INNOŚCI W STANACH: COUPONING

3953 Wyświetleń 16 komentarzy

Z góry przepraszam za amerykańskie słowo w tytule, ale nie znalazłam dobrego polskiego odpowiednika. Spolszczony kuponing jakoś mi nie pasuje i nasuwa nieprzyjemne skojarzenia z układem wydalniczym. 😉 Mogłabym powiedzieć po prostu kupony, ale to w zasadzie nie tylko o te kupony chodzi, o a niemalże całą filozofię życia z nimi związaną. Także niech zostanie tytułowy couponing.

W dzisiejszym odcinku „Inności” opowiem Wam o kolejnym amerykańskim zjawisku, które rzuciło mi się w oczy podczas mieszkania za oceanem. Mam nadzieję, że ten temat zainteresuje również i Was 🙂 Zapraszam do czytania!

KUPON PO AMERYKAŃSKU

Zapewne zdarzyło Wam się kiedyś skorzystać z jakiegoś kuponu. Taka zniżka umożliwiająca zakup w tańszej niż regularna cenie. Zdarza się to pewnie w każdym kraju, ale w Ameryce, kraju w rozmiarze XXL, czasami przyjmuje to całkiem ekstremalną formę 😉 Szukając informacji do napisania tego posta, natrafiłam nawet na wzmiankę o amerykańskim serialu o tytule „Extreme couponing”, który pokazywał jak ludzie przy pomocy kuponów płacą grosze za zakupy warte naprawdę spore sumy. Sama nie oglądałam wprawdzie ani jednego odcinka, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, jak to wszystko zostało przedstawione. Myślę, że jak to we wszystkich tego typu serialach, zostało to nieco przekoloryzowane, ale faktycznie zjawisko couponingu w USA istnieje i uznałam, że jest to ciekawy temat na notkę z cyklu Inności.

Zacznę od tego, że w Stanach naprawdę jest dużo zniżek. Jak przeceny, to takie naprawdę konkretne, a nie -20 czy -30%. Promocje najczęściej łączą się ze sobą i czasem można zapałać się danego dnia na powiedzmy dodatkowe -50% na przecenioną już solidnie rzecz na wyprzedaży sezonowej. Oprócz tego bardzo popularne kupony zniżkowe, czyli dodatkowe zniżki.. na wszystko. Używając ich przy płaceniu, można naprawdę sporo zaoszczędzić!

GDZIE MOŻNA DOSTAĆ TAKIE KUPONY?

Część kuponów przychodzi do domu w gazetkach z kuponami do wycięcia. Sporo ofert można dostać przy płaceniu za zakupy w sklepie. A jeszcze sporą ilość kuponów można znaleźć w internecie albo w katalogach firm, które regularnie przysyłają ludziom swoje oferty. Osoby zaangażowane w couponing doskonale wiedzą, gdzie można pozyskać najlepsze kuponowe kąski 🙂 Kupony przybierają różną formę – czasem jest to „kupujesz jeden produkt, dostajesz drugi za darmo”, czasem jest to procent zniżki na dany produkt, czasem minus kilka dolarów mniej od ceny zakupu, czasami produkt oferowany za darmo przy zakupach za jakąś określoną kwotę. Zdarzyło mi się także dostać kupon (w podziękowaniu za zakupy) na  wydanie $10 w danym sklepie, bez konieczności zakupy czegokolwiek innego. Pamiętam, że wybrałam sobie coś za $9,49 i przy kasie dałam tylko kupon, nie musiałam nawet wyjmować portfela.

Kupony najczęściej mogą się ze sobą łączyć i jeśli ktoś wie dobrze co i jak ze sobą połączyć to może naprawdę wydać mało. Tak jak pisałam wcześniej – kupony są na wszystko 🙂 Od zniżek do restauracji, przez zakupy spożywcze, leki i suplementy, środki kosmetyczne i higieniczne czy ubrania, buty oraz elektronikę czy sprzęt AGD.

EKSTREMALNI KUPONOMANIACY

Niektórzy Amerykanie korzystają z kuponów sporadycznie, niektórzy bardzo często. Mnie osobiście zdarzyło się wiele razy widzieć osobę w supermarkecie, która za wózek pełen zakupów płaciła np. banknotem 20-sto dolarowym i plikiem wyciętych z gazet kuponów. Podobno osoby, które siedzą w temacie potrafią wyszukać i wykorzystać kupony niemalże wszędzie! Słyszałam, że najłatwiej zapanować nad setkami wyciętych kuponów układając je w specjalnym segregatorze, np. według ich daty ważności. Osoby, które są mocno zaangażowane w couponing często robią zakupy na zapas (bo jak nie skorzystać jak pięć butelek płynu do płukania ust jest w cenie dwóch?!) i jeżdżą tylko do sklepów, w których mogą wykorzystać jak największą liczbę kuponów. Zdarza się także, że od couponingu można się… uzależnić. Niektórzy fani kuponów ulegają gazetkom i kupują mnóstwo kupują rzeczy, które zupełnie nie są im potrzebne, ale nie mogą oprzeć się promocjom.

