo. Drużbę poprosiliśmy by wystąpił w jasnym garniturze (wiedzieliśmy, że taki posiada) a my razem z druhną wybrałyśmy się na poszukiwanie sukienki dla niej. Szukałyśmy długiej sukienki w kolorze brzoskwiniowym, ale w końcu zdecydowałyśmy się na koralową kreację (ciemniejszą o kilka tonów od koloru przewodniego). Dodatkowo druhna miała bukiet – mniejszą wersję mojego a drużba miał muszkę taką samą jak pan młody i identyczny kwiatek w butonierce.

6-18-16-159

stroje6

Jako ciekawostkę powiem Wam, że kilkoro z naszych gości pytało się.. w jakie kolory mają się ubrać na nasze wesele! Bardzo mnie to zdziwiło i zaczęłam dopytywać skąd takie pytanie i wtedy usłyszałam, że niektóre panny młode życzą sobie by goście wystąpili ubrani w określoną kolorystykę. Nie powiem, pewnie wizualnie wygląda to super, gdy wszyscy są ubrani np. na biało, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie narzucania komukolwiek w jakim kolorze ma przyjść ubrany na moją imprezę! Ja nie chciałabym z pewnością by ktokolwiek narzucał mi strój, w którym mam pojawić się jako gość, dlatego poprosiłam gości by ubrali po prostu to, co lubią i w czym będą czuli się komfortowo 🙂 Nie wierzę w żadne przesądy, że danych kolorów nie powinno się ubierać na wesela – mnie osobiście nie przeszkadzają ani białe ani czarne sukienki na weselu. Swoją drogą jedna moja teściowa była ubrana praktycznie na biało, druga na czarno – i obie wyglądały super!


DEKORACJE

Uff, jesteście ze mną, czy już zdążyliście zasnąć w połowie postu? 🙂 Jeszcze trochę o dekoracjach i obiecuję, że kończymy. Jeśli chodzi o dekoracje ślubne, to oczywiście wcześniej zupełnie nie zaprzątałam sobie tym głowy – wiadomo, że marzył mi się ten ślub na plaży, ale nie miałam opracowanych żadnych detali. Gdy nawiązaliśmy współpracę z naszą ślubną menedżerką to zaproponowała mi ona, żebym założyła sobie konto na pintereście i zapisywała sobie tam ślubne inspiracje i pomysły. Na początku nie byłam bardzo przekonana do tego pomysłu, ale faktycznie na tydzień przed wyjazdem do Destin w celu ustalenia wszystkich szczegółów zaczęłam przeglądać sobie zdjęcia ze ślubów na plaży i poszukiwać, czegoś co mi się spodoba.

stroje11

Bardzo fajnym pomysłem jest ustalenie sobie tematyki lub koloru przewodniego wesela. Jeszcze dziesięć lat wstecz ludzie nie podchodzili do tego tak profesjonalnie jak dzisiaj i czasami dekoracje były bardzo podobne niemal na każdym weselu. Teraz zwykle pojawia się motyw przewodni, który sprawia, że wszystkie dekoracje i dodatki pasują do siebie, a małe, pozornie mało istotne detale detale tworzą świetnie skomponowaną całość. Ja rozważałam ze względu na lokalizację naszego wesela motyw marynistyczny (który osobiście uwielbiam) i wszystkie dodatki w takim właśnie stylu, jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że będzie to zbyt oczywiste przy ślubie na plaży. W końcu stwierdziłam, że w prostocie oraz elegancji siła i zdecydowałam się by kolorem przewodnim był po prostu mój ulubiony kolor brzoskwiniowy (mój mąż dał mi w kwestii dodatków całkowicie wolną rękę).

stroje13

image4

Całością dekoracji od żywych kwiatów do bukietu do wynajęcie i dekoracji stołów zajmowała się firma z Destin polecona przez naszą menedżerkę. Podczas jedynego dnia, w którym omawialiśmy szczegóły na żywo, a nie przez e-mail, podjechaliśmy z menadżerką do siedziby tej firmy i przez półtorej godziny zaplanowaliśmy wszystko. Muszę przyznać, że gdybym miała to sama wszystko ogarnąć, to pewnie zapomniałabym o połowie z tych rzeczy! A tak to pokazałam przykładowe zdjęcia z Internetu, powiedziałam o moich oczekiwaniach (Brian łupał w pasjansa na komórce i tylko nieprzytomnie przytakiwał jak go o coś pytałam:P) i zaczęłyśmy układać plan. Chciałam żeby było delikatnie, elegancko, ale nie przesadnie formalnie. Nie chciałam by dekoracji było zbyt wiele, dlatego pominęłyśmy parę elementów i ponieważ było to małe wesele – nie przeginaliśmy z ilością dekoracji. Kolorem przewodnim został oczywiście brzoskwiniowy (właścicielka firmy mega się ucieszyła, że wreszcie coś innego niż tiffany blue!), a reszta była zachowana w stonowanej kolorystyce bieli, kremu i starego złota.

