OKIEM AMERYKANINA

OKIEM AMERYKANINA: CO BRIANA ZASKOCZYŁO W EUROPIE? vol.2

Wydaje mi się, że pierwszy odcinek cyklu pt. “Co Briana zaskoczyło w Europie” przypadł Wam do gustu (możecie przeczytać go tutaj). Dziś czas więc na drugą część spostrzeżeń z wyjazdu do Europy. Okazuje się bowiem, że jest wiele rzeczy, które dla nas są całkowicie normalne, ale turystów zza oceanu mogą zaskoczyć. Jeśli lubicie czytać spostrzeżenia obcokrajowców to zapraszam Was do czytania!

DOM Z JEDNĄ ŁAZIENKĄ? WANNA BEZ ZASŁONKI? PRALKA W ŁAZIENCE?! NIEMOŻLIWE!

Przede wszystkim same gospodarstwa domowe w Polsce mogą się wydawać Amerykaninowi nieco dziwne. Czasem przyłapywałam Briana na dyskretnym robieniu zdjęć czemuś, co jemu wydawało się.. nietypowe. Na przykład wanna. Bo jak tu się umyć w takiej, co nie ma zasłonki (zasłonki w wannie to moje przekleństwo w USA – nie cierpię!) i w dodatku słuchawkę od prysznica trzeba sobie czasem potrzymać samemu (w Stanach bardzo rzadko używają takiego wynalazku, jak słuchawka, którą można zdjąć – jest przymocowana cały czas do konstrukcji wanno-prysznica).

Albo fakt, że pralka może stać w łazience, bo w większości domów nie ma specjalnego pomieszczenia na pralnię i że w domu nie ma suszarki (to gdzie i jak wy suszycie pranie?!). Zresztą mina mojego chłopaka, po tym jak zobaczył swoją koszulę wypraną, wysuszoną bez suszarki i perfekcyjnie wyprasowaną przez moją mamę – bezcenna (o prasowaniu w Stanach pisałam tutaj). Też cyknął zdjęcie, bo nie mógł uwierzyć, że tak się da. Albo to, że istnieją domy, w których jest jedna łazienka (“a co jak się ta jedyna toaleta zapcha?!”). Cuda, cuda, w tych polskich domach, mówię Wam.

DZIWNE EUROPEJSKIE HOTELE

Kolejne małe zdziwienie zdziwienie hotele. Owszem, owszem prezenty dają, ale światło w pokoju nie działa. Tak przynajmniej oświadczył mój chłopak, gdy ja zachwycona napawałam się widokiem z okna. Tu wykazałam się niezwykłymi umiejętnościami, bo w 10 sekund światło naprawiłam. Jak? Wkładając kartę-klucz do tego specjalnego czytnika przy drzwiach, który uruchamia elektryczność w pokoju. W Stanach takie rozwiązanie stosuje się bardzo rzadko. Podczas tylu miesięcy pobytu w USA i różnorakich wycieczek nie spotkałam się nigdzie z takim z systemem, który uważam za bardzo dobry i ekonomiczny. No ale Amerykanie pojęcia gospodarności nie znają ;). Potem zdarzały się też “pokoje wielkości łazienki” (tu przyznaję, że mnie również wielkość pokoju hotelowego w Paryżu zaskoczyła – pokój był naprawdę mikroskopijny) albo “dziwnie te kołdry tu układają i gdzie jest drugie prześcieradło?”. Najbardziej jednak spodobały się Brianowi tabletki na kaca położone koło ekspresu do kawy w hotelu w Berlinie 😉

WYMARŁE LOTNISKO

Jak pisałam wcześniej, po świętach w moim rodzinnym domu, zdecydowaliśmy się na spędzenie reszty urlopu w Paryżu. Ponieważ najbliższe mojemu miasteczku lotnisko znajduje się w Poznaniu, właśnie stamtąd wyruszyliśmy w dalsze wojaże. Kto był na Ławicy, ten wie jak to lotnisko wygląda – może niewielkie, ale z pewnością urocze, no i zgubić się nie jest łatwo ;). Jednak dla Briana, syna stewardessy, który zaczął swoje podróże samolotem w trzecim tygodniu życia, lotnisko w Poznaniu okazało się zupełnie nowym doświadczeniem życiowym.

