W OBCYM JĘZYKU: AKCENT

4133 Wyświetleń 54 komentarze

Dostałam od Was kilka pytań w na temat akcentu, wiem też ze ta kwestia nurtuje wiele osób. Ja sama też miałam kiedyś kompleks na tym punkcie, więc postanowiłam dzisiaj podzielić się z Wami moimi przemyśleniami w tym temacie.

Zacznijmy od tego, że kiedyś wydawało mi się, że poznając zasady wymowy danego języka, a potem mieszkając w kraju obcojęzycznym i posługując się tym językiem w codziennym życiu – z czasem w naturalny straci się swój rodzimy akcent w wymowie. Dziś wiem, że tak nie jest tak łatwo 😉

Angielskiego uczyłam się od kiedy pamiętam (z bardzo różnym zresztą skutkiem, jak to wygląda w przypadku nauki w szkole pisałam tutaj). Potem poszłam na filologię angielską i na zajęciach z fonetyki poznałam tajniki amerykańskiej wymowy – nauczyłam się jak wymawiać poszczególne głoski, których nie posiadamy w języku polskim oraz jak prawidłowo intonować zdania (aczkolwiek nauczenie osoby z Wielkopolski by nie „śpiewała” przy mówieniu jest prawie niewykonalne ;)). Potem wyjechałam do USA i dzięki kontaktowi z żywym językiem na co dzień nabrałam dużej płynności w mówieniu. W tej chwili myślę po angielsku (czytaj tutaj) i mówię w tym języku z prędkością karabinu maszynowego (czyli dokładnie w takim samym tempie jak po polsku), w miarę poprawnie gramatycznie i fonetycznie ale jednak – z wyraźnym słowiańskim akcentem.

Mówimy w obcym języku z naszym rodzimym akcentem, ponieważ nasz aparat mowy został ukształtowany w Polsce i przystosowany do polskiego języka. O ile wymówienie zdania z dużym nagromadzeniem SZ i CZ są dla nas bułką z masłem, to poprawne wymówienie zdanie z dużą ilością TH np. „He thanked the wealthy author on Thursday for the third time” bywa wyzwaniem, zwłaszcza gdy nie mieliśmy w życiu do czynienia z angielską fonetyką. Dzieje się tak dlatego, że dźwięk TH nie występuje w naszym języku i jego wymowa nie jest dla nas naturalna. Mieszkając z Polsce nie mamy dużego kontaktu z żywym językiem angielskim, wiec sytuacji by „osłuchać się” z językiem nie mamy wiele. Do tego dochodzi nauka języka angielskiego w szkole przez nauczycieli-Polaków, którym często jest bardzo daleko do native-speakerów (ja do tej pory pamiętam nauczycielkę, która rzeczony TH zamieniała w S i mówiła sri – three i senkju – thank you). W ten sposób przez lata nauki nabieramy złych przyzwyczajeń i kiedy po latach, w dorosłym życiu, zaczynamy zauważać swój słowiański akcent i chcemy go zredukować – okazuje się, że „się nie da”. Wielu lingwistów jest zdania, że pozbycie się akcentu po osiągnięciu pewnego wieku jest praktycznie niemożliwe (Hipoteza Okresu Krytycznego). Niewiele pamiętam z zajęć akwizycji językowej i psycholingwistyki, ale utkwiła mi w głowie informacja, że właśnie utrata zdolności do opanowania wymowy języka obcego następuje najszybciej.

Oczywiście jak to mówią – konia nauczą tańczyć, więc jeśli ktoś się uprze, by zredukować swój akcent, będzie ciężko nad tym pracował, pójdzie na lekcje do jakiegoś specjalisty od wymowy, a przy okazji będzie miał odrobinę talentu lingwistycznego i słuchu fonematycznego to pozbędzie się w mniejszym lub większym stopniu rodzimego akcentu. Pytanie tylko, czy jest to konieczne? Moim zdaniem – nie.