stroje14

Muszę Wam powiedzieć, że trochę się stresowałam tymi dekoracjami, no bo wiadomo coś innego to ustalanie szczegółów w zeszycie a co innego zobaczenie tego wszystkiego na żywo. Do dwóch godzin przed weselem nie miałam pojęcia jak będzie wyglądał mój bukiet ślubny 😀 Wcześniej mailowo dostałam propozycje kwiatów, które miały zostać wykorzystane do zrobienia bukietów – odrzuciłam cztery rodzaje kwiatów, a zostawiłam tylko trzy i zastanawiałam się jaki będzie tego efekt końcowy. Również nasza ślubna altana miała być zrobiona trochę inaczej niż zwykle – asymetrycznie (pomysł z Pinteresta!). Co do dekoracji stołu to po podjęciu tysiąca decyzji w 5 minut (wybór krzeseł, talerzy, bieżnika, serwetki, kwiatów, wazonów i stu pięćdziesięciu innych detali), nawet moja bujna wyobraźnia nie podpowiadała mi jak to wszystko będzie wyglądało połączone w całość! Jednak firma spisała się na piątkę i całość dekoracji okazała się lepsza od moich pinterestowych inspiracji <3 Byłam zachwycona zarówno bukietem, jak i wyglądem stołu i altany. Wszystko było przygotowane na czas, kwiaty wyglądały mega świeżo i pięknie a całość fajnie ze sobą komponowała.

6-18-16-578

Wydaje mi się, że wyczerpałam temat! Kto dobrnął do końca – gratuluję 😉 Mam nadzieję, że znaleźliście w tym poście odpowiedzi na Wasze pytania dotyczące strojów i dekoracji. Gdybyście jednak chcieli o coś zapytać, to pytajcie oczywiście w komentarzach 🙂

22 Komentarzy
  • Magda 18 stycznia 2017, 21:53 Odpowiedz

    Ja dobrnęłam bez problemu! Uwielbiam na Was patrzeć, a w tym dniu to już w ogóle wyglądaliście bosko 🙂
    Czasami zastanawiam się, że może mogłam też postawić na długą suknię, choć moja ogromnie mi się podobała i uważam że bardzo do mnie pasowała 🙂

    • kashienka 26 stycznia 2017, 01:30

      Dziękujemy za takie przemiłe słowa <3 A co do sukni to najważniejsze, że czułaś się w niej dobrze i że pasowała do Ciebie - to najważniejsze 🙂

  • Aleksandra 18 stycznia 2017, 22:20 Odpowiedz

    Idealny post dla mnie, ponieważ jestem w trakcie planowania własnego wesele i zastanawiam się czy nie wynająkogoś kto zajmię srę dekoracją sali, bo sama już wariuję od pomysłów i nie wiem na co się zdecydować. Już nie raz pisałam na Insta, że wyglądałaś wspaniale i dalej nie mogę się napatrzeć, delikatnie, elegancko i kobieco, mam nadzieję że i mnie uda się tak wyglądać 😉

    Pozdrawiam serdecznie:*

    • kashienka 26 stycznia 2017, 01:33

      Ja cieszyłam się, że zdecydowaliśmy się skorzystać z pomocy fachowców, ale u nas było to też podyktowane czasem i odległością. Zwyczajnie nie dalibyśmy rady dopilnować wszystkiego osobiście! Dziękuję Ci Kochana za tyle przemiłych słów <3 Jestem pewna, że Ty również będziesz wyglądać przepięknie w swoim wielkim dniu! 🙂 Każda panna młoda powinna czuć się wtedy najpiękniejsza 🙂

  • Julia 18 stycznia 2017, 23:26 Odpowiedz

    Ja również dotarłam do końca. Ahh jak ten czas szybko leci. To już siedem miesięcy od ślubu, a ja pamietam nasze spotkanie na kawkę w dniu szukania sukni ślubnej jakby to było wczoraj! <3 Twoje wesele było perfekcyjne, dodatki w brzoskwiniowym kolorze to super pomysł. A Piny to chyba najlepszy sposób na zapisywanie inspiracji do wszystkiego.
    Buziaki Kasiu! :*
    Julka

    • kashienka 26 stycznia 2017, 01:35

      Faktycznie Kochana, wydaje się jakby wczoraj 🙂 Dziękuję mega za te miłe słowa – perfekcyjnie nie było, ale dla nas było cudowne i lepiej niż mogliśmy sobie wymarzyć <3 A co do pinów to wcześniej tego nie praktykowałam - ale wiem, że wrócę na Pinterest jak przyjdzie mi kiedyś urządzać dom 😀

  • Iwona 19 stycznia 2017, 08:28 Odpowiedz

    Było pięknie, aż mam ochotę drugi raz wyjść za mąż 😉 Gratulacje!

    • kashienka 26 stycznia 2017, 01:35

      Hihi, ja też chciałabym przeżyć ten dzień jeszcze raz 😀 Dziękuję bardzo! :*

  • Paulina 19 stycznia 2017, 09:23 Odpowiedz

    Oczywiscie ze dobrnelam do konca! Twoje posty wrecz mnie pobudzaja i zdecydowanie inspiruja. Mega wszystko sie zlozylo w piekna calosc nawet jesli wiele decyzji podjelas sama i na szybko. Ja sobie poki co moge tylko po cichu pomarzyc o swoim weselu takim pieknym 😉

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina

    http://www.shenska.com

    • kashienka 26 stycznia 2017, 02:51

      Dziękuję za tyle miłych słów! Twoje wesele będzie z pewnością równie piękne <3

  • Weronika 19 stycznia 2017, 13:27 Odpowiedz

    Odgrzewany temat 😊 …..
    Trochę monotonnie sie robi .

    • kashienka 26 stycznia 2017, 02:54

      Patrząc po zainteresowaniu innych, myślę, że temat wciąż na czasie.

  • mika 19 stycznia 2017, 18:13 Odpowiedz

    Ja tam mogę o Waszym ślubie czytać jeszcze dłuższe notki! Uwielbiam jak tak dużo piszesz 🙂
    PS. Pytanie z ciekawości, nie złośliwe – dlaczego nie chciałaś welonu?

    • kashienka 26 stycznia 2017, 02:56

      Dzięki, miło mi bardzo! 🙂 A welonu nie chciałam bo mi się generalnie nie podobają a poza tym na plaży, przy wietrze fruwający welon nie wyglądał by fajnie 😀

  • Wera 19 stycznia 2017, 20:12 Odpowiedz

    Bardzo mi sie podobal wpis 🙂 tez dobrnelam do konca :p i dodalam twoja suknie do moich inspiracji na pinterescie haha! nie wiem czy taki kroj jak twoj by mi pasowal (mam szeroki barki i tez bujne ksztalty) ale jak nadejdzie okazja na przymierzanie sukien slubnych to sprobuje 🙂 pozdrawiam!

    • kashienka 26 stycznia 2017, 02:58

      Jak miło 😀 Myślę, że warto założyć kilka krojów i przekonać się, w czym czujesz się i wyglądasz najlepiej 🙂 Ja nie myślałam, że będę wyglądać ok w długiej sukni, ale teraz widzę, że był to całkiem dobry pomysł 🙂

  • Ewel 19 stycznia 2017, 20:22 Odpowiedz

    Pięknie wyglądałaś! W ogóle nie wyglądasz na niską osobę 😉 Też kupowałam suknię u producenta Margarett, ale w sklepie w Warszawie. Mają bardzo ładne modele, moja suknia jest w podobnym stylu do Twojej, pewnie dlatego Twoja tak mi się podoba 😉 Brałam ślub tydzień po Tobie 😉 I widzę, że też używasz perfum Armani Si 🙂

    • kashienka 26 stycznia 2017, 03:00

      Mam zaledwie 164cm 🙂 Hihi, to całkiem podobny gust mamy – i do ładnych sukienek i do fajnych perfum!

  • Patrycja 19 stycznia 2017, 23:17 Odpowiedz

    Posty im dłuższe tym lepsze, bo piszesz niezwykle lekko i przyjemnie 🙂 Za każdym razem, gdy czytam Twoje posty ślubne to cała promienieje bo wyglądałaś cudownie, piękne miejsce, piękne dekoracje, sukienka, zdjęcia jednym słowem wszystko! Bije od Was takie szczęście! Uwielbiam oglądać zdjęcia wcześniej nigdzie niepublikowane, czy to w notkach tematycznych czy w podsumowaniach miesiąca.

    • kashienka 26 stycznia 2017, 03:01

      Aż się zarumieniłam czytając tyle przemiłych słów <3 Dziękuję!

  • Aga | AgaInAmerica.com 27 stycznia 2017, 04:27 Odpowiedz

    Eee tam pół roku przed… Ja sukni zaczęłam szukać tydzień przed haha

    Piękne zdjęcia!

    • kashienka 30 stycznia 2017, 21:17

      Ty to w ogóle pobiłaś wszystkie rekordy Aga! 😀

Skomentuj

Przepis wynik *