Cóż, na lotnisko przezornie przyjechaliśmy wcześniej… i nie zastaliśmy nikogo. Lotnisko było puste, wszystkie stanowiska do zdania bagażu nadawanego zamknięte na głucho, kawiarnie i kioski zamknięte, oprócz nas po lotnisku kręciło się tylko dwóch ochroniarzy. Brian nieco zaskoczony, bo myślał, że jakaś epidemia wybuchła 😉 Przy całym swoim lotniczym doświadczeniu, pustego lotniska jeszcze w życiu nie widział. Sprawa pustego lotniska wyjaśniła się, gdy zagłębiliśmy się w tablicę odlotów. Nasz lot do Paryża był pierwszy z… siedmiu zaplanowanych na ten dzień 😀 Cóż, w porównaniu do lotniska w Atlancie, które jest największym portem lotniczym świata i na którym pewnie samoloty startują co minutę, to faktycznie tłoku tam nie było ;)))

“AUTOSTOPOWICZKI” PRZY DRODZE

Wisienkę na torcie zostawiam na koniec:) Są takie miejsca w Polsce, zwykle przy dość ruchliwych trasach, na leśnym terenie, gdzie przedstawicielki najstarszego zawodu świata czekają na klientów. Jakieś 15 km od mojego miasteczka też jest takie stałe miejsce – gdzie owe panie “łapią stopa”. Są tam odkąd sięgnę pamięcią i dla mnie wpisują się one w element krajobrazu dokładnie tak jak okoliczny las, przystanek autobusowy i fotoradar. Po prostu są tam zawsze – niezależnie od warunków atmosferycznych. Dlatego zareagowałam zdziwieniem, gdy mój chłopak, podczas pobytu w moim rodzinnym mieście zapytał o.. te kobiety przy drodze 🙂 Początkowo nie zajarzyłam o jakie kobiety mu chodzi, dopiero po dłuższej chwili przypomniałam sobie, że gdy jechał z moim bratem do wypożyczalni samochodów, przejeżdżał właśnie tamtą trasą. Cóż, pierwszy raz chłopak widział autostopowiczki w tak kusych spódniczkach 😉

*

To tyle spostrzeżeń na dziś. Mam nadzieję, że kolejny odcinek z cyklu Okiem Amerykanina również przypadł Wam do gustu! Dajcie znać w komentarzach, czy post rozbawił Was choć trochę 😉

You Might Also Like

28 komentarzy

  • Reply
    Paula
    11 maja 2015 at 18:00

    Super! 🙂 Wszędzie wszystko może nas zaskoczyć 😛

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:46

      Dokładnie – mnie również zaskoczyło wiele rzeczy w USA 🙂

  • Reply
    lifemanagerka
    11 maja 2015 at 20:16

    Jak pojedziecie do Grecji to pewnie zaskoczy go zakaz wrzucania papieru toaletowego do toalety :D.

    Lubię tę serię, więc czekam na ciąg dalszy 🙂

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:47

      Takie coś to nawet mnie, rodowitą Europejkę by zaskoczyło 😀
      Ciąg dalszy (mam nadzieję) nastąpi po następnej wycieczce na stary kontynent 🙂

    • Reply
      Anonimowy
      1 lipca 2015 at 18:42

      Ten "zwyczaj" obowiązuje tylko na wyspach, gdyż co do zasady nie ma tam typowej kanalizacji i rury są wąskie.

