FORMALNOŚCI

WIZA NARZECZEŃSKA K1: WIZYTA U LEKARZA I INTERVIEW W AMBASADZIE

W pierwszej części notki poświęconej wizie K1 (tutaj), podzieliłam się z Wami informacjami ogólnymi oraz dokumentami, których potrzebowaliśmy przy staraniu się o ten rodzaj wizy. Ponieważ wciąż dostaję zapytania na ten temat, dziś ciąg dalszy, w którym będziecie mogli przeczytać wszystko na temat wizyty lekarskiej oraz samej rozmowy (interview) w ambasadzie.

image1

WIZYTA LEKARSKA

Gdy moja teczka z dokumentami była prawie skompletowana, nadszedł czas na umówienie się na badania i wizytę lekarską. Te dwie rzeczy trzeba zaliczyć jeszcze przed rozmową z konsulem. Kiedyś w swojej naiwności myślałam, że może być to wizyta u jakiegokolwiek lekarza rodzinnego, ale byłam w błędzie 😉 Musi być to lekarz wyznaczony przez ambasadę i w chwili obecnej takich lekarzy jest… dwóch. Jeden w Warszawie, jeden w Krakowie. Ja miałam akurat to szczęście, że w tamtej chwili mieszkałam w Warszawie, ale jeśli ktoś jest z kompletnie oddalonego miejsca to ma dodatkowe utrudnienie. Gdy zadzwoniłam by umówić się na wizytę, poinformowano mnie o konieczności wcześniejszego umówienia się na badania krwi i RTG.

Badania krwi i RTG

Jeśli chodzi o badania krwi są to wyłącznie testy kiłowe i w Warszawie można je wykonać w trzech miejscach. Natomiast RTG, które ma na celu wykrycie podejrzenia zakażenia gruźlicą można wykonać w czterech placówkach. Ja jedne i drugie badania miałam robione w tym samym miejscu i jednego dnia (w przeddzień wizyty lekarskiej). Z tego co pamiętam, zapłaciłam za nie około 80-90 zł. 

Jak wygląda wizyta lekarska i o czym trzeba pamiętać?

Idąc na wizytę lekarską należy zabrać ze sobą paszport, cztery kolorowe zdjęcia paszportowe, numer sprawy imigracyjnej, kartę szczepień oraz adres, pod którym będzie się przebyć po przylocie do USA. Opłata lekarska jest stała – 300zł  (pod warunkiem, że nie są wykonywane dodatkowe szczepienia). Wyniki badań lekarskich ważne są sześć miesięcy.

Moja wizyta lekarska trwała prawie godzinę i nie skłamię, jeśli powiem, że była to najdłuższa wizyta w moim życiu. Lista pytań zadawanych przez lekarza zdaje się nie mieć końca i pacjent jest pytany o wszystko co tylko możliwe. Mimo, że lekarz okazał się miłym i sympatycznym człowiekiem, to pytania ze strony ambasady wydają się chyba aż nazbyt szczegółowe. Ja, na szczęście, cieszę się dobrym zdrowiem, ale wyobrażam sobie że te wszystkie pytania dla osoby z jakimiś problemami zdrowotnymi mogą okazać się mocno stresujące.

Jak napisałam powyżej, potrzebna jest także karta szczepień. Ja przyniosłam ksero mojej, dość zresztą sfatygowanej karty (wszystkie szczepienia otrzymałam w wieku dziecięcym). Mimo, że wedle karty wszystkie szczepienia miałam wykonane, to i tak według wymogów ambasady, musiałam otrzymać dodatkowe szczepionki. Nie jestem fanem szczepienia osób dorosłych, więc nie było mi to rękę, ale nie miałam możliwości odmówić. Dostałam więc, na tej samej wizycie lekarskiej dwie kojarzone szczepionki, jedną na choroby zakaźne, drugą na tężec i dwie inne choroby. Koszt jednej to 150, drugiej 110zł, które zostały doliczone do mojego rachunku za wizytę (zapłaciłam w sumie 560zł). Lekarz zaproponował mi także dobrowolne szczepienie na grypę, ale odmówiłam. Wyniki badań, które lekarz wypełniał w języku angielskim, dostałam w zamkniętej białej kopercie, której nie wolno było mi otworzyć, tylko zanieść zamkniętą do ambasady.

INTERVIEW W AMBASADZIE:

img_1023

Gdy już wszystkie dokumenty były w komplecie, mogłam wyznaczyć swój termin wizyty w ambasadzie. Na interview w sprawie wizy K1 umawia się identycznie jak na pozostałe wizy. Ponieważ przy załatwianiu spraw wizowych korzystaliśmy z pomocy prawnika, również przed samym interview skorzystałam z tej pomocy. Mianowicie, omówiłam z naszą prawniczką wszystkie możliwe scenariusze rozmowy i hipotetyczne pytania, które mogły zostać zadane przez konsula.

Czy narzeczony może mi towarzyszyć w ambasadzie?

Wspólnie z panią prawnik zadecydowaliśmy, że spróbujemy by Brian był obecny podczas mojej rozmowy. Na stronie ambasady ani żadnej innej, nie mogłam znaleźć informacji, czy narzeczony osoby ubiegającej się może jej towarzyszyć. Na początku byłam więc sceptyczna i prawie pewna, że Brian nie zostanie do ambasady nawet wpuszczony (wpuszcza się na podstawie paszportu oraz wydrukowanego potwierdzenia spotkania). Jednak mój mąż chciał być ze mną w tym dniu i specjalnie przyleciał do Polski kilka dni wcześniej, więc po prostu zaryzykowaliśmy. Gdy weszliśmy razem, ja pokazałam swój polski paszport i potwierdzenie, Brian paszport amerykański i… wpuścili nas bez mrugnięcia okiem. Przy wejściu na salę, w której są okienka wizowe, poproszono nas o potwierdzenie umówienia na spotkanie. Ja pokazałam swoje a gdy zapytali o Briana, powiedziałam, że to narzeczony – i tu również, nikt nie miał z tym żadnych problemów.

Najgorsza część – czekanie na rozmowę…

Na rozmowę z konsulem czekaliśmy około trzech godzin, poproszono mnie tylko wcześniej o wybrane dokumenty z naszej teczki, odciski palców i zdjęcia. Uwierzcie, albo nie – były to najgorsze trzy godziny w moim życiu! Mimo, że nasza teczka była skompletowana z wielką dokładnością, mimo, że byłam przygotowana do odpowiedzi na większość możliwych pytań i mimo, że Brian był ze mną – stres i tak mnie zjadał od środka. O tej rozmowy zależało wiele, a fakt, że pół roku wcześniej odmówiono mi wizy nie działał na moją korzyść. Gdy już myślałam, że gorzej być nie może i większego stresu doświadczyć nie można – w okienku pojawiła się pani konsul, która odmówiła mi wizy poprzednim razem i spotkanie z którą zapamiętałam bardzo niemile. 

No to pozamiatane, pomyślałam sobie, bo tej sytuacji nie spodziewałam się wcale. Konsulowie zazwyczaj zajmują się wybranym rodzajem wizy i nieczęsto się zmieniają – zwłaszcza z działu wiz nieimigracyjnych na dział wiz imigracyjnych. Choć de facto wiza K1 jest wizą nieimigracyjną (pisałam o tym tutaj), to rozmowa jest przeprowadzana w części wiz imigracyjnych w sali ambasady. Poziom stresu zwiększył się od tego momentu pięciokrotnie! Widok kolejnych osób odchodzących od “naszego” okienka z paszportami w ręce też nie poprawił sytuacji.

