WIELKANOC W USA vol. 2

1579 Wyświetleń 18 komentarzy
Post o amerykańskim obchodzeniu Bożego Narodzenia sobie podarowałam, ponieważ na ten czas udało mi się wyjechać do Polski i tak naprawdę nie wiem do końca jak wyglądało to ichniejsze świętowanie, jednak o Wielkanocy w Stanach napiszę już po raz drugi. 
W zeszłorocznym poście (kliknij tutaj) dość szczegółowo rozwinęłam wątek jedzenia, zwyczajów oraz samego obchodzenia świąt, więc nie będę się powtarzać (zapraszam serdecznie do przeczytania tamtego posta), a dziś dodam jedynie kolejne zaobserwowane przeze mnie różnice i trochę zdjęć z moich tegorocznych świąt. 
Sprzątanie: Sądzę, że w wielu polskich domach sytuacja wygląda podobnie – tydzień przed świętami zaczyna się Wielkie Sprzątanie, koniecznie z myciem okien i pucowaniem zakamarków pomijanych przy normalnych porządkach 😉 W Ameryce sprzątaniu przedświątecznu poświęca się dokładnie tyle samo czasu i zapału, co normalnemu – nie ma mowy o myciu okien czy dokładniejszemu bieganiu z miotłą. Zresztą jakby coś okazało się nie do końca zrobione, to świąteczny poranek to idealna pora na nadrobienie zaniedbań – mój B. skosił na przykład trawnik i powyrywał chwasty, jak ja dopinałam na ostatni guzik nasze wielkanocne śniadanie 😀
Godziny otwarcia sklepów/restauracji: W Polsce jak są święta, to wszystko jest pozamykane na głucho. I bardzo dobrze moim zdaniem, bo uważam, że to czas, który dobrze jest spędzić z najbliższymi, a nie w pracy. W USA święta to absolutnie nie powód, żeby wszystko zamykać 😉 Owszem, mogą zdarzyć się skrócone godziny pracy niektórych sklepów, ale większość jest otwarta. Byłam więc nieco zdziwiona, jak po późnym śniadaniu wielkanocnym, B. zapytał czy chcę z nim pojechać do Home Depot (market budowlany), bo zabrakło mu jakichś śrubek („w święta do Home Depot?” bezwiednie powiedziałam głosem mojej mamy). Market był jak najbardziej otwarty a w środku ludzi sporo oglądających młotki, kosiarki i kafelki do kuchni. W drodze powrotnej, ponieważ pogoda była piękna, postanowiliśmy zatrzymać się w knajpeczce włoskiej na lampkę wina. Knajpka okazała się pełna, a mnóstwo ludzi wsuwających pizzę i makarony upewniło mnie, że przygotowanie jedzenia na święta, na pewno nie leży w ich naturze;)
Moja Wielkanoc w tym roku była bardzo polska 🙂 B. bez wahania zgodził się, gdy zaproponowałam przygotowanie świąt na polską nutę – bardzo lubi naszą kuchnię (bigos w szczególności:-D). Pojechaliśmy więc do polskiego sklepu i na naszym świątecznym stole zagościły jajka z majonezem, tradycyjna sałatka warzywna, biała kiełbasa z chrzanem, szynka z sosem tatarskim no i oczywiście rzeczony bigos. Był nawet baranek z masła, któremu własnoręcznie dolepiłam oczka z pieprzu, język z pietruszki i szaliczek oraz chorągiewkę z czerwonej serwetki – B. nie może zrozumieć, jak do tej pory mógł obchodzić święta bez, jak to mówi, owcy z masła ;))) A na deser oczywiście był mazurek! I powiem Wam szczerze, że choć w kuchni spędziłam pół soboty i choć w pewnym momencie miałam na tyle dość krojenia i smażenia, że zapowiedziałam, że na następne święta zamówimy chińszczyznę, to nie żałuję:) Choć niejednokrotnie w Polsce śmiałam się z tego przedświątecznego sprzątania i wielkich zakupów (bo potem dwa dni sklepy będą zamknięte), a potem spędzania trzech dni w kuchni to teraz, mieszkając zagranicą robię wszystko, by nadal te polskie tradycje kultywować. Amerykanie się nimi zachwycają (baranek z masła i święcenie pokarmów – ależ to słodkie!) a my powinniśmy być z nich bardzo dumni 🙂

18 Komentarzy
  • Gosia 7 kwietnia 2015, 16:36 Odpowiedz

    W Austrii jest podobnie, no moze z mala roznica ze sklepy pozamykane, ale tutaj tez albo w restauracjach siedza na obiedzie albo zamawiaja do domu, nie ma to jak polskie swietowanie, przygotowania i w ogole, to co wynieslismy z naszych rodzinnych domow powinnismy to pielegnowac i podac dalej potomstwu 😉 buziaki , gosialka z insta 😉

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:39

      Ja uwielbiam niektóre polskie tradycje i jeśli kiedykolwiek będę mieć komu, to na pewno przekażę je dalej 🙂

  • Anonimowy 7 kwietnia 2015, 17:25 Odpowiedz

    Fajnie, że zdecydowałaś się na polskie jedzenie/tradycje. Ja właśnie byłam jedna z tych osób pracujących w święta, więc właściwie przeszły bez echa. Trochę zazdroszczę, że Twój chłopak lubi polskie jedzenie bo mój amerykański mąż nieszczególnie, więc jeśli coś gotuję czy piekę to zazwyczaj on ewentualnie spróbuje mały kawałeczek i tyle (chociaż polskie potrawy rzadko u mnie goszczą, nie mamy tu polskiego sklepu). Aczkolwiek przyzwyczaiłam się i teraz nie robi mi to bardzo dużej różnicy, szczególnie jak zrobię coś dobrego to przynajmniej więcej zostanie dla mnie haha. Ogólnie chyba dość szybko przesiąkłam amerykańskimi zwyczajami, ale podziwiam osoby, które kultywują polskie tradycje! 🙂

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:48

      Staram się kultywować a Amerykanie w moim otoczeniu są nimi zachwyceni 🙂 Więc dwie pieczenie na jednym ogniu – ja mam namiastkę domu w USA, a oni poznają nową kulturę 🙂 Bardzo cieszę się, że B. lubi polska kuchnię, nie chciało by mi się gotować dla mnie samej 🙂

  • LIFE STYLERKA 8 kwietnia 2015, 05:41 Odpowiedz

    Wydaje mi się, że właśnie dopiero kiedy wyjeżdżamy zagranicę, to doceniamy te nasze tradycje. Kiedy mieszkałam rok w Stanach, to Wielkanocne obchody ominęły mnie. Ludzie wtedy często wyjeżdżają gdzieś. Moja szkoła akurat organizowała tygodniowy wyjazd na Florydę, więc nie mogłam przegapić takiej okazji;).

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:49

      Też bym nie przegapiła tygodniowego wyjazdu na Florydę ;)))
      Ale masz rację, mieszkając zagranicą zdecydowanie bardziej docenia się własne tradycje i kulturę.

  • Anonimowy 8 kwietnia 2015, 18:33 Odpowiedz

    W Polsce 95% spoleczenstwa to katolicy, wiec Świeta Wielkanocne obchodza i sa to najwazniejsze swieta w roku. W Ameryce% katolikow jest zdecydowanie mniejszy i kraj nie musi sie dostosowywac do tych zwyczajow, zamykac sklepy itd.

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:54

      Przecież nie trzeba być katolikiem, by obchodzić święta wielkanocne – mój chłopak nie jest, a je obchodzi 😉 Swoją drogą, w USA ponad 75% religii stanowią chrześcijanie, więc mimo wszystko większość.

  • Anonimowy 8 kwietnia 2015, 21:47 Odpowiedz

    Dałaś rade z tym sniadaniem! Smakowalo???

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:54

      Dziękuję 🙂 Tak, bardzo smakowało!

  • Anna Górecka 9 kwietnia 2015, 09:56 Odpowiedz

    Ja też mieszkam za granicą, ale na szczęście do tej pory udawało mi się być w Polsce na Wielkanoc. Co do otwartych sklepów nawet budowlanych , to faktycznie dość dziwne. Z otwartymi knajpkami może już mniej..Nie każdy jest katolikiem, lubi i chce gotować, także może i dobrze, że jest gdzie wyjść.
    Nawet w Radomiu w niedziele wielkanocną wieczorami niektóre puby były otwarte i organizowały imprezy z relacji znajomych. Zdziwiłam się choć z 2 strony, czemu by nie. W święta wielu znajomych się zjeżdza i po świętowaniu można gdzieś wyjść wieczorami.
    Pozdrawiam Ania

    ———
    http://london-lavender.com

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:57

      Jestem w pełni za otwarciem pubów/restauracji/knajpek wieczorami 🙂 Zresztą od wielu, wielu lat, po świętach w gronie rodzinnych, wieczór spędzam w pubie ze znajomymi, którzy zjeżdżają się z różnych stron świata na święta 🙂 Tu bardziej chodziło mi o działające cały dzień sklepy, których pracownicy nie mieli szansy na spędzenie czasu z najbliższymi.

  • Joanna Marek 9 kwietnia 2015, 16:37 Odpowiedz

    To cudownie ze podtrzymujesz Polska tradycje ….ja z moim mezem rowniez tak robimy i nie wyobrazamy sobie inaczej swiat czy Wielkanocnych, czy Bozego Narodzenia. U nas na stole byl zurek z biala kielbasa, salatka warzywna, jeszcze jedna wielkanocna salatka (nowosc) wedlinki, jajka z lososiem. Mazurka nie bylo, ale byl makowiec z polskiego sklepu.

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 02:01

      Wam pewnie jest jeszcze milej, bo jesteście tutaj we dwójkę, z podobnymi tradycjami wyniesionymi z domu. Ja muszę wszystko tłumaczyć B. – dlaczego baranek z masła i dlaczego w Polsce idzie się do święconki. Ale suma summarum – podobają mu się nasze polskie tradycje 🙂
      Żurku bym chętnie spróbowała, u mnie w domu nie było nigdy tradycji żurku na Wielkanoc, stąd dla mnie ten smak jest zupełnie nieznany 😉

  • Paula a 9 kwietnia 2015, 20:30 Odpowiedz

    Fajny post i blog 😉 nasze Polskie tradycje są najlepsze! 🙂

    • kashienka 10 kwietnia 2015, 01:58

      A pewnie, że najlepsze :)))

  • monica hein 21 kwietnia 2015, 01:13 Odpowiedz

    super 🙂 ja niestety nie swietuje za bardzo wielkanocy 🙁 moj maz i jego rodzina sa innego wyznania wiec oni zadnych w sumi swiat nie obchodza. ja jedynie co Boze Narodzenie ale i tak nie polskie 🙁 szkoda teskenie za tymi swietami

    • kashienka 21 kwietnia 2015, 02:00

      Dla mnie polskie tradycje są bardzo ważne i na pewno będę starać się je zachować mieszkając w Stanach. Mój chłopak święta obchodzi i choć przyzwyczajony jest do znacznie mniejszej ich celebracji to bardzo podoba mu się polskie świętowanie 🙂

Skomentuj

Przepis wynik *