ŚLUB I WESELE: CO MNIE ZDZIWIŁO W AMERYKAŃSKIM WESELU?

5473 Wyświetleń 40 komentarzy

Czasem jeśli nie ma okazji poznać się danego tematu osobiście to swoje wyobrażenia kształtuje się na podstawie np. obejrzanego filmu. W końcu jak „w filmie pokazywali”, to tak na pewno jest, nie? 😀  Tak na przykład mój brat zbudował sobie obraz typowego amerykańskiego college’u na podstawie American Pie oraz podobnych komedii i do tej pory uważa, że w jeśli kampusie nie ma lasek przechadzających się w bikini, codziennej imprezy z konkursem picia piwa w bractwie studenckim oraz zespołu gorących cheerleaderek kibicujących drużynie futbolowej składających się przystojniaków to znaczy, że ta szkoła nie jest prawdziwym amerykańskim collegem 😉 Podobnie miałam ja z amerykańskim weselem 😉 Wprawdzie wcześniej nie miałam okazji uczestniczyć w takiej imprezie, ale przecież nie na darmo obejrzałam te wszystkie komedie romantyczne kończące się przed ołtarzem 😉  Gdy przyszło do pierwszej prawdziwej imprezy, która okazała się przy okazji moim własnym weselem, okazało się, że filmy jednak nie kłamią i jakiś tam podgląd na sprawę faktycznie miałam. Jednak w praniu pojawiło się kilka mniejszych lub większych szczegółów, które okazały się dla mnie czymś nowym i dość zaskakującym. Jeśli, macie ochotę, to przeczytajcie poniżej…

image4

…co mnie zaskoczyło w amerykańskim weselu?

Bridal shower. Nie ma polskiego tłumaczenia tej imprezy i powiem szczerze, że wcześniej niewiele słyszałam na te temat. W Polsce coraz popularniejszy jest zaś baby shower (też nie ma polskiego słowa, prawda?) czyli impreza przed urodzeniem dziecka, zorganizowana najczęściej przez przyjaciółki przyszłej matki, na którą goście przynoszą mnóstwo prezentów dla jeszcze nienarodzonego maleństwa. Okazuje się, że podobnie robi się w Stanach przed ślubem, tylko prezenty przynosi się dla pary młodej 🙂 Kiedyś była to najczęściej impreza organizowana przez główną druhnę dla panny młodej (nie mylić tego z wieczorem panieńskim!), dziś może być organizowana przez obojętnie kogo z przyjaciół i oczywiście mogą w niej uczestniczyć oboje przyszli państwo młodzi. Nasz shower zorganizowała moja kochana host rodzina, z którą mieszkałam wcześniej 1,5 roku i na naszą prośbę była to dosyć skromna impreza w gronie rodziny i przyjaciół. Tutaj showery mogą być bardzo wielkie i huczne – zaprasza się mnóstwo osób (w tym osoby niezaproszone na wesele również) i dostaję się górę prezentów 🙂

fullsizerender

Próba ślubu i „próbna kolacja” (rehearsal dinner) dzień przed ślubem. Wiem, wiem na filmach oglądałam wcześniej takie rzeczy, ale myślałam, że to trochę pic na wodę 😉 A jednak w Ameryce bez wcześniej próby nie ma ślubu! My mieliśmy próbę generalną w piątek przed Wielkim Dniem, byliśmy na niej obecni my, osoba udzielająca ślubu, menegerka ślubna i najbliżsi (moja druhna utknęła w korkach ale dzielnie zastąpił ją mój brat:D). Miałam też po raz pierwszy okazję wypróbować czy jestem w stanie przejść po piaszczystej plaży w koturnach (ja nie dam rady?!) i naocznie przekonałam się jak 10min na plaży potrafi przemienić piękne loki we włosy proste jak druty do tego rozwiane na cztery strony świata 😀 Zazwyczaj kolacja przedślubna jest wyprawiana dla najbliższych osób, szczególnie tych zaangażowanych w samą ceremonię ślubną, ale przy naszym małym weselu zaprosiliśmy na nią po prostu wszystkich gości ślubnych 🙂 Super sprawa, bo goście mieli okazję się poznać, zamienić ze sobą kilka słów i następnego dnia gadać już jak starzy znajomi :)))))))