Sama rozmowa z konsulem

Gdy zawołano mnie do okienka, podeszliśmy razem, pani konsul pogratulowała nam zaręczyn (!). Potem razem obiecaliśmy, że będziemy mówić prawdę i tylko prawdę. Śmieszny fakt: babka prosić nas o podniesienie prawej ręki przy przysiędze mówienia prawdy – zgadnijcie, którą rękę w tym stresie podniosłam ja? :P. Dopiero wtedy babka zreflektowała się, że na pytania powinnam odpowiadać sama i kazała Brianowi usiąść. On zamiast tego schował się za parawanem i podsłuchiwał – miał zamiar głośno chrząkać w razie gdybym gadała głupoty 😛

W tej chwili nie pamiętam wszystkich pytań, jakie dostałam od konsula, ale na pewno zapytano mnie: jak długo się znamy, czy poznałam jego rodziców, czego w nim nie lubię (autentycznie! jak powiedziałam, że miłości do futbolu to parsknęła śmiechem:P), kim mój narzeczony jest z zawodu, gdzie mieszka, kim ja jestem z zawodu i jakie studia skończyłam w PL. Na koniec zadała pytanie: no to kiedy i gdzie bierzecie ślub? A ja, skonsternowana: no w sumie, to dużo zależy od tej rozmowy! Wtedy kazała mi zawołać Briana i powiedziała to takim tonem jakby to było jasne: No wiza została przyznana. Nie wierzyliśmy własnym uszom :)))))))

2

Moje odczucia po rozmowie

Wszystkie pytania które zostały zadane były według mnie banalnie proste. Nie było ani jednego pytania podchwytliwego, ani też pani konsul w żaden sposób nie nawiązała do mojej odmowy sprzed pół roku. Nie musieliśmy pokazać ani jednego wspólnego zdjęcia, ani niczego ze zgromadzonych “dowodów”. Zostaliśmy poproszeni o tylko kilka dokumentów. Co sprawiło, że rozmowa miała taki, a nie inny przebieg? Dlaczego nie sprawdzono całej teczki, którą przygotowaliśmy? Nie mamy pojęcia, ale naszym zdaniem, bardzo pomogło, że pojawiliśmy się w ambasadzie wspólnie.

*

Dalszy ciąg historii formalności związanych z wyjazdem na wizie K1, zostanie poruszony w notkach na temat tak zwanej zmiany statusu. Postaram się wszystko Wam dokładnie opisać, gdy sama pomyślnie przejdę przez ten etap. Macie jeszcze jakieś pytania dotyczące wizy K1? Jeśli tak, zadawajcie je w komentarzach, na pewno odpowiem 🙂

You Might Also Like

32 komentarze

  • Reply
    Nadia
    11 października 2016 at 21:38

    Dziękuję za Twój wpis! Nie spodziewałam się, że wizyta lekarska może trwać tak długo. Będę wdzięczna jeśli zgodzisz mi się odpowiedzieć mailowo trochę szerzej na ten temat. Dziękuję i pozdrawiam!

    • Reply
      kashienka
      18 października 2016 at 03:25

      Oczywiście, że się zgodzę 🙂 Napisz proszę na kashienka@gmail.com – mam nadzieję, że będę w stanie pomóc!

  • Reply
    Paulina
    11 października 2016 at 22:14

    No szczerze mowiac spodziewalam sie tej rozmowy bardziej jak przesluchania, a jednak okazalo sie jak kazda inna! Ja bym sie sama stresowala tez! Moja mamuska ktorej juz nie widzialam od ponad 4 lat sie ostatnio ubiegala o wizy turystyczna zeby mnie odwiedzic tutaj i sama nie moglam uwierzyc jak nawet to mnie stresowalo! Wszystko jednak poszlo jak po mysli!

