GRUDZIEŃ W OBIEKTYWIE

1650 Wyświetleń 16 komentarzy

Uwielbiam grudzień! Choć nie od dziś wiadomo, że jestem typowo letnią dziewczyną (urodziłam się latem w końcu!), która najbardziej uwielbia ciepełko i słońce, to muszę Wam przyznać, że grudzień jest dla mnie chyba najbardziej magicznym miesiącem. Wszystko za sprawą świąt Bożego Narodzenia i cudownej atmosfery towarzyszącej przygotowaniom do nich 🙂 Sporo osób irytuje się na tłumy w sklepach, konieczność kupowania stosu prezentów i godziny przygotowań kuchennych, ale dla mnie to wszystko ma niesamowitą magię, nawet gdy lista prezentów do kupienia wydaje się nie mieć końca, a mięśnie bolą dwa dni po upieczeniu 18 blach pierników :)))

W tym roku po raz pierwszy spędziłam całe święta w Stanach, z dala od rodzinnego domu (napiszę o tym więcej w notce świątecznej!). Natomiast zaraz po świątecznym obiedzie wyruszyliśmy prosto na lotnisko na naszą mocno zaległą podróż poślubną <3 Tegoroczny grudzień był więc bardzo intensywny ale i pełen pięknych momentów i cudownych niespodzianek! Jeśli macie ochotę, zapraszam na zdjęciowy przegląd miesiąca 🙂

*

1 grudnia witam każdego roku tak samo: pierniczkową latte ze Starbucksa, mandarynkami, świątecznymi piosenkami i dekorowaniem mieszkania <3 Uwielbiam to!

1

Jedna z moich dekoracji świątecznych. Bardzo lubię „komponować” takie stroiki 🙂

2

Nasza tegoroczna choineczka! Cała w bieli a wszystkie ozdoby są drewniane 🙂

3

Pakowanie prezentów! W tym roku miałam do ogarnięcia ponad 20 prezentów dla rodzinki polskiej i amerykańskiej 🙂 Nie było to proste, ale chyba generalnie prezenciki trafiły w gust!

4

O mnie również Gwiazdor nie zapomniał! Nie sposób wymienić wszystkie podarki, ale ten główny to moja wymarzona od ponad roku lustrzanka <3 Teraz tylko muszę nauczyć się robić nią piękne zdjęcia :))))))))))))

5

Akcja pierniki po raz pierwszy przeprowadzona od A do Z samodzielnie:) Upiekłam i udekorowałam 18 blach pierniczków, którymi obdarowałam rodzinę i znajomych tutaj w Stanach. Wszyscy byli zachwyceni pomysłem takiego ręcznie wykonanego prezentu 🙂

6

7

Przyjęcie świąteczne w pracy u męża 🙂

8

Elegnacja-francja czyli propozycja stroju na Wigilię 🙂

9

Przed świętami odwiedziliśmy dwa ciekawe miejsca w Atlancie z pięknymi iluminacjami 🙂

Pierwsze miejsce to Ogród Botaniczny oświetlonymi pięknymi świątecznymi światełkami…

10

… a drugie to Festiwal Chińskich Latarni w Parku Olimpijskim 🙂

11

Dzień przed świętami dostałam najlepszy prezent pod choinkę jaki mogłam sobie wymarzyć – Zieloną Kartę :)))) (wszystko na ten temat opiszę oczywiście w osobnej notce!)

12

Wigilia online i oczywiście tradycyjnego selfie też nie mogło zabraknąć 😀 Barszczyk i uszka też były! 🙂

13

Amerykańskie święta były udane – wszystko postaram się opisać w jednej z kolejnych notek:)

14

A zaraz po obiedzie świątecznym – fruuuuu w świat 🙂

15

Aż do pięknego Puerto Rico, które nas oczarowało <3

16

17

18

19

Zip-lining w tropikalnym lesie deszczowym – cudowne przeżycie!

20

Poranna kawa z widokiem na ocean – czy może być coś lepszego?! <3

21

Świetne fototapety mieli w tym Puerto Rico – też skorzystaliśmy i zrobiliśmy sobie fotę 😀

22

23

Moja „kreacja” sylwestrowa 🙂

24

Trzeci Sylwester razem <3 Pierwszy jako para w Paryżu, drugi jako narzeczeństwo w Budapeszcie, a trzeci jako małżeństwo w San Juan, pod palmami! I także zdjęcie tradycyjnie ruszone 😀

25

Mam nadzieję, że Wasz grudzień był równie udany? 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

16 Komentarzy
  • Karolina 3 stycznia 2017, 23:23 Odpowiedz

    Zdecydowanie atmosfera panująca przed świętami Bożego Narodzenia ma w sobie to coś 😀 Niektóre rzeczy mają dla mnie wtedy zupełnie inny smak (pierniczki, gdzie ciasto trzeba 5 tygodni przed przygotować) czy też wszystko widzi się zupełnie inaczej. Ale mam podejście bardzo podobne do twojego, do tego wszystkiego co związane ze świętami i nie zamieniłabym tego na nic innego. Chociaż święta bez śniegu 🙁

    ps. A sukienka na Sylwestra cudo 😀

    • kashienka 5 stycznia 2017, 21:54

      Dokładnie tak! Świąteczny czas jest wyjątkowy <3
      Dziękuję, dorwałam ją na mega przecenie tydzień przed wyjazdem 🙂

  • Paulina G Lifestyle 4 stycznia 2017, 09:36 Odpowiedz

    Choinka naprawdę okazała! <3
    Grudzień niewątpliwie ma w sobie magię, nieważne cz jest śnieg i zimowa aura czy też nie… Magia zawsze jest w powietrzu i akurat tą magię widać u Ciebie na zdjęciach pełnych miłości i szczęścia ! 😉

    • kashienka 5 stycznia 2017, 21:52

      Dziękuję bardzo <3 Dokładnie, pogoda nie ma znaczenia - ważne to, czy czujemy tę magię świąt w sercu!

  • Paulina 4 stycznia 2017, 18:34 Odpowiedz

    Swojego pierwszego sylwestra w Ameryce tez spedzilam w tropikalnym miejscu – w Miami. W tym roku w San Francisco i tez zaliczam do udanych. Nie moge uwierzyc ze juz mamy nowy rok!

    Pozdrawiam z Kalifornii!!

    Paulina

    http://www.shenska.com

    • kashienka 5 stycznia 2017, 21:51

      San Francisco to w tej chwili moje największe marzenie w obrębie USA 🙂 a zaraz potem Wielki Kanion i Hawaje :)))))))) A czas leci nieubłaganie, to fakt!

  • kama 4 stycznia 2017, 23:21 Odpowiedz

    Zdjęcie z „fototapetą” jest BOSKIE! Jak w raju normalnie 🙂 mam nadzieję, że napiszesz coś jeszcze na temat tego wyjazdu!

    • kashienka 5 stycznia 2017, 21:51

      Jasne, że napiszę 🙂 Pierwsza notka będzie już niebawem!

  • Aga 5 stycznia 2017, 00:24 Odpowiedz

    Kolejny miesiac I kolejne fantastyczne zdjecia.
    Pozdrowienia z zimnego Londynu
    Aga xx

    • kashienka 5 stycznia 2017, 21:49

      Dzięki Kochana – buziaki z Atlanty :*

  • Pantofelwpodrozy 5 stycznia 2017, 07:58 Odpowiedz

    Gratuluję zielonej karty 🙂

    • kashienka 5 stycznia 2017, 21:48

      Dziękuję bardzo! 🙂

  • Paulina 6 stycznia 2017, 03:09 Odpowiedz

    Super ten grudniowy wyjazd! Ja też w ostatnich latach lubiłam w tym miesiącu uciekać od zimy- a to Nowy Orlean, a to Floryda- zawsze tam gdzie cieplej 🙂 U Ciebie w Georgii to i tak mrozy nie straszne, ale zawsze miło wyjechać 🙂 Ja w tym roku postawiłam na prawdziwą zimę- i na święta wybrałam się do zaśnieżonej Galeny. I kto by pomyślał…. było fajnie, nawet w śniegu 🙂

    Gratulacje zielonej karty! Pamiętam, ile musiałaś przejść, by ją uzyskać, więc zapewne tym bardziej się cieszysz. Pamiętam ten dzień w moim wypadku i z jaką ulgą wtedy odetchnęłam 🙂

    • kashienka 6 stycznia 2017, 04:05

      To fakt, w Atlancie grudzień wcale nie straszny. Mróz chwycił tylko raz, w nocy a z kolei w święta cieszyliśmy się pięknym słońcem i pogodą 22-23 stopnie Celsjusza! Zazwyczaj oziębia się najbardziej w styczniu-lutym, ale w porównaniu z Polską czy chociażby Chicago nie jest to wcale „prawdziwa zima” 😉 Ja nie miałabym nic przeciwko spędzeniu paru dni w takim śnieżnym miejscu, ale na co dzień zdecydowanie wolę ciepełko! 🙂
      Tak, nasza droga nie była łatwa, ale za to jaka teraz satysfakcja, że w końcu mogę się przestać stresować tym tematem!

  • LIFESTYLERKA - blog o dietetyce i zdrowym stylu życia 13 stycznia 2017, 14:30 Odpowiedz

    Kasiu, to co się działo u Ciebie w grudniu, to spokojnie starczyłoby na 3 miesiące, a nie jeden;). Przyznaję, że najbardziej podoba mi się Wasza podróż poślubna. Bajkowe krajobrazy. A tak w ogóle, to wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:).

    • kashienka 17 stycznia 2017, 23:28

      Faktycznie – działo się :))) Ale ja faktycznie uwielbiam jak tyle się dzieje 😉
      Dziękuję bardzo za miłe słowa i życzenia! Dla Ciebie też wszystkiego dobrego na Nowy Rok :*

Skomentuj

Przepis wynik *