PODRÓŻE PO AMERYCE

LOS ANGELES – MIASTO ANIOŁÓW I GWIAZD

Zaległości w relacjach podróżniczych mam wielkie, ale postanowiłam, by nadrabiać je w miarę chronologicznie. Dzisiaj mam więc wpis z relacją z wyjazdu jeszcze z marca. Słoneczna Kalifornia i Miasto Aniołów – czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce na pięciodniowy wypad? <3 I to w dodatku w całości pokryty przez “fundusz wczasów pracowniczych”! Kolejna garść cudownych wspomnień z następnego odwiedzonego miejsca na mojej bucket list. Jeśli jesteście ciekawi jak spędziłam czas w Los Angeles to zapraszam do czytania!

*

Kalifornia zawsze była wielkim moim marzeniem! Zawsze chciałam zobaczyć olbrzymi napis Hollywood, słynną aleję gwiazd i poopalać się w kalifornijskim słońcu. Zresztą Kalifornia (oraz Floryda) była moją wymarzoną lokalizacją, jeśli chodzi  wyjazd do Stanów. Stało się tak, że wylądowałam w Atlancie (czego absolutnie nie żałuję!), ale do pięknej Kalifornii miałam okazję wybrać się już po 1,5 miesiąca mojego pobytu! Pamiętam doskonale swoją ekscytację, gdy hostka powiedziała nam o tej wycieczce-niespodziance. Był to wyjazd zorganizowany przez jej firmę i dowiedzieliśmy się o nim jakieś 3 tygodnie przed samym wylotem. Nie wiem, kto bardziej się nie posiadał się ze szczęścia – dzieciaki na wieść o tym, że zasiądą na widowni podczas Kids Choice Awards, czy ja, że zobaczę wymarzone Los Angeles!

GARŚĆ OGÓLNYCH INFORMACJI

Los Angeles (założone w 1781 roku) jest najludniejszym miastem Kalifornii i drugim pod względem liczby mieszkańców miastem w Stanach (na pierwszym miejscu jest oczywiście Nowy Jork!). Położone w południowej Kalifornii Los Angeles, zwane w skrócie LA, zostało uznane za trzecie najbogatsze miasto na świecie, a w rankingu najbardziej wpływowych miast plasuje się na piątej pozycji. Nic dziwnego – Los Angeles jest światowym centrum biznesu, rozrywki, mody, mediów, kultury, sportu, technologii i handlu międzynarodowego. Miasto jest ponadto siedzibą Hollywood, które przoduje w produkcji filmów, programów TV oraz muzyki. Z tego właśnie powodu, LA zamieszkuje wiele słynnych osób powiązanych z tymi branżami 🙂

HOTEL SANTA MONICA, TURYSTYKA ROWEROWA I ZAKUPY

Podczas pobytu zatrzymaliśmy się w uroczej (i niesamowicie drogiej!) Santa Monica. Z hotelu mieliśmy dosłownie dwa kroki do molo, zwanego Santa Monica Pier. Swoją drogą było to pierwsze betonowe molo na zachodnim wybrzeżu USA. Choć urokiem to molo zdecydowanie nie dorównuje mojemu ulubionemu, sopockiemu to trudno je prześcignąć w ilości atrakcji! Jest Pacific Park z wielkim diabelskim młynem, akwarium, a także sklepy, puby i restauracje. Właśnie tam po raz pierwszy odwiedziłam kultową sieciową knajpkę Bubba Gump – moja radość jako fanki Forresta Gumpa była bezcenna ^^

By zwiedzić okolice wybraliśmy.. rowery 🙂 Mimo niesamowicie wietrznej pogody podczas pobytu wycieczki rowerowe po Santa Monica i Venice Beach były super pomysłem! I zdecydowanie szybszym sposobem transportu niż jazda gdziekolwiek taksówką 😛 Oprócz rowerów kalorie po pysznym kalifornijskim jedzonku spalaliśmy także na zakupach 😀 Zarówno tych lokalnych, w Santa Monica jak i… na legendarnej Rodeo Drive, w Beverly Hills <3 Choć większość sklepów na tej ulicy to raczej wybór dla tych, którzy faktycznie są posiadaczami platynowych kart kredytowych, to i mnie udało się znaleźć coś na moją skromną kieszeń. Radość z dokonania zakupu na Rodeo Drive była bezcenna 😛