    • Reply
      kashienka
      16 lipca 2015 at 03:13

      Nie miałam pojęcia, że ze względu na wyspiarskie położenie, kanalizacja działa inaczej 😉

  • Reply
    Anonimowy
    12 maja 2015 at 10:37

    Bardzo mnie rozbawiły te autostopowiczki! 😀 a jak B. zareagował na mieszkanie w bloku? Nie wydawało mu się maleńkie, w porownaniu do amerykańskich powierzchni?

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:49

      Właśnie nie miał okazji takiego zobaczyć! Ale patrząc na fakt, że nasz domek jednorodzinny wydawał mu się niewielki to pewnie w kawalerce w bloku byłaby klaustrofobia 😀

  • Reply
    jagodka
    12 maja 2015 at 13:28

    Zgadzam sie z B. co do wanien. Co prawda od lat mieszkam w Stanach, ale moje pierwsze wlasne mieszkanie w Polsce w roku 1997 mialo zainstalowana zaslonke przy wannie 🙂 Nie znosze moczenia sie w wannie, zreszta nie zawsze mam na nie czas, nie ma jak to szybki prysznic.Zreszta kapiel zuzywa duzo wiecej wody, wiec tu zdecydowany plus dla oszczednosci Amerykanow 😛
    Tak na marginesie, to mam tylko jedna lazienke w domu, w Stanach. Mieszkam co prawda w mieszkaniu, a nie domu wolnostojacym, ale w moim miescie wciaz jest duzo domow z okresu jego powstania (lata 50-te) i zdecydowana wiekszosc z nich tez posiada tylko jedna lazienke. Tak kiedys budowano, przynajmniej na przedmiesciach Chicago.
    Mala ciekawostka: moich sasiadow dziwi, ze w Polsce kazdy ma wlasna pralke nawet w najmniejszym mieszkanku. Tu co prawda nikt nie ma pralki w lazience, ale pralnia jest wspolna, na dole budynku i w regulaminie osiedla widnieje zakaz instalowania pralek w mieszkaniu.

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 16:02

      Może źle się wyraziłam w poście – ja bardzo popieram wanny z możliwością wzięcia prysznica. Sama biorę prysznic codziennie, a długą kąpiel raz w tygodniu. Tylko zdecydowanie preferuje takie szklane "drzwiczki" (jak do brodzika prysznicowego) zamontowane na wannie. Nic mnie bardziej nie doprowadza to szału niż ta zasłonka przylepiająca mi się do mokrej skóry 🙂
      Tutaj, w Atlancie jest w takim razie zupełnie inaczej – nie spotkałam się z pralniami wspólnymi chyba ani razu, każdy ma pralkę i suszarkę w domu (swoją drogą to nie wiem czy tu są jeszcze jakiekolwiek budynki z lat 50tych?:)). Co do łazienek, to z jedną można spotkać się bardzo rzadko – chyba, że jest to studio (odpowiednik kawalerki chyba?). Jak są dwie sypialnie w mieszkaniu, to zwykle są też dwie łazienki, ale faktycznie mówię tutaj o nowym budownictwie.

    • Reply
      jagodka
      15 maja 2015 at 22:13

      No to rzeczywiscie sie nie zrozumialysmy 🙂 Ja nie lubie z kolei tych szklanych drzwiczek, bo nienawidze ich myc 😛 Zaslonke mam z tkaniny, wrzucam ja do pralki i tyle.
      Co do zdziwienia sasiadow, to tez chyba slabo wyjasnilam. Nie dziwi ich pralka w mieszkaniu w ogole, ale to ze ma ja wlasciwie kazdy, nawet w malenkim mieszkanku. Tutaj w domach tez kazdy ma pralke, ale w mieszkaniach bywa roznie, nowsze i wieksze miewaja, starsze czesto nie. Moj budynek jest chyba z lat 70-tych, a pralek w domu miec nie mozna, bo cos jest za slabe, albo instalacja elektryczna, albo kanalizacja, ale nie moge sobie przypomniec ichniego tlumaczenia.

