ŚLUB I WESELE NA PLAŻY

3708 Wyświetleń 32 komentarze

Wszyscy pewnie już wiecie, że nasze zaślubiny odbyły się na przepięknej plaży w uroczym Destin nad zatoką meksykańską 🙂 W dzisiejszej notce opowiem nieco o tym skąd wziął się pomysł na ślub na plaży, o plusach i minusach takiego rozwiązania i o tym, jak jak to wszystko wyglądało w naszym przypadku 🙂

6-18-16-359

Wiele osób ma dość szczegółowe wyobrażenie o swoim dniu ślubu już w dzieciństwie/okresie nastoletnim. Cóż, ja takiej wizji nigdy nie miałam – co więcej, przez jakiś czas nawet twierdziłam, że żaden ślub nie jest mi do szczęścia potrzebny 😉 Jednak gdy przez myśl przeszedł mi kiedykolwiek jakiś pomysł na TEN DZIEŃ to jedyne, czego byłam pewna na 100% to to, że nie chciałam typowego wesela 😉 Muszę Wam się przyznać, że nie przepadam za tradycyjnymi polskimi weselami – tłumem gości, litrami wódki, orkiestrą i wodzirejem, rosołem na wstępie, pieczonym dzikiem o północy, pseudo erotycznymi zabawami, pijanymi śpiewami gorzko-gorzko i tańcami do białego rana 😉 Wiem, że wiele osób nie wyobraża sobie wesela bez co najmniej kilku elementów tego typu i jeśli komuś się marzy wizja takiej właśnie imprezy – absolutnie tego nie neguję, po prostu nie jest to zupełnie moja bajka.

Za to od zawsze uwielbiam morze i ocean. Zarówno nasz piękny Bałtyk, jak i przepiękne plaże nad morzami i oceanami, które miałam okazję odwiedzić to miejsca, gdzie czuję, że żyję. O ile górskie klimaty lubię umiarkowanie, to każdy pobyt nad „wielką wodą” jest dla mnie magiczny. Pomysł ślubu na plaży, przy szumie fal podobał mi się jeszcze duuużo wcześniej, zanim wyjazd na Florydę pojawił się chociażby w sferze moich marzeń! Ukochany Sopot wydawał mi się wtedy równie romantyczny i choć wiedziałam, że ślub na plaży jest mało realistyczny w Polsce, to sama idea wydawała mi się genialna 🙂

image12

Gdy przyjęłam oświadczyny od mojego ukochanego i jedną z możliwych opcji było wzięcie ślubu w USA (choć wtedy nie było to takie pewne…) to w jednym momencie wiedziałam już, jak chciałabym by wyglądała ta ceremonia właśnie tam 🙂 Wiedziałam, że to czas by zrealizować nieśmiałe mrzonki na temat ślubu na plaży. Raz, że Floryda jest kusząco blisko od Atlanty, w której mieszkamy obecnie, a dwa – w Ameryce ślub na plaży jest czymś zupełnie normalnym i nikogo nie dziwi taki „ekstrawagancki pomysł” 🙂 Piszę wszystko w pierwszej osobie liczby pojedynczej, więc możecie zapytać co na to wszystko powiedział mój przyszły mąż? 😉 Romantycy na pewno się zawiodą, bo nasza rozmowa dwa dni po otrzymaniu wizy (wcześniej, z racji niepewności co do miejsca ślubu, nie poruszałam w ogóle tego tematu), wyglądała mniej więcej tak: Ja – „Kochanie, chciałabym ślub na Florydzie, na plaży” Brian – „No dobra, ale wieczór kawalerski będzie w Vegas” 😉 I tak wyglądało nasze pierwsze (przed)małżeńskie pójcie na kompromis :))))))))

image14

Ceremonia ślubna odbyła się o godzinie 18 na plaży. Grzało popołudniowe słońce, a plaża wokół była niemalże pusta. Przysięgaliśmy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską patrząc sobie w oczy i słuchając szumu oceanu. Przepięknie przystrojona altana, pastor udzielający ślubu i my. Wokół nasza najbliższa rodzina i przyjaciele. Żadnych nerwów i niepotrzebnego spięcia – tylko szczęście w oczach i sercu 🙂 Mimo, że doświadczyliśmy ani odrobiny sztywnej atmosfery towarzyszącej ślubom, większość naszych gości była na boso lub japonkach, gorąca temperatura zniechęcała do wystąpienia w trzy częściowych garniturach i krawatach – moment zaślubin był dla nas wyjątkowy!

