W OBCYM JĘZYKU: MYŚLEĆ PO ANGIELSKU

4064 Wyświetleń 26 komentarzy

„Żeby dobrze mówić po angielsku, musisz zacząć myśleć w tym języku” – taki przepis na sukces w nauce języka obcego słyszałam w swoim życiu setki razy. I pamiętam, jak za każdym razem to zdanie wzbudzało u mnie wątpliwości i niedowierzanie. Bo skoro urodziłam się i wychowałam w Polsce, od pierwszych dni życia mówiono do mnie po polsku a także skończyłam polską szkołę, to logiczne jest, że myślę tylko i wyłącznie w ojczystym języku. Przełączenie się na myślenie w innym języku wydawało mi się niezbyt realne, mimo że z upływem lat poznawałam coraz lepiej angielskie słownictwo i gramatykę. Jednak myśl, że wciąż nie potrafię myśleć po angielsku co jakiś czas zaprzątała moją głowę – gdy zdawałam kolejne egzaminy na studiach lub gdy szykowałam się do wyjazdu. Wciąż nie czułam pewności, że faktycznie ten język znam, skoro myślenie po angielsku nijak nie wchodziło w rachubę.

Olśnienie przyszło zupełnie niespodziewanie. Była to wiosna zeszłego roku, koniec marca lub kwiecień, podejrzewam, że po około dwóch miesiącach pobytu w USA. Siedziałam na kawie z koleżanką Niemką i jak to dziewczyny przy kawie – plotkowałyśmy na każdy temat, jedna przez drugą. Miałyśmy sobie tyle do powiedzenia, że buzie nam się nie zamykały, a słowa wypadały z naszych ust z szybkością karabinów maszynowych. I wtedy właśnie zrozumiałam, to chyba jest to właśnie słynne myślenie po angielsku – możliwość absolutnie swobodnej rozmowy w było-nie było obcym języku, gdy nie musisz zastanawiać się co powiedzieć, gdy nie potrzebujesz tłumaczyć zdań w głowie by potem wypowiedzieć je na głos, gdy możesz skupić się wyłącznie na toku rozmowy, ani chwilę nie zastanawiając się czy w tym przypadku bardziej pasuje present perfect czy past simple. Po prostu rozmawiasz i nie czujesz różnicy pomiędzy rozmową w języku ojczystym a obcym. Ploty to ploty, czyż nie? 🙂

Od tamtej pory poczułam się znacznie lepiej z moim angielskim. Choć oczywiście istnieją dziedziny języka, które powinnam dalej szlifować, a mieszkając za oceanem ciągle uczę się czegoś nowego po angielsku, to ta możliwość komunikacji na niemalże każdy temat bez stresowania się i gorączkowego tłumaczenia w głowie pięknie ułożonych zdań po polsku jest dla mnie niezwykle ważna. Wydaje mi się, że bez wyjazdu za ocean nie byłabym w stanie przekroczyć tej psychicznej bariery przed myśleniem w obcym języku.

Żeby nie było: gdy myślę o czymś, nie werbalizując słów lub gdy prowadzę wewnętrzne dialogi ze sobą (tylko nie mówcie, że tego nie robicie – każdy przecież potrzebuje od czasu do czasu kontaktu z inteligentnym rozmówcą!) używam języka polskiego. Jak oderwę się od takich rozmyślań to zdarzy mi nieraz się zagadnąć po polsku do B., na co on nieodmiennie odpowiada mi w moim własnym języku za to ze świetnym amerykańskim akcentem: „ja nie jestem Polakiem, ja jestem Amerykaninem” 😉

A jak u Was myśleniem w obcym języku? Czy sądzicie, że jest to miarą znajomości języka?

26 Komentarzy
  • Katarzyna Kucharek 25 marca 2015, 02:42 Odpowiedz

    bardzo przyjemnie się Ciebie czyta 🙂 dla mnie to całe powiedzenie od początku rozumiane było nie jako konkretnie proces myślenia, tylko rozmowa bez tej potrzeby zastanowienia się co i jak powiedzieć. Czekam na kolejne wpisy! Niesamowicie ciekawe!