UNIVERSAL STUDIO

Ogromną gratką była dla mnie wizyta w Universal Studios. Od dawna marzyłam o odwiedzeniu tego parku rozrywki! Trudno nawet opisać wszystkie atrakcje i przeżycia, jakie towarzyszyły mi tego dnia <3 Chyba największe wrażenie zrobiła na mnie wycieczka specjalnym busikiem po planach filmowych. W końcu mnóstwo filmów kręconych jest właśnie tam. Niekiedy zabawne było, jak przewodniczka pokazując nam jeden budynek zaczynała recytować długaśną listę filmów, w których on się pojawił. Oprócz budynków są lasy, jeziorka, drogi, rozbite samoloty, zmiecione przed tornada ulice i wodospady. Sporą atrakcją dla mnie, jako wiernej fanki Desperate Housewives, była przejażdżka po Wisteria Lane. Cała “sceneria” jest malutka i wygląda duuużo skromniej niż w serialu 😉

OGROMNE KORKI I ROZCZAROWUJĄCA… ALEJA GWIAZD

Żeby nie było samych zachwytów, powiem Wam też, co w Los Angeles mi się nie podobało. Ogromne korki to zdecydowanie pierwsza sprawa! Myślałam, że w Atlancie ruch jest ogromny, ale po ilości czasu jaki, straciliśmy w samochodzie w LA  zmieniłam zdanie. Dojazd z punktu A do punktu B zajmował naprawdę wieeeczność. Z tego też powodu musieliśmy odpuścić kilka zaplanowanych rzeczy, bo po prostu nie starczyło nam czasu, by do nich dotrzeć 🙁 Chociażby miejsce, z którego rozciąga się najlepszy widok na słynny napis na wzgórzach Hollywood. Musieliśmy zadowolić się “polowaniem na napis” z okna taksówki – na szczęście udało się – choć o dobrej jakości zdjęcia mówić nie można 😛

Drugą rzeczą, która mnie rozczarowała w LA była.. Aleja Gwiazd. W moim wyobrażeniach ta aleja kojarzyła się z elegancją, blichtrem i luksusem. No i oczywiście z gwiazdami, osłoniętymi wielkimi okularami słonecznymi, które można spotkać tam podczas spaceru. Nic z tych rzeczy 😉 Aleja liczy wprawdzie 2 kilometry i ma ponad 2500 różowych gwiazd umieszczonych w chodniku, ale gdyby taksówkarz nie powiedział nam, że to tutaj, to obawiam się, że nie rozpoznałabym, że właśnie wjechałam na słynną Aleję Gwiazd. To typowa turystyczna ulica, z mnóstwem sklepów z pamiątkami, Starbucksem, McDonaldem (!) i tak dalej. No i o wiele łatwiej spotkać tam bezdomnego niż gwiazdę kina.. 😉 Zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam!

*

Ah, cudownie było wrócić wspomnieniami do Los Angeles <3 Z pewnością dłuuugo będę wspominać ten wyjazd i super chwile spędzone w Kalifornii. Dla mnie LA to taki trochę inny świat – cieszę się, że miałam okazję spędzić tam kilka dni i zobaczyć to wszystko, o czym do tej pory mogłam jedynie marzyć 🙂 Nie wszystko okazało się tak bajkowe jak moje wyobrażenia, ale i tak wróciłam do Atlanty bogatsza o całe mnóstwo wrażeń!

Mieliście okazję odwiedzić kiedyś Los Angeles? 🙂 Jak Wam się podobało? A może nie mieliście okazji, ale bardzo chcielibyście się tam wybrać? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!