image1

Wesele odbyło się jakieś 20 metrów od miejsca ceremonii, a sesja ślubna – wprost na plaży, na której zostaliśmy ogłoszeni mężem i żoną 🙂 Całość na wolnym powietrzu, część weselna jedynie pod sporym białym namiotem. Było kameralnie, bo oboje nie lubimy wielkich imprez i niezbyt długo – bo nie lubimy długaśnych przyjęć. Do tego wybraliśmy taką muzykę, jaką my lubimy – i kierowaliśmy się własnym gustem przy wyborze menu. Egoistycznie? Może, ale w końcu to był NASZ wielki dzień i chcieliśmy go przeżyć dokładnie po naszemu 🙂 I to nam się w 100% udało, bo z naszego dnia ślubu nie zmienilibyśmy ani sekundy – wszystko było dokładnie takie, jak sobie wymarzyliśmy. Na imprezie nie było nikogo, kogo „nie lubimy, ani wypada zaprosić”, mieliśmy czas by praktycznie z każdym porozmawiać, posiedzieć czy potańczyć. Nie było też żadnych atrakcji, których sami nie lubimy – żadnych „zabaw” ani oczepin. Chcieliśmy, żeby mimo ważności tego wydarzenia, impreza była nieco na luzie – i tak właśnie było. I wiecie co? Wszyscy goście bawili się super i uznali, że nasze wesele było strzałem w dziesiątkę <3

image9

Plusów ślubu na plaży mogłabym wymieniać dziesiątki. Przede wszystkim to niezwykłe doświadczenie samo w sobie i przeżycie tego dnia w wyjątkowy sposób. Bielutki piasek pod stopami, turkusowy wręcz ocean w tle – większość z Was zgodzi się chyba, że była to niezwykła, wręcz filmowa sceneria by powiedzieć sobie magiczne TAK <3 Podczas gdy inny pary młode szukają pięknego miejsca na plener ślubny już po ślubie i weselu, my przepiękny plener ślubny mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Plusem było według nas również to, że miejsce ślubu dzieliło parę kroków od miejsca wesela – odpadł jakikolwiek problem z transportem. Goście po prostu otarli stopy z piasku i już byli gotowi na imprezę 🙂 Dzięki temu, że ślub i wesele odbywało się na wolnym powietrzu nasi goście nie musieli martwić się o bardzo formalny strój – większość osób ubrana była pół formalnie, przez co czuli się zdecydowanie bardziej swobodnie 🙂