    • kashienka 26 marca 2015, 03:34

      Dziękuję za miłe słowa! No widzisz, ja nie wpadłam na to tak szybko i olśnienie przyszło dopiero po czasie. Ale lepiej późno, niż wcale, prawda? 🙂

  • Anonimowy 25 marca 2015, 14:08 Odpowiedz

    Ja jeszcze nie pokonałam tej bariery 🙁 Do tej pory tłumaczę na angielski zdania polskie, co czasem jest trudne. Chciałabym mówić płynniej. Pozdrawiam, Kama

    • kashienka 26 marca 2015, 03:36

      Polecam wyjazd za granicę i konieczność rozmowy w języku angielskim non stop. Niesamowicie pozwala to pokonać barierę mówienia 🙂

  • Anonimowy 25 marca 2015, 14:53 Odpowiedz

    Moja mama też zawsze pytała na różnych etapach mojej nauki języka angielskiego, czy może juz udało mi się przestawić na myślenie w tym języku, a ja jednoznacznie nie umiałam jej odpowiedzieć. Ale podobnie jak u Ciebie, u mnie przełom nastąpił w czasie pobytu za oceanem, choć u mnie wyglądało to trochę inaczej. Jestem straszna gadula, do tego stopnia, że nawet w czasie snu nawijam. W czasie wakacji w Stanach zaczęłam śnić po angielsku i automatycznie przez sen tez mówiłam w tym języku 🙂 pozdrawiam serdecznie z ciepłej juz Polski 🙂

    • kashienka 26 marca 2015, 03:39

      Ja nawet nie wiem, czy przez sen gadam! A w snach, najczęściej nie werbalizuję słów, więc nie wiem jaki to język. Ja też jestem straszną gadułą 😉 Naturalnie mówię bardzo szybko, więc wyjazd do USA nie mógł tego zmienić, musiałam zmienić tylko język. I teraz gadam po angielsku z taką prędkością jak po polsku, aż B. się czasem pyta, czy nie muszę na moment zrobić przerwy, by zaczerpnąć powietrza 😉

  • Anonimowy 25 marca 2015, 15:17 Odpowiedz

    Ja miałam taki moment, jak zaczęłam śnić po angielsku, wtedy poczułam, że może jednak mogę po angielsku myśleć 😉

    • kashienka 26 marca 2015, 03:41

      Nieźle z tymi snami po angielsku! Ja nie wiem czy potrafię, bo u mnie w snach nie werbalizuję słów – ani polsku, ani po angielsku 😉

  • Aga Wloch 25 marca 2015, 20:21 Odpowiedz

    Zgadzam sie w 100%. Niesamowite jak po pewnym czasie przestajesz sie zastanawiac a poprostu rozmawiasz bezstresowo 🙂

    • kashienka 26 marca 2015, 03:42

      Dokładnie! Wtedy rozmowa w obcym języku cieszy tak samo, jak ta w języku ojczystym, bo nie stresujesz się niczym 🙂

  • Anonimowy 26 marca 2015, 08:32 Odpowiedz

    Ja mam blokadę, jak wiem, że ktoś mówi perfect po angielsku i jak zrobię błąd to zaraz to wykryje:) Ale z drugiej strony błędy gramatyczne są częste w języku mówionym.
    http://zycienienabogato.blogspot.com/

    • kashienka 28 marca 2015, 03:44

      Oczywiście, że są częste! Zresztą Amerykanie mówią bardzo niegramatycznie. Ja się poprawiam, jak wiem, że machnęłam byka w mówieniu, ale najczęściej nikt oprócz mnie tego nie zauważa 😉

  • Joanna Marek 27 marca 2015, 00:57 Odpowiedz

    Ja tak nie mam dziewczyny….a chcialabym plynnie mowic i myslec po angielsku 🙂

    • kashienka 28 marca 2015, 03:46

      Bo Ty możesz sobie pozwolić na rozmowę po polsku w domu, a większość z nas niestety nie 😉 Ale praktyka czyni mistrza Joasiu! Więcej przebywania w towarzystwie anglojęzycznym i zaczniesz mówić tak jak oni 🙂

    • Aga Wloch 29 marca 2015, 15:54

      Dokladnie tak jak pisze Kasia. Potrzebna Ci Joasiu kumpela mowiaca tylko po angielsku, to bardzo pomaga 🙂

    • kashienka 30 marca 2015, 03:47

      Właśnie tak 🙂

  • MizzVintage 27 marca 2015, 12:41 Odpowiedz

    Ja się kiedyś przyłapałam podczas dłuższego pobytu w Niemczech na czytaniu tekstu w autobusie po polsku, nie uświadamiając sobie, że został napisany w moim ojczystym języku. W pewnym momencie granica się gdzieś się zaciera i nie ma znaczenia, którym językiem się człowiek posługuje, swoim własnym czy obcym :).

    • kashienka 28 marca 2015, 03:49

      Oj ja też czasami tak mam, że nie „rejestruję” czy czytam po polsku czy angielsku, zwłaszcza w Internecie. Dopiero po czasie uświadamiam sobie, zaraz zaraz… dlaczego ja szukam czegoś po angielsku w wyszukiwarce, skoro polski język jest także dostępny? 🙂

  • Mirabelka 1 kwietnia 2015, 10:11 Odpowiedz

    O jak tak miałam gdy mieszkałam we Francji, tam nauczyłam się języka i po roku czasu właśnie przyszedł moment że jak przyjechałam do Polski na wakacje to zorientowałam się że do mamy mówię w języku francuskim… 😉

    • kashienka 1 kwietnia 2015, 23:50

      Najlepsze jest, że czasem robi się to zupełnie bezwiednie 🙂 Francuskiego trochę zazdroszczę, nigdy się nie uczyłam, a uważam, że to piękny język 🙂

  • Kornelia 21 lipca 2017, 22:16 Odpowiedz

    Właśnie szukałam wytłumaczenia tego tematu i znalazłam 🙂

    • kashienka 21 lipca 2017, 23:03

      Cieszę się, że znalazłaś to, czego szukałaś 🙂 I mam nadzieję, że zagościsz tutaj na dłużej!

  • Asia 19 października 2017, 22:32 Odpowiedz

    hej hej super wpis ! ja na początku tez myślałam ze to niemożliwe ze będę myśleć po niemeicku…. a gdy to się stało to „znajomi” mnie wyśmiewali bo ze mnie już wielka Niemka, ze to jest niemożliwe i jak ja mogę zapominać czasami polskich słów … bo przecie mieszkam dopiero 2-3 lata…. 😐 ale tak się stało …jak poznałam 3 i pol roku temu mojego już męża myślałam po polsku…jak zamieszkalismy razem i sie np. przebudzilam mowilam do niego po polsku 😂 a on tylko mi odpowiadal „ja nie rozumiem“ 😂 „kochanie ty mowisz po polsku“ 😂🤣 ale po jakims pol roku naprawde zaczelam myslec po niemiecku😱 teraz czasami w glowie musze sobie tlumaczyc na polski…. pozdrawiam 😉

    • kashienka 23 października 2017, 21:45

      To zrozumie tylko osoba, która mieszka/mieszkała na emigracji i doświadczyła tego na własnej skórze 🙂 Rozbawiło mnie to: „ja nie rozumiem” 😛

  • Gosia 20 października 2017, 06:03 Odpowiedz

    Czytam powyzsze posty I jak najbardziej przychylam sie, ze wyjazd za ocean pokonuje wszelkie bariery jezykowe, pod warunkiem ze nie trafia sie do Windy City 😉 bo tam na kazdym kroku Polak ☺
    Czasami mowie przez Sen, kiedys czesciej mi sie to zdarzalo…na szczescie teraz juz mniej 😉I pamietam jak na studiach przed pierwszym powazniejszym ustnym egzminem cala noc w glowie mialam hamerykanskie wypowiedzi no I wspollokatorka potwierdzila, ze niezle przemawialam 😁

    • kashienka 25 października 2017, 00:53

      Zgadzam się w Chicago ciężko nie mówić po polsku, jak w koło sami rodacy 😀
      Jestem ciekawa czy ja przed egzaminami ustnymi z angielskiego też przemawiałam po angielsku przez sen 😛 Stres był spory, więc kto wie :))))))

Skomentuj

Przepis wynik *