6-18-16-578

Długość a raczej krótkość przyjęcia weselnego. Ci którzy lubią trzydniowe wesela lub przynajmniej imprezy do białego rana, sromotnie się zawiodą w Stanach! Przeciętna wesele trwa tutaj cztery godziny i tyle dokładnie trwało nasze 🙂 Zaczęło się od godziny koktajlowej, podczas której serwowano przystawki i alkohole (u nas było to wino i piwo, nie było wódki ani mocniejszych trunków) – goście w większości bawili się na stojąco, jak to podczas typowej amerykańskiej imprezy 😀 Później podano obiadokolację w formie szwedzkiego bufetu i zajęliśmy swoje miejsca przy stole. Później nasz pierwszy taniec plus (ciekawostka, bo w Polsce takiej tradycji nie ma) mój taniec z moim tatą (father-daugther dance) i Briana z jego mamą (mother-son dance), co zapoczątkowało taneczną część imprezy. Godzinę przed końcem wesela podany był tort i jeśli ktoś miał ochotę kawa/herbata. Impreza skończyła się około 22 (choć pierwsi goście wykruszyli się trochę wcześniej). Dla mnie to nasze krótkie wesele było genialną sprawą, bo nie przepadam za długimi imprezami. A tak to po imprezie pojechaliśmy do hotelu się przebrać, poszliśmy sobie we dwójkę na drinka do nadmorskiej knajpeczki i po powrocie do hotelu mieliśmy jeszcze sporo energii na noc poślubną ;))))))))

fullsizerender2

Prezenty. Jak i wesele, to i prezenty dla pary młodej. W Polsce po latach kupowania wszystkiego co miało pomóc młodym urządzić się na starcie i otrzymywania przez biednych nowożeńców czasem i czterech czajników bezprzewodowych i dwóch odkurzaczy 😉 nastała moda na wręczanie kopert. Przyznam, niespecjalnie mi się ten zwyczaj podoba, a jeszcze mniej prośba o koperty wyrażona na zaproszeniu w formie zabawnego wierszyka i z pewnością nie chciałam czegokolwiek takiego na swoim weselu. Okazało się, że w Stanach kasy nikt nie na ślub nie daje 🙂 Za to jest „ślubna rejestracja” (ang. wedding registry). Polega to na tym, że para młoda zgłasza się do jakiegoś sklepu (albo i kilku) i rejestruje tam swój ślub, pod swoimi nazwiskami, datą, miejscem zdarzenia itp. Potem dostaje taki czytnik i robi sobie wycieczkę po sklepie i skanuje wszystko co im się podoba/czego potrzebują. W ten sposób powstaje taka jakby ślubna wish-list (można ją oczywiście potem edytować online) 🙂 Jeśli ktoś z gości nie ma własnego pomysłu na prezent to pyta przyszłej pary młodej gdzie się zarejestrowali i wybiera coś z tej wish-list. Super sprawa, że lista jest dostępna on-line i można zamówić prezent przez Internet i wysłać go bezpośrednio do Pary Młodej. Tak też zrobili  większości nasi goście i na ślub praktycznie nikt nie przyszedł z prezentem dla nas! :)))))) (miała ze sobą w samochodzie go tylko moja druhna, ale ona akurat nie jest Amerykanką). Prezenty dostaliśmy przed ślubem i po ślubie, w Atlancie (prezenty były z listy i spoza – nie mówiliśmy o liście każdemu zaproszonemu, bo nie uznajemy czegoś takiego jak „narzucanie” komukolwiek co chcemy, ważniejszy był dla nas udział naszych gości niż prezenty. Po prostu jak ktoś dopytywał o rejestrację to podaliśmy nazwę sklepu)  Powiem szczerze, że to było genialne, że taki jest zwyczaj bo nie wyobrażam sobie wiezienia tych wszystkich prezentów z Florydy do domu. Aha, nie było też kwiatów – dostaliśmy tylko jeden bukiet wysłany przez pocztę kwiatową od mojej matki chrzestnej 🙂 Mimo małego wesela – prezentów dostaliśmy naprawdę sporo i wydaje mi się, że wyposażyliśmy swoją kuchnię na dłuuuugie lata (choć mój mąż mógłby wręcz przysiąc, że przed ślubem niczego zupełnie nam nie brakowało w domu!). Oprócz gości weselnych były prezenty z bridal shower, podarunki od ludzi z pracy Briana i prezenty od rodziny czy znajomych, którzy po prostu dowiedzieli się o ślubie i chcieli nam coś sprezentować. To było bardzo miłe! I jeszcze słówko na temat cen prezentów. Amerykanie nie szaleją też z wielkością prezentów i nie wyznają zasady „zastaw się a postaw się” 😉 Skonsultowałam się z koleżankami na temat zakresu cenowego prezentów i wybrałam na listę takie za maksymalnie 100$ często niższe np. 40$-50$. Niektóre pary kupowały dwie tańsze rzeczy, a inni coś większego i droższego ale generalnie dostaliśmy prezenty za maksymalnie 100$ (nie licząc naszych rodziców:P). Czyli przeliczając dolary na złotówki w skali 1:1 (a tylko taki przelicznik ma sens, patrząc pod względem zarobków i cen), to tak jakby każda zaproszona para w Polsce kupowała weselny prezent czy wkładał do koperty maksymalnie 100zł. Z tego co słyszałam u nas coraz częściej płaci się „za talerzyk” i są to kwoty kilkukrotnie wyższe co dla mnie osobiście jest przesadą. Zdecydowanie wolę te amerykańskie mniejsze prezenty, przez które nikt nie musiał sobie odmawiać czegokolwiek.

image6

Brak wielkich formalności przy ślubie, zarówno od strony cywilnej, jak i kościelnej. By zgłosić chęć zawarcia związku małżeńskiego potrzebowaliśmy wyłącznie dokument ze zdjęciem. W Briana przypadku było to prawo jazdy (pełniące tutaj również funkcję dowodu osobistego), w moim – polski paszport. Nie przedstawialiśmy żadnych aktów urodzenia ani dokumentów o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego. Spodziewałam się, że ja jako cudzoziemka będę proszona o jakieś dodatkowe dokumenty, ale nie – paszport wystarczył. Nasz ślub był udzielany przez osobę duchowną i był po prostu ślubem chrześcijańskim (mimo, że nie odbył się w kościele), bez stosowania obrządku konkretnego wyznania (ja pochodzę z domu katolickiego, Brian protestanckiego). Żadnych zaświadczeń, potwierdzeń sakramentów (z tym akurat mój mąż miałby spory problem, bo ich nie przyjmował), nauk przedmałżeńskich – zostaliśmy po prostu zapytani, czy jesteśmy chrześcijanami i czy chcemy zawrzeć związek małżeński przed Bogiem. I to wystarczyło – nie musieliśmy w żaden inny sposób potwierdzać naszych słów. Powiem Wam, że to mnie mega zaskoczyło, oczywiście w pozytywny sposób i cieszę się bardzo, że nie musieliśmy się tą kwestią w ogóle stresować! Aha, do zawarcia ślubu (obojętnie czy jest to w urzędzie/kościele/w innym miejscu) potrzeba wyłącznie przyszłych małżonków i osoby udzielającej ślubu. Świadkowie nie są wymagani – my mieliśmy ze sobą moją druhnę i drużbę Briana, ale nie byli oni w formie świadków i nie podpisywali żadnych dokumentów.

6-18-16-603

To chyba tyle, z tych najważniejszych rzeczy, które mnie zaskoczyły w moim amerykańskim weselu. Wiedzieliście, że tak to wygląda w USA, czy udało mi się Was czymś zaskoczyć? Chętnie poczytam Wasze komentarze 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

40 Komentarzy
  • Justyna 18 listopada 2016, 22:02 Odpowiedz

    A to ciekawe bo na naszym slubie wszyscy dawali koperty z czekami lub gotowka 🙂 Ale z drugiej strony nie mielismy wedding registry. 🙂

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:11

      Może dlatego właśnie? 😉 U nas ani jednego czeku i gotówki! Tylko ze 3 karty podarunkowe do sklepu, w którym robiliśmy wedding registry. Może to też zależy od rejonu USA?

  • Kasia D 18 listopada 2016, 22:10 Odpowiedz

    Mnie też wkurza to „płacenie za talerzyk” na polskich weselach :/
    Do tego stopnia teraz to dochodzi, że państwo młodzi potrafią powiedzieć że płacą np. 200 zł za osobę i tyle minimum od tej osoby oczekują !
    Na moim zaproszeniu [prawie 10lat temu] nie było żadnego wymuszania ani narzucania – i nawet nie obraziłam się jak moja koleżanka z liceum przyniosła mi kieliszki z Biedronki za 4,90 😜 bo najwyraźniej po prostu nie miała aktualnie więcej pieniędzy a chciała być ze mną w tym wyjątkowym dniu …

    Moja siostra przez te aktualnie głupie „zwyczaje” zupełnie odmówiła sobie wesela i wcale jej sie nie dziwie.

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:14

      No mnie też się to nie podoba zupełnie, zwłaszcza taka postawa, że po to robią wesele, żeby się zwrócił koszt imprezy w kopertach. Dokładnie się z Tobą zgadzam – czasem ktoś nie ma chwilowo kasy na jakiś wielki prezent, ale zależy mu by towarzyszyć Parze Młodej w ich dniu. Wtedy ma zrezygnować bo nie stać go na zapłacenie za swoje „jedzenie i picie” na weselu. Dla mnie to absurd.

  • Natalia 18 listopada 2016, 22:57 Odpowiedz

    A jaka byla u was przysiega?

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:10

      Dokładnie taka:
      I Katarzyna, take you Brian to be my lawfully wedded husband, to have and to hold, from this day forward, for better or worse, for richer or poorer, in sickness and in health to love and to cherish till death do us part.
      A przy zakładaniu obrączek taka:
      With this ring, I give you the promise that from this day forward you shall never walk alone. My heart will be your shelter; my arms will be your home. We will walk together through life as partners and best friends. I promise I will do my best to love and accept you exactly as you are. With this ring, I give you your freedom and my trust in you. I give you my heart. I have no greater gift to give. In the name of the Father, Son and Holy Spirit.

  • cytrynka 18 listopada 2016, 23:23 Odpowiedz

    Przesadzacie z tymi kopertami, przecież nie ma obowiązku dawania koperty ani określonej kwoty. Dla mnie koperta to pewność, że dam parze młodej trafiony prezent. Nie lubię wydawania pieniędzy na pierdoły, wolę kupić coś praktycznego. Lista prezentów fajny pomysł, ale w Polsce nie jest to jeszcze aż tak popularne. Poza tym często młodzi chcą jeden droższy prezent, zamiast kilku za 100-200 zł. Szczególnie młodzi, którzy mieszkają razem przed ślubem, nie potrzebują odkurzacza ani czajnika, ale woleliby np. fundusze na remont.

    Fajnie, że w USA ślub kościelny nie wiąże się z tyloma formalnościami co w PL. Krótsze wesela też mi się podobają, chociaż ja swoje zrobiłam do 24:00 i pozostał lekki niedosyt 😉

    Każdy ślub i wesele można zorganizować po swojemu, niezależnie od kraju 🙂

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:19

      Obowiązku niby nie, ale jak na zaproszeniu jest wyraźnie napisane, że „prezent ma zmieścić się w kopercie” to trochę narzuca co chcą dostać, nie? Jeśli gość woli dać kasę, to oczywiście ja nie mam nic przeciwko – po prostu nie bardzo mi podoba ten „przymus”, że MUSZĄ być pieniądze.
      Niewielkie formalności to super sprawa, a wiadomo, że każde wesele można zorganizować zupełnie po swojemu – ważne, żeby Para Młoda czuła, że to jest ich Wymarzony Dzień!

  • Paulina 19 listopada 2016, 05:44 Odpowiedz

    Zaskoczyło mnie wedding registry ! Fenomenalny pomysł ! 😉 Nigdy o tym nie słyszałam, ale naprawdę może ułatwić sprawę. Tym bardziej, że ja również nie jestem zwolenniczką wymieniania każdemu z gości „co by nam się przydało na nowej drodze życia” . Irytuje mnie również dziwny „obowiązek” płacenia za talerzyk, zastaw się a postaw itd. Najważniejsza jest obecność gości, bo przecież właśnie po to ich zapraszamy! 😉

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:21

      Dokładnie tak – najważniejsza jest obecność gości! <3 Bo wg mnie po to zaprasza się takie a nie inne grono osób na swój ślub i wesele - bo są to osoby dla nas ważne, z którymi chcemy spędzić ten wyjątkowy dzień. Prezent to tylko dodatek.

  • Paulina 20 listopada 2016, 00:24 Odpowiedz

    Ja zdecydowanie tez wybralabym takie mniejsze, bardziej intymne wesele chociazby po to zeby nie stresowac sie malymi i wiekszymi szczegolami w tak waznym dniu. Chociaz, kto wie, na mnie pewnie jeszcze dlugi czas wiec moze kiedys zmienie zdanie haha.

    Jeszcze raz sie powtorze, piekne zdjecia, Kasiu!

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina
    http://www.shenska.com

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:22

      I tak się człowiek czymś stresuje przed tym Wielkim Dniem 😀 Ja np. stresowałam się pogodą 😉 Ale fakt, że małe grono gości w naszym przypadku było strzałem w dziesiątkę <3

  • LIFESTYLERKA - blog o dietetyce i zdrowym stylu życia 20 listopada 2016, 19:15 Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się amerykańskie podejście do ślubów, Zwłaszcza w sprawie prezentów. U nas sytuacja ostatnimi czasy zrobiła się delikatnie mówiąc chora. Państwo młodzi w zasadzie oczekują od zaproszonej pary zwrotu kosztów jakie zostały na nich poniesione. Co moim zdaniem jest bardzo nieeleganckie. Po co wyprawiać huczne wesele skoro kogoś na nie nie stać? No bo jeśli oczekuje, żeby mu się z kopert „zwróciło”, to chyba jest jednoznaczne. Słyszałam też, że są oficjalne „cenniki” ile wypada dać na imprezy typu komunia, czy chrzciny. Wszystko kręci się wokół kasy, a nie wartości jakie te wszystkie okazje ze sobą niosą. Sorki Kasiu za taką dygresję;). Na amerykańskim weselu kiedyś byłam. I to co mnie zaskoczyło, to rzeczywiście spora część imprezy była na stojąco.

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:26

      Dokładnie – w 100% się z Tobą zgadzam! Dla mnie takie oczekiwania, że się „zwróci koszt imprezy” są co najmniej nieeleganckie i wręcz absurdalne. Przecież nie o to chodzi w zapraszaniu gości!
      A co do stojących imprez – to chyba Amerykanie już tak mają 😉

  • Zuzia 21 listopada 2016, 10:55 Odpowiedz

    Super. Wszystko na luzie i bezstresowo, mało formalności, problemów typu „bo tak wypada”… Rewelacja, świetne, zdrowe podejście.

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:26

      Powiem szczerze, że mi też się to podejście bardzo podoba!

  • Ada 21 listopada 2016, 16:58 Odpowiedz

    Ja akurat uważam, że koperty to bardzo dobry prezent. My mieszkaliśmy przed ślubem razem, więc praktycznie wszystko posiadaliśmy i szczerze mówiąc – nie mielibyśmy miejsca na rzeczowe prezenty. A dzięki pieniądzom od gości mogliśmy sobie fajną podróż poślubną zrobić 🙂 Nie pisaliśmy o tym na zaproszeniu – na nim prosiliśmy tylko o zrezygnowanie z kwiatów. Ale i tak każdy pytał przy zapraszaniu co wolimy (plus odpowiedź, że nie chcemy prezentów, bo to małe wesele była ignorowana ;)).

    Nie zgodzę się też z tym przelicznikiem walut 1:1 w tej konkretnej sytuacji. Jako przykład wezmę KitchenAida – w USA koszt KA to $250, prawda? W Polsce ceny zaczynają się od 2200 zł. Myślę, że jak porównasz sobie wiele produktów z kategorii rtv/agd/elektronika to wyjdzie, że jednak w przypadku dostawania takich prezentów ten przelicznik aż tak dobrze nie wygląda. Jeszcze tylko dorzucę, że skoro dostajesz prezenty na Bridal Shower od gości i nie-gości, z okazji ślubu, w pracy itd. to tak naprawdę jesteś w stanie zebrać dużo więcej prezentów niż na ślubie w Polsce. I zasadnicze pytanie – wolisz całą masę drobniejszych rzeczy czy jednak jedną porządniejszą? I jak odnieść się do faktu, że za $60 kupisz naprawdę ekstra mikser ręczny KA, a w Polsce za 60 zł plastikowe badziewie?

    Co do płacenia za talerzyk – osobiście nie wyobrażam sobie powiedzieć gościom, że coś ma mi się zwrócić. Nie mniej jednak, wesele jest sporym wydatkiem (nawet skromne!), a dla wielu młodych osób te pieniądze są naprawdę sporą pomocą. W jakim miejscu w życiu byłaś mając lat 23? A Brian? Jak wtedy wyglądała Wasza sytuacja finansowa? I jak wyglądałaby, gdybyście spotkali się w takiej hipotetycznej rzeczywistości ;)? Bo wbrew pozorom, sporo osób w Polsce bierze ślub mając lat 22-24, pod koniec lub tuż po studiach. Nie mają pracy w korporacji, a mieszkanie muszą często wynajmować za nieporównywalnie duże pieniądze w stosunku do zarobków.

    W Polsce, jeśli mieszana wyznaniowo para chce wziąć ślub w KRK to strona nie-katolicka musi podpisać oświadczenie, że nie będzie przeszkadzać w katolickim wychowaniu dzieci.
    Ja jestem protestantką, mój mąż z wychowania katolikiem. Braliśmy ślub w moim kościele, bo było prościej i mniej formalności – prosili tylko o akt chrztu. Gdyby dla mojego męża wiara była istotna to mógłby ubiegać się o dyspensę na ślub w moim kościele – a tak w oczach KRK nasz ślub jest nieważny, a on żyje w grzechu :p

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:47

      Jeśli nie ma narzucania „z góry” to nie mam nic przeciwko – zwłaszcza, jeśli goście dopytują pary młodej jaki woleliby prezent 🙂
      Co do przeliczania 1:1 – może masz rację, że elektronika i tego typu sprzęty są tańsze tutaj. Ale nie porównywałabym ceny KA tutaj w i w Polsce, KA to produkt amerykański więc wiadomo, że tutaj będzie tańszy, a w Polsce droższy. Porównaj dobry mikser KA w Stanach i dobry mikser Zelmer w Polsce – różnica nie będzie wielka. Kiedyś miałam dobry mikser stojący Zelmera właśnie, ze wszystkimi bajerami i płaciłam coś koło 300-400zł? Aaa i mikser KA tutaj kosztował u nas w regularnej cenie ok. 450$ a mamy ten najpopularniejszy model. A co do masy drobniejszych prezentów – powiem szczerze, że każdy drobiazg dany przez naszych gości/znajomych mnie cieszył i nie zastanawiałam się „co bym wolała”. Po prostu miło mi było, że ktoś sprawił nam prezent 🙂
      Co do pieniędzy w kopertach. Jak miałam 23 to wszystko mi było w głowie, tylko nie ślub 😉 Poważnie, w ogóle nie miałam takich planów i dokładnie tak samo myślał mój mąż. Zawsze wiedziałam, że nie chcę zbyt wcześnie wychodzić wchodzić w związek małżeński i pewnie poczekałabym te kilka lat aż do ustabilizowania się sytuacji. Ale hipotetycznie gdyby mnie wtedy „siekło”, że już w tej chwili MUSZĘ zmienić stan cywilny, to pewnie prędzej byłby to skromny ślub plus obiad dla rodziców i rodzeństwa. Nie sądzę, że chciałabym hucznego wesela, na które nie byłoby mnie ani mojego męża stać i musielibyśmy liczyć na „koperty”.
      Ciekawe co mówisz o tych ślubach – w sumie nigdy nie zagłębiałam się w ten temat. Dla mnie to trochę absurd, że Twój mąż teoretycznie „żyje w grzechu” mimo, że wziął ślub chrześcijański, tyle, że w innym kościele. W końcu Bóg jest jeden, prawda? Pewnie nasz ślub też nie byłby uznany w KRK za ważny – ale nas był najważniejszy, kochamy się i absolutnie nie uważamy, że żyjemy w grzechu 🙂

    • Ada 22 listopada 2016, 10:49

      Tak, masz rację, że to produkt amerykański, więc na polski rynek po prostu się jego cenę przelicza z USD + opłaca cła i całą resztę. Stąd taka cena w PL. Te $250 to akurat na ebay’u widziałam :p.
      Mnie również każdy prezent cieszy – samą myślą, że ktoś coś nam chciał sprezentować 😉 Ja tylko podaję przykład, że o ile u Was do tych $100 można kupić dobre rzeczy, tak w Polsce do 100 zł jest spory problem. Podobnie pewnie w Anglii, Niemczech czy każdym innym kraju, gdzie pieniądze mają inną siłę nabywczą. I mi jako gościowi byłoby głupio przyjść np. z kompletem pościeli czy mikserem za 50 zł, bo wiem, że nie jest dobrej jakości.
      Stąd pewnie przyjęło się, że jednak ludzie dają więcej. Natomiast podstawą niezależnie od cen i całej reszty powinno być, że ktoś CHCE Ci dać dany prezent/kwotę pieniędzy, a nie że musi 🙂

    • kashienka 25 listopada 2016, 16:25

      Tak muszę przyznać Ci rację w tej kwestii, że tutaj za 100$ kupisz niektóre rzeczy całkiem dobrej jakości. Np. pościel tutaj w tej cenie znajdziesz taką Ralph Lauren czy Calvin Klein (czyli zakładam nieco lepszej jakości), a w PL pewnie za 100zł to jedynie komplet z Ikei dostaniesz (przy czym nie mówię, że Ikea ma złą jakość – sama spałam w ikeowskiej pościeli przez wiele lat – ale wiadomo jak to jest). No i miksera za 50zł faktycznie bym nikomu nie sprezentowała.
      A Twoje ostatnie zdanie bardzo dobrze podsumowuje temat 🙂

  • anonimowy 21 listopada 2016, 18:15 Odpowiedz

    Co to za wesele bez wódki?

    • kashienka 22 listopada 2016, 04:27

      Dla mnie – najpiękniejsze i wymarzone <3 Zarówno my jak i nasi goście umieliśmy się dobrze bawić bez hektolitrów wódki.

    • Ada 22 listopada 2016, 10:29

      Całkowicie normalne 🙂 Sama bawiłam się już dwa razy na imprezie tylko przy winie i było naprawdę super!

    • kashienka 29 listopada 2016, 22:15

      Dokładnie. Żal mi ludzi, którzy bez mocniejszego alkoholu nie potrafią się bawić 🙂

  • Marta 22 listopada 2016, 07:50 Odpowiedz

    moim zdaniem slub w Ameryce jest super – tak po Twoim opisie a ten polski zwyczaj „zastaw sie a postaw sie”jest naprawde glupi i nie tylko na slub ale i komunie i inne uroczystosci. W Belgii czy Holandii nikt tez nie szaleje z prezentami i dawaniem nie wiadomo jakiej kasy, z mojego doswiadczenia – nieraz od pary daje sie max €25 co bylo dla mnie tez zaskoczeniem……

    • kashienka 25 lipca 2016, 00:56

      Dla mnie takie podeście jest kompletnie niezrozumiałe, jak również wydawanie wielkich sum na prezenty. Wolę rozsądne prezenty i jako panna młoda i jako gość na weselu 🙂

  • Ania 22 listopada 2016, 10:19 Odpowiedz

    A ja uważam, że nie ma się co przejmować i burzyć płaceniem „za talerzyk” bo wszystko zależy od naszego podejścoa – mówię teraz z perspektywy gościa 🙂 Ja osobiście w ogóle się nie przejmuję tym co ludzie powiedzą i czego oczekuje Para Młoda. Daję w kopercie tyle ile uważam za słuszne i na ile mnie stać 🙂 i mój narzeczony mnie nauczył takiego podejścia i jestem mu za to bardzo wdzięczna.
    Nie można wymagać czy też oczekiwać takiej samej kwoty w kopercie od osoby zarabiającej 10 tys miesięcznie i tej zarabiającej 2 tys a wesele tak jak mówicie robi się z chęci dobrej zabawy i chęci podzielenia się swoją radością.
    Tak samo np w sytuacji, która zdarzyła mi się kilka lat temu kiedy w przeciągu 3 miesięcy byliśmy zaproszeni na 5 wesel. Z całym swzacunkiem ale nie było mnie stać na 400 zł do koperty dla każdej pary.
    Teksty w stylu „tyle wypada dać na komunię, atyle na wesele” wcale do mnie nie przemawiają. A jesli ktoś się obrazi, że dałam za mało to jest jego problem i w takiej sytuacji uznam że chciał mnie zaprosić zeby zarobić, albo „bo tak wypadał”, a nie dlatego że chciał mojej obecności na weselu.

    Ale swoją drogą znam przypadki gdzie Młoda Para po weselu robi listę osób z informacją ile od kogo dostali żeby w przyszłości dać w kopercie tyle samo 😉

    • kashienka 26 listopada 2016, 16:14

      I to jest dla mnie słuszne podejście! Brawo. Myślę, że miałabym bardzo podobnie (choć nas na tyle wesel nas nie zapraszają:P). W ogóle nie podoba mi się to, że para młoda „wymaga” tyle a tyle od gości – bo wszystko zależy przecież od zamożności gości, stopnia pokrewieństwa/znajomości i wieeeelu innych czynników.
      A co do listy, od kogo ile, żeby potem dać tyle samo to pfff, trochę przesada 😉

  • Aga | AgaInAmerica.com 27 listopada 2016, 03:29 Odpowiedz

    To chyba Cię nieco zaskoczę a’propos dwóch punktów, o których wspomniałaś! My nie mieliśmy ani próby, ani żadnego przyjęcia przed ślubem, a od większości gości dostaliśmy… pieniądze :D.
    Piękne zdjęcia!

    • kashienka 1 grudnia 2016, 16:16

      Ha! To teraz mnie zaskoczyłaś 😀 Szczególnie tymi pieniędzmi! Mi nie dostaliśmy ani troszkę kasy, tylko kilka kart prezentowych od ludzi np. z pracy Briana – od wszystkich innych były zaś prezenty 🙂

  • Pantofelwpodrozy 11 grudnia 2016, 09:26 Odpowiedz

    ciekawe! Szczególnie podoba mi się Bridal Shower 🙂 Fajnie że w Polsce powoli wchodzi tradycja Baby Shower, może za jakiś czas będziemy mieli też Bridal Shower

    • kashienka 15 grudnia 2016, 16:17

      Kto wie, może akurat się przyjmie? 🙂 Myślę, że to całkiem fajny zwyczaj.

  • Aśka 9 lipca 2017, 21:42 Odpowiedz

    Spis prezentów super sprawa!
    ja za tydzien na wesele ide i juz w zaproszeniu pisze zeby zamiast kolejnego tego samego prezentu młodzi wolą pieniądze ;p
    podobna sprawa z kwiatami – zamiast kwiatów to wino lub ksiązki sobie życzą

    W ogóle podoba mi sie brak tych wszystkich formalności, i tak jak w przypadku kościołów ileś tam czekania bo zapowiedzi i inne pierdółki.. w usc też czekasz ale i tak mniej niż w kościele ..
    szkoda ze w polsce tak nie ma, bo jak myśle o tej paierologii to aż mi sie odechciewa tego wszystkiego ;/
    marzy mi sie pójscie do kapliczki ot tak i pobranie sie, w gronie najbliższych mi osób…

    • kashienka 25 lipca 2017, 17:49

      Takie dopiski na zaproszeniu są teraz bardzo popularne w Polsce, no cóż, każdy robi po swojemu – ale ja osobiście nie chciałam pisać nic takiego na kopertach 🙂 Zresztą nawet o tej prezentowej wish-liście wspominałam dopiero gdy ktoś wyraźnie się o to nas dopytywał – nie chciałam komukolwiek narzucać, że ma mi kupić to i to 😉
      No niestety z formalościami jest tak, że często bardzo zniechęcają ludzi do zawierania sakramentalnych związków małżeńskich 🙁 A ślub w kapliczce w gronie najbliższych brzmi cudnie!

  • RINROE 11 sierpnia 2017, 21:59 Odpowiedz

    Dokładnie tak wyobrażałam sobie amerykańskie wesele 😊 Mnie jakoś się nie spieszy, jest dobrze tak jak jest 😊 Co do kopert to z jednej strony to narzucanie co chce się dostać jest niefajne, ale z drugiej określa się, że potrzeba gotówki np. właśnie na remont, wyjazd, auto, cokolwiek droższego 😊 Btw. piękne zdjęcia! 😍

    • kashienka 12 sierpnia 2017, 03:31

      Cieszę się, że nasze pokryło się z Twoimi wyobrażeniami 🙂 No z tą kwestią prezentów to zawsze trochę sporna kwestia. Ja tam się nie obrażam ani nic, jeśli para młoda wprost powie, że właśnie potrzeba im gotówki na jakiś większy cel, jednak u siebie nie chciałam tego robić 🙂

  • Paulina 11 sierpnia 2017, 23:13 Odpowiedz

    Mnie tez nie podoba sie to ze mój chłopak chce większe wesele (80 osób a ja bym chciała z 30) bo uważa ze 80 bardziej nam sie zwróci. Zapraszam ludzi na wesele bo chce z nimi sie podzielić tym dniem i z kazdym spokojnie zamienić kilka minut na imprezie ! Mam nadzieje ze w sprawie ślubu dojdziemy do jakiegoś lepszego porozumienia.
    Druga rzecz to jak zwróciłaś uwagę na narzucanie sie – nie chcemy kwiatów chcemy karmę dla psów ze schroniska… No kurka wodna jak to wyglada ze ja przed moja sala ślubna zbieram chappir i pedigrre 😂 Nie wyobrażam dobie tego, to piękny gest ale No śmieje sie z tego bo w dniu ślubu zbiórka karmy dla psów i kocykow wyglada tragicznie 😆
    Jak poszliśmy na wesele rodziców mojego chłopaka to daliśmy im kilka stówek i jak znajomi chcą pieniądze to dajemy tak po 300-500 zł zależy od znajomych 😂😂😂

    • kashienka 12 sierpnia 2017, 03:52

      Mam nadzieję, że dogadacie się w tej kwestii! My na szczęście mieliśmy w tym względzie bardzo podobne poglądy. I pierwsze wesele było na 25 osób, a drugie na 35 😉
      Rozbawiłaś mnie tą zbiórką karmy dla psów ze schroniska, tzn uważam to super pomysł, że chcecie pomóc psiakom! Piękna idea, ale wyobraziłam sobie, jak ktoś popyla z 10kg workiem Pedigree do kościoła 😀

  • Marta 12 sierpnia 2017, 10:55 Odpowiedz

    Świetny post! Lekko j przyjemnoe się Ciebie czyta 🙂 wszystkiego dobrego dla Was :*
    Pozdrawiam,
    Marta

    http://travel-fashion-lifestyle.blogspot.com

    • kashienka 12 sierpnia 2017, 16:44

      Dziękujemy <3 Bardzo miło mi to słyszeć! :*

Skomentuj

Przepis wynik *