image10

Minus ślubu na plaży widzę jeden, choć dość poważny. Mianowicie pogoda, która niezależnie od miejsca może spłatać figla 😉 Jako, że na zorganizowanie całej ceremonii mieliśmy nie więcej niż 90 dni (więcej o tym planowaniu pod presją czasu można przeczytać tutaj) to szybko zaklepaliśmy ostatnią wolną sobotę mieszczącą się w naszych „widełkach” czasowych, w hotelu i miejscowości, która urzekła nas na zdjęciach w internecie 😉 Jakikolwiek niepokój na temat pogody nie zaprzątnął mojej głowy nawet na moment, bo przecież skoro to słoneczna Floryda to o aurę nie trzeba się martwić 😉 O ja naiwna! :)))) Okazało się, że czerwiec bywa bardzo burzliwy w okolicy Zatoki Meksykańskiej, a pogoda potrafi zmienić się dosłownie w pięć minut. Ponieważ nie bardzo wierzę pogodom długoterminowym, to prognozy pogody zaczęłam sprawdzać nieco ponad 2 tygodnie przed ślubem. Korzystałam z trzech różnych źródeł – ale żadne prognozy przepowiadające burze i deszcze nie były optymistyczne. Im bliżej ślubu tym moje sprawdzanie pogody stało się bardziej obsesyjne, zadręczałam innych moimi obawami i sama drżałam, że podczas naszego ślubu, będzie dokładnie tak jak w piosence „Ironic”. Bo o ile ślub ma odbyć się wewnątrz kościoła lub USC a wesele w restauracji i deszcz niekoniecznie zrujnuje ten dzień, to w przypadku ceremonii zaplanowanej na dworze, nieprzychylna pogoda może mocno pokrzyżować plany 😉 Zdjęcie przesłane przez moją druhnę, gdy my byliśmy w drodze do Destin (dwa dni przed ślubem) tylko spotęgowało moje nerwy, jak również malownicza ulewa po pięknym słonecznym dniu, która rozpoczęła się dokładnie w momencie rozpoczęcia naszej „kolacji próbnej” (na szczęście pod dachem, w restauracji) dzień przed ślubem. W zasadzie to jeszcze o 12 w dzień ślubu prawdopodobieństwo burzy wieczorem wynosiło jakieś 70%! Jednak okazało się, że na przekór wszystkim znakom na niebie i ziemi – podczas ceremonii, ani podczas wesela nie spadła ani kropelka deszczu! 🙂

image13

W naszym wypadku ślub i wesele na plaży okazało się strzałem w dziesiątkę i bardzo cieszymy się, że udało się nam zrealizować nasze plany. A jaki był Wasz wymarzony ślub? 🙂 Udało Wam się zrealizować ślubne marzenia? A może wielki dzień jeszcze przed Wami i pomysły dopiero rodzą się w Waszych głowach? 🙂 Podzielcie się nimi w komentarzach, Kochani 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

32 Komentarzy
  • by.rosann 18 września 2016, 22:06 Odpowiedz

    O moim ślubie wiesz wszystko, zatem nie wracam do tematu…
    Pamiętam Twoje nerwy spowodowane pogodą 🙂 No video live, które oglądałam 🙂 Cieszę się, że wszystkie nerwy już za Wami 🙂

    • kashienka 3 października 2016, 05:05

      Wiem, Kochana i przykro mi, że masz takie negatywne wspomnienia z tego dnia 🙁 Ważne, że małżeństwie dobrze się Wam wiedzie :* No pamiętam, jak rozmawiałyśmy ze dwa tygodnie przed i stresowałam się pogodą – wtedy jeszcze tylko troszeczkę 😀

  • Karolina 18 września 2016, 22:19 Odpowiedz

    Przepiękne zdjęcia, urokliwe i mają w sobie to coś. Cieszę się, że wszystko poszło zgodnie z waszymi założeniami, a pogoda się rozpogodziła pomimo negatywnych prognoz burzowych. 🙂 I chciałabym raz jeszcze złożyć najlepsze życzenia z okazji ślubu.

    • kashienka 3 października 2016, 05:06

      Dziękuję ślicznie za życzenia i przemiłe słowa <3

  • Magda 19 września 2016, 09:36 Odpowiedz

    Taki ślub marzy się chyba każdej kobiecie.. Od jakiegoś czasu z tyłu głowy mam jakieś tam plany związane ze swoim dniem, chociaż do tego czasu pewnie zdążę przeżyć drugie tyle swojego życia ;D Aczkolwiek inspiracji nigdy dość, a tu widzę ich naprawdę sporo. Świetny fotograf i zdjęcia.

    • kashienka 3 października 2016, 05:08

      Każdy ma jakieś mniej lub bardziej śmiałe wizje w swojej głowie 🙂 Mnie udało się moje zrealizować, czego i Tobie życzę 🙂 Dziękuję za miłe słowa!

  • karina 19 września 2016, 15:19 Odpowiedz

    Mieliście ślub jak z bajki! Chyba każda dziewczyna o takim marzy 🙂 Napiszesz coś Kasiu, o zwyczajach na amerykańskim weselu i o dekoracjach Waszych (bardzo mi się podoba kolorystyka)?