Kiedyś mój akcent mnie odrobinę krępował, nie znosiłam jak ludzie zadawali pytania skąd jestem, po dwóch wypowiedzianych przeze mnie zdaniach, wydawało mi się, że obco brzmiący akcent zamknie mi drogę np. do fajnej pracy. Dziś, po prawie dwóch lata w USA, mam do swojego akcentu całkowicie odmienny stosunek. Wiem, że większość Amerykanów uwielbia obce akcenty i uważa je za urocze – dokładnie tak samo, jak my Polacy, lubimy gdy obcokrajowcy mówią po polsku i genialnie zmiękczają te wszystkie nasze „szelesty” 🙂 Po drugie, większości ludzi imponuję już na starcie – ponieważ słyszą mój obcy akcent, więc mają świadomość, że angielski jest dla mnie nie ojczystym, a obcym językiem, którym  posługuję się płynnie. Ponieważ większość Amerykanów języki obce zna słabo – fakt, że ja rozmawiam z nimi po angielsku na praktycznie każdy temat, zawsze budzi uznanie. Mój akcent jest charakterystyczny, oryginalny i nie zamierzam się nawet starać go zredukować.  Musiałam do tego dojrzeć, ale dziś jestem dumna z mojego akcentu, tak samo jak jestem dumna z bycia Polką. Mam też w końcu dystans do tego tematu więc czasem gdy mój mąż mówi jakieś zdanie naśladując moją śpiewną intonację czy wymowę jakiegoś słowa to po prostu wybucham śmiechem – w końcu ja też przedrzeźniam jego „pściołę” czy „zione” ;)))))

A Wy mówicie po angielsku ze słowiańskim akcentem? Czy jest to dla Was powód do dumy czy niekoniecznie? 😉 Czekam na Wasze komentarze!

54 Komentarzy
  • cytrynka 16 sierpnia 2016, 22:30 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy post, ja zauważyłam, że akcent w przypadku osób, które uczyły się języka za granicą od native speakerów, jest dużo mniejszy. Miałam koleżankę, która wyjechała za granicę w wieku 18 lat i w ciągu 3 lat nauczyła się języka od zera – jej akcent był minimalny.

    • kashienka 18 sierpnia 2016, 03:08

      Dokładnie tak – zauważ, że koleżanka uczyła się od zera. Łatwiej jest nauczyć się mówić od razu poprawnie, niż po latach nauki zmieniać nawyki na poprawne. Świetna sprawa z tym nauczeniem się języka od zera w ciągu trzech lat! I to bez akcentu 😉

  • Kasia w Kalifornii 17 sierpnia 2016, 05:52 Odpowiedz

    Ja tez kiedys chcialam pozbyc sie akcentu, tu sa nawet takie zajecia na uniwersytecie, ale tak jak ty dalam sobie z tym spokoj i po prostu polubilam swoj akcent.

    • kashienka 18 sierpnia 2016, 03:10

      I super, że polubiłaś 🙂 A co do zajęć, to też słyszałam o takich w Atlancie, ale nigdy nie uczestniczyłam 🙂

  • Wera Wal 17 sierpnia 2016, 12:25 Odpowiedz

    Ah dziękuje Ci bardzo za ten wpis! Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie kompleksy! 🙂 Może też postaram się zaakceptować, że zawsze będę mieć nasz polski akcent. Mój chłopak tez się czasami śmieje z mojej wymowy jakiś słówek, a czasami nawet specjalnie wymawia je jak ja. No ale fakt ja tez uwazam ze urocze jest to kiedy on mowi „would you cook me some ziurek, please?” haha 🙂 pozdrawiam!

    • kashienka 18 sierpnia 2016, 03:18

      Cieszę się, że ten wpis Cię troszkę pocieszył 🙂 Zdecydowanie nie jesteś sama – wielu Polaków się tym przejmuje, moim zdaniem niepotrzebnie 🙂 Mój mąż też czasem wymawia jakieś słowa/zdania z moim akcentem, bo dla niego to zabawne – ale to działa to w dwie strony, więc jest tylko dodatkowy powód do śmiechu 🙂 Ziurek najlepszy!