COUPONING MOIM ZDANIEM

Jeśli chodzi o mnie, to przyznam się że nie jestem wielką kuponomaniaczką i nie zanosi się, bym nią została 🙂 Najczęściej korzystam z kuponów przy zakupie ubrań -przed sfinalizowaniem transakcji online zaglądam na moją aplikację w telefonie (dla zainteresowanych jest to RetailMeNot), czy czasem nie dany sklep nie ma jakieś kuponu na zakupy online. Często-gęsto taki kupon jest dostępny (najczęściej jest to kupon na -20% lub darmowa wysyłka), więc przy zakupie czegoś większego można zawsze zaoszczędzić parę groszy. Jak kupuję stacjonarnie to dostaję często kupon na następne zakupy, jeśli akurat potrzebuję czegoś to oczywiście wracam do danego sklepu, ale jeśli nie to nie jadę specjalnie do sklepu by wykorzystać kupon, bo trochę mija się to z celem 😉

Bardzo rzadko korzystam z kuponów na artykuły spożywcze. Większość produktów oferowanych przez gazetki jest rzeczami, których my nie jemy. Gdyby kupony na warzywa i owoce były tak popularne jak te na mrożone dania, to z pewnością bym się zainteresowała taką ofertą. Jednak najczęściej owe promocje dotyczą jedzenia typu fast-food, gotowych dań czy słodyczy, których staramy się unikać. Oferta na dwie mrożone pizze w cenie jednej brzmi kusząco, ale skoro takie danie nie pojawia się na naszym stole, to nie kupuję ich tylko dlatego, mam kupon. Czasem też wydaje mi się, że zaoszczędzona suma byłaby nieadekwatna do czasu poświęconego na dojazd do sklepu. Przykład? Kupon na -$1 na zakup leku przeciwbólowego. Sam lek kosztuje 5$, więc nie jest to astronomiczna kwota, a apteka która taką promocję oferuje nie jest „naszą” apteką i jest mi zupełnie nie po drodze. Czasem też zdarzy mi się, że przeglądam gazetki z kuponami, wycinam kilka kuponów na coś, co mnie zainteresuje, wkładam do portfela i… zupełnie o nich zapominam 😉

*

Couponing jest ciekawym rozwiązaniem i fajnie, że istnieje opcja zaoszczędzenia pieniędzy w ten sposób. Myślę, że przy odpowiednim zaangażowaniu, poświęceniu czasu i śledzeniu odpowiednich promocji można sporo zaoszczędzić. Wszystko pod warunkiem, że korzysta się z takich kuponów z głową. Mnie samej zdarza się skorzystać z atrakcyjnych kuponowych ofert, jednak częściej wykorzystuję promocje do zakupu czegoś większego i droższego. Jeśli chodzi o zakupy spożywcze, to większy sens ma dla mnie na przykład wybranie się do tańszego marketu oddalonego ode mnie o 20 min drogi, niż zakupy w tym pobliskim, dużo droższym niż zakładanie segregatora i kupowanie wyłącznie rzeczy, na które ma się kupon.

Zapisz

16 Komentarzy
  • Kasia 30 stycznia 2017, 20:31 Odpowiedz

    Widziałam kilka razy ten program o couponingu – mniej więcej wygląda to tak, że pani domu zamiast pracować wycina kupony. Cztery segregatory (czy raczej klasery) i potem zakupy za $1200 a płacą np. $15. I fakt, w wózkach głównie lądowały słodkie płatki, ciastka, dania gotowe, napoje słodkie, leki, puszki, chemia, kosmetyki.
    Część z tych ludzi oddawała np. pół zakupów dla.organizacji charytatywnych, ale często wracali dwoma wypakowanymi samochodami i potem wszystko do specjalnego pokoju w piwnicy, wyglądającego jak schron z zapasami 😉
    No cóż, jak ktoś ma czas to jego sprawa. Mi by było szkoda – co innego poszukać zniżki na sukienkę czy buty, a co innego ustawiać zakupy pod kątem kuponów. Ale też nie muszę oszczędzać np. na studia dzieci, a często to jest argumentem u takich osób. Z drugiej strony, czy gdyby czas na kupony poświęcili na pracę to czy nie wyszło by im to na lepsze?