    • kashienka 3 października 2016, 05:09

      Oczywiście, że napiszę w kolejnych postach z tego cyklu 🙂 Dziękuję za miłe słowa :*

  • Pantofelwpodrozy 19 września 2016, 16:50 Odpowiedz

    Piękny i romantyczny ślub <3

    • kashienka 3 października 2016, 05:08

      Dziękujemy ślicznie <3

  • Bibliofilem być 19 września 2016, 18:49 Odpowiedz

    Dokładnie o takim ślubie i weselu marzę. Skromna uroczystość w pięknej scenerii (nie kościele) i towarzyszący nam tylko najbliżsi. Bez ciotek, które nawet na ulicy nie powiedzą mi cześć, bo nigdy nie mogą mnie zapamiętać

    • kashienka 3 października 2016, 05:10

      Dokładnie tego nie chciałam! 😉 Życzę Ci realizacji Twoich marzeń Kochana!

  • Paulina 19 września 2016, 21:18 Odpowiedz

    Jakbym miala takie piekne zdjecia ze swojego slubu, to bym byla taka szczesliwa! Nie moge sie napatrzec i nadal chce wiecej!!!

    Pozdrawiam z Kalifornii!

    Paulina
    http://www.shenska.com

    • kashienka 3 października 2016, 05:10

      Będzie jeszcze więcej, spokojnie 😀 Dziękuję za tak miłe słowa <3

  • Agnieszka 20 września 2016, 00:23 Odpowiedz

    Sceneria naprawdę bajkowa, a Wasze zdjęcia …chyba jeszcze żadne ślubne nie podobały mi się aż tak!
    Takie wesele jak Wasze brzmi idealnie – jako gość bawiłabym się znakomicie nie musząc unikać zabaw, zwiewać przed pociągiem, ‚kaczuszkami’ i łapaniem welona. A krótki czas imprezy to tylko dodatkowy plus:)

    • kashienka 3 października 2016, 05:12

      Nawet nie wiesz jak miło mi to słyszeć <3 Ja też jako gość nie cierpię tych wszystkich weselnych zabaw, więc u nas nic z tych rzeczy nie było 🙂

  • AgaInAmerica.com 20 września 2016, 14:42 Odpowiedz

    Mamy takie samo zdanie co do polskich wesel! Też ich nie lubię, nigdy nie chciałam mieć wielkiego wesela, zawsze chciałam coś naszego, własnego, skromnego. I taki też był nasz ślub :). Mi kiedyś marzyło się, żeby wszystkie kobiety były ubrane na biało, ale już nie chciałam aż tak mieszać im w głowach haha No i wychodzę z takiego samego założenia jak Ty – nasz ślub, więc menu i muzyka wybierana przez nas pod nasz gust. Egoistycznie? Nieeeee. Bo co, miałaś pytać wszystkich gości po kolei co by zjedli? Trochę ciężko byłoby to zrobić, a jeśli nie ma jakichś poważnych alergii to będzie okej. Kiedyś ktoś mi zarzucił, że jak ja mogłam zrobić przyjęcie weselne, na którym nie było żadnego mięsa! To nie przystoi! 😀 No naprawdę, jakoś nasi goście byli zachwyceni jedzeniem.
    Piękne zdjęcia! 🙂

    • kashienka 3 października 2016, 05:14

      My to mamy podobne zdanie w niejednej kwestii 🙂 My podeszliśmy do tematu identycznie jak Wy i wszyscy nasi goście doskonale się bawili. Można? Można 🙂 Dziękuję <3

  • Marta 20 września 2016, 15:28 Odpowiedz

    Muszę przyznać, że Wasz ślub wyglądał magicznie:) Zdjęcia oddają piękny, jedyny w swoim rodzaju klimat, sceneria jak z bajki! My w tym roku świętowaliśmy pierwszą rocznicę ślubu. Uroczystości odbyły się w malutkim kościele pod Poznaniem, a wesele w Pałacu:) To był wyjątkowy dzień- nic bym nie zmieniła! Jedyne czego byłam pewna od samego początku to że to nasz ślub i nie będziemy go organizować po to, aby zadowolić innych- tego nie da się poza tym osiągnąć, zawsze się znajdzie ktoś narzekający;) I tak wesele obyło się bez obciachowych zabaw, impreza była urządzona w eleganckim klimacie, grono gości ograniczone, a DJ spisał się rewelacyjnie pomijając cokolwiek kojarzacego się z disco polo;) To prawda, że dzień ślubu to najpiekszniejszy dzień w życiu!

    • kashienka 3 października 2016, 05:16

      No i super, że nie ulegliście presji i zorganizowaliście ten dzień po swojemu 🙂 Tak właśnie powinno być – to ma być najpiękniejszy dzień dla Pary Młodej a nie koncert życzeń dla gości 🙂 Wspomnienia z tego dnia zostaną z nami na zawsze, więc warto zadbać o to, by były wyjątkowe!

  • Marysia 21 września 2016, 15:32 Odpowiedz

    Ślub w takiej scenerii to na pewno przeżycie nie tylko dla Młodej Pary, ale gości. Szkoda, że w Polsce takie uroczystości to ciągle ewenement. Bo młodzi czasem by chcieli inaczej, ale pod naciskiem rodziny i tak kończy się na hucznym weselu w wystawnej restauracji.

    • kashienka 3 października 2016, 05:19

      No niestety w Polsce wciąż panuje bardzo tradycyjne podejście do ślubów i wesel. O ile Parze Młodej to odpowiada to super, ale jeśli oni sami nie lubią takich wystawnych ceremonii, tylko robią to pod naciskiem rodziny, to nie jest dobry pomysł…

  • Joanna 21 września 2016, 19:54 Odpowiedz

    Ja tez mialam swoj slub na plazy i byl to najpiekniejszy dzien w moim zyciu. Byl skromny, ale nie to bylo najwazniejsze tylk my i nasi goscie.
    Ciesze sie, ze Twoj slub byl udany i ze trafiliscie na pogode. 😉

    • kashienka 3 października 2016, 05:20

      Dla każdego dzień ślubu powinien być właśnie takie cudownym wspomnieniem i najpiękniejszym dniem w życiu 🙂 Dziękuję za miłe słowa Joasiu! <3

  • Monika 21 września 2016, 20:19 Odpowiedz

    Piekny slub i Ty wygladalas przepieknie!

    • kashienka 3 października 2016, 05:21

      Dziękuję bardzo <3

  • AGA C 21 września 2016, 20:57 Odpowiedz

    czy mozna wiedziec z jakiego sklepu pochodzi twoja sukienka?
    Piekne zdjecia!! bajkowe!

    • kashienka 3 października 2016, 05:22

      Jasne 🙂 Salon Sukien Ślubnych Gracja w Poznaniu, na ul. Strzeleckiej 🙂
      Dostaję dużo pytań na ten temat, więc pewnie pojawi się cały post na temat strojów 🙂
      Dziękuję za miłe słowa!

  • Justyna 23 września 2016, 12:53 Odpowiedz

    Kasiu ile masz wzrostu? Wyglądasz na wysoką osobę, ale mogę się mylić.
    Ps. Pięknie wyglądałaś :*

    • kashienka 3 października 2016, 05:23

      Mam metr pięć w kapeluszu 😉 A tak poważnie 163cm, więc jestem niska 🙂 Cieszę, że na zdjęciach wyglądam na wyższą! 😀 Dziękuję <3

  • PAula 28 września 2016, 20:18 Odpowiedz

    SUper zazdroszczę ślubu na plaży. MY mielismy w Acwadorze ale w morskim klimacie;) Filmy z Orlando WYPAS. ten park rozrywki po prostu super Kaska;) ogladalam z zapartym tchem chcialabym kiedys się tam przejechac i to przeżyć:)

    • kashienka 3 października 2016, 05:25

      Dziękuję za miłe słowa Paula! 🙂 Widziałam Wasze morskie klimaty – super 🙂 A co do Disneylandu to życzę Ci byś spełniła to marzenie, może wyjazd z całą rodzinką? 🙂 Buziaki dla Ciebie!

Skomentuj

Przepis wynik *