MIESIĄC W OBIEKTYWIE

LISTOPAD W OBIEKTYWIE

Tegoroczny listopad był cudowny! Nie mogę pojąć, dlaczego do tej pory był to jeden z najmniej lubianych przeze mnie miesięcy 🙂 No dobra, wiem, zwykle pogoda w listopadzie była dla mnie dobijająca. Ciepły listopad bez deszczu (lało jeden dzień – za to calutki), z temperaturami dochodzącymi do 25 stopni i słońcem to zupełnie inna bajka:). Swoją drogą pogoda jest tu naprawdę nieprzewidywalna – sporą część miesiąca przechodziłam w krótkim rękawku i sandałkach ale raz, ni z gruchy, ni z pietruchy – chwycił mróz! Dwa dni na minusie i potem znów 20 stopni. W listopadzie udało mi się zaliczyć kolejny weekendowy kurs, tym razem w Baltimore w stanie Maryland i przy okazji zwiedzić kolejne miasto. Trochę czasu zajęła mi także papierologia wizowa, na szczęście wszystko udało się załatwić (mam nadzieję, że pomyślnie). Były też kolejne biegi i trochę świętowania. Zresztą sami zobaczcie!
Listopadowa Atlanta i mój ulubiony widoczek <3

 

Znów w podróży. Kierunek Baltimore:)
Piękne miasto portowe…
…ze ślicznymi widokami we dnie i w nocy 🙂
Niestety miasto bardzo zimne (przynajmniej w porównaniu do Atlanty:)) więc weekend zakończył się przeziębieniem, które leczyłam.. herbatką z cytryną 🙂
Wiewiórki w listopadzie dostały wścieklizny 🙂 Zwykle jest ich dużo, ale to co robią przygotowując się do zimy to istne szaleństwo! Biegają jak oszalałe, wpadają ludziom pod nogi, a jadąc samochodem po osiedlach mieszkalnych trzeba jechać slalomem bo co chwilę przebiegają przez jezdnie..
Uroki biegania jesienią. Prawda, że pięknie jest nad “naszą” rzeką? 🙂

 

Naturalne witaminki na wzmocnienie

 

 Selfie w samochodzie, czyli tak zwane carfie ;)))

 

Black Light Run, czyli bieg 5km przed którym i w trakcie którego obsypują człowieka kolorowymi pudrami, które świecą w utrafiolecie :))))

 

Świetny koncert irlandzkiej grupy Celtic Thunder w towarzystwie orkiestry symfonicznej.
Niesamowicie wprowadził mnie w świąteczny nastrój <3

 

Imieninki Katarzynki, o których niemalże zapomniałam 😀
Dopiero telefony z Polski mi przypomniały o moim małym święcie!

 

Bieg z okazji Święta Dziękczynienia. Kolejne 10K w moim życiu :)))

 

A tutaj tradycyjny obiad z okazji tegoż święta 🙂 (postaram się napisać więcej o świętodziękczynnych potrawach w cyklu Ameryka od kuchni:))

 

Mój pierwszy Black Friday był bardzo udany:)
Bez szaleństw z wystawaniem godzinami w kolejkach pod sklepem, ale shopping był!

 

A tak kibicujemy w soboty!
(nie, nadal nie znam zasad futbolu;))
Świętuję amerykańskie święta, ale nie zapominam o polskich!
Wtajemniczanie B. w tradycyjne Andrzejkowe zakończyło się wprawdzie małym pożarem (zapomniałam wspomnieć o najważniejszej zasadzie Andrzejek: NIGDY nie zostawiaj roztapiającego się wosku na kuchence), ale za to nasza przyszłość zapowiada się płomiennie 😉

 

Słoneczny spacer 30 listopada.
21 stopni, słoneczko, bezchmurne niebo – żyć, nie umierać 🙂

 

Listopad, listopadem, ale w grudniu dopiero się będzie działo…. :)))))))))))))

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply
    Lifestyle By Ania
    3 grudnia 2014 at 18:14

    Ale Ci zazdroszczę takiej pogody! U nas już na minusie, a dzisiaj spadł pierwszy śnieg. Amerykanie mają niezłego świra na punkcie świat, więc na pewno będzie się działo, tylko szkoda, że nie obchodzą Wigilii, jak dla mnie to jest najprzyjemniejszy moment świąt:).

  • Reply
    Anonimowy
    3 grudnia 2014 at 18:15

    Ostatnie zdjęcie jest cudowne!!!!!!

  • Reply
    Anty Marka
    3 grudnia 2014 at 19:00

    No kochana pogodę masz zupełnie niezłą, u nas to już się mrozy zdarzają, aż się z domu nie chce wychodzić. Świetne zdjęcia i podsumowanie listopada. Nadal zazdroszczę Ci przygody życia 🙂
    http://www.antymarka.blogspot.com

  • Reply
    niemilcząca
    3 grudnia 2014 at 21:07

    Piękne widoki 🙂

  • Leave a Reply

    Przepis wynik *