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:39

      Jeśli część z tego idzie na cele charytatywne to super, ale kupowanie takich zapasów i do tego jeszcze w większości niezdrowych rzeczy to dla mnie gruba przesada. Wydaje mi się, że faktycznie takie bawienie się w te kupony naprawdę musi zajmować sporo czasu!

  • Kasia 30 stycznia 2017, 20:35 Odpowiedz

    PS Ciekawostka biologiczna – wbrew skojarzeniom układ wydalniczy służy do wydalania, ale moczu 😉 Skojarzenie z kuponingiem to ostatni etap w układzie… pokarmowym.

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:40

      Moja ostatnia lekcja biologii była zdecydowanie zbyt dawno 😀

  • Dominika 31 stycznia 2017, 06:17 Odpowiedz

    W Polsce ten serial też był emitowany (pewnie nadal jest) i sposób z kuponami na minimalną płacę zakupów jest na pewno pomysłowy. Jeśli ktoś ma dużą rodzinę to te kupny pozwolą mu zaoszczędzić większą ilość gotówki.
    Post jak zwykle świetny 🙂

    http://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:41

      Myślę, że faktycznie przy większej rodzinie bardziej się to sprawdza 🙂 Dziękuję!

  • Paulina 1 lutego 2017, 00:26 Odpowiedz

    Ja tak samo korzystam ze znizek na ubrania a o tych na jedzenie, mimo ze tez dostaje, zawsze zapominam! Jednak wszystkie Te znizki w polaczeniu z wielka tolerancje na zwroty produktow w Ameryce sobie bardzo cenie!

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina
    http://www.shenska.com

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:42

      Ja także cieszę się, że jest taka możliwość 🙂 No i te przeceny tutaj są sto razy lepsze niż w PL ;))))

  • Marta 1 lutego 2017, 08:08 Odpowiedz

    widzialam pare reality shows na ten temat – ludzie dzieki tym kuponom nic nie placa za wozki zakupow! W Belgii jest to nie mozliwie bo ogolnie nie jest to kraj gdzie chetnie daja znizki a juz o laczeniu kuponow nie ma mowy!

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:43

      Myślę, że na ekranie to jednak trochę przerysowują, ale faktycznie jak ktoś się w to zaangażuje to może sporo zaoszczędzić 🙂

  • Kasia 1 lutego 2017, 20:25 Odpowiedz

    W Polsce na TLC jest emitowany program „Łowcy Promocji”, właśnie o amerykańskich maniakach kuponów 😉 oglądałam kilka odcinków, gdzie faktycznie tak jak mówisz, przedstawiani są ludzie, którzy za zakupy warte 400-800 dolarów płacą 5, 10, 20 dolarów, czasem nic. Pamiętam odcinek z kobietą, która grzebała w śmietnikach w poszukiwaniu wyrzuconych kuponów 😀 myślę, że wielu ludzi pokazanych w tym programie uważa to za swoją pracę, zajmując się ich szukaniem, wycinaniem, układaniem a później robieniem zakupów. Cóż, dla mnie temat rzeka bo program ten wywołuje we mnie „wooooow” jak widzę ile kupili a ile zapłacili, ale zdaję sobie sprawę, że faktycznie rzeczywistość może być przerysowana 😉

    Pozdrawiam,
    Kasia

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:46

      Ja właśnie nigdy nie widziałam tego problemu – z telewizją jestem trochę na bakier 😉 Ale pewnie jest właśnie tak jak mówisz – ten pościg za kuponami może prowadzić do takich właśnie ekstremalnych sytuacji… I podporządkowaniem całego życia i przede wszystkim swojego menu pod promocyjne kupony 😉

  • Magdalena 1 lutego 2017, 21:59 Odpowiedz

    Mega shopping w Stanach takim sposobem wydaje się mega tani 😀

    http://www.pantofelwpodrozy.pl/

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:47

      Tanio owszem, ale gorzej z wartościami odżywczymi takiego jedzenia 😉

  • kama 2 lutego 2017, 23:17 Odpowiedz

    A w jakich marketach najczesciej kupujesz Kasiu?

    • kashienka 3 lutego 2017, 03:48

      Kiedyś głównie Publix i czasem Kroger, teraz przestawiłam się częściowo na Sprouts (warzywa i owoce) i Walmart (tam kupuję wszystko inne) i wychodzi to sporo taniej 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *