INNOŚCI W STANACH

INNOŚCI W STANACH: COUPONING

Z góry przepraszam za amerykańskie słowo w tytule, ale nie znalazłam dobrego polskiego odpowiednika. Spolszczony kuponing jakoś mi nie pasuje i nasuwa nieprzyjemne skojarzenia z układem wydalniczym. 😉 Mogłabym powiedzieć po prostu kupony, ale to w zasadzie nie tylko o te kupony chodzi, a o niemal całą filozofię życia z nimi związaną. Także niech zostanie tytułowy couponing.

W dzisiejszym odcinku “Inności” opowiem Wam o kolejnym zjawisku, które rzuciło mi się w oczy podczas mieszkania za oceanem. Mam nadzieję, że ten temat zainteresuje również i Was 🙂 Zapraszam do czytania!

KUPON PO AMERYKAŃSKU

Zapewne zdarzyło Wam się kiedyś skorzystać z jakiegoś kuponu. Taka zniżka umożliwiająca zakup w tańszej niż regularna cenie. Zdarza się wszędzie, ale w Ameryce, kraju w rozmiarze XXL, czasami przyjmuje ekstremalną formę 😉 Szukając informacji do napisania tego posta, natrafiłam na wzmiankę o amerykańskim serialu o tytule “Extreme couponing”. Pokazywał on, jak ludzie przy pomocy kuponów płacą grosze za spore zakupy. Sama nie oglądałam ani jednego odcinka, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, jak to wszystko zostało przedstawione. Myślę, że jak to we wszystkich tego typu serialach, zostało to nieco przekoloryzowane, ale faktycznie zjawisko couponingu w USA istnieje. Dlatego też uznałam, że jest to ciekawy temat na notkę z cyklu Inności.

Zacznę od tego, że w Stanach naprawdę jest dużo zniżek. Jak przeceny, to takie naprawdę konkretne, a nie -20 czy -30%. Promocje najczęściej łączą się ze sobą i czasem można zapałać się danego dnia na powiedzmy dodatkowe -50% na przecenioną już solidnie rzecz na wyprzedaży sezonowej. Oprócz tego bardzo popularne kupony zniżkowe, czyli dodatkowe zniżki.. na wszystko. Używając ich przy płaceniu, można sporo zaoszczędzić!

GDZIE MOŻNA DOSTAĆ TAKIE KUPONY?

Część kuponów przychodzi do domu w gazetkach z kuponami do wycięcia. Sporo ofert można dostać przy płaceniu za zakupy w sklepie. A jeszcze sporą ilość kuponów można znaleźć w internecie albo w katalogach firm, które regularnie przysyłają ludziom swoje oferty. Osoby zaangażowane w couponing doskonale wiedzą, gdzie można pozyskać najlepsze kuponowe kąski! Kupony przybierają różną formę. Czasem jest to “kupujesz jeden produkt, dostajesz drugi za darmo”, czasem jest to procent zniżki na dany produkt, czasem minus kilka dolarów mniej od ceny zakupu, czasami produkt oferowany za darmo przy zakupach za jakąś określoną kwotę. Zdarzyło mi się także dostać kupon (w podziękowaniu za zakupy) na wydanie $10 w danym sklepie, bez konieczności zakupy czegokolwiek innego. Pamiętam, że wybrałam coś za $9,49 i przy kasie dałam tylko kupon, nie musiałam nawet wyjmować portfela.

Kupony najczęściej mogą się ze sobą łączyć i jeśli ktoś wie dobrze co i jak ze sobą połączyć to może naprawdę wydać mało. Tak jak pisałam wcześniej – kupony są na wszystko 🙂 Od zniżek do restauracji, przez zakupy spożywcze, leki, środki kosmetyczne i higieniczne czy ubrania, buty oraz elektronikę i sprzęt AGD.

EKSTREMALNI KUPONOMANIACY

Niektórzy Amerykanie korzystają z kuponów sporadycznie, niektórzy bardzo często. Zdarzyło mi się widzieć osobę w supermarkecie, która za wózek pełen zakupów płaciła banknotem 20-sto dolarowym i plikiem wyciętych z gazet kuponów. Podobno osoby, które siedzą w temacie potrafią wyszukać i wykorzystać kupony niemalże wszędzie! Ponoć najłatwiej zapanować nad setkami wyciętych kuponów układając je w specjalnym segregatorze, np. według ich daty ważności. Osoby, które są mocno zaangażowane w couponing często robią zakupy na zapas (bo jak nie skorzystać jak pięć butelek płynu do płukania ust jest w cenie dwóch?!). Jeżdżą też tylko do sklepów, w których mogą wykorzystać jak największą liczbę kuponów. Niestety, od couponingu można się… uzależnić. Niektórzy fani okazji ulegają gazetkom i kupują mnóstwo kupują rzeczy, które nie są im potrzebne, ale nie mogą oprzeć się promocjom.

COUPONING MOIM ZDANIEM

Jeśli chodzi o mnie, to przyznam się że nie jestem wielką kuponomaniaczką i nie zanosi się, bym nią została 🙂 Najczęściej korzystam z kuponów przy zakupie ubrań. Przed sfinalizowaniem transakcji online zaglądam na moją aplikację w telefonie (dla zainteresowanych – RetailMeNot), czy czasem nie dany sklep nie ma jakieś kuponu na zakupy online. Często taki kupon jest dostępny (najczęściej jest to kupon na -20% lub darmowa wysyłka), więc przy zakupie czegoś większego można zawsze zaoszczędzić parę groszy. Jak kupuję stacjonarnie to dostaję często kupon na następne zakupy, jeśli akurat potrzebuję czegoś to oczywiście wracam do danego sklepu. Jednak jeśli nie, to nie jadę specjalnie do sklepu by wykorzystać kupon, bo trochę mija się to z celem 😉

Bardzo rzadko korzystam z kuponów na artykuły spożywcze. Większość produktów oferowanych przez gazetki jest rzeczami, których my nie jemy. Gdyby kupony na warzywa i owoce były tak popularne jak te na mrożone dania, to z pewnością bym się zainteresowała taką ofertą. Jednak najczęściej owe promocje dotyczą jedzenia typu fast-food, których staramy się unikać. Oferta na dwie mrożone pizze w cenie jednej brzmi kusząco, ale skoro takie danie nie pojawia się na naszym stole, to nie kupuję ich tylko dlatego, mam kupon. Czasem też zaoszczędzona suma byłaby nieadekwatna do czasu poświęconego na dojazd do sklepu. Przykład? Kupon na -$1 na zakup leku przeciwbólowego. Lek kosztuje 5$, więc nie jest to astronomiczna kwota, a apteka która promocję oferuje nie jest “naszą” apteką i jest zupełnie nie po drodze. Czasem też zdarzy się, że przeglądam gazetki z kuponami, wycinam kilka kuponów, wkładam do portfela i… zupełnie o nich zapominam 😉

*

Couponing jest ciekawym rozwiązaniem i fajnie, że istnieje opcja zaoszczędzenia pieniędzy w ten sposób. Myślę, że przy odpowiednim zaangażowaniu, poświęceniu czasu i śledzeniu promocji można sporo zaoszczędzić. Wszystko pod warunkiem, że korzysta się z takich kuponów z głową. Mnie samej zdarza się skorzystać z atrakcyjnych kuponowych ofert, jednak częściej wykorzystuję promocje do zakupu czegoś większego i droższego. Jeśli chodzi o zakupy spożywcze, to niezbyt często korzystam z kuponów. Większy sens ma dla mnie wybranie się do tańszego marketu oddalonego ode mnie o 20 min drogi, niż zakupy w tym pobliskim, dużo droższym niż zakładanie segregatora i kupowanie wyłącznie rzeczy, na które mam kupon.

A co Wy sądzicie o takim zjawisku? Kto uwielbia zakupy z kuponami? 😀

Zapisz