MIESIĄC W OBIEKTYWIE

LUTY W OBIEKTYWIE

Luty minął, nie wiem jak i kiedy. Niby to najkrótszy miesiąc, ale w tym roku przeszedł sam siebie;-) Były trzy święta “silnej i niezależnej kobiety” pod rząd: Tłusty Czwartek (ja akurat miałam tak silne zatrucie pokarmowe, że sama myśl o pączku wywoływała wiadomo co), piątek trzynastego (tego akurat nie obchodzę, bo nie wierzę w żadne przesądy) i Walentynki (argument, że bojkotuję amerykańskie święta trochę już nie na miejscu, odkąd mieszkam w USA:-D). Pogoda była w kratkę – były dni, że krótki rękaw i okulary słoneczne obowiązkowe, był mróz, były deszcze a nawet i śnieżyca (kto nie czytał, zapraszam dwie notki w dół). Jednak najważniejsze nastąpiło pod koniec miesiąca – przyjechali goście z Polski <3
Spacerki po Atlancie 🙂
Znów mała faza na ćwiczenia (zapał znika tak samo szybko jak się pojawia:-))
… oraz zdrowe odżywianie..
Oczywiście nie zawsze;-)
Słoneczne weekendy i odkrywanie nowych terenów.
Przepis na zatrucie pokarmowe w miesiącu lutym?
Zjedz surowe ostrygi…
…a następnego dnia koniecznie popraw surowym tuńczykiem;-)
Walentynki, 3x na tak:-)
A tu randka z Jackiem;-) (B. zazdrosny nie był, w końcu to jego drugie imię!)
Jeden z pięknych słonecznych dni..
… i jeden z pięknych zachodów słońca.
Ludzie pracujący w moim ulubionym salonie fryzjerskim w USA, jak widać na obrazku poniżej, mają świetne poczucie humoru.
[dzieci pozostawione bez opieki dostaną espresso i darmowego szczeniaka]
Ale z ich umiejętności fryzjerskich też jestem zadowolona:-)))
Spełniając duże marzenia nie można zapomnieć o tych małych – wymarzona torebka:-)
A teraz najważniejsze wydarzenie tego miesiąca – zobaczcie, kto mnie odwiedził w Ameryce:-)))