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina
    http://www.shenska.com

    • Reply
      kashienka
      18 października 2016 at 03:27

      Ja też się stresowałam jak moi rodzice aplikowali o turystyczną – na szczęście też wszystko poszło gładko 🙂 Tak, wszystkie sprawy imigracyjne są zawsze stresujące – nas jeszcze czeka rozmowa w urzędzie imigracyjnym tutaj w Stanach. Uściski z Atlanty <3

  • Reply
    missm
    12 października 2016 at 09:55

    A propos “doszczepiania” pamietam, ze mnie “doszczepiali” jak w trakcie exchange year bardzo wiele lat temu zmienialam szkoly w tym i stany. I wyszlo, ze o ile dla Ohio nie bylam ogniskiem zapalnym to dla Kansas juz tak. Z tego co pamietam, to chodzilo o przebyta w dziecinstwie swinke, ktora wg polskich norm uzasadnia brak szczepionki.

    • Reply
      kashienka
      18 października 2016 at 03:29

      Ahhh, uwielbiam te ich durne przepisy doszczepiania – a każdym stanie inne :>

  • Reply
    karina
    17 października 2016 at 17:41

    Moja koleżanka miala bardzo podobna sytuacje do Twojej i wlasnie powiedziala mi, ze narzeczony nie mogl z nia pojsc do ambasady – w ogole nie probowal wejsc i czekal na nia na zewnatrz przez dwie godziny!

    • Reply
      kashienka
      18 października 2016 at 03:30

      Właśnie to miałam na myśli – ludzie nie wiedzą, że można i wcale nie próbują. A według mnie ma to duże znaczenie, żeby iść tam razem i pokazać się konsulowi jako realna para 🙂

  • Reply
    Aiiiii
    14 lutego 2017 at 14:15

    Moja wizyta lekarska trwała 5 minut i zostały mi zadane tylko dwa pytania. O wzrost i wagę. :O Byłam bardzo zdziwiona bo spodziewałam się czegoś takiego jak opisujesz.
    Czekam teraz na list z Ambasady i wtedy będę umawiać się na rozmowę z konsulem.
    Stresuję się czy mamy wszystko dobrze bo nie korzystamy z pomocy żadnego prawnika który by tego dopilnował. 🙁

    • Reply
      kashienka
      20 lutego 2017 at 18:22

      Serio? To ja miałam cały długaśny wywiad zebrany 😉 Może to zależy od lekarza?
      Trzymam kciuki, żeby w ambasadzie wszystko poszło pomyślnie! A co do prawnika, to jest to opcjonalne, my zdecydowaliśmy się na pomoc głównie dlatego, że wcześniej miałam odmowę. Powodzenia!

    • Reply
      Majka
      14 kwietnia 2017 at 19:44

      Hej Ai:) jestem etap wcześniej i czekam na wieści, że papiery przyszły już z urzędu imigracyjnego. Powiedz ile czekalas na odp od momentu złożenia wniosku przez Twojego fiance?

    • Reply
      kashienka
      2 czerwca 2017 at 18:34

      Hm… w tej chwili nie pamiętam dokładniem bo było to załatwiane przez Briana w momencie jak ja byłam w Polsce, ale wydaje mi się, że około miesiąca? Nasza pani adwokat była sama zdziwiona, że poszło tak szybko.

  • Reply
    Kasia
    6 września 2017 at 11:18

    Kochana niedawno odkryłam Twojego bloga. Szukałam informacji na temat wizy narzeczeńskiej a Twój wpis okazał się niezwykle rzeczowy i przydatny. Mam tylko jedno pytanie – skoro ten proces uzyskania wizy trwa min 6m-cy to czy w trakcie tego mogę odwiedzić mojego narzeczonego na wizie turystycznej? Nie wyobrażam sobie go nie widzieć 6 m-cy a on już nie ma urlopu żeby przylecieć do Polski 🙁 Cały ten czas i procedura bardzo mnie przygnębiła.

    • Reply
      kashienka
      14 września 2017 at 01:06

      Jeśli masz aktualną wizę turystyczną, to myślę, że nie powinno to stanowić problem! Ręki uciąć sobie nie dam, ale wydaje mi się logiczne, że skoro masz aktualną wizę to masz pełne prawo odwiedzić swojego narzeczonego w czasie oczekiwania 🙂

  • Reply
    Majka
    17 października 2017 at 18:39

    “Hej again:) nie mam bloga, ale czuje potrzebę podzielenia się swoimi informacjami po odbyciu wizyty w ambasadzie, wiec pozwolę sobie skorzystać z Twojej kopalni wiedzy Kasiu 🙂 Mam nadzieję, że komuś się te informacje przydadzą!

    Przed wejściem do Ambasady powiedziano mi, że mam za dużą torebkę i mnie nie wpuszczą.
    W dużym skrócie :
    Ja: “A macie może przechowalnie bagażu? ”
    Ochroniarz: “nie i nie wiem gdzie jest najbliższa, w każdym razie pani nie wpuscimy”
    Na szczęście po drugiej stronie ulicy jest kiosk ruchu i miły Pan przetrzymuje torby w nienaruszonym stanie za kawę (na przeciwko jest Wedel :))

    Do meritum. Rozmowę miałam tydzień temu, wiza owszem przyznana, ale zawieszona na mocy paragrafu 221g. Chodzi o to, że spodobało im się moje zaświadczenie o niekaralności z Hiszpanii. Kiedy brałam polskie zaświadczenie z naszego KRSu to uprzejma Pani w okienku powiedziała, że po niedawno podpisanym traktacie, oni w moim imieniu zdobędą informacje o niekaralności i z każdego kraju Unii (wystarczy ze dopiszę w formularzu z którego kraju są mi potrzebne) i że jest to równoznaczne z oryginałem. Ucieszyłam się niezmiernie, że oszczędzi mi to sporo czasu. Niestety konsul na widok tego dokumentu stwierdził, że niesłusznie zaufałam takim informacjom. Dla Amabasady i potrzeb K1, muszę mieć oryginał wysłany do mnie pocztą (i mimo, że jest możliwość ściągnięcia takowego online), to tego też nie honorują. W tym momencie czekam na pocztę z Hiszpanii, dosyłam go potem TNT do Ambasady, a oni odsyłają mi paszport z wbitą już wizą.

    Chyba wszystkie tutaj zgodzicie się ze mną, że załatwiając inną wizę nie turystyczną, trzeba się porządnie uzbroić w cierpliwość i być “OPEN-MINDED” 🙂 Odnośnie jeszcze formy I-134, nie miałam jej w ogóle, bo uważałam, że mój narzeczony pracując w wojsku, takich dokumentów przedstawiać juz nie musi. Pani kompletująca dokumenty przed rozmową zapytała mnie o ten formularz, ale jest opcjonalny i nie bylo żadnych problemów bez niego.
    No więc juz niebawem przybywam Kalifornio i Florydo 🙂
    W razie pytań piszcie śmiało, chętnie pomogę
    merygraffka@gmail.com

    • Reply
      kashienka
      18 października 2017 at 03:23

      Dziękuję Maju za ten długi komentarz <3 Myślę, że na pewno dla czytelników starających się o wizę K-1, każda informacja jest na wagę złota 🙂

  • Reply
    Aga
    7 stycznia 2018 at 17:35

    Dziewczyny bardzo dziękuję za wszystkie cenne informacje. Ja jestem dopiero na starcie całego procesu. Chętnie posłucham rad i waszych przemyśleń. Nie ukrywam, że potrzebuję wsparcia. Mój mail kornellia23@gmail.com

    • Reply
      kashienka
      7 stycznia 2018 at 19:44

      Cieszę się, że skorzystałaś z informacji! Jak masz jeszcze jakieś pytania to pisz do mnie na maila 🙂 kashienka@gmail.com
      Życzę powodzenia i cierpliwości w całym procesie!

  • Reply
    Martita
    9 stycznia 2018 at 19:56

    Hej. Czytam na strone ambasady o badaniach I jest tam rowniez wspomnianych test moczu na rzezaczke dla osob od 15 roku zycia jednak nikt o tym nie wspomina. Trzeba go zrobic czy nie?

    • Reply
      kashienka
      11 stycznia 2018 at 05:52

      Z tego co wiem, test na rzeżączkę jest obowiązkowy od niedawna, chyba od 2017 roku. A jeśli jest na stronie ambasady jest oficjalne info to na pewno tego nie odpuszczą.

  • Reply
    Martita
    12 stycznia 2018 at 14:00

    Hej😊 kontaktowalam sie z lekarzem no I mam informacje. Moze komus sie przyda. Obecnie nalezy najpierw zarejestrowac sie do kliniki na Wilanowie na godziny popoludniowe (jesli komus zalezy na zalatwieniu badan 1 dnia) a rano pojsc zrobic wyniki na Warynskiego (I tu uwaga! Nie trzeba sie tu rejestrowac mozna samemu wybrac termin I godzine jaka nam pasuje) I poprosic o badania do wizy. Nalezy zrobic RTG pluc, badania z krwi na kile oraz badania z moczu na rzezaczke. Pierwsze 2 wyniki otrzymamy tego samego dnia po 2-3 godzinach I z nimi nalezy sie zglosimy na umowiona wizyte na Wilanowie. Tam lekarz wypisze karte szczepien zrobi badanie ogolne (ma to trwac okolo 45 minut). I tu znow zmiana od 2017 roku. Badania zostaja u lekarza, nie dostajemy ich do reki. Tam czekaja na wyniki na rzezaczke (zostane one wyslane z warynskiego bezposrednio do nich). Lekarz dopisze je do karty I sam przesle do ambasady gdzie beda czekaly na interview. Polecono mi zalatwic badania na conajmniej 10-14 dni przed rozmowa w ambasadzie zeby zdarzyliI’m przeslacwszystkie wyniki. To chyba istotna zmiana. 😊

    • Reply
      kashienka
      13 stycznia 2018 at 17:12

      Martita – dzięki za ten komentarz <3 Na bank się przyda tym co dopiero zaczynają ten proces! Widzę, że spore zmiany zaszły w 2017 roku 😮
      Dziękuję za uzupełnienie notki w konkretne informacje z pierwszej ręki 🙂

  • Reply
    Iza
    15 stycznia 2018 at 02:14

    Hej dziewczyny, ja obecnie też czekam na dokumenty w sprawie naszej wizy, trwa to już dość długo bo 22.01.18 minie już 7 miesiąc a ja tu umieram z tęsknoty a przecież to dopiero początek.Poźniej trzeba będzie robić badania i umawiać się na rozmowę.Czy myślicie, że trzeba zainwestować w prawnika, który pomoże przygotować się do rozmowy? To będzie mój drugi raz ale pierwszy dotyczył wizy turystycznej, jeśli tak proszę dajcie jakiś namiar, będę wdzięczna za kontakt, dziękuję za wszystkie Wasze informacje tu.

    • Reply
      kashienka
      17 stycznia 2018 at 06:42

      Prawnik nie jest konieczny, jeśli macie jasną sytuację to można odpuścić. Ja miałam wcześniej odmowę wizy, więc dlatego zdecydowaliśmy się na pomoc. Ale jeśli mimo chcesz namiary to pisz do mnie na maila – podam Ci kontakt to naszej prawniczki, która była bardzo kompetentną osobą 🙂

    • Reply
      Nati
      16 marca 2018 at 16:12

      Hej.
      Myślę, że prawnik nie będzie potrzebny. Ja z moim narzeczonym jesteśmy w trakcie kompletowania dokumentów niezbędnych na interview. Czekaliśmy prawie 9 miesięcy zanim wniosek został zatwierdzony. Wszystko załatwiamy sami, nie jest to trudne. Należy tylko obdzwonić kilka urzędów, poczytać instrukcje online i wierzyć w to, że wkrótce będziecie razem. Doskonale rozumiem Twoja tęsknotę. Nasz związek na odległość trwa już prawie 8 lat 😛

      P. Kasiu uwielbiam Pani bloga. Jest inspirujący, ciekawy i niesamowicie pomocny. Pozdrawiam 🙂

      • Reply
        kashienka
        1 kwietnia 2018 at 04:54

        8 lat! Wow – podziwiam i chylę czoła za wytrwałość! A także dziękuję serdecznie za takie miłe słowa <3

        • Reply
          Nati
          17 maja 2018 at 10:06

          Tak. Długi okres. Mój fiance jest młodszy ode mnie 9lat. Kiedy się poznaliśmy on był młodym chłopakiem, studencikiem na utrzymaniu rodziców. Ja byłam już po przejściach. Dojrzała, zdecydowanie samodzielna i niezależna, ale szalona na tyle, aby zakochać się w nim.
          Nasze spotkanie było trudne w realizacji. Po 2latach internetowej znajomości on przyleciał do mnie. Czyste szaleństwo!
          I tak co roku widywaliśmy się w Polsce przez tydzień lub dwa. W końcu dojrzelismy oboje do wspólnej decyzji. Z uwagi na to, że mam syna, odwlekałam wyjazd do USA. Poniekąd wykorzystywałam sytuację, że musiał on skończyć szkołę itd. Nie, żebym nie chciała, ale zwyczajnie bałam się. Bylo mi nie po drodze hahaha.
          Pewnego jesiennego poranka zdecydowałam, że mam już dość życia na Skypie 24/7, że warto pójść w innym kierunku. Jego rodzina bardzo się ucieszyła. On sam skakał z radości. No….zobaczymy co los przeniesie. Wylatujemy pod koniec lipca. Jestem przerażona. Przelewam na przemian łzy szczęścia i smutku. Kocham moich przyjaciół i to za nimi będę tęsknić najbardziej.
          Pozdrawiam i ściskam Panią mocno !

          • kashienka
            6 sierpnia 2018 at 16:09

            Wow, piękna historia <3 Pozostaje mi życzyć powodzenia i szczęścia we dwoje (a raczej troje) już po tej stronie oceanu :)))))))

  • Reply
    Basia
    31 stycznia 2018 at 22:34

    Hej. Ja właśnie dziś dostałam informacje że sprawa została zaakceptowana. Czekaliśmy dokładnie od 19 lipca 2017 na akceptację! Boję się strasznie lekarza bo nie należę do super zdrowych osób. Mam choroby wrodzone ;( twój blog jest niesamowity! Mój narzeczony Aron postara się przyjechać kiedy będę miała rozmowę w konsulacie. Mam nadzieję że to wpuszcza. Myślę że pod koniec lutego zacznę robić te wszystkie badania. A ślub planujemy albo 7.7.18 albo 18.8.18 w seattle 😍 strasznie drogie te badania jak na polskie zarobki! Będę obserwować. Też mogę pomóc albo jak ktoś szuka internetowego kompania to służę mailem basiahrycyk@gmail.com pozdrawiam

    • Reply
      kashienka
      1 lutego 2018 at 03:46

      Super informacja <3 Długo czekaliście, ale najważniejsze, ze już dostałaś info z ambasady 🙂 Super, że narzeczony postara się być z Tobą podczas rozmowy, to bardzo pomaga 🙂 Co do lekarza to nie stresuj się na zapas, po prostu bądź przygotowana na wszystkie pytania! No i powodzenia podczas interview! Daty ślubu super, ta pierwsza akurat w urodziny mojego męża 🙂

  • Reply
    Karolina
    23 lipca 2018 at 05:13

    Hej mam pytanie 🙂 petycja jest w Polsce już od 3 maja a narzeczony nie dostał jeszcze interview packet 🙁 jak sprawdzalam Strone ambasady to pisze ze case status ready ; kiedy może się spodziewać tego wszystkiego ? Z góry dziękuje ☺️

    • Reply
      kashienka
      1 sierpnia 2018 at 00:16

      Przyznam, że nie mam pojęcia – to wszystko zależy od indywidualnej sytuacji 🙁 Mam nadzieję, że otrzymasz go niebawem!

    Leave a Reply