    • Reply
      kashienka
      21 maja 2015 at 18:01

      Mycie drzwiczek do najprzyjemniejszych czynności nie należy, ale jak się popryska takim specjalnym środkiem (nie pamiętam nazwy) to robi się znacznie mniej upierdliwe 🙂
      Nigdy nie korzystałam ze wspólnej pralni, więc chyba pewniej czułabym się mając jednak własną pralkę w malutkim mieszkanku 😉

  • Reply
    Agata Dawidziak
    12 maja 2015 at 17:29

    Mojego Francuza też te autostopowiczki zaskoczyły 😀

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:49

      Takie rzeczy tylko w Polsce… :))))))

  • Reply
    Magda
    12 maja 2015 at 23:14

    A u mnie w mieszkaniu jest słuchawka do prysznica 😀 Chociaż teraz sobie myślę, że Amerykanie nie za bardzo są do nich przyzwyczajeni bo nawet jak mają to nie używają (mój mąż chyba nigdy jej nie zdjął gdy bierze prysznic, a mieszka tu 3 lata 😉 ).

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:54

      Dokładnie tak, chyba nie wiedzą jak jej używać:)))) Dla mnie jest to rozwiązanie praktyczne – jeśli biorę prysznic a nie chce myć włosów to wtedy prysznic ze słuchawką jest idealny 🙂 Pod takim standardowym amerykańskim muszę kombinować, żeby włosów nie zamoczyć a spłukać dokładnie całe ciało 😀

  • Reply
    Sarah Rizaga
    13 maja 2015 at 15:26

    What a lovely place, great post ,3
    Anyway, would you like to follow each other? Follow me and let me know in the comment so that i can follow you back instantly 🙂

    Join my giveaway
    http://www.sarahrizaga.blogspot.com

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:52

      Thanks, I will check out your blog too 🙂

  • Reply
    Anonimowy
    13 maja 2015 at 19:57

    W jakim hotelu zatrzymaliście się w Paryżu?

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:51

      Hotel du Cadran 🙂 Maleńki hotelik, ale co dla nas było najważniejsze – w odległości 7 minut spacerem od wieży Eiffla 🙂

  • Reply
    MizzVintage
    14 maja 2015 at 07:04

    Uśmiałam się 🙂 Fajne są takie różnice kulturowe 🙂

    • Reply
      kashienka
      14 maja 2015 at 15:51

      Nas też zawsze to bawi, jak drobne rzeczy potrafią zaskoczyć 🙂

  • Reply
    Miszela Blog
    20 maja 2015 at 19:48

    Mój mąż też nosi się z zamiarem publikacji swoich przemyśleń po dwóch latach mieszkania w Polsce. Zobaczymy, póki co same zabawne historie do opowiedzenia. Może go zmuszę do napisania coś na moim blogu. 😉

    • Reply
      kashienka
      21 maja 2015 at 17:55

      Koniecznie namów go do napisania czegoś – uwielbiam czytać o różnicach kulturowych, opisywanych z różnych punktów widzenia 🙂 A swoją drogą, jak go namówiłaś do przeprowadzki do Polski?!

  • Reply
    Joanna Marek
    27 maja 2015 at 17:48

    Dla Amerykanow wiele rzeczy jest u nas dziwne …..nie wyobrazaja sobie jak mozna zyc bez suszarki i innych udogodnien. Czasami Polska rodzina czteroosobowa musi mieszkac w jednym pokoju z jedna lazienka. My wiemy jak to jest. Amerykanie maja za dobrze i nie potrwfia czasami tego docenic.
    Fajny post ……a ten ostatni wpis o autostopowiczkach ……ha ha ha.

    • Reply
      kashienka
      3 czerwca 2015 at 04:48

      Mam zamiar pokazać kiedyś B. jak wygląda polskie małe mieszkanie w bloku – bo dla niego to nawet domki jednorodzinne u nas są niewielkie no i ta "jedna łazienka na całą rodzinę" 😉

  • Reply
    Alex
    28 lutego 2018 at 02:49

    Jednym sllowem
    Podroze ksztalca

  • Leave a Reply