  • Paulina 17 sierpnia 2016, 16:09 Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się Twoje podejście , że akcent nie jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić. Sprawia, że stajemy się odrębni 😉

    • kashienka 18 sierpnia 2016, 03:19

      Cieszę się, żę zgadzasz się ze mną 🙂

  • kama 17 sierpnia 2016, 23:16 Odpowiedz

    Dziękuję Ci za tą notkę Kasiu! Ja wprawdzie mieszkam w UK, ale też czasem wstydziłam się tego naszego słowiańskiego brzmienia i starałam się to wyeliminować – bezskutecznie. Chyba czas zaakceptować akcent i przestać się nim przejmować 🙂

    • kashienka 18 sierpnia 2016, 03:23

      Najwyższa pora! 🙂 Bądź dumna ze swojej oryginalności :*

  • Ilona 18 sierpnia 2016, 17:00 Odpowiedz

    Mysle, ze akcentu mozna sie nauczyc, ale jest to bardzo bardzo trudne i zawsze spieram sie o to z moim Ukochanym. On po 2 latach codziennego ogladania CNN i Fox News naprawde nabral amerykanskiego akcentu i juz wiele osob pytalo go ile czasu spedzil w USA. Przez to twierdzi, ze akcentu mozna sie nauczyc, ale mysle, ze do tego trzeba miec tez talent, ktorego ja na przyklad nie mam… 🙂

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:25

      Tak myślę, że talent jest tutaj niezbędny 😉 Ja na przykład nie mam w ogóle słuchu fonematycznego, więc w moim przypadku zadanie jest mało wykonalne – ale jeśli ktoś ma predyspozycje to wiadomo, że można 🙂

  • AGA C 18 sierpnia 2016, 17:32 Odpowiedz

    Akcent to byla dla mnie drazliwa sprawa… ale juz nie jest. Po prostu przyzwyczailam sie i polubilam go. Jesli chodzi o accent to bardzo ulatiwa tutaj sprawe dobry sluch. Moj maz jest muzycznie uzdolniony I praktycznie nie slychac jego polskiego akcentu kiedy mowi po angielsku.
    Twoj blog wyglada coraz piekniej,
    pozdrawiam

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:28

      Dziękuję za miłe słowa odnośnie bloga – staram się pracować nad nim i cieszę się, że widać efekty <3
      Dokładnie tak, dobry słuch to podstawa - zazdroszczę ludziom, którzy go mają bo u mnie niestety w talentu w tej kwestii za grosz 😉 Ale ja też przyzwyczaiłam się do swojego akcentu i jest ok 🙂

  • http://fashionable.com.pl/ 18 sierpnia 2016, 18:50 Odpowiedz

    Super post:)

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:28

      Dzięki wielkie :*

  • Monika 18 sierpnia 2016, 19:58 Odpowiedz

    Czemu my, Polacy tak sie wstydzimy naszego akcentu? Przynajmniej na poczatku pobytu za granica? Czemu inne nacje nawijaja i wcale sobie nic nie robia ze swojego akcentu? A przeciez taki chinski czy hindu jest sto razy silniejszy niz polski. No nic! Kasiu, zapomnialas dopisac, ze akcent jest nie nie tylko urokliwy – jest tez sexy;))) co nie raz uslyszalam. Juz od dawna nic sobie z niego nie robie:)

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:30

      Nie mam pojęcia dlaczego, ale my Polacy w ogóle mamy mnóstwo kompleksów w kwestiach mówienia w obcym języku – często całkiem niepotrzebnie 😉
      Mój mąż często powtarza, że mój akcent jest sexy 😀

  • Patricia 18 sierpnia 2016, 21:01 Odpowiedz

    hmm…akcent mam i pewnie bede miec. Pomimo mieszkania tu blisko 25 lat pozostal. I pomimo faktu ze jestem muzykiem z perfekcyjnym uchem. Podobno jest minimalny i – jak wiele osob mi to powiedzialo, bardzo przyjemny dla ucha. Kiedys mi przeszkadzal i to na miare kompleksu, ale poniewaz spotkalam sie z tak wieloma komplementami na jego punkcie przyjelam to jako pozytywny atrybut a nie wade.

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:36

      No i super, że uważasz go teraz za zaletę a nie wadę 🙂 Perfekcyjnego ucha zazdroszczę, bo ja absolutnie nie mam zdolności w tej dziedzinie – ale swój akcent już zaakceptowałam i nie mam z nim problemu 🙂

  • jagodka 19 sierpnia 2016, 05:17 Odpowiedz

    Mój akcent jest silny i taki pozostanie ;P Po kilkunastu latach życia w Stanach nie mogę liczyć na cuda. Ale ja mam kłopoty z akcentowaniem nawet niektórych słów po polsku, jak matematyka na przykład 😀 Za to po hiszpańsku mówię „pięknie” wg niejednego native’a, mimo że obiektywnie moja znajomość tego języka jest raczej średnia. No cóż, dobre i to 😉

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:40

      Mój podejrzewam, że też się już wiele nie zmieni – ale nie mam już z tego powodu kompleksów. A do akcentowania po polsku to pamiętam do tej pory jak mnie babcia próbowała nauczyć gdzie kłaść akcent w wyrazach. Bez skutku – wciąż akcentuję źle 😉 A hiszpańskiego zazdroszczę, nawet średniej znajomości – ja miałam tylko podstawy ale z czasem niestety wszystko wyleciało z głowy…

    • jagodka 23 sierpnia 2016, 20:39

      Kasiu, nie zazdrość, tylko sie zacznij uczyć. Ponieważ znasz angielski, hiszpański będzie dla ciebie bułką z masłem. Ja nauczyłam się całkiem sama, w Stanach to naprawdę prosta sprawa. Dostępność materiałów jest niemal nieograniczona. Mnóstwo książek w bibliotece, programy telewizyjne, każdy niemal dokument czy oficjalne pismo z wersją po hiszpańsku. Też cię będą chwalić za akcent, bo dla nas Polaków hiszpańska wymowa jest dużo łatwiejsza niż dla Amerykanów.

    • kashienka 26 sierpnia 2016, 22:34

      Masz rację – czas się zabrać 🙂 A wymowa hiszpańska, choć sama niewiele liznęłam tego języka, wydawała mi się zdecydowanie prostsza niż wymowa amerykańska! 😀

  • Pantofelwpodrozy 19 sierpnia 2016, 10:29 Odpowiedz

    Dokładnie tak jak napisałaś, obcy akcent brzmi słodko. Pamiętam jak pewien Amerykanin kilka razy z rżędu prosił abym wypowiedziała jego imię,,, Mówił, że jest w stanie zakochać się w tym akcencie 🙂

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:41

      Dokładnie tak <3 Amerykanie uwielbiają nasze akcenty, tak jak my uwielbiamy gdy oni mówią po polsku 🙂 Super, że każdy z nas jest inny!

  • Maria 19 sierpnia 2016, 18:13 Odpowiedz

    Fajnie,że wróciła Pani do pisania bloga.Pozdrawiam i wszystkiego co naj 🙂

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:42

      Dziękuję bardzo! Tak, wróciłam i mam nadzieję, że weny, zapału i czasu już mi nie zabraknie 🙂

  • Aga 19 sierpnia 2016, 23:44 Odpowiedz

    Ja od przylotu do USA w mowie posługuje się tylko angielskim, w piśpie również polskim. Kilku moich znajomych powiedziało mi po dłuższym czasie, że słyszą różnicę, że zmienił mi się akcent trochę. Ale ja nie robię nic specjalnie, nie staram się go zniwelować. Nie przeszkadza mi i mnóstwo Amerykanów mówi mi, że bardzo im się mój akcent podoba :))

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:44

      Dokładnie tak! Mój akcent też troszkę się zmienił, bo na co dzień używam wyłącznie angielskiego (polski tylko w Internetach:D) i „osłuchałam się” z tym językiem. Ale akcent jednak jest i na pewno nie będę starała się go siłę zredukować! Jest fajny i już 🙂

  • LIFESTYLERKA - blog o dietetyce i zdrowym stylu życia 20 sierpnia 2016, 11:11 Odpowiedz

    Pamiętam z zajęć na filologii, że ponoć do 12 roku życia można się nauczyć mówić bez akcentu, a potem już jest pozamiatane, ponieważ struny głosowe się ukształtują. Jeśli chodzi o mnie, to najważniejszym wyznacznikiem jest dla mnie, czy ktoś mnie rozumie, czy nie:). Chociaż wiadomo, że bardziej sexy byłoby mówić po angielsku np. z francuskim akcentem;).

    • kashienka 21 sierpnia 2016, 18:46

      Ja też pamiętam takie stwierdzenie, choć nie byłam pewna czy to był właśnie 12 rok życia. Mnie wszyscy rozumieją i jeszcze uważają, że mój akcent brzmi fajnie, więc nie mam się czym przejmować! A Francuzi mówiący po angielsku rzeczywiście brzmią sexy – chociaż czasem trudno ich rozszyfrować 😉

  • Paulina 21 sierpnia 2016, 20:31 Odpowiedz

    Zdecydowanie podpisuje sie pod wszystkim co napisalas, Kasiu! Ja po 4 latach w Ameryce w koncu zrozumialam, ze moj polski akcent to zaleta a nie wada. Na poczatku tez sie denerwowalam jak ludzie pytali skad jestem od razu.Jednak kazdy jest skads, a jak tylko wspomne ze ja z Polski, to co druga osoba mi mowi ze ich (pra)dziadkowie byli tez z Polski.

    Paulina
    http://www.shenska.com</a

    • kashienka 22 sierpnia 2016, 16:03

      Hehehe, mnie też od razu pytają 😉 Kiedyś mnie to denerwowało, a teraz jest to dla mnie miły początek rozmowy – i faktycznie często okazuje się, że dana osoba miała polskich przodków 🙂

  • Marta 21 sierpnia 2016, 20:40 Odpowiedz

    Całe życie ucząc się jakiegokolwiek języka wychodziłam z założenia, że najważniejsze jest aby się dogadać a akcent to sprawa drugorzędna. Nie mniejsze było moje zdziwienie, gdy moja lektorka na studiach powiedziała: „Boże! Jaką ma Pani tragiczną wymowę!” Oczy mi z orbit wyszły! Jeszcze mi dorzuciła, że co ja za nauczycieli miałam, że nie kładli nacisku na idealną wymowę tylko ‚byle się dogadać’.

    • kashienka 22 sierpnia 2016, 16:07

      Serio, tak Ci powiedziała? Mnóstwo ludzi ma złą wymowę, bo takiej nauczyliśmy się w szkole. Dla mnie też najważniejsza była komunikatywność, prawidłową wymowę poznałam dopiero na studiach, filologii angielskiej. Nie spotkałam się podczas edukacji szkolnej z jakimkolwiek naciskiem na prawidłową wymowę czy to amerykańską czy brytyjską 😉

  • LIFESTYLERKA - blog o dietetyce i zdrowym stylu życia 22 sierpnia 2016, 12:24 Odpowiedz

    O, to jest najlepsze podsumowanie Francuzów mówiących po angielsku – ciężko ich rozszyfrować, zwłaszcza jak nie wymawiają „h”. Najpierw myślałam, że wszyscy są ciągle źli, a oni są po prostu głodni:))))))))).

    • kashienka 22 sierpnia 2016, 16:09

      Hahahhahaha dobre ;)))) Ja pamiętam Belgijkę (mówiąca po francusku), która mówiła, że jej hobby to „orses” – dopiero po 15minutach zrozumiałam, że chodzi o konie!

  • Agnieszka 22 sierpnia 2016, 21:18 Odpowiedz

    Wiele osób chciałoby się pozbyć w akcencie naleciałości ze swojego języka, ale znam też takie, które specjalnie za granicą chcą mówić z obcym akcentem;) może Hindusi też tak mają?;)
    Z moich wykładowców na filologii tylko 1 osoba miała perfekcyjny brytyjski akcent, natomiast drugą była koleżanka z roku.. 🙂

    • kashienka 23 sierpnia 2016, 00:33

      Specjalnie mówisz? 😀 To zdecydowanie Hindusom to specjalnie udaje się wspaniale – za cholerę ich nie można zrozumieć :)))))))
      U mnie było paru wykładowców z dobrym akcentem (perfekcyjnego brytyjskiego niestety nie umiem rozpoznać – słoń mi nadepnął na ucho), ale zdecydowana większość mówiła tak sobie mimo niejednokrotnie dr przed nazwiskiem 😉

    • Agnieszka 30 sierpnia 2016, 21:44

      ciekawa jestem jak te idealne akcenty oceniliby Brytyjczycy, ale w każdym razie wszyscy Polacy na uczelni byli pod wrażeniem 🙂

    • kashienka 31 sierpnia 2016, 14:49

      Jednak brytyjskie ucho od razu wychwyci obcą naleciałość, mimo że nam może wydawać się że jest to perfekcyjna wymowa. Tak jak my od razu zauważymy, że obcokrajowiec mówi po polsku – choćby i miał najbardziej idealną mowę, to jednak słychać obcą nutkę! 😉

    • Agnieszka 1 września 2016, 21:19

      Może masz rację, choć wolałabym żeby nie 😉 Byłam kiedyś na wykładzie, na którym omawiano prawdopodobieństwo perfekcyjnego akcentu – tak aby nie być rozpoznanym przez nejtiwów. Podobno się zdarza, a brytyjski prof, który wygłaszał wykład podobno osiągnął tą umiejętność w j. francuskim. Pytanie tylko jak szybko Anglicy wychwyciliby idealny wg mnie akcent wyżej przeze mnie wspomnianych:)

    • kashienka 10 września 2016, 21:43

      Samą mnie to ciekawi! 🙂

  • Marta 23 sierpnia 2016, 13:06 Odpowiedz

    Uwielbiam Stany i często jeżdżę tam wakacyjnie (btw. muzeum Margaret Mitchell w Atlancie to zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc:)), ale ze względów zawodowych nigdy nie wyprowadzę się z Poznania, niestety. Czytam po angielsku i mówię po angielsku, ale myślę nadal po polsku i akcent mam okropny. Taki twardy, rosyjski i w ogóle mało fajny. Wystarczą dosłownie te wskazane przez Ciebie dwa zdania, żebym musiała odpowiadać na pytania o to, skąd jestem. Szczerze mówiąc strasznie mnie to krępuje, mimo tego, że w sumie nie mam żadnych problemów z dogadaniem się, zwłaszcza w klasycznym, turystycznym przypadku. Po tegorocznym wyjeździe doszłam do wniosku, że chyba tak już musi zostać 🙂

    • kashienka 23 sierpnia 2016, 18:55

      Wstyd przyznać, ale nie byłam tam – koniecznie muszę nadrobić 🙂
      Według mnie najważniejsze, że potrafisz się bez problemu porozumieć, a akcent jest sprawą drugorzędną. Wiadomo, że dobrze jest znać poprawne zasady wymowy, ale mnóstwo nacji mówi z jeszcze silniejszym akcentem niż my i zupełnie się z tego powodu nie krępują 🙂 Także od tej pory zapomnij o skrępowaniu, bądź dumna ze słowiańskiego akcentu 🙂 Pozdrawiam ciepło Poznań!

  • Paulina 2 września 2016, 04:01 Odpowiedz

    A ja chyba nigdy nie przejmowałam się moim akcentem. W końcu nie każda dziewczyna może być Polką, więc niech wiedzą, że to ja mam to szczęście 🙂 A tak serio, nie sądzę, żeby ktokolwiek w Ameryce miał problem z obcym akcentem, to przecież kraj imigrantów. Więc po co zawracać sobie tym głowę i dołować się niepotrzebnie? 🙂

    • kashienka 10 września 2016, 21:42

      Podoba mi się Twoje podejście! 🙂 Szkoda, że ja zrozumiałam to tak późno – ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale 😉

  • Ania 15 września 2016, 09:31 Odpowiedz

    Hey! Jestem tu nowa i od razu polubiłam Twój blog i sposób w jaki piszesz 😀 Bardzo podoba mi się pogrubianie zdań, dzięki czemu można wiedzieć, że to czy tamto uważasz za ważne. Co do AE – uczę się totalnie sama, nigdy nie miałam angielskiego w szkole (trochę na studiach, przez dwa lata, z Polakiem, który prawie w ogóle z nami nie rozmawiał, tylko słuchaliśmy kilku tekstów w BE…). Po angielsku zaczęłam mówić w lutym zeszłego roku. Było ciężko przełamać się do mówienia…. Zawsze uważałam, że BE jest ładniejszy… Pewnego dnia napisał do mnie pewien Amerykanin i zaproponował rozmowę na Skype. Pierwsza moja myśl była „nie zrozumiem nic a nic!!” Ale zdecydowałam się na tę rozmowę i zakochałam się z tym języku!! Postanowiłam uczyć się AE (jeśli chodzi o akcent oczywiście) i znalazłam pewną kobietę na YT, która uczy jak wymawiać dosłownie każdą literę w AE. Jest ona oczywiście Amerykanką. Uważam, że tak jak napisałaś – nawet konia można nauczyć tańczyć – można nauczyć się tych wszystkich TH, DH OW, schwa itp. Trzeba tylko chcieć i to lubić! 😀 Na codzień nie używam niestety angielskiego, jednak staram się pisać z ludźmi po ang., oraz nagrywam sama dla siebie „vlogi” po angielsku hahaha 🙂 Mój angielski nazywam „Annie’s English”, ale lubię go i tak, jak napisałaś, nie bycie perfekcyjnym w wymowie (w moim przypadku też w gramatyce:D) jest „cute” :D:D Pozdrawiam! Świetny blog!!

    • kashienka 19 września 2016, 18:50

      Dziękuję bardzo za miłe słowa odnośnie bloga! 🙂
      Szacunek za Twój zapał do nauki języka i akcentu – ja gdybym mnie nie zmusiły do tego studia a później wyjazd to chyba bym się za to nie zabrała 😉 Brawo i powodzenia – ludzie z takim zapałem do nauki jak Twój są „skazani na sukces” <3

  • Joanna 16 sierpnia 2017, 22:03 Odpowiedz

    Ja trafilam na ten wpis wlasnie po wpisaniu w google „polski akcent przeszkadza mi w komunikacji”. Mieszkam w USA od 1.5 roku, po angielsku mowie plynnie choc czasami nie znam wszystkich wyrazow, i frustruje mnie to,ze musze sie powtarzac zwlaszcza przy rozmowie przez telefon. Moze wplyw ma na to tez,ze mowie bardzo cicho i niepewnie (nie znosze rozmow telefonicznych). Za to gdy ludzie pytaja sie mnie skad jestem, to dumnie odpowiadam i nawiazuje sie przyjemna rozmowa. Moj maz Amerykanin powiedzial mi, ze mowie za szybko, wiec moze w tym tkwi tez problem,ale ja nie umiem mowic wolno 😀 Czekam na moment gdy moj akcent nie bedzie mi juz przeszkadzal, po Twoim wpisie i innych komentarzach wiem,ze jest na to szansa!:)
    Pozdrawiam z Oregonu!

    • kashienka 17 sierpnia 2017, 01:56

      Cieszę się, że trafiłaś na mojego bloga, mam nadzieję że zagościsz na dłużej 🙂 Ja też nie przepadam za rozmowami telefonicznymi, zdecydowanie wolę rozmawiać twarzą w twarz. Kiedyś stresowałam się, jak musiałam gdzieś zadzwonić, teraz już mnie to nie rusza, nawet jak ktoś zapyta o powtórzenie 😉 Ponadto zaakceptowałam swój akcent i bardzo mi to pomogło. Mam nadzieję, że i Ty polubisz swój już niebawem, tego Ci życze :*

  • Alicja 3 września 2017, 23:26 Odpowiedz

    Ja nie lubie mojego polskiego akcentu, ale moj chlopak – Amerykanin – mowi, ze to slodkie i ze ma nadzieje, ze nigdy sie tego akcentu nie pozbede 😉

    • kashienka 14 września 2017, 00:58

      Super, że Twojemu ukochanemu się podoba, a Ty mam nadzieję, że z czasem również polubisz swój akcent 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *